środa, 20 czerwca 2018

Nowiny Horynieckie

     Miejscem szczególnie  uznanym w tym rejonie są Nowiny Horynieckie.
Miało tu miejsce objawienie Matki Bożej, co sprawiło, że Nowiny były oszczędzone w czasie wojny ze szwedami, a potem kiedy w okolicy wybuchła epidemia. O tym opowiedziała nam przewodniczka, a o objawieniu przeczytacie na stronie   http://nowiny.horyniec.info/poczatki-kultu-matki-bozej-w-nowinach
   


Na przeciwko są odprawiane msze.



Kaplicę Matki Bożej postawiono nad źródełkiem, z której woda okazała się cudownie uzdrawiająca.



Za barierką wybija cudowne źródełko. Woda jest już wyprowadzona na zewnątrz.



 Pomnik Matki Boskiej w miejscu objawień. Pierwotnie z drewna a obecnie z kamienia.




Cudowne źródełko dostępne już dla każdego :-)


 Najpiękniejsze zdjęcie w moim wykonaniu z wycieczki :-). Jeśli ktoś nie zauważył, stoi tu krzyż na pamiątkę bitew Księcia Józefa Poniatowskiego stoczonych w tej okolicy z Austryjakami.

Więcej informacji znajdziecie na stronie lhttp://www.polskaniezwykla.pl/web/place/5625,nowiny-horynieckie-kaplica-matki-bozej.html


To jest Kościół Parafialny w Horyńcu Zdrój wraz z klasztorem. Dla zainteresowanych więcej informacji na stronie http://www.franciszkanie.horyniec.net/kosciol-parafialny.htmlorem 



Akurat kiedy przyszłyśmy zobaczyć kościół, zjechali się autokarami ludzie z pobliskich miasteczek. Okazało się, że stąd odbywa się 13 każdego miesiąca pielgrzymka do Nowin, na pamiątkę objawień w Fatimie, gdzie też Matka Boża ukazała się dzieciom.

Muszę przyznać, że zrobiło to na mnie wrażenie.

To na pewno nie było i nie jest miejsce zapomniane przez Boga.


Ciekawie napisano o cerkwi w Radrużu na /http://cerkiew-radruz.horyniec.info/


wtorek, 19 czerwca 2018

Horyniec Zdrój

   Wróciłam z sanatorium wzmocniona, wyciszona i pełna energii, ale dziś już nie mam sił i troszkę boli mnie głowa. Pewnie to  skutek smogu, który wisi nad Warszawą. Tym bardziej chętnie wspomnę Kresy Wschodnie zapomniane przez Boga i ludzi, jak mówią czasem tubylcy. Nie ma tam przemysłu, a więc pracy i pieniędzy, za to jest czyste powietrze, które jest skarbem dla mieszkańców np. stolicy.
Dobrodziejstwem Horyńca Zdrój są też wody siarczkowe, które mogą czynić cuda.

Dostałam kąpiele siarczkowe, ćwiczenia w basenie z wodą leczniczą i zwykłą.
 Ćwiczenia w wodzie okazały się dla mnie ponad siły. Zanurzenie styropianowego odważnika czy deski, graniczyło z cudem. Cała się unosiłam, czyli wkładałam siły ile było w ramionach a i tak nie byłam w stanie ich utrzymać pod wodą, nie mówiąc już o jakimś przesuwaniu.
Za to uhahałam  się co niemiara przy tych próbach.
Ponieważ jednak starałam się za każdym razem, pod koniec turnusu byłam tak silna, że przekładałam odważniki pod kolanami w wodzie. Syn poparzył z podziwem na moje bicepsy, w domu, hehe
Moim ulubionym zajęciem na pływalni było zjeżdżanie ze zjeżdżalni.
Kobitki się bały, więc byłam na ogół jedyna wśród młodzieży..
Basen był dostępny dla wszystkich,
Panowie woleli pływać w sportowym basenie, więc kolejek nie było :-)
 Widok zjeżdżalni z zewnątrz.
Nie bałam się tylko dlatego, że kiedyś brat mnie namówił Zażartował sobie, spróbuj zjechać, to proste. Serce mi stawało kiedy stałam wysoko, patrząc w tunel z wodą, ale kiedy wylądowałam, popędziłam z powrotem i  zjeżdżałam wiele razy, aż mi się kostium przetarł na tyłku.
Brat był uradowany, byliśmy młodzi, ale i teraz jest to dla mnie wielka frajda.
I kiedy ktoś o czymś mówił, zrób, dasz radę, wystarczy tylko chcieć ,to ja odpowiadałam to zjedź na zjeżdżalni, to proste dasz radę,wystarczy tylko chcieć hehe.
Bardzo szybko ludzie oduczyli się mnie pouczać, doradzać.
Oczywiście można nie lubić, ale trzeba najpierw spróbować, żeby to wiedzieć i wtedy dopiero dociera, że dla każdego jest proste co innego, hehe



O właśnie sobie przypomniałam o najważniejszej umiejętności jaką osiągnęłam, a  właściwie miałam okazję potwierdzić, czuję współczucie nie tylko kiedy ludzie są ok, ale do tych drugich też.
Pamiętając mój poprzedni wyjazd do sanatorium, nieco się obawiałam. Takie miejsce nie sprzyja poczuciu szczęścia będąc samotnym. Szybko okazało się, że mam bardzo serdeczną osobę w pokoju, bardzo przypominającą moją przyjaciółkę. Polubiłam się jeszcze z dwiema paniami, więc na wycieczki, spacery, lody, chodziłyśmy wymiennie.
Oczywiście były też gwiazdy i podrywacze jak zawsze.
Najważniejsze jest to, że potrafiłam już  każdej osobie współczuć i zrozumieć, dlaczego tak się zachowuje.
Przecież już sama doświadczyłam jak odbijają się przeżycia dnia codziennego, na postrzeganie świata, na radzenie sobie w świecie.
Całe szczęście, że ja już się wypłakałam, pozwoliłam sobie na żal, rozpacz i teraz mogę się śmiać, ale jednocześnie nie być bezbronną, tylko silną, tak naprawdę, tak uczciwie.

No tak...., jakoś w myślach zgrabniej mi szło to filozofowanie, hehe.

Ale mam nadzieję, że wiecie co artysta chciał powiedzieć?! :-D


        Pierwszą wycieczkę mieliśmy do Radruża, do prawosławnej cerkwi, wpisana na listę dziedzictwa UNESCO. Warto o niej poczytać. Warto to zobaczyć na własne oczy.
Cerkiew stoi bez jednego gwoździa, na przykład.




To jest symbol Grobu Jezusa
 Pani przewodnik opowiadała historie związane z cerkwią
 Złote drzwi oddzielające Boga od ludzi na mszy


 Święty Mikołaj Cudotwórca, patron kościoła wschodniego.
  Trzeba przechylić głowę, żeby zobaczyć stół przy który odprawiana jest msza. Tam ma wstęp tylko pop, ewentualnie mężczyna, kobietom w ogóle nie wolno tam wchodzić..
Zdjęcie nie dało się obrócić, próbowałam wielokrotnie, i tak i tak.
Może to przestroga, że kobietom nie wolno.
To patrzeć tez nie wolno??



 Ikonostas w całej okazałości.



 Zabite deskami wejście dla mężczyzn. Podobno w progu kazał się zakopać jakiś wójt, żeby chodzili po nim ludzie na znak odpokutowania za grzechy. (może za zdradę żony?!, hehe)
 Wielkie dziury na wylot są umieszczone dla uzyskania akustyki.

To trzeba zobaczyć, posłuchać przewodnika, odetchnąć historią.




wtorek, 29 maja 2018

Mintoft w Przestrzeni Prywatnej

     Już jestem spakowana i mam chwilkę, żeby napisać o kameralnym koncercie w Przestrzeni Prywatnej. Jest to urocze miejsce, gdzie często można posłuchać muzyki na żywo.
Gdy dowiedziałam się, że zagra tam Mintoft, "popędziłam' z radością.
Mintoft śpiewa przede wszystkim poezję francuską, którą pokochałam ze 30 lat temu słysząc ją  Teatrze Ateneum. A w ostatnich czasach pisze polskie teksty i do nich muzykę.
Muszę przyznać, że poezja śpiewana w jego wykonaniu jest bardzo udana :-)
Pierwszy polski koncert widziałam w La Boheme, galeria, kawiarnia, muzyka, o którym pisałam kiedyś, bo bardzo mi się tam podobało i polecam.

Nie ukrywam, że lubię Minofta i jego śpiewanie bo to kolega, hehe

Wtedy i teraz zapamiętałam kilka słów jedynie, ale za to bardzo znaczących i pasujących do ulubionej idei: trzeba wiedzieć co się naprawdę robi i dlaczego

....... jadę do ciebie,
       może jadę po tobie,
       albo jedzie ode mnie.....

Jak się tak zastanowić, może się okazać, ze mamy zamiar robić jedno, a wychodzi nam co innego, hehe

Dobra, już starczy filozofowania ;-)

Koncert rozpoczął się wykonaniem utworu Georga Brassensa, w dodatku świetnym wykonaniem :-)

Zobaczcie co to za miejsce, co to za klimat. Mam nadzieję, że się Wam spodoba :-)

O Przestrzeni Prywatnej już jest głośno..... o Mintofcie też :-)




Grają razem Paweł Steczkowski i Józwa Czyż Mintoft.






 Przygotowania do koncertu.





Tak, to jest wybitna osobowość, może tego nie widać, ale wierzcie mi na słowo. W dodatku, jak się doczytałam przypadkiem, jest wnukiem inżyniera, budowniczego portów morskich, dwukrotnie odznaczonego przed i po wojnie Złotym Krzyżem Zasługi.

Tak więc kolega wybitność ma w genach.

papa, zobaczymy się za trzy tygodnie :-)

poniedziałek, 28 maja 2018

To jest zabytek...

     Fabryka Norblina to jest prawdziwy zabytek. Można powiedzieć, że był, bo zostanie zachowane Muzeum Techniki i tylko kawałki murów słynnej na całą Europę Fabryki Platerów.
Dużo informacji znajdziecie na Wikipedii https://pl.wikipedia.org/wiki/Zak%C5%82ad_Platerniczy_Norblin%C3%B3w
Bardzo ciekawe :-)
Dom Słowa  Polskiego to dorobek PRL-u i ma on dla mnie rzeczywiście tylko wartość sentymentalną, a nie jest to skarb architektury. Chociaż jest to styl betonu i wielkiej płyty czyli charakterystycznego  dla tej epoki stylu.
Na przełomie lat 50/51 również  komunistyczne Chiny zajęły Tybet.
Podporządkowanie to jest przewodnia idea tamtych czasów.
Tak sobie myślę, ze my Polacy walczący z zaborami, bardzo dobrze zrozumiemy co czują Tybetańczycy.
Im też odbiera się prawo do wiary i życia w taki sposób jaki chcą, jak zostali wychowani.
Warto poczytać na przkład:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Tybet_(1912-1950)


      Na moich oczach znika miejsce, które zwiedzałam jako dziecko ze szkołą i gdzie chodziłam do teatru Scena Prezentacje, bardzo kameralnej sceny o repertuarze wybitnym acz nie komercyjnym.
Teatr zniknął całkowicie. Nie pasuje nigdzie.
Teraz żałuję, że nie zdążyłam dzieciom pokazać tego miejsca.

Żegnamy się z Fabryką Norblina :-(













Pewnie jak wrócę z sanatorium, nie będzie śladu po tych budynkach. Dobrze, że przyszło mi do głowy uwiecznić choć resztki tego miejsca. 
Stało tyle czasu, nawet do głowy mi nie przyszło, że może go nie być.

Taka kolej rzeczy.
To już było i nie wróci więcej.....


środa, 23 maja 2018

Dom Słowa Polskiego

      Jest/był wizytówką Warszawy, więc pomyślałam sobie, że burzenie tych Zakładów Graficznych jest wydarzeniem historycznym.
Wszyscy odwiedzający Warszawę na pewno zobaczyli kompleks Domu Słowa Polskiego, a ci którzy nie widzieli na pewno słyszeli o nim.
Powstał w 1950 roku i teraz w 2018 zostaje wyburzany.
Widząc maszyny i słysząc huk spadających murów, wzruszyłam się. Patrzyłam na Dom Słowa Polskiego przez prawie 20 lat, a teraz na moich oczach będzie budowany nowy kompleks handlowy.





 A tutaj mieściły się redakcje wielu gazet, przede wszystkim pamiętam szyld "Trybuny Ludu" i "Sztandaru Młodych"


A przez ostatnie kilkanaście lat miało siedzibę Stowarzyszenie Taoistycznego Tai Chi. Dzięki temu, że było blisko domu i na parterze, byłam tam zaprowadzana na ćwiczenia przynajmniej kilka razy w tygodniu :-))

To już ostatnie spojrzenia na to miejsce, ale dzięki tym zdjęciom, zostanie na zawsze w mojej pamięci. A może i w pamięci kilku osób, które też tu przychodziły :-)