piątek, 18 maja 2018

Kolejne kartki

          Odetchnęłam już po ostatnich przejściach i zajęłam się wreszcie przyjemnymi sprawami czyli min. robieniem kartek na Dzień Otwarty w Korabiewicach.
I pomyśleć, że kiedyś nie wyobrażałam sobie, że będę w stanie. 
Przypomniałam sobie jak koleżanka, która mnie wielu rzeczy nauczyła i pomagała robić, mówiła : zobaczysz, że będziesz jeszcze kartki robić. 
Gdyby nie to, że ją bardzo polubiłam, to bym się popukała w głowę, co ona gada, a tak powiedziałam tylko, że wątpię.
A dziś, proszę, siadam sobie, przykładam, celuję i w końcu udaje się zrobić tak jak chciałam.
Tzn. ja nie chcę zbyt wiele, oby tylko było w miarę prosto i równo. 
Zajrzałam na bloga do koleżanki, która jest w kwestii robienia kartek autorytetem i z przykrością stwierdzam, ze na razie nie jestem w stanie planować, trzymać się jakiś zasad.
 Inka  zajrzała do mnie i stwierdziła, ze widać, że mi to sprawia wielką radość i to najważniejsze.

Ucieszyłam się, że to w moim przypadku najważniejsze, hehe

Przypuszczam, ze radość bierze się z tego, że jestem często mocno zdziwiona, że mi całkiem zgrabnie wyszło :-)))












Mam nadzieję, że w dobrych ludziach, zdziwienie  wzbudzi chęć posiadania takiej kartki, hehe.

Rozmawiałam ostatnio z nowym rehabilitantem i on mnie przekonywał, że trzeba ćwiczyć pamięć, mięśnie, wypracowywać nowe nerwy. No to mówię, że pewnych rzeczy po prostu nie mogę robić bo mózg nie pracuje. On na to, że trzeba próbować, nie poddawać się.
Zawsze mnie irytuje takie gadanie, ale ponieważ poza tym, pan jest bardzo miły i masuje głównie dłoń a to nie boli, więc zachwalam pana, jakim musi być cierpliwym człowiekiem.
A on na to, że niestety nie jest. Ma swoje trudności, też mu łatwo nie przychodzi pokonywanie swoich niesprawności i szybko się niecierpliwi.
I tak go podziwiam, bo jest niewidomy ale pomyślałam sobie, jak to łatwo udzielać rad w sposób zapewniający sukces, zwłaszcza jak się wierzy w nie raczej teoretycznie.

Wychodzi na to, że to ja mam cierpliwość.

Wyrobiłam wiele umiejętności, ale nie bezpośrednio żmudnym ćwiczeniem, ale "otwarciem umysłu" dzięki czemu wpadły do głowy pomysły, chęci, radość.

W każdym razie tak mi się wydaje, bo taka jest moja przynosząca sukcesy praktyka :-)))

Dla pana, kupiłam herbatę, mam nadzieje, że  sobie wypije z przyjemnością za moje zdrowie:-)



Może polecacie jakieś fajne smaki?

Chyba przestawię się na prezenty tego typu.
Z kwiatami będzie bardzo udany komplet :-)

poniedziałek, 14 maja 2018

Czas..

      Załatwiałam dziś bardzo poważną sprawę w urzędzie. Żyłam tym w zasadzie cały tydzień. Oczywiście myślałam, że wszystko będzie dobrze, ale niepokój trochę dręczył i życie zatruwał.
Kiedy tak siedziałam w poczekalni, przypomniał mi się fragment książki o krojeniu czasu.
:-)
cyt. Istnieje sposób gry na pewnych instrumentach muzycznych, zwany oddechem kołowym. Stworzono go by pozwolić ludziom grać np. na dudach, by nie implodować i nie dać się wessać do rury. Krojenie czasu jest całkiem podobne, tyle że czas zastępuje powietrze. Wyszkolony mnich potraf rozciągnąć sekundę do ponad godziny....
Ale to nie wystarcza. Mnich poruszałby się wtedy w sztywnym świecie. Musi się nauczyć widzieć przy echu światła i słyszeć ducha dźwięku, pozwalać czasowi  przesączyć się do najbliższego wszechświata. Nie jest to trudne, kiedy już człowiek nabierze pewności. Krojony świat wygląda prawie jak normalny z wyjątkiem kolorów... "

No i mogłam sobie potrenować ową umiejętność, czyli krojenie czasu.
Udało się wyciągnąć kilkanaście minut w wieczność.uch
 Mogę powiedzieć, że widziałam w echu światła, bo zobaczyłam poplamioną, brudną ścianę i odrapane drzwi przy podłodze. Normalnie nikt nie zwraca na to uwagi zajęty swoimi sprawami.
Nie usłyszałam tylko ducha dźwięku. Pewnie dlatego, ze był gwar, a może byłam zajęta nowymi odkryciami.
Uświadomiłam sobie, że świat dookoła mnie ma inne kolory niż kiedyś. Pierwsze cudne kolory wyłoniły się kiedy wyszłam z depresji. I zostało ze mną to spojrzenie do tej pory. Najwyraźniej nabrałam pewności siebie. :-)
A dziś dodatkowo mam powody do radości i przyroda w domu najwyraźniej też jest tego zdania.
Zakwitł fiołek afrykański!

Jak się tak nad tym zastanowić to pewnie wiele osób ma taką zdolność. Tylko sobie tego nie uświadamia. Myślę, że to bardzo cenne, zresztą uczą tego, polecają żyć tu i teraz, więc warto może się nad tym zastanowić docenić taką umiejętność albo ją wypracować.
Skoro mi się czasem udaje, to każdemu się uda.
A może już macie jakieś wspaniałe przeżycia z krojeniem czasu?
Na pewno macie :-)))
Np.tworzenie, to jak gra na dudach?
No coś w tym jest, prawda?

Zakwitł mi po raz drugi taki kwiatuszek na balkonie :-)


Przyjechał mały kiciuś w odwiedziny i usadowił się w doniczce. Wszystkie moje koty wylegiwały się na ziemi. Jak prawdziwy kot. Za to nie jadły ryby?! I nie wolno dawać kotom mleka.?!
Wolałabym czasem przesączyć swój czas do innego świata........


A może nie ma się co przyzwyczajać, żeby nie być skostniałym i nie cierpieć?!

Otwieramy się na świat.....  :-D

poniedziałek, 7 maja 2018

cytat

  Pierwszą książką, którą zdołałam przeczytać po wypadku, była "Nacja". Pomyślałam sobie wtedy, że Terry Pratchett napisał ją specjalnie dla mnie :-)). Bardzo dużo wsparcia dla mnie popłynęło z tej opowieści.
Od tamtej  pory uznałam pisarza za istotę wyższą. Może zresztą siebie też, bo tyle zrozumiałam cennych prawd, z których nie zdawałam sobie sprawy przez ..hm prawie pięćdziesiąt lat hehe.
I potrzebne mi jest poczucie, że brak powagi czasem pozwala zrozumieć więcej niż powaga.
Każdy jest inny, a żartowanie nie przeszkadza w zauważeniu, co się tak naprawdę robi.
 W każdym razie jest taka sama szansa dla wszystkich :-)
Trzeba tylko wiedzieć: Dlaczego? :-) Na poważnie !





 " Człowiek mądry nie szuka oświecenia, ale na nie czeka. Póki więc czekałem, przyszło mi do głowy, że szukanie zdziwienia może okazać się zabawniejsze. W końcu oświecenie zaczyna się tam, gdzie kończy się zdziwienie. I znalazłem owo zdziwienie. A także pewien rodzaj oświecenia.

Ucieszyłam się ogromnie, czytając takie słowa. Każdy by się ucieszył, że jest na dobrej drodze..., prawda?!
Pewnie wiele osób, jak od tej strony spojrzy na swoje życie, odkryje podobny sens :-)
Czego wszystkim serdecznie życzę, bo od razu się robi weselej :-)
A to jest cytat bardzo dobrze opisujący historię mojego życia:

.....   Zwrócił się do opata - "Mistrz i uczeń wyruszają w świat, gdzie uczeń może uzyskać praktyczne instrukcje poprzez przekazy i przykłady, a potem uczeń odnajduje swoją własną Drogę, a na końcu tej Drogi.....
- odnajduje siebie- dokończył opat
- Najpierw odnajduje nauczyciela - poprawił Lu-tze - w naturze Dróg leży to, że nikt nie jest pewien, kim może być nauczyciel."......

Nie trafiało do mnie, a wręcz złościło, kiedy słyszałam, że mam się ciszyć, że spotkałam takie przeciwności losu i traktować je jako naukę.

Może bawi mnie to i cieszy teraz, bo już wiem co osiągnęłam dzięki swojemu nauczycielowi, hehe
Ciekawe czy nauczyciel wie
No  niech wie, tylko tak naprawdę, może się tak naprawdę ucieszy :-)))
(dopiero bym się zdziwiła, hehe)




Nie jest upalnie, ale słonecznie, więc miło było posiedzieć pod drzewem. Spokój taki zapanował, że przyleciały dwa bażanty i chodziły po ogrodzie. Zaprzyjaźniły się z nami. Teść wysypuje dla nich kukurydzę. Wyglądają na szczęśliwe.
Niestety zdjęcia nie są ostre, bo albo ze wzruszenia ręce mi się trzęsły, albo już nie umiem robić zdjęć, ale trochę widać, że są piękne i się nie boją :-)





Orliki, okazało się, będą kwitły gęsto już niebawem :-)


Udanego tygodnia życzę :-)))


niedziela, 29 kwietnia 2018

Kartki w stylu patchwork

       Schronisko w Korabiewicach organizuje festyn na Dzień Dziecka i Matki. Przygotowuję dla nich kartki na kiermasz.
Mam nadzieję, że się spodobają i  będą chętni, żeby je kupić :-)








Mam jeszcze naklejki z kotkami, z pieskami, z ptaszkami, więc będę tworzyć kolejne kartki :-) 


Bardzo serdecznie zapraszam do wzięcia udziału w tym festynie :-)

A dziś na trzeba iść na łąki, nacieszyć się słońcem, ciepłem, budzącą się do życia przyrodą :-)

Wspaniałego dnia życzę :-)

wtorek, 24 kwietnia 2018

Trochę historii o Rotmistrzu Witoldzie Pileckim

     

Korzystając ze słonecznego dnia  usiadłam sobie na balkonie. Po jakimś czasie zaczęła się wędrówka wycieczkowiczów po mojej ulicy. Przewodnik przystaną przy mojej kamienicy i zaczął opowiadać o Witoldzie Pileckim, który walczył w tym rejonie w Powstaniu Warszawskim. Zaciekawiona tą osobą, usiadłam do internetu, żeby poczytać kto to taki. Ku mojemu zaskoczeniu tytuł pierwszego artykułu brzmiał 

Witold Pilecki: najodważniejszy z odważnych

Taki gość, a ja nic o nim nie wiem??? !!!!
Ale już wiem i polecam o nim przeczytać i poznać historię. 
Historii o nim jest kilka ponieważ najpierw walczył z okupantem niemieckim a potem sowieckim, 
Niezwykle bogata postać, naprawdę wiele pracy włożył w szkolenie i wychowanie Polaków.
Na zachętę przeczytania biografii  Witolda Pileckiego zacytuję słowa samego Rotmistrza:

 Podczas jednego ze spotkań z dziećmi przekazał im swe życiowe motto: „Kochajcie ojczystą ziemię. Kochajcie swoją świętą wiarę i tradycję własnego Narodu. Wyrośnijcie na ludzi honoru, zawsze wierni uznanym przez siebie najwyższym wartościom, którym trzeba służyć całym swoim życiem".

Rotmistrz Witold Pilecki aresztowany został przez funkcjonariuszy UB 8 maja 1947 r. Od razu poddano go niezwykle okrutnemu śledztwu, które osobiście nadzorował dyrektor Departamentu Śledczego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego płk Józef Różański. W trakcie procesu podczas widzenia z żoną zmaltretowany wypowiedział znamienne słowa, najlepiej chyba charakteryzujące metody „sprawowania władzy" przez komunistów: „Oświęcim to była igraszka".










piątek, 20 kwietnia 2018

Odpoczywamy !

     Ciepłe powietrze już do nas dotarło, więc na balkonie posadziłam kwiatuszki. Z zielenią na drzewach bardzo ładnie komponuje się kolor, od razu jest weselej. W słoneczny dzień przyleciały pszczółki, bączek, osy.

Pszczółka przysiadła na niebieskim bratku po prawej stronie. Jeśli ktoś nie zauważy, to może uwierzy mi na słowo. Zdaje się, że pszczółki są już rzadkością zwłaszcza w centrum Warszawy. Ale do mnie przyleciała :-)
 Bączki codziennie do mnie przylatują. One to się niczego nie boją, :-)
 Kupiłam sadzonkę na bazarze, ale zapomniałam jak się nazywa, w każdym razie kwiat pięknie się rozrasta i jest śliczny.

A to sasanka :-)


Udało mi się spędzić niedzielę z rodziną na działce. Pierwszy raz zabraliśmy małego kiciusia. Ostrzegałam, że mam wysokie drzewa i jak kot wejdzie to będzie kłopot, ale młodzi sobie żartowali, że jak wejdzie to zejdzie, bo to dzielny kotek.
Najpierw kotek chodził na smyczy, ale rzeczywiście szybko poczuł się jak u siebie, wiec go puściliśmy wolno.

 Kotek się zdziwił, hehe


 Jednak skusił się na wspinaczkę na drzewa. Najpierw był zainteresowany ptaszkami, motylkami, owadami, ale w końcu postanowił zejść na ziemię i okazało się, że nie potrafi. Po wielu próbach rozległ sie żałosny "miau", no jego pańcia się zlitowała i weszła a drzewo go zdjąć, uff


 Skończyło się swobodne hasanie, hehe


I całe szczęście, bo przyszedł zaprzyjaźniony kot i doszło do spięcia, więc ze strachu nasz kiciuś na pewno uciekłby  na drzewo.




Na szczęście gość okazał  się kulturalny a może staruszek, posiedział, dał się pogłaskać, pojadł smakołyków i nie ruszył do walki.



Dzień udał nam się nadzwyczaj dobrze. Wracając do domu nawet kiciuś odpoczywał.


Bardzo się cieszę, że już zbliża się nowy pogodny weekend

Życzę wszystkim wspaniałego odpoczynku :-)

Dla rozweselania na początek przytoczę słowa Witolda Gombrowicza. Pisarza bardzo kontrowersyjnego ale niezaprzeczalnie odważnego.

W "Pisarzu i pieniądzach, tekście podyktowanym dwa dni przed śmiercią, Gombrowicz mówił :
"Dlatego właśnie system biurokratyczny panujący w Europie Wschodniej, gdzie pisarz ma być czymś w rodzaju przewodnika, mistrza czy rzecznika, jest najlepszym sposobem zabijania wyrazu. Powtarzam, literatura jest sprawą wściekle indywidualną. Pisarz nigdy nie może zagwarantować, że nie okaże się głupi..Nie jest on istotą wyższą, jest tylko istotą, która pragnie być wyższą, jest kandydatem do wyższości"

Hehehe, spuścił powietrze .........
Mimo to uważam,że Terry Pratchett jest istotą wyższą :-D

Gombrowicza czytałam sporo, ale nie pamiętam nic, hehe, pewnie dlatego, że niewiele rozumiałam Pamiętam tylko, że po przeczytaniu "Dzienników" zaczęłam go cenić, podziwiać.

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

"Złodziej czasu"

    Okazuje się, że obejrzane ostatnio filmy,  dodały mi otuchy przed podjęciem poważnych wyzwań. Co jakiś czas każdy musi stanąć do boju, coś tam trzeba zrobić,  podjąć jakąś decyzję.
Kilka lat temu zrobiłam coś co okazało się podjęciem walki o wolność, hehe
Nie spodziewałam się, że moje działanie przyniesie, aż tak poważne skutki.
Spodziewałam się, że polegnę od razu. Los jednak chciał inaczej.
Krok po kroku, poznawałam siebie, poznawałam świat dookoła mnie od innej strony niż do tej pory i teraz, jak to ktoś serdeczny powiedział, jestem rycerzem :-)
     Dziś już mogę powiedzieć, ze wywalczyłam wolność i nie pozwolę krzywdzić innych.
W obliczu trudności, pomyślałam sobie, że i tak warto było. Mimo, że brak teraz wygodnego życia materialnego, zdana jestem czasem na łaskę ludzi niekoniecznie dobrych, więc budzi trwogę, to nie zamieniłabym tego na tamto życie.

Może jest prawdziwe  powiedzenie Churchilla:

NARÓD, KTÓRY WALCZY I PRZEGRA TO SIĘ PODNIESIE, TEN CO SIĘ PODDA NIE PODNIESIE SIĘ NIGDY 


Podniosłam się !!
A kiedy ciągle się poddawałam  i czekałam na zmiłowanie, przynosiło to tylko żal.


Nie mam jakiś spektakularnych sukcesów, jak kiedyś. Cieszę się, że kartkę zrobiłam albo kurczaczka. Czy dotarłam na ćwiczenia albo jakimś cudem znalazłam  dokument, który mi się zapodział nie wiedzieć dlaczego. Nadal zdarzają mi się luki w pamięci a co za tym idzie oblatuje mnie strach. 
  Ale nie mam też definitywnych porażek. Może dlatego, że tak podchodzę do wszystkiego co mnie spotyka? 
Jeśli porażki jednak nadejdą, to i tak będę mogła cieszyć się sukcesem, bo

SUKCES POLEGA NA PRZECHODZENIU OD PORAŻKI DO PORAŻKI BEZ UTRATY ENTUZJAZMU 

cyt.

a entuzjazm to ja mam dość wyjątkowy, hehe


 Właśnie trafiłam na książkę mojego ulubionego pisarza, która bardzo gładko odarła z powagi życie.
I kiedy już poważnie zmieniłam swój los, mogę sobie teraz pożartować i dostrzec jak zabawna jest czasem ta powaga.




  ........" Jakie pierwsze słowa czytają szukający oświecenia w tajemniczych, rozbrzmiewających gongami, nawiedzanych przez yeti dolinach niedaleko osi świata? Te, które widzą, kiedy zaglądają w " Życie Wiena Wiecznie Zaskoczonego".
Pierwsze pytanie, jakie zadają, brzmi:
- Dlaczego on był wiecznie zaskoczony?:
I słyszą w odpowiedzi:
- Wien rozważał naturę czasu i zrozumiał, że wszechświat jest, chwila za chwilą, odtwarzany na nowo. Zrozumiał więc, że w rzeczywistości przeszłość nie istnieje, jedynie wspomnienie przeszłości. Mrugnijcie oczami, a świat, który zobaczycie nie istniał, kiedy zamykaliście powieki. Zatem, jak stwierdził, jedynym właściwym stanem umysłu jest zaskoczenie. Jedynym właściwym stanem serca jest radość. Niebo, które widzicie, nie było jeszcze nigdy przez was oglądane. Moment absolutnej perfekcji jest teraz. Cieszcie się nim. ......."
  Terry Pratchett


Po tych moich przejściach, rzeczywiście, jestem zaskoczona.
A ponieważ wszystko co mi się przytrafia jest często zupełnie niespodziewane, jest szansa, że będę wiecznie zaskoczona. Zapewnia mi to medytacja, otwarcie umysłu, kiedy potrafię nie myśleć o niczym, a tym samym pozwalam, żeby się sprawy same rozwiązały i żeby odpłynęło to co boli.

Czego wszystkim z całego serca życzę :-))))
   



czwartek, 12 kwietnia 2018

"Czas mroku"

     Niespodziewanie obejrzałam wczoraj film "Czas mroku".
Idealnie uzupełnia rozważania o odwadze i honorze. Taki przypadek?! :-)
Jeśli ktoś jeszcze nie widział to bardzo polecam obejrzenie tego filmu. Główny bohater już jest wybitną postacią, a przedstawiony obraz jeszcze bardziej podkreśla osobowość Winstona Churchilla.
Jest tylko trochę fikcji, ale najważniejsza się zgadza. Winston Churchill cyt. "Zawrócił świat znad krawędzi".

W rolę Churchilla wcielił się Gary Oldman. Po "Piątym elemencie" spodziewałam się zobaczyć go w roli Hitlera, więc tym bardziej byłam ciekawa.
Nic dziwnego, że dostali min.Oscara za charakteryzację.



Najbardziej się cieszę, że usłyszałam złote myśli Winston Churchilla. I naprawdę szczerze polecam poczytanie jego wypowiedzi, bo potrafił bardzo celnie ująć sens swoich działań.
Zresztą dostał w 1953 roku Literacką Nagrodę Nobla.

Zapamiętałam kilka, a potem sprawdziłam w internecie, ale jest tego mnóstwo

Sukces nigdy nie jest ostateczny. Porażka nigdy nie jest totalna. Liczy się tylko odwaga


Naród, który walczy i przegra to się podniesie, ten co się podda nie podniesie się nigdy 


Wojny nie wygrywa się ewakuacjami


Sukces polega na przechodzeniu od porażki do porażki bez utraty entuzjazmu.


Itd. itd.

......, a człowiek tylko chciałby spokojnie pożyć......
.Niestety, czy się chce, czy nie chce, wojna co jakiś czas nadchodzi, można się przygotowywać :-)
Bo czy poddanie się gwarantuje spokój?
Czy można się poddać z innego powodu niż tchórzostwo?
(Jak zawsze, podstawą jest wiedzieć co się naprawdę robi i dlaczego?)

Strach ludzka rzecz, szczęściem jest znaleźć się w pobliżu kogoś, kto mimo wszystko doda odwagi.
Sam Churchill mówił, że bardzo się boi, kiedy przystąpił do wojny, ale znaleźli się ludzie, którzy go poparli.


Podobno Churchill był też dowcipny!? Tak powiedział o swoim ojcu:

"Mój ojciec był jak Bóg, nigdy go nie było, kiedy był potrzebny"

:-)

    A na dworze już wiosna radosna. Wypatrzyłam i zaopiekowałam się takim kwiatuszkiem. Ciekawe co to?
 Skalniak już jest piękny

Reszta taka jak u wszystkich, tylko żonkile i bratki zginęły. Może jeszcze wyjdą?


poniedziałek, 9 kwietnia 2018

"Wielki Mike"

    Udało mi się w końcu dotrzeć na działkę. Kiedy tylko wyszłam z kolejki, już łzy wzruszenia by popłynęły gdyby mogły, Skończyło się na wykrzywianiu ust, hehe
Cudnie jest na świecie. Ptaszki śpiewają i wesoło skaczą z gałązki na gałązkę. W górze krąży siedem bocianów. Kwiatuszki kolorowe rozweselają jeszcze lichą zieleń traw. Powietrze cieplutkie, lekki wiaterek nas owiewa.
   

Na działce największą sensację wzbudziła żaba, która paradowała środkiem niczym się nie przejmując. W sumie, jak bym była taka śliczna, też bym się niczym nie przejmowała :-)



Słyszałam, że znów powtarzają w telewizji film "Wielki Mike"
Polecam obejrzenie tego filmu. Był nominowany Oscara za na najlepszy film, a Sandra Bullock dostała Oscara.

Bardzo lubię tą aktorkę, ale pierwszy raz zobaczyłam inną Sandrę. 
Wykreowana postać utwierdziła mnie w przekonaniu, że to jest bardzo dobra aktorka.

Od pierwszych scen wzruszać może do łez, ostrzegam :-)

Mi po głowie "chodzi" napisane przez Mike, który został gwiazdą futbolu, zdanie

Trzeba mieć odwagę, żeby mieć honor.

Kiedyś zarzucano mi, że się za bardzo przywiązuję i dlatego tak cierpię, bo łatwo mnie zranić. Przecież wszystko przemija.

Uświadomiłam sobie, że wcale się łatwo nie przywiązuję, po prostu wierzę ludziom, i to nie jest potrzebne. Nawet byłam odważna, parę razy to udowodniłam w krytycznych sytuacjach..

Kiedy usłyszałam słowa Mika uświadomiłam sobie, że nie miałam honoru.

Honor myliłam z dumą i dlatego wydawał mi się niewskazany.
Tymczasem honor, jak dla mnie, to jest efekt odnalezienia schronienia w sobie.
Tak jak szacunek  dla siebie, wiara we własne siły i zaufanie do siebie.

Nie robiłabym tego co robiłam gdybym miała honor.
 Ale to co robiłam okazało się moją ścieżką rozwoju.

Czy to przypadek?
Czy to przeznaczenie, musiałam przejść swoją drogę, żeby zrozumieć co jest najważniejsze i co chcę tak naprawdę osiągnąć?


A Wy jak?

Wspaniałego tygodnia życzę:-D

ps. i jeszcze mi się przypomniało, że Mike dodał jeszcze,i módlmy się, żeby Ci co nas uczą mieli jedno i drugie

Takie szczęście miałam tylko przez pierwszych siedem lat. I tak miałam Wielkie Szczęście  :-)))

czwartek, 5 kwietnia 2018

Chińska Wyrocznia

     W Księdze Przemian można poszukać odpowiedzi w sytuacjach, których nie wiemy jak będzie lepiej postąpić.
Zaciekawiło mnie jak interpretowane są symbole, zrozumienie których, pomoże podjąć decyzję.
Kiedy zaczęłam czytać przykładowe pytania i odpowiedzi zdałam sobie sprawę, że wielokrotnie zagłębiając się w medytację, otwierając umysł przyszła myśl, olśniewająca, niepozostawiająca wątpliwości, odpowiedź rozwiązująca problem.
Poczytałam sobie trochę bardziej z ciekawości niż w poszukiwaniu.
Oszołomiona nową perspektywą nie zrozumiałam za wiele, więc założyłam zakładkę i postanowiłam jeszcze do tego wrócić.



Może kogoś zainteresuje jak jest skonstruowana I Cing :

" Każda sytuacja jest unikatowa i nie można jej powtórzyć. Jedynym kryterium wartości I Cing jest opinia pytającego, że tekst heksagramu posiada prawdziwe odniesienie do jego stanu psychicznego. Prawdziwości twierdzeń co do naszej przyszłości nie sposób dowieść eksperymentalnie, ani potwierdzić wywodem opartym na związkach przyczynowo - skutkowych.
Tekst I Cing jest wyrocznią sięgającą w przyszłość, ale w niezbyt odległym czasie. Taką, w której rozwiną się i dojrzeją zalążki przyszłych wydarzeń, obecne w sytuacji dzisiejszej. Dzieje się tak dlatego, że drugim fundamentem wszechświata, jest wieczna przemiana"


To sobie dziś wyczytałam:

"I Cing tak maluje symboliczny OBRAZ tego heksagramu:
     
     "Niebo i Ziemia złączone: obraz Pokoju. Władca dzieli i doskonali bieg Nieba i Ziemi, otacza opieką i porządkuje dary Nieba i Ziemi wspomagając tą drogą lud"

" Znów mamy obraz radosnej, twórczej pracy dla powszechnego dobra. jest to dzieło tego samego człowieka, który w poprzednim tekście określony został jako "źródło żywej wody"

A oto OSĄD:
   "Małe odchodzi, wielkie nadchodzi Szczęście. Sukces.."

  "Szczęście" czyli wybrałeś słusznie, osiągniesz zamierzony cel. Czas niesie bardzo korzystne zmiany, jeśli znajdziesz w sobie dość wewnętrznej siły, by nie dać się uwikłać w bagno intryg w nowym miejscu"


    To, że podjęłam dobrą decyzję znajdując się w nowej sytuacji, to wiedziałam od początku, ale tak pięknie bym o tym nie powiedziała.
:-)

Wróciłam do lektury I Cing po powrocie z zajęć tai chi. Pierwszy raz od dłuższego czasu pojawiłam się na zajęciach rano. Przywitały mnie radosne okrzyki i usłyszałam od dwóch osób, że ściągnęły mnie myślami. Poproszono mnie, żebym poprowadziła zajęcia bo rozchorowali się instruktorzy. Koleżanka, która przyprowadziła swoją znajomą powiedziała, że  bardzo chciała, żebym to ja poprowadziła pierwsze zajęcia tej koleżanki, bo wiedziała, że ja to ją na pewno zachęcę.
I rzeczywiście Jola była zachwycona i spokojna
Udało się :-)
Jak tu nie uwierzyć w sens przepowiedni?

Po swoich przejściach nic sobie nie planuję, nie mam typowych marzeń. Będzie co ma być, ale nie wierzę też, że wszystko jest dziełem przypadku.

Bo czy jest możliwe, żeby wszystko co mnie spotkało dobrego i złego, miało przypadkiem wielki sens ???

Z drugiej strony może dobra karma gwarantuje, ze w każdej przypadkowej sytuacji zauważę cud, dar i sens?

Wy też już u siebie to zauważacie ?

No to do roboty, do roboty, królu złoty.....!!
 :-)))))




środa, 4 kwietnia 2018

Bardzo dziękuję :-)

      Dziękuję z całego serca za pamięć i życzenia!! :-)

Dziś już piękna wiosna w Warszawie mam nadzieję, że w całej Polsce. Słoneczko rozświetla i ogrzewa wszystko i zaraz będzie zielono czyli wesoło :-)

Bardzo dziękuje za nadesłane upominki i kartki. Wielka radość z domu Gucia, wierzcie mi  !!

 Uściski serdeczne dla Agatki z AgatekMix 

Kurka jest przeurocza :-D

 Od Tereski z Graciarni Szarej Sowy dostałam serdeczny list.

A Janeczka z Janeczkowa zrobiła dla mnie świąteczną kartkę i cudowną frywolitkową zakładkę :-)


Zakładka pasuje idealnie do nowej książki, którą wynalazłam po zakończeniu kurczaczkowej produkcji.do Księgi Przemian.
Już tyle zmieniłam u siebie, ze zaczęło mi się to bardzo podobać. Pomyślałam sobie, ze może tu znajdę coś co pomoże rozkwitnąć we mnie jakimś wspaniałym wartościom. 

  Pomyślałam, że istotne jest poznanie jak widzi świat Chińczyk a jak człowiek na zachodzie.

cyt. "Umysł  chiński to co dostrzega w momencie obserwacji jest dziełem przypadku. Podczas gdy umysł zachodni starannie przesiewa, waży, selekcjonuje, klasyfikuje i osądza. Zasada przyczyny i skutku.
Umysł chiński chwyta całościowy obraz chwili, aż do nonsensownie drobnych detali."

Pewnie dlatego na wschodzie są różne filozofie, a na zachodzie różne wiary?

Owocnego rozmyślania !
:-)