niedziela, 8 grudnia 2019

Nadeszły czarne chmury

    Spać nie mogę, jeść nie mogę, bardzo mi przykro.  Myślałam, ze już rozpuściłam ból dawnych czasów, ale niestety zmuszono mnie do wspomnień. Niestety przeżywam od nowa, ale chyba jednak łagodniej. Najbardziej boli mnie niesprawiedliwość i wynikający z tego strach.
No cóż, właściwie to nie ja powinnam się martwić, to nie jest moja karma.
To jest dla mnie wielka okazja do reakcji i zebrania dobrej karmy. Przekonam się jak daleko posunęła się nauka Dzogczen w mojej świadomości.

Największym moim osiągnięciem, w tej chwili, są spontaniczne dobre życzenia dla osób, które mogłyby wywołać zazdrość, zawiść, a może nawet nienawiść.

Odczułam dzięki temu, wielką ulgę i zapewniam, że jest to bardzo cenne uczucie. Nie ma takiej korzyści materialnej, która by była więcej warta.
Może, żeby to zrozumieć trzeba przeżyć ból spowodowany takimi uczuciami, a potem ulgę, kiedy nas opuszczą.


Pisanie to świetny sposób na uporządkowanie myśli, a ponieważ staram się jak najlepiej pisać o prawdziwym moim życiu, muszę precyzyjnie określić co chcę przekazać. A że nie umiem pisać ręcznie to piszę na komputerze bloga ;-)
Trwa to długo bo, przypominają mi się nieoczekiwanie różne historie, sto razy zmieniam słowo, bo nie mogę znaleźć właściwego. gramatykę czasem mi dzieci sprawdzają.
Ale jak już się uda, to właśnie powoduje wielokrotnie, odnalezienie tej oświeconej myśli, która przynosi ulgę, rozwiązanie problemu, spokój.
Sprawdza się nauka  Nauczyciela Bon i Nauczyciela Dzogczen.

Człowiek musi doświadczać wszystkiego, żeby przekonać się na co go stać :-)

Gdyby nie moja przykra sytuacja, nie dowiedziałabym się ile już osiągnęłam w rozwoju umysłu, coraz piękniejsza moja świątynia!
Będę dziś spać, kanapeczkę zjem, o i kawki się napiłam :-)

Zauważyłam, że kilka osób mnie czyta, rozumie i polubiło, więc to też wielki sukces :-)

Zasiadłam do porządkowania torby, uzupełniania kalendarza na 2020 rok, oglądałam sobie zdjęcia, bo kiedyś obiecałam pokazać ładne widoki z budującej się okolicy.

 Dużo widoków pokazywałam na bieżąco.
 To są zdjęcia jeszcze z lata, ale widać jak posunęły się budowy.

Jakoś na żywo ładniej się odbijało różowe niebo w wieżowcu, ale podoba mi się :-)

Rok temu szłam z koleżanką do Polskiego radia wieczorem i bramka do przejścia na budowę wieżowca była odsłonięta, więc zajrzałam i mam niepowtarzalne zdjęcie fundamentów na miejscu kamienicy w której mieszkałam wiele lat





O pamiętacie bezdomnego z zeszłego roku? Jeszcze go nie widziałam, może mu się jednak odmienił los? :-)



Na fundamentach na wiosnę stał już  taki dom (ten po prawo)



 Nie ma już tych drzew




A tu wracamy z imprezy charytatywnej w 19 Dzielnicy

Po prawo widać księżyc nad Pałacem Kultury., którego prawie nie widać, a widać wieżowiec na Rondo  ONZ

 światło na skrzyżowaniu, pałac Kultury taki niebieski malutki, zegar na nim rozświetlony dla rozpoznania.
 światło się zmieniło na jeszcze ładniejsze .



Dziś już Rondo Daszyńskiego i wieżowiec na Pańskiej wygląda tak. Drugi wieżowiec niedługo zasłoni mój ulubiony "słoik" Warsaw  Spire.



To  nie sa piękne widoki z lasu, uroczych wsi, ścieżek rowerowych, zabytków, ale dla mnie bardzo wzruszające.
Pewnie dlatego, ze cieszę się, że chodzę i mogę popatrzeć.
I  rzeczywiście, jak pomyśleć, ze mogłoby tak nie być, jest się z czego cieszyć :-)

Nie robię kartek bo nie mam produktów, ale jak dostanę pieniądze, to kupię i coś tam porobię, bo  talent mi wrócił i dopóki pamiętam jak to się robi :-)

Rozdałam kilka bombek, z zeszłego roku, cały czas się podobają, więc co mają leżeć.
Ja w tym roku postawię małą choineczkę na balkonie, kupiłam lampki na baterię w Tigerze za 10 zł .
Koty będą sobie szaleć po domu bez przeszkód.

Obiecałam kiedyś pokazać broszkę od babci :-)


Odbiły już narcyzy co stały na balkonie i warszawianka, przyniosłam do domu, tak doradziła blogowa koleżanka.


.

W zapiskach miałam, tez pamiątkę ze ślubu przyjaciółki,, cytat o miłości. Wszyscy go znają

"Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku,
 nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje."

Wszystko jasne, teraz to nawet myślę, że to możliwe, bo do tego sprowadza się nauka Dzogczen.

Na jedno zwróciłam szczególną uwagę. To się raczej pomija. Ja przynajmniej nie słyszałam nigdy, żeby ktoś o tym mówił,
Napisane jest w Biblii;  Nie cieszy się z niesprawiedliwości.

Można się nie zgadzać, można to zauważać, zwracać uwagę.
Dobrze zrozumiałam?

Miłość nigdy nie ustaje.

Okazuje się tylko, że miłości nie ma za dużo w ludziach.

No nic, napisałam posta takiego trochę pożegnalnego, ale to niespecjalnie, tak się ułożyło
Po prostu koniec roku, porządkowanie, zawsze powoduje podsumowania..

Znalazłam jeszcze notatki z żywieniu. Ale to innym razem.

papa :-)




wtorek, 3 grudnia 2019

Jednak mam to :-)

   Słyszałam, że na jazz można przerobić wiele utworów, o czym przypomniała Karolinka, blogowa koleżanka, ale nie przypuszczałam, że takie :-)
 Przypomniało mi się, że koncercie na Politechnice, wykonano utwór "Prawo i Pięść", którą w oryginale śpiewał Edmund Fetting. No naprawdę świetnie zabrzmiał.

    Zadzwoniła koleżanka, czy mam kartki w tym roku, bo chciała wysłać zagranicę? Zaskoczyła mnie i ucieszyłam się, że moja twórczość przypadła do gustu. Chociaż wydawało mi się, że  talentu już nie mam, na te słowa, połączyły się styki w mózgu, Muza zainspirowała i powstały karteczki, które już szczęśliwie rozdałam życzliwym mi ludziom. Dwie poleciały na Sardynię z siostrą :-)
Do powstania kartek przyczyniła się też ulga z załatwienia pomyślnie sprawy, która się ciągnęła z rok, w urzędzie :-)
ufff






Ta spodobała się panu, który prowadzi małą kawiarenkę na Twardej 66. Przychodzę tam na ciastko wegańskie, które piecze żona.


Bardzo polubiłam tam chodzić jeszcze w lato na lody i tak zostało do dziś, bo jest to bardzo przyjazne miejsce dla mnie.
 Pan jest żonaty od trzydziestu lat i często zachwala żonę, podziwia i wcale nie jest znudzony związkiem. To, że czasem coś nie pasuje, wcale nie jest przeszkodą, żeby ją kochać :-)
To jest balsam na moją poranioną dusze:-) Takie rzeczy się naprawdę zdarzają.
Pan kiedyś powiedział, że o to trzeba zadbać, nie niszczyć szukając atrakcji na świecie, nie ulegać fascynacji, złudzie.
O, i tym mnie po prostu zachwycił.
Przypomniało mi się, że to co człowieka spotyka to przypadek, ale to jak zareaguje, to karma.
Ten pan ma na pewno bardzo dobrą karmę i zbiera dobrą karmę!!!
Pewnie już się kiedyś spotkaliśmy. To też jest bardzo dobry znak :-)

I to, że my się spotykamy na blogu, też dobry znak :-)

Moja babcia mówiła: swój do swego po swoje.
A ja jestem dobrym człowiekiem, to takich przyciągam :-)

Innych pewnie wkurzam, hehe

Uściski mocne :-)))




ps. Mój związek, nie był od tego,żebym w nim była beztrosko bezpieczna. Wydobył ze mnie inne umiejętności. każdy ma swoją droge do oświecenia. Każdemu jest co innego potrzebne w danej chwili :-)))
Ja uporałam się ze swoim strachem przed samotnością. Teraz czekają inne wyzwania. Kto wie, może teraz dbanie o dobrego partnera? :-)




sobota, 30 listopada 2019

Zaskoczenie

    Mija listopad.
Kiedy ten czas minął, nie wiem.
Pewnie dlatego, że udało mi się wziąć udział w kilku wydarzeniach, ale też pogoda jest wyjątkowa.
Nie ma się z czego cieszyć generalnie, ale doraźnie żyć wygodniej. Mniej boli, nie trzeba się grubo ubierać i ogrzewania nie włączam na ful, więc rachunek będzie mniejszy co bardzo rozwesela.
    Koleżanka, która zabierała mnie do Filharmonii, niespodziewanie  zaprosiła na "Wielka Muzykę w Małej Auli" do  Politechniki.
Grały jazz 3 zespoły powstałe w 1955 i 1964 w klubie Stodoła, klubu Politechniki. i Trio Andrzej Jagodziński i Agnieszka Wesołowska, uznani już wykonawcy, nagrodzeni wielokrotnie..







Jazz bardzo dobra muzyka, wiec szybko udzielił mi się jubileuszowy nastrój. Zaskoczyło mnie wykonanie " Seksapil" , "Bo to się zwykle tak zaczyna". Nie pomyślałabym, że to jazz.
A już zupełnie zaniemówiłam kiedy usłyszałam solówkę na fortepianie pana Jagodzińskiego w piosence bardzo znanej "Zakochani są wśród nas"

Naprawdę coś fantastycznego:-)

Prowadzący wytłumaczyli też, dlaczego w klubie Politechniki przyjął się jazz?. Otóż to jest muzyka, w której trzeba umieć liczyć! 
:-)))))


Na zakończenie prowadzący zapraszali na Moniuszkę na Politechnice. Koleżanka obiecała o mnie pamiętać, jeśli będzie miała zaproszenie :-)

Niesamowite, że mnie tak polubiła. Widziałyśmy się raz na tydzień na zajęciach, kilka razy byłyśmy w teatrze, a i raz na Nocy Muzeum. :-) 
I po takim czasie pamięta. 
Bardzo jej jestem wdzięczna.!!!
Chciałam dać jej świąteczną kartkę . I dałam, ale dumna z tych kartek nie jestem. Tak wyszło i trudno.

Chyba talent mnie opuścił :-(
Zurineczka jak zobaczyła powiedziała: jestem zdumiona, co ci się stało?
hehe
No nie wiem. Oglądałam zdjęcia zeszłorocznych prac i absolutnie nie wiedziałam co robić, uch





Ale wczoraj odnalazłam zimowe dodatki, które dostałam od blogowej koleżanki i już wena wróciła :-))
Zurineczka, moja Muza coś doradziła nowego i dziś powstały kartki jakich jeszcze nigdy nie robiłam. Ale takie ładne :-)) te najładniejsze pokażę w grudniu :-)



Jedna myśl mi nie daje spokoju, to widocznie muszę napisać.
Kilka dni temu, przez przypadek do znajomej powiedziałam o współczuciu.
Znajoma, śmiałą się, że to temat rzeka, ale na pewno nie wolno tego mylić z litością i nie zawsze jest jednoznaczne w określeniu.
.

Ja natomiast pomyślałam sobie, o tym jak o rozwijaniu odczuć w naszym uzdrawiającym tai chi Mistrza Moy.
Ćwiczy się, próbuje różnych sposobów i kiedy już się myśli, że umiem rozluźnić np. biodra, czy kolana, okazuje się niespodziewanie robiąc coś przysłowiowy setny raz, ze teraz to dopiero puściło, teraz to umiem.


Tak samo jest ze współczuciem. 
Chyba trzeba być otwartym cały czas, ze wszystkiego co nas spotka czerpać naukę jeśli się da, a nie trzymać się kurczowo jakiś reguł.

Pomyślałam sobie o tej litości.
Czasami naprawdę okazać, choćby litość,, to wielka zasługa.
Byleby być tego świadomym.

Ja tak myślę i doceniam wysiłek jeśli jest wbrew naszemu tradycyjnemu zachowaniu.

Można się zdziwić, ile to przyniesie korzyści..

A może uważacie, że nie ma korzyści?

Jeśli będziecie się zastanawiać, pomyślcie, jakie ma znaczenie duma.


Pozdrawiam serdecznie .




niedziela, 24 listopada 2019

Zbierać zasługi :-)

Odbyła się 5 Impreza Charytatywna organizowana przez Queens of Roads dla Samotnych Matek z Białołęki .
Kasia napisała kilka słów podsumowujących :


Można powiedzieć, że to już tradycja..... 16 listopada 2019 roku spotkaliśmy się ponownie w Warszawie, żeby wspomóc Dom Samotnej Matki na warszawskiej Białołęce. I jak zwykle pokazaliście, że razem możemy więcej. Były szalone licytacje, z których w sumie zostało zebrane 5777 PLN!!!!!, była cała masa darów w postaci produktów spożywczych i nie tylko. Było dużo, dużo dobra 
Z tego miejsca chcemy podziękować przede wszystkim Gospodarzom - Steel Roses MC Poland za to, że chcieliście nas po raz kolejny gościć i wspomóc w tej inicjatywie.
No i wszystkim gościom, których nie sposób wymienić - bo tyle Was było 
Są jeszcze dobrzy ludzie - i to właśnie pokazaliście. Dziękujemy i zapraszamy za rok 
A teraz łapcie jeszcze kilka fotek - ENJOY 








Rzeczy przeznaczone na licytacje !

Koncerty



Moja butelka na licytacji :-))))



Można było kupić rękodzieło pań z Ośrodka

Zebrana żywność :-D



Zdjęć było prawie 60, wybrałam kilka, żeby oddać klimat wydarzenia.
Dotarło naprawdę mnóstwo ludzi.
Jestem ogromnie wdzięczna, wzruszona i przejęta dobrocią ludzi.

Jak widzicie, ci ludzie mogliby się bawić z powodzeniem gdzie indziej, a wybrali to miejsce. Przynieśli żywność, dali pieniądze i przychodzą ze znajomymi, to widocznie im tosię podoba. Oczywiście jedni są mniej, inni bardziej przejęci, ale na pewno wszyscy chcą brać w tym udział.

Z tego co wiem jest wśród nich kilka grup, które pomagają np. Domom Dziecka czy ofiarom wypadków.

To jest zbieranie zasług, zbieranie dobrej karmy, aby rozwinęło się spontaniczne współczucie, najbardziej cenną umiejętność.


Swego czasu to była jedyna moja praktyka. Jak widać niezwykle przydatna. Ja i teraz polecam swoją praktykę, już niejedną,  dla pożytku innych.
Swój ból umiem rozpuszczać, a niczego  więcej nie potrzebuję.


Całe .życie miałam jedno marzenie i okazało się, że niespełnienie go, przyniosło największą korzyść. Dzięki temu wypaliła się najsilniejsza moja przeszkoda.

Jak się tak zastanowić, to rzeczywiście ofiarą nie byłam ja, hehe. 

żartuję :-) Nie było żadnych ofiar, wszyscy skorzystali.:-)

Człowiek nie wie co jest dla niego najlepsze, więc lepiej zająć się zbieraniem zasług :-)

Pozdrawiam serdecznie :-)