sobota, 24 czerwca 2017

Cmentarz Bródnowski

      24. 06 w imieniny Jana, od prawie dwudziestu lat przychodzę na Cmentarz na Bródnie zapalić światełko mojej ukochanej babci.
Po wypadku, prowadzana przez kogoś z rodziny, odbyłam pierwszą wyprawę w to miejsce.
Jako dziecko przyjeżdżałam tam z babcią na grób jej rodziców, czyli moich pradziadków.
W tym roku zaskoczył mnie widok. Zawsze zadbany, zabytkowy cmentarz stał się, od tej strony, dość mroczną nekropolią.
Tworzy się tajemniczy klimat :-)
Mam nadzieję, że poczujecie choć namiastkę tego,



Pierwszy drewniany kościół w pobliżu bramy głównej powstał w 1888 roku z rusztowań remontowanej Kolumny Zygmunta.
Pamiętam, że w tym kościele odprawiono mszę za zmarłą prababcię. Miałam 6 lat.
Ale już mojej babci pogrzeb odbył się w nowym kościele.
Od dawna, kościół jest otwarty tylko w niedzielne msze święte i tylko wtedy można zwiedzić to miejsce.




Zainteresowanych historią cmentarza zapraszam na stonę Wikipedii https://pl.wikipedia.org/wiki/Cmentarz_Br%C3%B3dnowski

wtorek, 20 czerwca 2017

Wiersze

        Dostałam od Basi tomik wierszy
Pierwszy wiersz na jakim otworzyła mi się książka ma tytuł " O dobroci".
Od razu doceniłam jaki mam skarb, hehe



Dobroci moja i nie tylko moja
spływająca z góry skąd jej początek
napełniasz mnie radością
że mogę cię widzieć każdego dnia
jak budzisz się na nowo
bym mogła cię czerpać
i ciągle cię tak dużo
choć inni biorą cie garściami
lecz inaczej niż ja
a ty jesteś jakbyś była od zawsze
bo byłaś najpierwsza
napełniając mnie wzruszeniem
że niektórych spraw nie można dotknąć
jeśli prawdziwie nie rozumie się dobroci.





BASIU, BARDZO CI DZIĘKUJĘ  ZA TEN PREZENT !!!!!!!!


piątek, 16 czerwca 2017

Przebudzenie Świetlistego Umysłu

      

Minęło 6.5 roku od wypadku, który niespodziewanie przeżyłam.
Byłam w strasznym stanie psychicznym, a jeszcze gorszym fizycznym. Dzięki wsparciu wielu osób robiłam postępy. Ale też, dzięki jednej osobie, myślałam, że moje życie to przekleństwo i odechciewało się wszystkiego

Na stronach mojego bloga jest opisana droga jaką pokonałam.

Miałam zamiar pisać o tai chi, bo to już od 12 lat mój sposób na stres, smutek, niemoc. Ale okazało się, że pisanie działa na mnie terapeutycznie. Przeanalizowałam moje całe dotychczasowe życie. Ponieważ byłam unieruchomiona przez jakiś czas i w totalnej rozpaczy, musiałam zacząć myśleć co tak naprawdę się stało, co ja robię, jak ja żyję. 

Efekt był taki, że zaczęłam słuchać w internecie webcastów Nauczyciela BON. 
Na początku nic do mnie nie docierało.
Miałam kłopoty ze skupieniem.
Ale jakimś cudem, włączałam sobie non stop wykłady i w końcu coś zaczęłam słyszeć.
Postanowiłam pracować nad zmianą. Byłam nastawiona sceptycznie do osiągnięcia obiecywanych efektów, ale nie miałam nic innego do roboty, więc ćwiczyłam swoją psychikę.
Nie wierzyłam w efekty, bo przecież gdzie tam ja, taka bieda z nędzą, ale robiłam co Tenzin proponował.
Wielkim problemem było popatrzenie na siebie, inaczej niż do tej pory. Człowiek jest mocno osadzony w obrazie, który sam wymyślił, albo stworzyli mu inni.
Tylko, że nie koniecznie jest to obraz prawdziwy.

I nagle zrozumiałam co ten człowiek do mnie mówi. 

Stałam się swoim najlepszym przyjacielem.

Znalazłam schronienie w sobie.

Uwierzyłam w siebie!!!

I to był pierwszy cud mojej świadomości.

Od tamtej pory, następują one lawinowo, hehe

Kiedyś dostałam w prezencie książkę "Przebudzenie Świetlistego Umysłu".
Niestety trudno mi było zrozumieć: to co ja mam robić, niby?????
Ale jakimś cudem nie rezygnowałam. Nie musiałam się śpieszyć, nie musiałam przed nikim udawać, jaka to ja mądra jestem, nie musiałam się wstydzić, że nie rozumiem, bo nikt nie patrzył.
Nagle czytam, że to co tam jest napisane, to ja już robię, ja już tak myślę, ja już to wiem, ja już to czuję.
Ze szczęścia od razu szybciej mi się czytało, hehe
Chyba po to, żeby się dowiedzieć, że już jestem gotowa aby wypracować ostatni element......błogość :-)


Tenzin Wangyal Rinpocze - Przebudzenie Świetlistego Umysłu


https://www.youtube.com/watch?v=81Ty19HEIXo


Nie sądziłam, że to kiedyś powiem:

Zapłaciłam wielką cenę za tą wolność ale warto było !!! :-)

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Szczęśliwie już wtorek :-)

         Zanim się obejrzałam nastał wtorek.
Udało mi się dotrzeć w niedzielę na piknik "Bielany witają lato".  Burza wisiała w powietrzu, ale mimo nie najlepszej kondycji, dotarłam na ćwiczenia. Pomyślałam sobie, że jeśli dam radę, to będzie to znak, że mogę na warsztat pojechać :-)


 Pan wszedł mi w kadr,  hehe,ale dlatego, że był bardzo zainteresowany taką formą zdrowotną. Wziął ulotki, krążył długo, przyglądał się. Jest duża szansa, że kiedyś dotrze na zajęcia :-)

 W środku stoi młodziutka osoba, która dołączyła do grupy. :-)

 Tu kolejna ....


Na Ursynowie też udał się piknik z naszym udziałem.
Tak słyszałam :-)

Nie pamiętam czy w niedzielę padało ale za to wczoraj była ulewa.
 Mimo wszystko dotarłam do dwóch lekarzy od rehabilitacji i dostałam skierowania. Z wielką aprobatą obaj, niezależnie, stwierdzili, że jest poprawa, hehe. Ale nawet gdyby nic się nie zmieniało, czyli się nie pogarszało to już jest sukces i muszę robić to co robię, nie spoczywać na laurach.

Jasna sprawa, tylko sił na wszystko nie wystarcza.
 Na razie :-)



piątek, 9 czerwca 2017

Tai Chi w Łazienkach Królewskich

       Udało mi się poćwiczyć w niedzielę w Łazienkach Królewskich w Alei Chińskiej.






Na dolnym zdjęciu.
Seniorka z przodu ma 86 lat !



 Do grupy dołączyły przechodzące panie. Ponieważ ćwiczy się powoli, nie jest problemem naśladowanie bardziej doświadczonych uczestników.



Pozornie lekkie, proste ćwiczenia bardzo korzystnie wpływają na organizm człowieka. Dzięki relaksacyjnej formie, obracamy kręgosłup, rozciągamy ścięgna, wzmacniamy mięśnie i pobudzamy do pracy obie półkule mózgowe co gwarantuje nam długie życie w zdrowiu fizycznym i psychicznym.

Jutro idę z grupą na Piknik Bielański. Jeśli uda mi się zrobić zdjęcia to pokażę jak było :-)

Tydzień był bardzo wyczerpujący dla mnie, ale też dostarczający wiele satysfakcji. Powolutku, powolutku zrobiłam kilka bardzo pożytecznych rzeczy.

No cóż, wygląda na to, że ulubioną piosenkę "pokaż na co cię stać" mogę już śpiewać z dumą, a nie ze smutkiem, że to na co mnie stać, to takie nieistotne przecież .

Nie na darmo radzą, że nie trzeba trwać w tym co cię blokuje, co cię ogranicza, czy wręcz dołuje.
Jeśli coś bardzo przeszkadza, trzeba się od tego uwolnić i pozwolić rozkwitnąć swoim najlepszym wartościom.

No coś w tym jest, hehe

Co nie przeszkadza, ze pomyliłam termin wizyty u lekarza. Powinnam wczoraj się zjawić, a nie dziś, buu

wtorek, 6 czerwca 2017

Dla bezdomnych, starszych ...

     Zbiórka rzeczy, którą rozpoczęliśmy kiedyś dla "Domu samotnej Matki"  na Białołęce, rozkręciła się i jest więcej niż oni tam potrzebują, więc poszukałam gdzie tu oddać nagromadzone zapasy. 
I znalazłam :-D

:




Zbiórka dla bezdomnych, starszych, chorych, matek z dziećmi 

thttp://www.goldenline.pl/spotkanie/zbiorka-dla-domow-samotnej-matki-i-bezdomnych 

Dotarłam wczoraj do takiego domu. Uściskom ręki nie było końca i dostałam herbatkę, tak się ucieszyli :-)
Ja też ogromnie uradowana byłam, aż mnie ręka przestała boleć
ps dziś już boli buu,
Trzeba znowu jechać, widocznie to pomaga, hehe

sobota, 3 czerwca 2017

Tace

    W domu jestem już jakiś czas, ale dopiero teraz mam trochę oddechu. Minęły dwa tygodnie rehabilitacji i zaczęłam już przygotowywać się na Międzynarodowy Warsztat Tai Chi.
Okazało się, że siły nadal nie mam i nie wiem jak ja dam radę intensywnie ćwiczyć przez 5 dni.
Oczywiście byłam już 2 razy i sobie poradziłam. Tylko teraz jakoś inaczej patrzę na swoje możliwości. Tak jakby zdawanie sobie sprawy, że to wielki wysiłek odbierało siły.
Podobnie było na wyjeździe. Nie mogłam w to uwierzyć, że kiedyś sama weszłam pod górę skoro teraz jest mi tak trudno.
Tak jakby inteligentna ocena możliwości blokowała prawdziwe możliwości człowieka.

 Co prawda rozumiem już, że na moje stwierdzenie: nie dam rady, żartowano, co nieraz doprowadzało mnie do rozpaczy: jak to nie dasz rady, ty wszystko możesz. A ja się czułam taka bezsilna, nierozumiana, samotna.
No cóż,...
To chyba świadczy o szkodliwym wpływie ego. Ale weź i się tego pozbądź..? hmmm

Niektórzy wyznają teorię pozytywnego myślenia. Ja jednak skłaniam się ku myśli, że zdarzy się to, co dla mnie najlepsze. Nigdy nie wiadomo, czy przećwiczenie bez szwanku da większe korzyści niż popatrzenie i pomyślenie o tym co się widzi, hehe

Najbardziej mnie cieszy, ze zaczęłam już robić decoupage. Ostatnia tacka jest niezwykła, ale obawiam się, że nie każdemu musi się podobać. Ponaprawiałam już zepsute rzeczy dla siostry, uch.
Następna tacka robi się, jak przystało na porę roku, upalna, afrykańska :-)



Rozpoczynamy ćwiczyć tai chi w Alei Chińskiej w Łazienkach.
Zapraszam po Koncercie Chopinowskim :-)

wtorek, 30 maja 2017

Na koniec wycieczki po Sardynii :-)

      Codzienne życie najlepiej odzwierciedlają zdjęcia robione telefonem, hehe, na bieżąco. Takie widoki to dopiero powodują, że serce podskakuje.

Ulubione zajęcie, malowanie. Rośnie nam artysta? ! hehe

 Takie przede wszystkim mieliśmy nastroje :-)
 Dookoła domu

 Prawie jak nasze chabry. Pewnie zbladły od  słońca :-)



 Maczki czerwone jak miło spotkać w dalekim kraju :-)
 O, mam takie na skalniaku :-)
 U nas rośnie miniatura w doniczce ale nie kwitnie a tu proszę jaki okaz.


 Co za kolory na kocie, śliczności




 Takie chodniki w mieście są. Nie wiem czy w ogóle są do chodzenia ? Wygląda na to, że tam się mało chodzi po ulicy, hehe
 Róże takie bujne tylko raz widziałam, ale mniejsze już kilka razy. Widać, że tamtejsi ludzie też lubią te kwiaty.
 Spacerowanie jest męczące, hehe






Niedługo i u nas będzie złoto na łąkach :-)

A takiej pętli tramwajowej to u nas nie widziałam :-)
Właśnie tramwaj podjechał. Koniec trasy.

No tak, koniec trasy..... :-D