wtorek, 19 lutego 2019

Nauki Mawe Senge w Warszawie

     Pierwszy raz odbyły się takie nauki w Polsce i pierwszy raz odwiedził nas Gesze Tenpa Darghye z klasztoru w Nepalu , który poprowadził je przez 7 dni. To był bardzo intensywny kurs. W głowie mi się kręciło po dwóch dniach, ale było mi tam tak dobrze.
Drugi raz udało mi się wziąć udział w takim spotkaniu, więc moja orientacja jest dosyć słaba, Np. zapytał Gesze czy ktoś nie zna  Guru Joge, tylko ja podniosłam rękę, że nie znam.
Obciach trochę, hehe, ale wydrukowali mi dobrzy ludzie, W ogóle się tam mną zaopiekowano serdecznie. Niestety po tybetańsku nie jestem w stanie tego mówić :-) Ale za to wiem co znaczy.

Spotkanie okazało się bardzo indywidualne dla mnie, bo można było podejść w przerwie i zapytać o wszystko. Oczywiście otrzymany przekaz, tak jak  nauki tai chi, są odbierane osobiście. Jedna osoba może tak i tak rozumie a inna inaczej, dopiero, po jakimś czasie odczuwa się zmiany i postępy. Czasem nadziwić się nie można efektom praktyki. Pewne jest tylko to co się chce osiągnąć.
Zwierzyłam się Gesze, że moja wiedza jest niewielka jak u Tybetańczyków, ale wiara ogromna i czy to wystarczy. Jednak Gesze polecił się trochę uczyć, więc będę przychodziła na takie retrity od czasu do czasu.

Sama się przekonałam jak wiedza, którą udostępniają, praktyka jakiej uczą zmieniła mnie, moje życie. To jak mam w to nie wierzyć?
To jest naprawdę wielka mądrość, która otwiera serce i umysł na siebie na drugiego człowieka i to nie po to, żeby kupić sobie albo komuś prezent, ale dać wsparcie na lepsze życie.
Pierwszy raz usłyszałam o tym, że trzeba najpierw odnaleźć współczucie dla siebie.
Tego się nie robi, a to okazuje się być bardzo potrzebne do rozwijania współczucia dla innych.
No proszę, a mówili mi, że jestem mięczakiem i ciągle się marzę, a to mnie uratowało, nauczyło współczucia, które jest konieczne do oświecenia  :-)
W buddyzmie tybetańskim jest 10 paramit, czyli wzmacniających działań:
  1. szczodrość
  2. dyscyplina moralna
  3. cierpliwość
  4. determinacja
  5. kontemplacja
  6. moc
  7. współczucie
  8. modlitwa
  9. metoda
  10. mądrość
Sami widzicie, że Bon uczy dobrych, szlachetnych zachowań.


Dlatego bardzo mnie wzruszyła modlitwa na koniec każdej sesji, którą pragnę aby  każdy miał w pamięci i pamiętał, że w Bon jest zawarta mądrość, która może uratować świat. 


Wszystkim tego zyczę:-)

niedziela, 10 lutego 2019

Idę na kurs :-)

     Rehabilituję się ze wszystkich stron od wielu lat  i nadszedł czas polepszyć swoje zdolności intelektualne. Mam spore ograniczenia na tej płaszczyźnie i poczułam się na siłach spróbować podnieść swoje możliwości pod okiem wykształconego do tego człowieka.
Mam nadzieję, że odnajdę sposób, żeby ruszyć moje szare komórki.
Nauczyciel spróbuje rozwijać nasze różne zdolności intelektualne i artystyczne.
Polepszyć się też ma nasza pamięć, zdolności analityczne, czyli zrozumienie tego co się czyta.

Bardzo mnie interesuje polepszenie  zdolności artystycznych, bo mam wrażenie, że popadam w lekki obłęd.
Takich kartek świątecznych to jeszcze nigdy nie widziałam, ale w sumie wszystko co trzeba jest, ptaki są, pisanki są, wiosna, a nawet lato jest.
Może ktoś się na nie skusi w schronisku na Dniu Otwartym.
Jedno mogę zagwarantować, są niepowtarzalne, hehe, nikt nie będzie miał drugiej takiej.
A jak myślicie, spodobają się?






 Kota jest zdumiony, pewnie zjadłby rybkę nemo :-)

 

I po dwóch latach wreszcie zakwitła cebula, którą dostałam, bo podobno tak pięknie kwitnie,
No przekonamy się :-)
A za kwiatuszkiem zwinięty w kłębek śpi kiciuś.

I tym bardziej, że jutro do pracy, życzę dobrej, beztroskiej nocy :-)

środa, 6 lutego 2019

Uzupełniłam kartki

   W końcu zdecydowałam na jaką okazję będą kartki :-)
Okazało się, że koleżanka zabierze mnie na dzień otwarty do schroniska  Korabeki, więc przygotuję kartki świąteczne i postaram się ozdobić jajka decoupagem.
Na razie takie są kartki.

Jak Wam się podoba taka z filcowaną trawą ?














Koleżanka mi wycięła pisanki. Myślę, że super pomysł i spróbuję takie robić :-)


A w poniedziałek popadał śnieg. Taki widok utrzymał się do południa, hehe ale pamiątkę mam !


Dzisiaj jest buro, wszystko mnie boli, ale może coś się uda zrobić.... uch

sobota, 2 lutego 2019

No i co z tego :-)

     Pośpiewaliście sobie We are the champions?
Mam nadzieję, że tak i świadomość tego wprawiła Was w świetny nastrój :-)
Mnie też, ale o dziwo, natarczywie przypominały mi się słowa znajomej usłyszane w lato:
....No i co z tego! po prostu to przyjmij to takim jakie jest....
hehe, No tak, przecież tego uczył Rinpocze.

My jesteśmy przyzwyczajeni do pokornego przyjmowania nieszczęść. To nie wychodzi, ale staramy się. Natomiast absolutnie nie pozwalamy sobie na beztroskie przyjmowaniu powodzeń. To jest wręcz zabronione. Ja oczywiście rozumiem, że na początek bardzo jest potrzebne poczucie wygranej, trzeba polubić siebie, a za co tu lubić, jak nie za odniesienie sukcesu.
Ale potem kiedy już stanie się tym mistrzem, można przestać się tym przejmować. I nie dziwię się, że "Always heer is  radio Ga Ga, radio Gu Gu"
Czasem mi się udaje, rzadko bo rzadko, ale dostałam ćwiczenie, które ułatwia doświadczenie uczucia błogości.
Pewnie też dlatego, że wszystko się zmienia, wszystko przemija. Nawet na to co się koło mnie dzieje patrzę trochę z boku i wiedzę jak zmieniają się ludzkie poglądy, nastawienie, uczucia. Dziś odbieram coś tak, a jutro zupełnie inaczej, bo dowiedziałam się o czymś i to zupełnie zmienia obraz, zmienia sytuację.
I w sumie dzięki temu można podejmować decyzje, które spowodują..... We will rock you....
hehe
Ale też już się tak bardzo tym nie przejmuję, zwłaszcza, że umiem rozpuszczać ból, lubię siebie i nie muszę sobie udowadniać co chwila jaka jestem super, hehe, samo mi wychodzi.
O masz, a to dopiero jest zwycięstwo !!!
Energia żywiołu przestrzeni :-))) (tak myślę)

I od początku .... Show must go on.....

Oby żyć z pożytkiem dla wszystkich czujących istot.

Czego i Wam serdecznie życzę !!

Zaczęłam już robić kartki świąteczne. Na razie nie mogę tylko zdecydować na które święto. Dokleić serduszka, czy zajączki? Kupiłam śliczne, wiosenne karty do pocięcia i pasują do wszystkiego. Właściwie same wyglądają pięknie i dowolne życzenia można wpisać w środku.
Jak myślicie ?

Wyplatam warkocze dla psiaków po trochu, ale nieustannie.

Będą miały ze mnie pożytek zwierzaki w schronisku w Korabiewicach, a Pan Piotr, nasz olimpijczyk i Pan Andrzej fizjoterapeuta, ucieszą się, bo to w sumie dzięki nim mam sprawne ręce :-))))




O śnieg udało mi się sfotografować kiedyś, hehe







środa, 30 stycznia 2019

Bohemian Rhapsody

    Dostał dwa Złote Globy i naprawdę się nie dziwię.
Polecam wszystkim obejrzenie tego filmu w kinie, naprawdę warto, głównie dla koncertu na Wembley :-)
 Bardzo wzruszający, mocny i przypominający, że Freddie to człowiek, nie tylko artysta. Chociaż, jak sam stwierdził, po to jest na ziemi, żeby być artystą i otwierać ludziom, swoją muzyką, niebo :-)

Poznajecie małego Fredka?







Wielkie wrażenie zrobił na mnie koncert Queen w 1985 roku na Stadionie Wembley.

cyt.
Liczyli na milion funtów, udało się zebrać ok. 150 mln na pomoc głodującej Etiopii. To pokazuje, że koncerty pod szyldem Live Aid mocno przerosły oczekiwania



Do historii rocka przeszedł też występ grupy Queen z nieodżałowanym Freddie Mercurym. Zespół błyskawicznie miał za sobą ponad 70 tysięcy osób na stadionie Wembley i setki milionów widzów przed telewizorami, którzy klaskali, śpiewali i bawili się, jak im Mercury z kolegami przykazali.

https://muzyka.interia.pl/pop/news-live-aid-25-lat-minelo,nId,1648173




Cisnęło mnie parę razy w gardle ze wzruszenia. No nie powiem, pierwszy raz w życiu , pomyślałam sobie We are the  Champions i We will Rock yuo , hehe.
I pomyśleć, że Freddie taki młody a już na to wpadł.
Wszystko zależy od tego ile się przeżyje, uch.
A on swoje przeżył

Albo ja już tyle wiem, albo tak wyraźnie było pokazane, czym ludzie się czasem kierują i jak ważne jest, żeby wiedzieć co się robi i dlaczego.
Kiedy rozpoznałam w zachowaniu zazdrość, samotność, zrozumiałam czyjś gniew, zagłuszanie siebie zabawą, przyjemnościami.

Teraz myślę, że świadomość tego pozwoli nie krzywdzić innych, nie  krzywdzić siebie.
 Rzeczywiście rodzi się współczucie dla tych ludzi.

A pomyśleć, że kiedyś czułam  żal do takich, co są egoistami moim kosztem.

Współczuję teraz, ale będę się trzymała z daleka :-)

Nie ma co się zadawać z wrogiem. Jeszcze wleje trucizny jak gniew, pożądanie, czy niewiedza do umysłu.
 I nikomu nie radzę.

 ps. Przypomniało mi się słowa: jak polubisz siebie, odezwij się do mnie"
Wyszłam ze swojej samotności, to wiem jak to jest. Niestety, pomóc można tylko samemu sobie. Potem to się wszystko ułoży.



 Stadion wypełniony po brzegi

Genialny Freddie i Queen https://www.youtube.com/watch?v=A22oy8dFjqc



Nie pamiętam Queen z czasów szkolnych. Wtedy w Polsce szalało się na punkcie Lady Pank i Oddziału Zamkniętego. Dopiero mąż puszczał muzykę ze świata. Pierwszy raz to ruszyło mnie dopiero podczas koncertu na cześć runięcia  muru berlińskiego. Pink Floyd z "The Wall " poruszył mnie do szpiku kości.
Pamięta ktoś? hehe



Drugi raz od wypadku, miałam okazję zobaczyć Domy Towarowe Centrum.
To sobie poparzyłam
Popatrzcie i Wy ;-)




Przyznacie,że piękny widok Pałacu :-)



Piękny jest świat , uch
Posłuchajcie Queen na dobranoc z Wembley i pośpiewajcie We are the champions :-)

poniedziałek, 28 stycznia 2019

Odnaleźliśmy naszego lekarza rodzinnego z Tybetu !

    Bardzo nam było przykro, że lekarz Yeshi Lhosar nie przyjmuje już w naszej przychodni i nie powiedzieli gdzie go można znaleźć.
Wspominałam kiedyś jaki to wspaniały lekarz i serdeczny człowiek, więc bardzo nam go brakowało.
Znajoma podpowiedziała, żeby poszukać pod Znany Lekarz. I okazało się, że jest!! Bardzo dobrych ocen ma bez liku, jest polecany, zachwalany na forum.
Nie wiedziałam tylko, że jest on w ogóle znanym człowiekiem, jest  przewodniczącym Społeczności Tybetańskiej w Polsce

Wzruszyłam się bardzo czytając artykuł o tym jak żyje się Tybetańczykom  w Tybecie, jak potrzebna jest pomoc, która nie jest trudna przez opór władz komunistycznych Chin.

Bardzo Was proszę o przeczytanie rozmowy z Yoshim.

Przytoczę parę wypowiedzi ale całość wypowiedzi poruszy wasze serca i może ktoś znajdzie jakieś możliwości w swoim środowisku.

Nie zostawiajmy ich samych!!!

My też byliśmy pod zaborami, wiemy jak to jest, wiemy jak krzywdzono Polaków, wiemy tez jakimi prawami rządzi się komunizm.

cyPolska jest bardzo dobrym przykładem dla Tybetańczyków. Jeżeli Polska potrafiła przez tyle lat być pod obcymi zaborami i zachować własną odrębność, język i kulturę, to Tybet nie może tracić nadziei i że szczęśliwy dzień w końcu nadejdzie. Polska słynie z "Solidarności" i jest to ruch bardzo znany wśród Tybetańczyków, z którego można się wiele nauczyć o tym, jak można się zorganizować.
t. "
Co kieruje osobami, które dokonują samopodpaleń?
Osoby, które się podpaliły żądają głównie wolności religijnej, powrotu Jego Świątobliwości Dalajlamy do Tybetu i przede wszystkim przestrzegania podstawowych praw człowieka.
Są inne formy protestu, mniej dramatyczne.
Do tej pory odbywało się wiele wielkich protestów, jak np. ten w 2008 roku przeciwko Olimpiadzie w Chinach. Tybet przed 10 marca (rocznica powstania tybetańskiego 10 marca 1959 r. -przyp. KB) wyglądał jak getto warszawskie, nie było sposobu, żeby się porozumieć czy przemieszczać, dlatego nie dało rady zorganizować ogólnotybetańskiego protestu. Tybetańczycy zdają sobie sprawę, że nie mają najmniejszych siłowych szans z Chinami. Samospalenia odbieram jako kulminację opresji, cierpień i nękań ze strony chińskiej. Przez brak zdecydowanego międzynarodowego wsparcia politycznego mogli już częściowo stracić nadzieję. Tym dramatycznym sposobem chcą zwrócić uwagę polityków świata, żeby bardziej się zaangażowali, aby cokolwiek w Tybecie się poprawiło.
Do czego wzywa władze chińskie demokratyczny rząd tybetański na emigracji?
Chce autonomii dla tradycyjnych prowincji Tybetu, czyli dla Amdo, Kham i Ü-Tsang. Muszę wyjaśnić, że to, co widzimy na mapie pod nazwą Tybetański Region Autonomiczny to sztuczny podział narzucony przez władze chińskie. W rzeczywistości Tybetański Region Autonomiczny to zaledwie 1/3 prawdziwego obszaru Tybetu.


w 2012 Yeshi Lhosar prosił Polaków, żeby nie zapomnieli o Tybecie w artykule Sabiny Woźnicy

Kilka zdań z tego artykułu przytoczę, ale proszę Was przeczytajcie całość.

SW: Czy macie jakąś strategię działania na rzecz wolnego Tybetu? Jakieś małe i duże sukcesy na tym polu?
YL: Staramy się pilnować, żeby polska opinia publiczna nie zapomniała o Tybecie i o chińskich represjach wobec Tybetańczyków. Jesteśmy członkiem międzynarodowej organizacji International Tibet Network z siedzibą w USA i Anglii, zrzeszającej ok. 185 organizacji z całego świata, działających na rzecz Tybetu i obrony praw człowieka w Chinach. Wydaje mi się, że robimy wszystko, co w naszej mocy, ale niestety dopóki Chiny będą kłamać, a politycy z innych krajów będą dalej milczeć, jak choćby polski prezydent podczas grudniowej wizyty w Chinach, tak długo Tybet będzie zagrożony zniknięciem.
SW: A co można osiągnąć tu i teraz?
YL: W Tybecie dzieją się dziś dramatyczne rzeczy. W obliczu braku konkretnej pomocy politycznej ze strony wolnego świata Tybetańczycy są obecnie tak zdesperowani, że gotowi są poświęcić własne życie. Obawiam się, że jeśli światowi przywódcy nie będą jednomyślnie naciskać na komunistyczne Chiny, fala samospaleń w Tybecie będzie trwała, a nawet może dojść do eskalacji przemocy w regionie. Piłka jest teraz po stronie polityków świata i rządu ChRL.
......................................................
   

Pan  Lhosar bardzo się ucieszył na widok mojej córki. Pamiętał co jej dolega i co jej potrzeba. Zaopiekuje się jak zwykle :-) 
Opiekował się całą naszą rodziną, z dziadkiem chorym na raka na czele. 
A ja postaram się zaopiekować Tybetem

środa, 23 stycznia 2019

Jest mróz


Dostałam kartkę świąteczną od Karolinki. Co za niespodzianka ! Bardzo dziękuję :-)

W środku jest cytat kolędy:
"Podnieś rękę boże dziecię
Błogosław ojczyznę miłą"
Od razu dośpiewałam sobie w duchu :
"W dobrych radach, w dobrym bycie
Wspieraj ich siłę Swą siłą"


Oj tak, oby.....

Zaczął się czas kolędowania. Znajome bardzo zachwalały dobroć i serdeczność księdza, który chodził po naszej ulicy i zachęcały, żebym z nim porozmawiała. Tak zrobiłam.
Okazało się, że ksiądz pamiętał mnie.  Był u mnie w 2013. Bardzo się ucieszył, że tak wydobrzałam. Ja niestety nie pamiętam, ale na pewno byłam bidulką ;-)
Pokazałam jakie teraz min. robię kartkę  i ofiarowałam jedną.
Ksiądz zainteresował się szarpakami jakie robię dla schroniska w Korabiewicach.
Te szarpaki są pomysłem na zbieranie pieniędzy dla schroniska. Koleżanka wymyśliła jak je robić. Zdobyła z recyklingu, czyli resztki, polaru oraz piłeczki tenisowe z kortów tenisowych i połączyła w zabawkę, którą psy bardzo lubią się bawić. Zabawki są wystawiane na kiermaszach i ludzie kupując je zasilają konto schroniska.
Dla mnie, oprócz satysfakcji, to jest świetna rehabilitacja ręki :-) Niestety jedna na dzień to maksimum moich możliwości, bo siły nadal nie mam za dużo.
Zaproponowałam, że gdyby jakieś dzieci były chętne zajmować się takimi rzeczami to chętnie nauczę i spędzę z nimi czas .
Ksiądz się ucieszył, pokieruje i spytał, czy może raz w miesiącu przychodzić, bo ma tu w okolicy chorych co ich odwiedza, a akurat jedna pani zmarła i jest miejsce.

Pomyślałam sobie, że dobrze, jestem otwarta.
A w dodatku ksiądz musi wiedzieć co ja jestem za człowiek, żeby się nie bać kogoś przysłać.
W sumie, ciekawe, czy jeszcze przyjdzie?




I tak pięknie zaczął się rok.
Mam małego, ale bardzo uroczego storczyka.
Ciekawe czy pożyje u mnie? :-)

Wczoraj był wielki księżyc w pełni nad Warszawą o 19. Dziś rano świeciło słonko, A od południa jest pochmurno i zimno, ups, na szczęście mam ulubione fango i mróz mi nie taki straszny.


Mam nadzieję, że u Was też dzieją się radosne, optymistyczne, miłe historie, a może wręcz szczęśliwe :-)
Czego z całego serca życzę :-)

sobota, 19 stycznia 2019

Chyba nadszedł czas...

     Ostatnie wydarzenia przypomniały mi, co może być, co jest lekarstwem dla nas wszystkich, dla ludzi. 

Hasło "Stop nienawiści" wypowiadane przez rzesze ludzi, których poruszyło zabójstwo Prezydenta Gdańska i dymisja Jerzego Owsiaka, to jest wołanie o pomoc.
 Nie możemy już żyć wojną, bo już wszyscy widzą, ze to nie prowadzi do niepodległości, do zwycięstwa, a jedynie do obsesyjnej nienawiści, do śmierci.

Moim zdaniem lekarstwem jest nauka tradycji Bon.


Ta starożytna tradycja Tybetu oferuje ścieżkę pozytywnych zmian w życiu, dzięki której możliwe jest odnalezienie wewnętrznego spokoju, ukojenia i współczucia w realiach współczesnego świata.
Dodatkowym celem jest stworzenie platformy komunikacji pomiędzy klasztorem a społeczeństwem Zachodu, tak aby prezentować tutaj wyjątkową i autentyczną wiedzę oraz przybliżać wielowiekową tradycję, w której zawarte są głębokie nauki spoczywania w otwartej świadomości oraz bezpośrednie doświadczenie naszej prawdziwej natury.



Kiedyś już wspominałam o Fundacji Chaphur. 
Może teraz więcej osób doceni idee tej tradycji i zechce szukać tu ukojenia w rozpaczy, rozgoryczenia, wywołanych obecną sytuacją.

Przypominam, że spoczywanie w otwartej świadomości i doświadczenie prawdziwej natury jest związane ze stanem umysłu.

Mam nadzieję, że znajdziecie to co wam najbardziej potrzebne.
(No może za wyjątkiem nowych butów)



Jakiś czas temu ktoś mi tłumaczył jak to w Piśmie świętym odnajduje wskazówki jak postępować. 
Oczywiście, ze ważne jest aby postępować odpowiednio, właściwie.
 Ale właśnie ostatnie wydarzenia zwróciły uwagę po raz kolejny, i coraz dobitniej, że rozumienie co jest odpowiednim zachowaniem dla każdego może być inne. 


 Rozwiązaniem jest raczej rozpoznaniem  uczuć, rozpuszczanie bólu, żeby nie ciągnęła się udręka za człowiekiem.

Zrozumiałam, że tego właśnie nauczą się mnisi w klasztorze w Tybecie, aby potem móc uczyć ludzi na świecie, 

Mnie nauczył nauczyciel Bon i nigdy bym nie przypuszczała, że będzie to taka zmiana życia.

Na pewno ktoś jeszcze doceni tą mądrość i wesprze Fundację Chaphur :-)

Czego nam życzę z całego serca !


wtorek, 15 stycznia 2019

"Historia świata w skróconej wersji"

     Trudno powstrzymać  myśli po tak strasznych wydarzeniach. Nie sposób nie przeżywać zabójstwa prezydenta Gdańska. Nie sposób nie przeżywać rezygnacji Jerzego Owsiaka z funkcji prezesa Fundacji WOśP .
Wczoraj miałam napisać posta, ale posłuchałam głosu "stop nienawiści".

     Akurat w sobotę byłam w "Scenie współczesnej" na ciekawym przedstawieniu "Historia świata w skróconej wersji", wyjątkowo pasującym do nastrosjów.
 
Pierwszy raz jechałam do tego teatru. Nowo powstała scena zainteresowała swoją niekonwencjonalnym pokazaniem poglądów na historię.



Nie wiedziałam gdzie jest ten teatr, ale wiedziałam gdzie jest ulica Belwederska przy Spacerowej więc pomyślałam, że popytam ludzi w okolicy, na pewno wskażą drogę. Przecież teatr to nie igła. Dojeżdżając autobusem, zapytałam pani siedzącej obok mnie. Pani sprawdziła na smartfonie, wskazała drogę, trzeba się cofnąć i iść tam i tam. Pani z tyłu się dołączyła i potwierdziła, że to gdzieś tam. Ok, podziękowałam serdecznie, ucieszyłam się, że to takie proste, wysiadłam z autobusu no i poszłam sobie.
Zobaczyłam jak pięknie oświetlony jest Hotel Hilton, jak uroczo rozświetlona jest ulica Belwederska. Niestety nie widać żadnego szyldu teatru. Nagle mnie olśniło i przypomniał mi się numer ulicy Belwederskiej do którego zmierzałam. Okazało się, że idę w przeciwnym kierunku, bo numery się zwiększają i w ogóle jestem po drugiej stronie.
No to zawróciłam, hehe. Okazało się, że numer, którego szukałam wypada na budynku przy którym był przystanek na którym wysiadłam !
No na prawdę nie wiem co pokazywał ten smartfon, hehe

Stoję sobie pod znanym mi z dawnych czasów budynkiem, gapię się i gapię i wreszcie wypatrzyłam szyld teatru. On naprawdę tam jest, tylko z tyłu.

A ten znany budynek to słynny Uniwersus


 Profesor Konrad Kucza-Kuczyński opisuje budynek jako mało zręczne korzystanie z nurtu japońskiego brutalizmu lat 60. XX wieku czy też pozorny strukturalizm w duchu architektury radzieckiej lat 70. XX 

hehe. Więcej ciekawych informacji znajdziecie np. na stronie http://warszawa.wikia.com/wiki/Uniwersus

lub na https://warszawa.fotopolska.eu/72496,foto.html gdzie wyczytacie min, że powstał na zburzonej renesansowej wilii, w której mieściło się schronisko dla paralityków


o, to tu ;-))



Bardzo kameralne miejsce, pewnie dlatego łatwiej robi wrażenie na publiczności :-)

Oczywiście zrobiłam kilka zdjęć.
Tylko kilka, bo się bałam, że mnie wyrzucą, albo wlepią karę, nieraz to jest wręcz zabronione,


Tańczą Maria Skłodowska - Curie i Albert Einstein :-)


Trzech panów gra całe przedstawienie bez przerwy, przebierają się w kostiumu, które wiszą na wieszakach.

 
Wciągnęli do zabawy publiczność z pierwszych rzędów.




Najbardziej mnie poruszył obraz śpiewających radośnie, wspólnie, dwóch największych morderców naszych czasów Hitlera i Stalina

A śpiewali oni min. :wszyscy nas kochali
                                 może się trochę bali
                                ale nikt nie powiedział, że robimy źle

I kiedy usłyszałam w telewizji, że powodem dymisji Owsiaka jest system faszystowski, który niszczy wszystko co nie pasuje dominującej partii.
Dostawał masę gróźb, obelg i żaden sąd, policja się tym nie zajmowały.
 A już Pawłowicz pokazała co z niej za człowiek, co to za partia, która gromadzi takich, oskarżając Pana Owsiaka, że to przez niego się stało.
Osobę, która poruszyła serca ludzi, dzięki której ludzie zjednoczyli się  by ratować życie innym, niejednokrotnie już nam, albo naszym bliskim, bo taki jest ogrom tej pomocy.

I rzeczywiście odsuniętych zostało dużo osób, wykwalifikowanych, doświadczonych bo kojarzyły się z poprzednią władzą. Upadły też firmy, bo nie podpisano z nimi kontraktów na współpracę.
Czy to się nie kojarzy z Hitlerjugend ?
Nawet na blogach czytałam, że dzieci się teraz nie uczy myślenia, taki jest plan edukacji.

 Stop nienawiści!

Ale to nie znaczy, że mamy nie wiedzieć co się tak naprawdę dzieje.
I nie powiedzieć,w odpowiednim czasie, ze ktoś robi źle.