poniedziałek, 11 grudnia 2017

Tak było w listopadzie

Dzisiaj się przejaśniło w głowie i zaświeciło słonko, na dworze też. Mogłam już od czwartku być zadowolona z siebie, bo udało mi się załatwić kilka spraw, ale smuciła mnie okropnie jedna rzecz. Niby już zapowiadało się obiecująco, ale ku mojej rozpaczy, padło całkiem. 
Medytowałam cały weekend i dziś kiedy opowiadałam koleżance o tym co mi się przytrafiło, uświadomiłam sobie, że wcale źle się nie stało. Nic nie zaprzepaściłam, upewniłam się, że drugi raz zrobiłabym tak samo. Zmieni się tylko płaszczyzna porozumienia, a ono, prędzej czy później, nastąpi.
Jestem pewna, że przyniesie to wszystkim wielkie korzyści. 
W każdym razie ja te korzyści odnajdę. 
Już tak mam, hehe

Dla odprężenia oglądałam  zdjęcia i przypomniałam sobie, że nie pokazywałam jeszcze mojego ukochanego Cmentarza na Bródnie w listopadowej aurze.To już jest naprawdę zabytek, piękne miejsce.
Opowiadałam synowi (setny raz pewnie, hehe) jak przychodziłam tu, jako dziecko, ze swoją babcią, której teraz zapalamy znicze. Poprosiłam, żeby syn nauczył swoje dzieci, pamiętać o zapalaniu lampki  na moim grobie. Syn mnie uściskał, zapewnił, że oczywiście, a na końcu dodał:

postawię im konsolę do gier, to będą przybiegały codziennie

Roześmieliśmy się, ja trochę smutno, ale czasy się zmieniają, wartości się zmieniają, kto wie...... hehe

Dobrze, ze nie ma czym się martwić, nie będzie tak źle, uświadamiane będą jeszcze cenniejsze wartości.
Ja tam w to wierzę :-))


Korzystając z pięknej pogody jak na listopad pojechaliśmy na ognisko.

 Odwiedził nas kotek :-)
  Zakwitł drugi grudzień. Ciekawe, czy wypuści jeszcze kwiaty w grudniu?

Jak na razie, jeden dzień leżał śnieg w Warszawie. Nie jestem pewna, czy cały dzień....


Chyba naprawdę przyzwyczaiłam się do bólu, bo powolutku ozdabiam bombki i to sprawia, że ciesze się, że idą święta, hehe


Pokazałam komuś moje wyroby i słyszę, że super, że mam taką radość z tego. Jemu się nic nie układa i nic nie cieszy.
Też tak kiedyś miałam, więc poradziłam coś co mi pomogło.

Poleciłam, żeby odzyskał duszę, hehe 



Bardzo się cieszę, że karty się spodobały. Będę rozwijała tę umiejętność. Już z koleżanką wymyśliłyśmy, ze będą one przekazane na aukcję dla schroniska

Na razie poszło kilkanaście bombek :-)



 Dostałam za to kalendarz z konikami :-))


 W Korabiewcach  mają oprócz psów i kotów, konie i chyba świnki, hehe. w każdym razie wszystko nadające się do jedzenia się przyda.
Można im przekazać :-)

wtorek, 5 grudnia 2017

Już robię kartki :-)

     Pogoda w Warszawie jest okropna, plucha i zimno,więc wszystko mnie boli jeszcze bardziej niż zwykle. Mimo wszystko musiałam dziś załatwić parę spraw co doprowadziło mnie do totalnego rozgoryczenia. Na szczęście bardzo niepokojąca sprawa, właśnie okazała się bardzo obiecująca. Natchniona dobrymi wieściami, przypomniało mi się kilka bardzo miłych wydarzeń.
Wczoraj będąc na ćwiczeniach pojawiła się osoba, której nie widziałam od kilku lat.
Na jej widok, serce mi zadrżało, przypomniało mi się, że po wypadku, kiedy zjawiłam się na zajęciach tai chi, dostałam od niej słonika i kartę, z bardzo miłą dedykacją, min. życzenia powrotu uśmiechu, który był zaraźliwy, hehe.
Uściskawszy się serdecznie, przedstawiłam Irenkę innej koleżance, mówiąc, że ona mnie pamięta jak ledwie na nogach stałam. A Irenka  sprostowała, że znamy się sprzed wypadku i że ogromnie się cieszy, że wrócił mi ten sam uśmiech co kiedyś :-D
No niesamowite !!!
Ten uśmiech zawdzięczam cudownemu człowiekowi, który się mną opiekuje.  I właśnie dla Niego zrobiłam kartę, a drugą dla wspaniałego człowieka, dzięki któremu mam taką możliwość.

 Karty powstały z inspiracji koleżanki, bo ja w ogóle nie mam fantazji do tego. Ale uspakaja mnie, że to na początku tak jest, potem się wciągnę. Namorduję się też równym przyklejaniem, pomagam sobie linijką itp. ale najważniejsze, że mi się udaje.
Teraz planuję zrobić kartę dla Irenki, tylko napis krótki wykleję, bo napisać to jeszcze nie potrafię :-)
Ale chyba najważniejsze, że ten uśmiech mi powrócił.
Uśmiech to otwarte serce i już na to mnie stać, hehe

Czego wszystkim życzę !!!

niedziela, 3 grudnia 2017

Współczucie - ciepło w swoim wnętrzu :-)

      W rzeczywistości współczucie nie ma wiele wspólnego z wyrozumiałością czy uprzejmością w stosunku do sąsiadów czy przekazywaniem regularnych dotacji dla uchodźców czy płaceniem składek w różnych charytatywnych organizacjach, chociaż może również to obejmować. Dobroczynność współczucia jest podstawowa, sprowadza się do rozwijania ciepła w swoim wnętrzu. Z prostoty i świadomości bodhisattwy rozwija się nieegoistyczne ciepło. Nie myśli on nawet w kategoriach swoich własnych psychologicznych korzyści, “Nie chciałbym, żeby ktoś cierpiał.” “Ja” nie wchodzi tu w ogóle w rachubę. bodhisattwa mówi, myśli i działa spontanicznie, nawet nie myśli o pomaganiu czy wypełnianiu jakiegoś szczególnego celu. W ogóle nie działa z “religijnych” czy “dobroczynnych” pobudek. Działa w zgodzie z autentyczną, obecną chwilą, dzięki czemu rozwija pewien rodzaj ciepła W tej świadomości jest wielkie ciepło i wielka kreatywność. Jego działania nie są ograniczone przez cokolwiek i wszystkie rodzaje twórczych impulsów po prostu pojawiają się w nim, dokładnie we właściwym momencie. Rzeczy po prostu wydarzają się, a on jedynie żegluje wśród nich, dlatego wykazuje nieprzerwaną, ogromną kreatywność. Jest to prawdziwy akt Karuny – to sanskryckie słowo oznacza “Szlachetne Serce” lub “Współczujące Serce”. Tak więc, w tym przypadku współczucie nie odnosi się jedynie do dobroci, ale do podstawowego, nieegoistycznego współczucia. Nie jest on nawet świadomy siebie, dlatego współczucie może się rozwijać na szerszą skalę, ponieważ nie ma promieniującego, a jest tylko promieniowanie. Wtedy może bezustannie funkcjonować, a energia nigdy się nie wyczerpie. Ciągle zostaje przekształcana i rozprzestrzenia się coraz dalej i dalej, zawsze zmienia się w coś nowego, w nowy rodzaj aktywności, więc ciągle trwa. Ta twórcza transformacja nie jest jedynie teoretyczną czy filozoficzną koncepcją, ale faktycznie występuje w praktyce, czasami w bardzo prosty sposób.

Czogjam Trungpa Rinpocze


Kiedyś poprosiłam o modlitwę, żeby ktoś zrozumiał co to jest współczucie. Uspokojone mnie, że to jest karma i sam sobie ktoś musi zapracować na to. Ale polecono, żebym sama się o to modliła i to przyniesie korzyść czyli lepsze zrozumienie dla mnie samej.
Nie za bardzo zrozumiałam. Co ja mam jeszcze zrozumieć? jak mam lepiej współczuć?
A tymczasem po latach, patrzę jak zmieniło się moje zrozumienie. Wcześniej była bardziej pomoc zewnętrzna.
A teraz już czuję ciepło w sercu :-)
Na myśl o tym co mnie spotykało, przychodzi myśl ile na tym zyskałam i nie mam pretensji. Tak musiało być.
To jest bardzo dobra karma, moim zdaniem, hehe

Ledwie chodzę ale robię bombki i karki dla ludzi, którzy są dla mnie bardzo dobrzy.  To jest dopiero szczęście, że mogę robić taki rzeczy, że mam sprawny umysł i jestem odważna.

Myślę sobie, że wiele osób też tak ma, tylko muszą zwrócić na to uwagę!

Pomoże tu na pewno rada nauczyciela BON, trzeba wiedzieć co się tak naprawdę robi i dlaczego.
Ja uważam, że:
jak się wie, to wszystko można poprawić, udoskonalić i osiągnąć .... oświecenie

Czego wszystkim serdecznie życzę!!!!!! :-)





Z samego rana, sprowokowana, wywrzeszczałam co mi leżało na sercu. Nie planowałam tego, spontanicznie powiedziałam co myślę o kilku sprawach. I tak sobie pomyślałam potem, że współczucie to nie jest przymykanie oczu na czyjąś podłość czy głupotę. Nie potrzeba czekać aż ktoś sam zrozumie.
I tak się ciesze, że już nie pozwolę sobie wejść na głowę, nie pozwolę oszukiwać się i sobie wmawiać, że to takie normalne co ktoś robi, niemalże święte.
Bo są tacy spryciarze, ale ja już jestem wyczulona na gładkie słowa.
Tego tez wszystkim życzę
No rzeczywiście, współczuję, że ktoś zbiera złą karmę. Bo to co robi, prędzej czy później wróci do niego i doświadczy cierpienia, które sam wyrządził.

ufff
f

wtorek, 28 listopada 2017

Mikołajkowy dzień

Mikołajkowy Dzień Otwarty w Schronisku w Korabiewicach!
02.12.2017r sobota godz 10:00-14:00
*****
Chcesz zobaczyć jak wygląda nasze schronisko albo planujesz adopcję psa, kota (a może konia lub kucyka) i chcesz poznać naszych podopiecznych? Zapraszamy Cię na Mikołajkowy Dzień Otwarty 02.12.2017 r w sobotę.

Pokażemy Wam nasze Schronisko. Będzie mogli sami przekonać się, że schronisko może byc przyjaznym miejscem dla zwierząt, w którym otoczone troską i najlepsza opieką spokojnie czekają na dom :)
Pomożemy też w wyborze przyjaciela, doradzimy, opowiemy o procedurze adopcyjnej, jak opiekować się adoptowanym zwierzęciem i z czym się taka adopcja wiąże.*

Podczas Dnia Otwartego zorganizowany będzie także kiermasz wegańskich przysmaków oraz bazarek rękodzieła, pełen drobiazgóg idealnych na mikołajkowe prezenty! Dochód przeznaczymy oczywiście dla podopiecznych Schroniska.

Odwiedź nas, ZAPRASZAMY ♥

*Uwaga - Tego dnia nie będą odbywały się adopcje, ale osoby zainteresowane podarowaniem domu któremuś z naszych podopiecznych dostaną komplet informacji na temat naszego procesu adopcyjnego.



 A tak skończyła się impreza charytatywna dla "Domu samotnej matki"




  Mam nadzieję, że Dzień Otwarty w schronisku również przyniesie wiele wsparcia dla zwierzaków. :-)
Polecam uwadze schroniska w rejonach waszego zamieszkania, może też można taką pomoc zorganizować. Wiele jest życzliwych ludzi, trzeba tylko wskazać miejsca, gdzie mogą to uzewnętrznić ku radości swojej i potrzebujących
:-)

niedziela, 26 listopada 2017

Zbiórka żywności dla "Domu samotnej matki"

      Minął tydzień wielkich wyzwań dla mnie. Wczoraj jeszcze słabo się czułam ale nie mogłam nie pojechać na imprezę charytatywną.
Stowarzyszeniu "Wspólnymi siłami zwanej domem samotnej matki" kibicuję od kilku lat. Dowiedziałam się o nich od koleżanki, która była bardzo przejęta ciężkim losem ludzi mieszkających w tym ośrodku. Nie dostają pomocy od państwa i sami muszą postarać się, żeby mieć co jeść i gdzie mieszkać. Przykro jej było, że to co zawoziła było kroplą w morzu potrzeb.
W końcu przyłączyłam się i ja do pomocy. A ponieważ sama też niewiele mogłam, opowiadałam dookoła o potrzebujących ze Skierdowskiej. Ruszyła lawina pomocy. Dotarła wiadomość również do kolejnej koleżanki (żeby było śmieszniej, wszystkie poznałyśmy się w tej samej pracy i 10 lat temu, nasze drogi się rozeszły. I przy takiej okazji znowu się spotkałyśmy), a Ona z przyjaciółmi zorganizowała największą pomoc. Między innymi odbyła się 3 impreza charytatywna. Żywność i środki pierwszej potrzeby zbierało dużo ludzi.
Dotarłam tam na samym początku imprezy, a już uzbieranych było mnóstwo  produktów. Niestety nie miałam siły zostać dłużej, więc pokażę tyle ile mi się udało upamiętnić i przedrzeć się przez tłum ludzi.

 Przyjechali też rodzice z dziećmi :-)
 Nasza blogowa koleżanka też chciała dołączyć z synami, ale to zbyt późno się odbywało. Mam nadzieję, ze następnym razem im się uda, bo to faktycznie, najlepsza nauka współczucia, dać coś od siebie :-)




 Nie było łatwo trafić w to miejsce, ale zobaczyłam samochody i ludzi, spytałam i okazało się, że to tu :-)


Kiedy myślałam sobie o wczorajszym spotkaniu, przypomniał mi się fragment z filmu, że wiele cudów ludzie mogą robić sami. To jest właśnie jeden z nich. "Samotne matki" nie będą głodować. Zwłaszcza, że Kasia już zapraszała na Wigilię, którą będą tam organizowali.

Cudem było, że spotkałam Kasię, która tak się zaangażowała w pomoc "samotnym matkom". Przy tej okazji spotkałam też pana Piotra Małachowskiego, wicemistrza olimpijskiego z 2016, bo  zostałam Społecznym Siłaczem, i On bardzo mi pomógł.

To dopiero są cuda czyli dobra karma, bo sprawdziło się: swój do  swego po swoje, hehe

Czego wszystkim serdecznie życzę, zwłaszcza dobrym ludziom !!!!

ps Swój wkład w licytację przekazują także Girls Riders Łuków i Bears Riders Łuków FG :) Taki o to piękny silnik Harleya będzie można nabyć drogą licytacji :)


poniedziałek, 20 listopada 2017

Impreza charytatywna dla "Domu samotnej matki" ze Skierdowskiej

To dla Stowarzyszenia Wspólnymi siłami, o którym pisałam jakieś dwa lata temu. W pomoc dla tego Domu samotnej matki zaangażowało się dużo osób z mojego otoczenia, min. koleżanka z którą kiedyś pracowałam. Dzięki niej co roku jest organizowana wielka impreza połączona ze zbiórką żywności i środków czystości.

W tym roku zbierane są również pieniądze na leczenie chorego chłopca.

Zapraszam bardzo serdecznie, jeśli ktoś chce ze mną tam pojechać proszę o kontakt :-)


W zeszłym roku zebraliśmy mnóstwo darów. Matki z ośrodka były ogromnie wdzięczne.




Samotne matki wystawiły  stoisko ze swoimi wyrobami. Głownie bombki, szkatułki, pudełka ozdobione metodą decoupage. Cieszyły się zainteresowaniem.


\

Mam nadzieję, że ten rok będzie bardzo udany.

Zapraszam serdecznie:-)

czwartek, 16 listopada 2017

.... w typie dobra rada ;-) i bombki

   Kiedy tak robię bombki na aukcje dla schroniska, przychodzą mi do głowy różne psie myśli. Pomyślałam sobie, że teraz to i ja mogę udzielać dobrych rad dla ludzi po przejściach . Co prawda inne niż te, które dostawałam gwarantujące szczęście, dostatek, powodzenie w życiu. Niestety one mnie jeszcze bardziej pogrążały bo świadczyły o tym, że jestem sobie winna, że mi się nie wiedzie tak jak bym chciała. Wszystko przez to, że ma złe nastawienie. Odmieni się kiedy zacznę... (najbardziej popularne stwierdzenie)... kochać siebie.
Nie mogłam zrozumieć, co na to wskazuje, że tak nie jest? Bo troszczę się o innych, martwię się kiedy dzieje się krzywda, pomagam kiedy mogę? Dochodziły mnie głosy, że może za bardzo, że czasem trzeba być egoistą, że to jest gwarancja szacunku, docenienia i miłości innych.
Nie wyobrażam sobie takiego sposobu życia. 
Na szczęście, nie w tym znalazłam ratunek.
Okazało się, że było mi bardzo potrzebne nauczyć się asertywności, akceptacji siebie, szacunku dla siebie. Ale te umiejętności, u mnie, rozwijały się stopniowo, aż doprowadziły do uświadomienia sobie najbardziej cennej właściwości dla mnie, do odwagi. 
Nie będę się rozwodzić czemu to takie ważne i warto to mieć. Każdy sam sobie o tym pomyśli.
Bo tak jak ze wszystkim, zależy od tego co się chce osiągnąć. Czy całą energię spożytkuje się na to, żeby dostawać cudne buty, czy zechce się osiągnąć inne sukcesy. A osiągnięcie sukcesu często związane jest z jakąś bolesną rewolucją najpierw.
    Na zajęciach tai chi, instruktor podszedł do mnie  i poprawił wykonywanie ćwiczenie. Za chwilę spytał wszystkich, jak się czują. Koleżanka powiedziała, że coś ją tam boli. Instruktor prosił, żeby pokazała, a potem polecił podnieść wyżej ręce wykonując to ćwiczenie. Potem spytałam, dlaczego mi nie kazał podnieść rąk, miałam dużo niżej przecież. I wtedy usłyszałam, to co myślę, uspokoi wszystkich z udzielaniem jednej najlepszej rady, ćwiczenie trzeba dopasować do każdego indywidualnie. To ma przynosić pożytek,. Dla kogoś kogo bolał kręgosłup piersiowy, ręce muszą być podnoszone wyżej, a innemu potrzebne, żeby ustawić dłonie w jednej płaszczyźnie.
Każdy jest inny, i na różnym poziomie rozwoju, więc trzeba do siebie dopasować rozwiązywanie problemów.

No właśnie, o tym się często zapomina, albo po prostu nie wie o takiej zasadzie. Albo tak ogólnie to jasne, ale w szczególe, to o tym się nie myśli.

A już najbardziej mnie teraz śmieszy, kiedy pomyślę, że dostawałam rady, że trzeba to czy tamto myśleć czy czuć, tylko nikt nie mówił, jak to zrobić.
To znaczy, często w wierze ludzie odnajdują ukojenie. Szacunek wielki. Ja nie.
Nawet ubolewano, ze ja nie miałam żadnych  widzeń, czy objawień, będąc tak długo w śpiączce.
Uświadomiłam sobie za to, potem, prawdę tybetańskiego mistrza, że umysł jest pusty :-)
Kiedy się przebudziłam, zaczęłam dostawać szału, wszystkie straszne myśli napływały z ogromną siłą. Kiedy spałam byłam spokojna jak dziecko.
A myśli skąd się biorą? Sami je tworzymy, przy wielkiej współpracy otoczenia.

O naturze umysłu i jak nad nią zapanować nauczyłam się dzięki Nauczycielowi BON.
I dzięki temu odnalazłam wartość najbardziej mi potrzebną.

Pierwszy raz doświadczyłam uczucia spokoju, kiedy skłamała na moją niekorzyść osoba, która była moim idolem. Przeżyłam to strasznie, ale po kilku dniach, pomyślałam sobie z radością, że teraz to już się nie boję niczego. Mówię, robię, i myślę co potrzebuję, żeby zachować szacunek dla siebie. Bo wszystko może się obrócić przeciwko mnie, więc nie ma się co martwić czy ktoś to doceni czy nie.
 I  czuję się z tym świetnie.

Oczywiście, tym jak wszystkim, można usprawiedliwić swoją próżność, egoizm, ale ja, dzięki temu zrobię wiele pożytecznych rzeczy dla innych.
Nie zmienił się cel mojego życia, zmienił się tylko, sposób jego realizacji.
A najbardziej odwaga przydaje się do rozpuszczania bólu . Bo aby tak się stało, trzeba mieć odwagę i pozwolić sobie na to, żeby spojrzeć swojemu bólowi w oczy.
A generalnie, przyjęte jest, żeby  nie myśleć o przykrych rzeczach.
Ale jak to się robi, żeby naprawdę być radosnym człowiekiem, to już kto zechce, nauczy go Tenzin Wangyal Rinpocze :-)

Zaczęłam pisać posta z zamiarem pokazania bombek dla schroniska, ale wyszło inaczej.
O tym napiszę następnym razem ale bombki już pokażę.


Pozdrawiam Was serdecznie






 



sobota, 11 listopada 2017

Pierwsza własnoręcznie zrobiona kartka

  U nas dzisiaj świeciło słonko, ale wiał zimny wiatr, więc nie byłam w stanie wybrać się na spacer. Cały dzień spędziłam na ozdabianiu bombek ze styropianu. 
Koleżanka, która pomagała kiedyś zbierać produkty dla Stowarzyszenia Wspólnymi siłami,czyli dla Domu Samotnej Matki, sprzedaje kalendarze dla Schroniska w Korabiewicach.. Tak jak Samotne Matki, nie maja oni dotacji od państwa, są Fundacją, czyli zwierzęta leczy się i utrzymuje dzięki pomocy ludzi i sponsorów. 
Przyłączyłam się do zbierania pieniędzy i robię bombki, które można  kupić, a pieniądze będą przesłane do schroniska.
Okazało się, przy okazji, że w schronisku pomaga koleżanka z mojej dawnej pracy, więc chętnie się tam wybiorę. Może znajdzie się tam dla mnie jakieś lekkie zajęcie. Zainteresowanie wykazali też sąsiadka od kota, syn ze swoją dziewczyną.
Szykuje się silna ekipa  wolontariuszy.


 Może ktoś przypomni sobie, że ma coś co może pomóc zwierzakom :-)

Wszak są to nasi bracia mniejsi i dobrze jest okazywać im współczucie. W każdym razie bardzo dużo osób ma gorące serce dla  stworzeń, wiem o tym, bo czytam też wasze blogi :-)





A wracając do wspomnianej kartki. Zabierałam się do stworzenia takiego dzieła od dłuższego czasu, ale brakowało mi odwagi i pomysłu. Kupiłam sobie czyste karty, kilka rzeczy potrzebnych i czekałam na wenę. Któregoś dnia przyszła znajoma Lenka, popatrzyła i mówi to tu, a to tam, a to tak itd. Uśmiechnęłam się szeroko i zaprosiłam do zrobienia, ona swojej, ja swojej kartki.

I powstały pierwsze kartki.
 Ja swoją dałam ukochanej pani dentystce, bo akurat miałam wizytę :-)



Pomyślałam sobie, że jak zacznę to już pójdzie, ale niestety, znowu nie mogę się za to wziąć.

Pewnie dlatego, że myślę o ozdabianiu bombek, hehe

Serdeczne pozdrwienia dla wszystkich 

niedziela, 29 października 2017

Cały dzień lało


a około 22 się przejaśniło :-)
Rozczulił mnie widok księżyca nad wieżowcem.

Wczoraj zaczęłam od nowa oglądać nauki Nauczyciela Bon na Youtube. Pomyślałam sobie: ciekawe jak teraz odbiorę usłyszane słowa?
Ucieszyłam się niezmiernie, że, jakimś cudem, polecane metody zapanowania nad swoim umysłem, stosuję do dziś. Właściwe są naturalną reakcją na doświadczane sytuacje.

A zaczęłam od "Praktyka odzyskiwania duszy" Tenzina Wangyala Rinpoche.

Ta praktyka rozpoczęła moją wielką przemianę. Z osoby bardzo nieszczęśliwej będącej na skraju załamania przeistoczyłam się we współczującego, ciepłego człowieka.

Może też ktoś będzie chciał zacząć od początku?

"wybaczenie to klucz do naszej celi więziennej" powiedział nasz kardynał 

A nauczyciel BON powiedział jak znaleźć ten klucz. :-)



A największym szczęściem dziś były odwiedziny mojego syna z dziewczyną.
Od pierwszego spotkania pokochałam tą dziewczynę, a dziś pomyślałam sobie, że ona pojawiła się w naszej rodzinie, żeby mi było lepiej. Ona się mną od początku opiekuje.I zawsze może liczyć na moją wdzięczność, pomogę jej jak tylko będę mogła i chyba też cieszy ją taka sympatia.
Syn o tym wie i mam nadzieję nie będzie to kolidowało z ich losem wspólnym albo oddzielnym.

środa, 25 października 2017

Wolność

Pierwszy raz obejrzałam ten pomnik z bliska. Zrobił na mnie ogromne wrażenie.
Przypomniał mi się wiersz  "Miejcie nadzieję", Nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo mnie podniesie na duchu, kiedy będę wracała.

Okazało się, ze inni ludzie też uznali moje roszczenia za mało istotne.
O dziwo, już mnie to rozbawiło. Nawet pani, która się mną opiekowała, zatroszczyła się, czy dobrze zrozumiałam opinię.
Tak, dobrze zrozumiałam, ale na szczęście już dawno uświadomiłam sobie, że każdy jest inny i nie można liczyć na obiektywną ocenę. Jedna osoba uważa, że to jest ważne i ma do tego prawo, a ktoś inny ma odmienne priorytety. Taka karma. Ważne jest, co się tak naprawdę robi i dlaczego.
Ludzie krzywdzą innych przede wszystkim z niewiedzy jak powiedział mądry człowiek. No i niestety, w zdobyciu wiedzy, nikt nie wyręczy :-) Niemożna uszczęśliwić kogoś na siłę :-) I jeszcze słyszałam, że nadmierna troska jest oznaką przemocy :-)
Bycie dobrym wcale nie jest takie proste i jednoznaczne.

Ulżyło mi, że już mogę zamknąć drzwi za pewnym etapem życia. Właściwie wczorajsze wydarzenie zmieniło moje spojrzenie na doświadczone wcześniej przykrości. Chociaż nie poszło po mojej myśli, uświadomiłam sobie, że tak naprawdę jestem dużo przodu.
To, że dostałam drugie życie i to jakie !! świadczy najlepiej o tym, że tam na Górze mnie lubią i że nazbierałam sobie dużo dobrej karmy. A że ktoś wykorzystał moją słabość, to tylko dowód na to, że musiało się tak stać, żebym obudziła się z szaleństwa i dojrzała wielkiego człowieka w sobie, istotę czystą i doskonałą, hehe

No cóż, potwierdza się twierdzenie, że człowiek nie wie co jest tak naprawdę dla niego dobre.

I bardzo się cieszę, że już powiedziałabym każdemu:

 Miejcie odwagę!... Nie tę jednodniową, 
Co w rozpaczliwym przedsięwzięciu pryska, 
Lecz tę, co wiecznie z podniesioną głową 
Nie da się zepchnąć ze swego stanowiska

Tak, takie słowa, bardzo chętnie biorą do siebie egoiści dla usprawiedliwienia swoich działań.
Podobnie jak naukę Tenzina, która zachęcała do realizacji swoich pragnień. Tylko o ile pamiętam, chodziło mu o pragnienia, która są przydatne wielu ludziom. Np. Nie odpuszczać, kiedy chodzi o wolność. A nie spełnianie swojej zachcianki.
Jak się zrozumie i co do nas trafia, to już jest indywidualna sprawa.

Ale do mnie lgną dobrzy ludzie.
Raz rozmawiałam ze wspaniałym człowiekiem i usłyszałam: mogłem to dlaczego miałem nie pomóc.
Ogromnie mnie to wzruszyło, to jest moja bratnia dusza :-)
Potem usłyszałam od niego w wywiadzie, że wynik nie jest taki ważny co zdobycie się na walkę.

Wreszcie i mnie na to stać!!!

Mam podniesioną głowę bo mam szacunek dla siebie.

I choć nie jestem wojownikiem, na szczęście nie jestem też tchórzem.
Nie boję się też przyznać przed sobą do swoich uczuć, które czasem bolą.
A to prowadzi do wolności!!!

Czego wszystkim serdecznie życzę !!!


ps A może ja już jestem wojownikiem??? hehe

Jak zwał tak zwał, ważne, żeby być wolnym człowiekiem, prawda?!


Kiciuś już się zadomawia :-) 

piątek, 20 października 2017

Dobre dni :-)

    Pogoda nas rozpieszcza do dzisiaj. Słońce i ciepło sprawiły, że łatwiej podjęłam się załatwienia kilku spraw. Najpierw jakimś cudem zwróciłam uwagę na pewne rzeczy, które do tej pory uważałam za zło konieczne, a tymczasem okazało się, że jest błąd w systemie. 
Skierowano nas do Rzecznika Praw Konsumenta. Bardzo serdeczna pani zaproponowała jak postąpić. W nocy olśniło mnie po raz drugi i rano pobiegliśmy do urzędu. Na szczęście była ta pani na dyżurze. Powiedziałam co sobie przypomniałam i rzeczywiście okazało się, że to dość istotnie zmienia postać rzeczy. Zajrzała do komputera, żeby nas zapisać na dłuższą wizytę i napisać drugie pismo i nagle roześmiała się serdecznie. Powiedziała, że zawsze kasuje zatwierdzone pisma przez klientów, a to o dziwo, jest. Sama nadziwić się nie mogła :-) Od ręki wprowadziła odpowiednie zmiany, wydrukowała.  !!!
To na pewno dobry znak
Jeszcze wczoraj wysłaliśmy pod wskazany adres.
Na odchodne pani poleciła przyjść ze wszystkimi odpowiedziami z firmy, będzie nas prowadzić.
Kazała się uzbroić w cierpliwość i nie zrażać oporem z  tamtej strony. Potrwa to, ale na pewno będą korzyści.

Co prawda usłyszałam już niezbyt pocieszające opinie o urzędach i sprawiedliwości, ale nie zrażam się tym. Jestem przeszczęśliwa z samego faktu, że trafiłam znowu na człowieka z sercem i że czasem mam takie niesamowite przebłyski logiki i pamięci. Jak to dobrze, że jestem nieumarła, hehe
Finansowo, czy zyskam na tym, czy nie, już nie jest takie istotne. Przeżyłam tyle to i przeżyje dalej z tym co mam, a gorzej nie będzie. 

Postanowiłam to uczcić !
I tak, na to konto zaprowadzimy kota sąsiadów, którego miałam wziąć, do weterynarza. Oni do tej pory nie mogli tego załatwić z powodów finansowych po prostu. 
Też się ucieszyli, hehe, i tak sobie myślę, że też będą mi dobrze życzyli. 
Szanse na moje powodzenie wzrosną :-)

I życzę wszystkim otrzymywania jak najwięcej dobrych życzeń !!!

Warszawianka ma pąka. Ciekawe, czy zdąży jeszcze zakwitnąć? Może zabiorę ją do domu kiedy zrobi się zimno?

No, no, warszawianka i kwitnący grudzień, takiego zestawu jeszcze nie widziałam :-) może zobaczę :-)


 Wczoraj tak zachodziło słońce. Może mi się zdaje, ale podobny zachody słońca widziałam w lecie :-)

Już się chmurzy niestety, ale może dobrze będzie odpocząć w domu po kocykiem po tych przeżyciach.
 Czego wszystkim z całego serca życzę :-)))