piątek, 19 października 2018

Żywioł wody

    Do pokochania świata ludzie mnie namawiali, kiedy byłam w depresji.
Okazało się, że rzeczywiście można wypatrzeć wiele powodów do szczęścia, ale akurat nie w posiadaniu przysłowiowych "nowych butów"

Przytoczę fragment książki  Leczenie formą, energią i światłem Tenzina Wangyala Rinpocze.

"Kiedy żywioł wody jest w równowadze, dobrze się czujemy  w swoim wnętrzu i życiu. Płynnie i łatwo przechodzimy przez różne wydarzenia i związki. Zrównoważona woda to akceptacja wszystkich sytuacji. To radość i zadowolenie. Wyższym wymiarem wody w osobistym doświadczeniu jest radość  życia, poczucie zadowolenia z tego, że się żyje.
Kiedy jesteśmy połączeni z radością żywiołu wody, przejawia się to na zewnątrz. Jesteśmy szczęśliwi z powodu ludzi, których spotykamy, miejsc, do których jedziemy. Cieszymy się życiem..

Radość ta może zniknąć w nieuniknionym cierpieniu , które towarzyszy dualistycznemu doświadczeniu. A wówczas często szukamy jej na zewnątrz, wierząc, że znowu będziemy zadowoleni, jeśli zdobędziemy nowego partnera, lepszą pracę, bogactwa, stopień naukowy, uznanie czy cokolwiek innego . Myślimy,że radość zawiera się w posiadaniu i działaniu,  a nie w byciu."

 No cóż, nie musiałam być jakoś mocno namawiana, żeby znaleźć nowego partnera, uznanie, umiejętności. Chętnie w taki sposób odmieniłabym swoje życie.
Niestety nic mi się nie trafiało.
I teraz okazuje się, że całe szczęście! Musiałam znaleźć radość w sobie.
Łatwo nie było.
Ale jakimś cudem, a właściwie praktykami, prawie udało mi się zrównoważyć pięć żywiołów.
Bo żywioły to nie jest jakaś tajemna (ciemna) moc, to jest święta energia, którą ma każdy. Cechy charakteru to jest odzwierciedlenie nadwyżki jakiegoś żywiołu. Np ludzie gniewni mają za dużo żywiołu ognia.

Energia wody jest u mnie w bardzo dobrym stanie. Każdy kto czytał mojego bloga, to wie, że od dawna już nauczyłam się przyjmować wszystkie sytuacje, a nawet odnaleźć w nich pożytek a nawet dar.

Ale tak naprawdę pragnę zrównoważyć żywioł przestrzeni.

"Dzogczen to główna praktyka służąca rozwijaniu żywiołu przestrzeni, ale przestrzeń można też urzeczywistnić, kiedy pozostałe cztery żywioły coraz bardziej się równoważą.

Kiedy żywioł przestrzeni jest zharmonizowany, mamy  dużo przestrzeni w życiu - cokolwiek się pojawia, możemy to w sobie pomieścić.

Jeżeli w pełni łączymy się z żywiołem przestrzeni, poznajemy naturę umysłu. Jesteśmy wówczas WOLNI , ponieważ nic nas nie wiąże."


Kiedy pisałam posta, przypomniało mi się, że zwróciłam uwagę na tai chi, jaka jest różnica w ćwiczeniu kiedy pcha się stopą, a kiedy praca mięśni obraca kręgosłup. Wygląda podobnie, niewprawiona osoba nawet nie zauważy różnicy, ale komfort odczucia osoby ćwiczącej jest diametralnie inny, o niebo lepszy.

I taka prawda, wszystko zaczyna się od świadomości co się tak naprawdę robi i co się chce tak naprawdę osiągnąć.

Myślę, że idealnie odzwierciedla taką świadomość słońce odbijające się w oknach wieżowca.
Pierwszy raz miałam taki widok.


Wypatrzyłam już pączki na grudniu :-)



Słoneczko pożegnało mój pokój. Dziś już zachmurzenie duże i zapowiadają ochłodzenie, więc okno już jest zamknięte.


I taki był zachód słońca od mojej strony.





  Nie mam siły, a jutro chciałam  na ćwiczenia iść na kurs weekendowy tai chi.
Mam nadzieję, że leżenie przez dwa dni pomoże nazbierać energii i rano będę znów na chodzie

Czego i Wam serdecznie życzę :-)

środa, 17 października 2018

Kolory

  Jest połowa października, ale pogoda jak nieraz pod koniec wakacji. Zaletą złotej jesieni są kolory.
Napatrzeć i nacieszyć się tym widokiem nie można. Jak tu pisała jedna koleżanka blogowa, nie wiadomo w którą stronę się patrzeć, tak pięknie hehe.

Na dzień dobry :-)



Mamy jeszcze truskaweczki.
Babcia mówi, że to od nawożenia prawdziwym krowiakiem tak długo kwitną.



Co za zieleń :-)


Co za czerwień na malinkach



Jedną poziomeczkę znalazłam






Na środku na ogrodzeniu przygotowuje się do skoku  bażant . Widzicie?

Przy okazji zdradzę Wam, że wróbelki z gąszczu były 2 na jednym zdjęciu, i na drugim też 2 . Ponieważ zgadywały osoby, które już znam, wyślę na święta niespodzianki ( nie zgadły tak całkiem :-)) Dobrze?
 Chyba, że już są jakieś wybrane moje prace. To śmiało mówcie :-)





Co za błękit ;-)




Wróciłam właśnie od lekarza nieco rozbawiona. Nieopatrznie nasza rozmowa zeszła na tematy zupełnie nie związane z moja dolegliwością.
Już nie pamiętam od czego się zaczęło, ale pani nagle stwierdziła, ze czyjaś dobroć, może kogoś denerwować po prostu.
I tu przypomniało mi się stwierdzenie kogoś z dawnych czasów: ty jesteś dobra dla wszystkich, tylko nie dla mnie.

Oczywiście można tłumaczyć się i komuś, na sto sposobów, żeby się usprawiedliwić, wybielić, ale prawda taka jest.

Ciekawe, czy by zmieniło na lepsze, gdybym była dobra i na wszystko pozwalała i wszystko polubiła?

No naprawdę bardzo ciekawe :-)

No i doszłyśmy do wniosku, że nieszczęśliwy jest każdy, kto czegoś chce, czy to materialnie, czy w sferze mentalej.

Najczęściej mówi się o bogatych, którzy chcą więcej i więcej i stąd rodzi się ich nieszczęście
Biedni, dla odmiany, nie mając szans na dostatek,  często szukają pocieszenia w wierze, w małych osiągnięciach i dlatego prędzej znajdują spokój.

Ale szczęście znajdzie każdy kto przestanie chcieć więcej niż to co ma.
Z drugiej strony patrząc, to przecież hamuje rozwój, człowiek nie musi, to nic nie robi.
Jak myślicie?

Przypomniało mi się jak podczas jednego z retritów Nauczyciel bon powiedział: mieliście złych rodziców i dlatego tu jesteście?. Nie, mieliście dobrych rodziców BO tu jesteście!.

I teraz, kiedy patrzę na wszystko co mnie spotkało, stwierdzam, ze miałam ogromne szczęście, że to przeżyłam, że żyje dla pożytku innych ludzi (nawet dla tych, dla których nie byłam dobra), że wreszcie nauczyłam się być tu i teraz. Pamięć mi w tym nie przeszkadza :-)

Rozwijam się, nie dlatego, że dążę do osiągnięcia jakiegoś celu, ale dlatego, że mam otwarty umysł i wyłapuję wszystko co może mi się przydać.

Czego wszystkim serdecznie życzę !!!



ps. W sumie mam cel.
To wszystko to po to, żeby go osiągnąć,
 hehe

sobota, 13 października 2018

Stosunek do świętości

      Cytat z książki "Leczenie formą, energią i światłem" Tenzin Wangyal Rinpocze

......żywioły uznawane są świętość, siły leżące u podstaw całej egzystencji. Ponieważ są one święte, wszystko co z nich powstaje- czyli wszystko co istnieje- również jest święte, Przyroda jest święta podobnie jak ciało. Żywioły na zewnątrz i wewnątrz powstają razem, z tego samego źródła. Gorąco słońca i ciepło serca różnią się temperaturą, ale nie istotą. Woda w oceanie nie różni się od wody, która krąży w naszym ciele. Tkanki naszego ciała powstają z żywiołu ziemi i rozpuszcza się z powrotem w nią. Powietrze w naszych płucach jest tym samym, w którym szybuje jastrząb. Przestrzeń, w której powstaje wszechświat, przestrzeń, jaką w naszym pokoju zajmuje kanapa, oraz przestrzeń, w której pojawiają się nasze myśli jest tą samą świętą przestrzenią. Wszystko co się w niej znajduje - substancjonalne i niesubstancjonalne - stanowi formę pięciu żywiołów..
Ponieważ żywioły w ciele są święta, świadomości, które w nich powstają, również są święte.
Bez względu na to, czy powstają z mądrości , czy namiętności, snu czy koszmaru, żywe doświadczenie istot to gra czystych żywiołów ze świadomością  .....


Od razu lepiej, prawda :-)


 Tęczę mam w pokoju :-)





Kochamy takie widoki :-)




 Niebo o takim odcieniu to rzadkość. Na przeciwko zachodzi słońca.


A tutaj na miejscu kamienicy gdzie mieszkałam, stoją dźwigi i wznoszą wieżowiec.
Niedługo nie będzie widać Pałacu Kultury.
Już mało go widać.


Po przeciwnej stronie.


Po tej stronie jest przestrzeń, ale już się buduje kolejny wieżowiec.

No tak, wszystko jest potrzebne, ale ptaki wyprowadzą się za Warszawę.

środa, 10 października 2018

Spacer

    Pogoda jest przepiękna i sprzyja spacerom zalecanym przez lekarzy. Miałam zrobić rundkę wokół domu, ale powolutku, powolutku przeszłam aż pod Pałac Kultury. Tu ku mojej radości zobaczyłam rozwieszone hamaki, a na nich roześmianych ludzi.
Piękny widok :-)

Minęłam rozświergolony żywopłot, w którym zadomowiły się wróbelki.
Wszyscy przechodnie przystawali posłuchać i wypatrzeć radosne towarzycho.
Zobaczyłam  ptaszki, ale trudno było uchwycić je w kadrze, bo były strasznie ruchliwe.
No ale udało się. i tu mam zagadkę
ile ptaszków wypatrzyliście?
Podpowiem, że tu widać ogonek jednego wróbelka.

 A tu ile?
Widać oczko..

Zwycięzcy mogą wybrać nagrodę czyli kota z bombki, kartkę lub bombkę ozdobną, albo cokolwiek co umiem zrobić, hehe

Tutaj widać wyraźnie w jakim gąszczu sobie śpiewają.


Niedaleko skakał śliczny szpaczek (tak sądzę) o tej porze, to pierwszy okaz jaki spotkałam.



Wróbelki zaczęły przylatywać już i do mnie na obiad :-)









Największą niespodziankę zrobiły mi moje dwa koty. Pierwszy raz, od kiedy są razem, spały obok siebie :-)


 Zdjęcie nie jest ostre, ale za to uchwyciłam ziewającego kota, hehe moim zdaniem uroczy widok.

W taką pogodę okno mogło być jeszcze szeroko otwarte. W połowie października jeszcze mi się to nie zdarzyło.



Spacerowanie niespodziewanie sprzyjało wspomnieniom. Mimo usilnym skupianiu się na niezwykłych widokach, przyszło na myśl jak to się stało, ze otoczenie radością mnie napawa.

Przypomniało mi się, że kiedyś mówiono mi, że nie umiem cieszyć się życiem. I teraz już wiem, że nie chodziło o to, że martwię się o innych, tylko o to, że często przypominały mi się przykre rzeczy.
Karcono mnie, że ja ciągle pamiętam złe historie, chociaż wydarzyły się przysłowiowo 100 lat temu.
No i przekonywano, ze nie należy szukać pocieszenia w zmianie ludzi dookoła tylko u siebie.
Ja, jako osoba niedowartościowana, czułam się z tym jeszcze podlej. To co to ja jeszcze mam zmienić u siebie. Przecież jestem dobrym, ciepłym człowiekiem. To za mało????

Po latach nauki, zaufania do Nauczyciela BON, nadziei, że to prawda czego uczy, nastąpiła przemiana.

Dziś mogę przyznać, ze wszelkie trudności można rozwiązać tylko w swojej głowie.

Tak mi się jednak wydaje, że nie to co się to dzieje, mieli na myśli ci co mnie pouczali.
Tak sądzę, że się spodziewali, że będę uległa i szczęśliwa, chociaż się mnie krzywdzi, że nie będę robić problemów i spokojnie dam im żyć jak chcą.

Zgadza się to ostatnie, hehe, tyle, że beze mnie.

Można się wyleczyć tylko wówczas, kiedy się wie co dolega. Tak mówią mądrzy ludzie.
Fizjoterapeuta trafia w najbardziej spięte nerwy, żeby je rozluźnić.
Psychoterapeuta stara się dotrzeć do najbardziej skrywanych traum, żeby je uwolnić.

I właśnie to ostatnie, okazuje się najbardziej przydatne.
Od tego zaczyna się uwalnianie bólu. Nie spychanie w kąt i niemyślenie o złych rzeczach, albo rozważaniach co powinnam, czego nie należy, ale przyjęcie tego takim jakie jest.
Każdy przecież inaczej odczuwa.

Rozpuszczania bólu uczy Nauczyciel Bon, o czym pisałam niejednokrotnie.
I po raz kolejny, nie mogę się nadziwić, że to tak pomogło.
To dało podstawę wszystkich przemian, zupełnie innego odbierania świata.

Zarzucano mi, ze za bardzo się przywiązuje, stąd to moje poczucie nieszczęścia.

No coś w tym jest.

Tyle, ze na nie w takim znaczeniu jak sobie myśleli. Oczywiście mogę nie wiedzieć co sobie ktoś myśli naprawdę, ale to co robi świadczy o tym,  niezaprzeczalnie. Wychodzi na to, ze sami nie rozumieli co to przywiązanie znaczy, a już na pewno nie wiedzieli, kto na to przywiązanie tak naprawdę cierpi.

Rzeczywiście, nikogo nie trzeba zmieniać na siłę.
Dzięki temu, ze człowiek nie boi się, że ktoś robi nie po jego myśli i go skrzywdzi, dowie się jaka jest prawda.
A dzięki temu świadomie podejmie decyzję. Niekoniecznie pasującą drugiej osobie.
Dzięki temu będą się działy cuda :-)

Ja tam na przykład, uważam za cud, że jestem wolnym człowiekiem pod każdym względem.
Spełniły się słowa mojej koleżanki, która mnie znała od 30 lat:
jak ty papierosy rzuciłaś, to ty już wszystko możesz rzucić.
No i rzeczywiście

Pokonałam przywiązanie do papierosów i dzięki temu nabrałam mocy :-)
Co się dopiero okazało po wypadku.
Oczywiście jest tak nadal, ze czasem na coś czekam, chciałabym, żeby coś się spełniło.
Ale jeśli tak się nie dzieje, potrafię rozpuścić ten smutek i po jakimś czasie znów mi dobrze na sercu.

Najlepsze jest to, że w zamian jakby, nieoczekiwanie dzieje się coś tak wspaniałego, ze nigdy bym sobie tego nie wymyśliła.

To tak jak w królestwie Wiena Wiecznie Zaskoczonego, hehe

Mam nadzieję, że kogoś tam zachęciłam do takiej praktyki.

Udało się mi, to każdemu się może udać.

Tylko może w innym czasie..

Ale dobro wraca co dobrego, wiec może być szybciutko.

Czego Wam z całego serca życzę!




niedziela, 7 października 2018

Dzień Seniora w Stowarzyszeniu Taoistycznego Tai Chi

     Bardzo lubię takie okazje w naszym Stowarzyszeniu. Zawsze członkowie, przygotowują jakieś pyszności do jedzenia, ciekawe historie opowiadają , prezentują ciekawe informacje. Zawsze tworzy się serdeczna atmosfera, można powiedzieć rodzinna. :-)


 Pierożki z warzywami lepimy sami


Tym razem uznałam za bardzo potrzebne, bo nietypowe, informacje o naszym odżywianiu.
Jak wiadomo dla starszych osób nieodzowny jest ruch i zdrowe odżywianie.
Pomijam różne dolegliwości, tu jest potrzebna konkretna porada, zwłaszcza, że teraz okazuje się, że cierpimy na różne alergie, nietolerancje lub wręcz choroby.
Na początek trzeba zadbać o podstawy, aby mieć dobre samopoczucie, energię do życia, sprawność fizyczną

Pani dietetyk poprowadziła prezentacje i min. była mowa o osteoporozie
Ponieważ mam słabe zdjęcie to przepisałam co ważniejsze pod spodem.
Może też, ten temat, wyda Wam się interesujący.





Niedobór hormonów - estrogenów zmniejsza przyswajanie wapnia o około 10%
Lekarze radzą : dużo mleka i nabiału.
Inną opinię mają autorzy książki T.C Campbell i T.M. Campbell II "Nowoczesne zasoby odżywiania", raport z 1992 roku z 34 badań z 16 krajów.:

im większe spożycie białka zwierzęcego w stosunku do roślinnego, tym więcej złamań kości biodrowej  (wyznacznik osteoporozy). Białko zwierzęce zakwasza organizm.

Potrzeba więcej roślinnego źródła białka. (wodorosty, brokuły, sezam, amarantus, figi suszone, także bardzo dobre źródło białka: sardynki)

Niedobory witaminy D - źródła : ryby morskie, mięso, produkty mlecze. Głównie synteza skórna - więcej na powietrzu.

Witamina K2 decyduje czy wapń jest kierowany do zębów, do kości.

Dużo produktów zwierzęcych przy niedoborze K2 grozi osadzaniem wapnia w tętnicach czyli miażdżyca. Tu źródłem jest masło, żółtko jaja.

Niezbędny jest również magnez (kasza, orzechy), mangan (otręby pszenne, ziarna żyta, orzechy)

dr. Ada Kostrz-Kostecka

więcej informacji i przepisy kulinarne są na blogu tej pani http//zdrowezycie.edu.pl/

Sezam to ja już od dawna uwielbiam i zajadam się nim i sosem tahini. :-)

Pamiętam, ze mój fizjoterapeuta od początku naszego spotykania się zachęcał mnie do zmiany jedzenia. Mówił: jak pani przestanie pić tyle mleka to przestanie tak boleć.
No i rzeczywiście już tak bardzo to boli tylko od pogody.
Ale na pewno mniej boli, bo zajmuje się mną doskonały fizjoterapeuta i ćwiczę tai chi.

Najważniejsze jest zdrowie psychiczne. Od niego zależy czy się chce.
Jak się już zachce to o wszystko się zadba z wielką radością, Wynajdzie się wiadomości dla nas potrzebne.

A właśnie, zupełnie przypadkowo spytałam w sklepie tybetańskim o książkę mojego ulubionego Nauczyciela bon. Pani mówi, ze sporadycznie coś się zdarza i że właśnie jakaś pani dała jedną do odsprzedania za 10 zł.
Zobaczyłam i mało nie ryknęłam ze szczęścia.

Zaczyna się od uświadomienia sobie jak  ważna jest równowaga pięciu żywiołów i szacunek dla natury.....

:-)

I dziś była taka piękna pogoda. Popatrzyłam na niebo, na kwiatuszki, na drzewa, rodzinę, kota sąsiadów i szczęście napełniło moje serce.








Biały, widział to kto? Ja pierwszy raz !


Słoneczko już zachodzi, ale jeszcze zdążyłam zobaczyć ostatnie promyki, między drzewami.


Spokojnego snu, wesołego poniedziałku, udanego tygodnia życzę, czyli równowagi pięciu żywiołów:  ognia, wody, ziemi, wiatru, przestrzeni, w nas i wokół nas :-)