piątek, 21 października 2016

Spokój, dobra rzecz :-)

   Dzisiaj pada, wszystko mnie boli, drętwieją ręce. Skończyło się dobre samopoczucie fizyczne, oj,oj. Dzięki temu przypomniałam sobie, że wczoraj prowadziłam grupę tai chi dla początkujących, w zastępstwie koleżanki i tak się cieszę, że jeszcze wczoraj czułam się na siłach, pogoda pozwoliła :-)
    Rzadko teraz prowadzę grupy więc nie mam wprawy. Tzn. instruktorzy z dużym stażem, chwalą moje umiejętności, tylko uczenie ludzi to nieco inna bajka. W grupie początkującej najważniejsze jest, żeby ludzie polubili i docenili to ćwiczenie. A to nie jest takie chop siup. Oczywiście nie biorę odpowiedzialności czy zachęcę wszystkich ludzi, to indywidualna sprawa. Każdy przychodzi z innymi oczekiwaniami. Ale ta grupa była liczna i już ćwiczyła od jakiegoś czasu, więc trochę się tremowałam, czy zaakceptują moje uczenie i nie zniechęcę nikogo. Wiadomo, zasady są ogólne ale każdy ma swój sposób przekazywania informacji.
   Na początku popatrzyłam na ludzi i zobaczyłam napięte miny i parę osób starszych zagubionych całkiem, chyba tylko z przeświadczeniem, że to dobre jest i trzeba. W sumie to najważniejsze :-))
Ciężko będzie pomyślałam, łoj.
Zaczynamy. Spoglądam to tu, to tam i widzę, że każdy robi po swojemu. Ustawienie stóp, jednej na wprost, drugiej na 45' nie jest wcale takie oczywiste, hehe Na ten widok opuściły mnie wszystkie niepokoje. Przypomniałam sobie za co ludzie lubili ze mną ćwiczyć za dawnych czasów.  
    Akurat miałam za zadanie wprowadzić nowe, trudniejsze ćwiczenia. Pokazuję, tłumaczę przy pokazywaniu (to nie wiem czy dobrze,ups.) , przede wszystkim wielokrotnie powtarzamy.
Kiedy mnie przygotowywano na instruktora, uspokajano, że na początku nie można za dużo szczegółów podawać, najważniejsze, żeby wszyscy skierowani byli w jedną stronę i to już jest sukces.
Ale nie ma tak łatwo. Przyzwyczajeni jesteśmy uczyć się jak w szkole: A wygląda tak, a B wygląda tak, więc było dużo pytań: a co ta ręka robi?, a co ta noga robi? i co i rusz okazywało się, że nie można nad wszystkim zapanować. Bo to jest trudne, okazuje się, że jak przypilnujemy rękę to zapominamy co z nogą. A każdy chce już wiedzieć, każdy chce nad wszystkim panować. W sumie, bardzo dobrze, Tylko, że to trzeba czasu, a my niecierpliwi jesteśmy. Nie trzeba się spinać, irytować, że nie wychodzi. Mistrz Moy przekazał jak się tego nauczyć.
W naszych czasach jest gonitwa, i nam się to udziela, żeby więcej, lepiej, szybciej....
A tai chi uczy spokoju, relaksu, dzięki czemu jesteśmy otwarci na świat i więcej rzeczy się udaje zrobić, zrozumieć, poczuć.
     Reasumując, zastosowałam sprawdzony sposób: serdeczny uśmiech, hehe Potem zachęcałam ludzi do powtarzania ćwiczeń z uśmiechem. Na dwie rzeczy zwróciłam uwagę, moim zdaniem bardzo pożytecznych. Powiedziałam co się dzieje kiedy robimy to w odpowiedni sposób, jakie to pożyteczne. Przekonałam ludzi, że już na początku, robiąc prostą formę, można bardzo dużo pożytku przynieść naszemu zdrowiu.
Tym sposobem pod koniec zajęć dużo się poprawiło. Zagwarantowane korzyści przekonały, żeby robić coś w taki a nie inny sposób.
To tak jak w życiu: robisz tak i to daje taki efekt, a zrobisz inaczej, to i efekt będzie inny.
W Taoistycznym Tai Chi dodatkowa zaleta jest taka, że każde ćwiczenie się przydaje. Co rusz kładziemy nacisk na inne partie ciała. Dzięki temu krew lepiej krąży, poruszają się wszystkie mięśnie, ścięgna, kręgosłup.

Na koniec zobaczyłam roześmiane, szczęśliwe buzie.!! A jeden pan powiedział z zachwytem: jak to jest wszystko dobrze pomyślane, jedno wynika z drugiego.
No nie bez powodu twórca Taoistycznego Tai Chi był mistrzem!

I za takim widokiem się stęskniłam !! :-))

Zdjęcie z jednego warsztatu. Jak widać uśmiech był i został do dziś. Instruktorzy tak uczą i spodobało mi się.


 Wreszcie mi oddano aparat i mogłam zrobić zdjęcie. No to uwieczniłam kropelki deszczu. Na zdjęciu to jakoś ładniej wyglądają ;-)




Cieplutkiego weekendu życzę przy herbatce z imbirem :-))


6 komentarzy:

  1. Ciekawe to, co piszesz. Chętnie dowiem się więcej o Tai Chi. Szkoda, że nie uczysz blisko mojego miejsca zamieszkania. Na zajęcia poszłabym jak w dym !

    OdpowiedzUsuń
  2. Pani z jednym kółeczkiem wygina śmiało
    ciało - Pani z dwoma - podpiera ściany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Instruktor jak szef, patrzy! hehe Wygina ciało kiedy wszyscy stoją :-)

      Usuń
  3. Witaj Marzenko
    Dziękuję za odwiedziny u mnie i pozostawienie tylu ciepłych słów. Oczywiście jeżeli któryś z moich pomysłów w decou i innych pracach Ci spodobał śmiało możesz wykorzystać. Jak tylko mogę to dzielę się z innymi swoimi pomysłami. Jak masz jakieś pytania pisz śmiało.
    No zajęciach z Tai Chi nie znam się kompletnie , nie wiem z czym się to je , w chwili wolnej się dokształcę.
    Pozdrawiam cieplutko i życzę dużo zdrowia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję Aniu :-) Uściski serdeczne :-)

      Usuń