czwartek, 24 listopada 2016

Daleko stąd

    Ostatnio ogromna tęsknota mnie ogarnęła za moimi siostrzeńcami i siostrą, którzy mieszkają od dwóch lat na Sardynii z tatą. W listopadzie dwoje z nich ma urodziny.
Najbardziej zżyta jestem z Miki. Urodziła się jako wcześniak, więc trzęśliśmy się o Jej zdrowie.
Stasio, dla odmiany, był i jest byczy chłop.
Byłam przy nich od pierwszych dni, ale tak się złożyło, że pierwsza opiekowała się mną mała Miki. Zaglądała do mnie do łóżka i co rusz pytała jak się czuję?. Potem dopiero odwdzięczyłam się i zatroszczyłam ja o dziecko. Był czas, że smutek zamieszkał w Jej serduszku i musiałam się porządnie nagimnastykować, żeby uśmiech zagościł na buziaku. Po jakimś czasie zaczęła się śmiać :-)
A kiedyś wracając z placu zabaw, Miki nagle mówi
-wiesz co ciociu?
-no co?- pytam
-kocham Cie, ciociu!!
Do tej pory ściska mnie w gardle.
Od tego czasu, często była radosna, promienna czyli szczęśliwa :-)
Stasio za to upodobał sobie starszego o...20 lat brata, hehe
 To już duże dzieci. Dostałam zdjęcia to sobie popatrzeć mogę jak urosły i jak im jest.
Miki nadal jest często poważna, taki charakter widocznie, ale kilka wesołych minek "złapali" na fotografii.
Bycie starszą siostrą to też poważna sprawa, przecież ! :-)

 Misia z najmłodszym braciszkiem.
Prawie nie znam Smyczka, wyjechali jak miał ze dwa miesiące. Słyszałam, że bardzo pogodny chłopczyk. Śmieje się do wszystkich i nie boi się :-)
 Obchody jakiegoś ważnego święta kościelnego.
Procesja
 Byłam w tym kościele.
 Nieopodal w parku..
 Wieczorem zabawa.
 Kiedy pierwszy raz pojechałam do siostry, Miki mnie oprowadzała, tłumaczyła co dziadkowie mówią przy stole. I tak sama z siebie wpadła na to, i spowodowała że nie czułam się osamotniona. A miała ze cztery lata. To wróży, że będzie z niej wielka pociecha !

W zimowej kurtce i czapie to już Misia nie chodzi, hehe na pamiątkę ma zdjęcie.

Mama przywiozła od Miki obrazki dla każdego z nas specjalnie narysowane.
Ja dostałam .taki
Niesamowite, że po dwóch latach, pamiętała, że jeden kot, mały, siedzi na lodówce wysoko bo się bał dużego. Między mną a Miki jest serduszko. Jest drabinka, którą mi zrobiono do ćwiczeń. Tyle szczegółów Obrazek jest podpisany dla kogo. Misia nie pamięta jak się pisze po polsku Marzenka, hehe ale pamiętała, że się przytulamy (nie dusimy) :-)
Na każdym obrazku jest pełno serduszek. Najwidoczniej kocha nas bardzo :-))))

A jaki piękny obrazek Marysia dostała :-)


10 komentarzy:

  1. Najważniejsze są dobre wspomnienia. Szkoda tylko, że Twoi bliscy są tak daleko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj jaka szkoda :-( Odwiedziny będą wielkim wydarzeniem, hehe

      Usuń
  2. wspomnienia jak szkatułka - by nie zardzewiała,
    warto często do niej zaglądać, uzupełniać skarby...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam różne szkatułki, ale ta mi nie zardzewieje :-)

      Usuń
  3. Fajne dzieciaki, ale powiem CI, że ja swoich nie daję tak w necie, nigdy nie wiadomo, kto ogląda ;) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  4. Prześliczne rysunki. Mika to prawdziwa artystka i obserwatorka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się cieszę, Karolinko, że też tak uważasz :-)))

      Usuń
  5. Życzę Ci, żebyś mogła wkrótce się z nimi zobaczyć i uściskać (nie udusić) Miki. Wtedy uściskaj ją też ode mnie . Buziaki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, uściskam, uściskam, uch, hehe, dzwoniłam w jej urodziny wczoraj,usłyszałam ten głosik delikatny, oj..., muszę uważać,żeby nie udusić jak będę ściskała. Buziaki ! :-))

      Usuń