niedziela, 11 grudnia 2016

Nie pomyliłam się

Czytałam polecaną książkę o podświadomości i jej mocy.
I słusznie wzdragałam się od czytania jej wcześniej. Teoria o przekonywaniu siebie wbrew wszystkim znakom, że spełnią się nasze marzenia, zapewnia odniesienie sukcesu, jest mocno naciągana.
Stąd się wzięło myślenie pozytywne gwarantujące pomyślne potoczenie się spraw.
Już na pierwszych stronach są opisane historie spełnionych pragnień dostatku, a nawet bogactwa.
Nie wolno myśleć o trudnych, przykrych sprawach bo nasza podświadomość przetworzy to w rzeczywistość.
Autor podaje metody spełniania naszych potrzeb np powtarzaniem sobie ciągle czego chcemy.

No nie powiem, spróbowałam i ja tego sposobu. Byłam też u gościa, który czymś podobnym do hipnozy rozbijał moje napięcia powodowane poczuciem krzywdy, brakiem miłości.
Pamiętam z tych sesji jedno, pan pytał tak jak psycholog o to i o tamto. I parę razy skwitował to jakimś typowym stwierdzeniem czemu zaprzeczałam bo akurat u mnie było inaczej,
No i oczywiście było o spełnianiu tego o czym się marzy, więc powiedziałam czego chcę i dlaczego cierpię. Pan pytał kilkukrotnie czego mi potrzeba a ja ciągle o tym samym. Miałam tylko jedno marzenie.
W końcu pan się uśmiał, pokiwał głową i powiedział: i co się pani tak uparła?

To spełnia się jak czegoś się chce i o tym się w kółko myśli, czy nie ?
Udało się jednak uwolnić mnie od tego niszczącego mnie marzenia :-)

Ja to ja, ale o czym ma myśleć pozytywnie matka, któremu ginie dziecko w wypadku?
Co z dziećmi, które rodzą się chore na raka
itp.
Kto się za mało modli? czy może za słabo? albo nie o to co potrzeba? może taki niemowlak nie myśli pozytywnie?

uch, szkoda gadać

Od pierwszych linijek miałam nieodparte wrażenie, że jest to bardzo dobry poradnik dla egoistów, dla ignorantów. Tu jestem ważny ja, ja dostanę to czego chcę.
Z epoki poświęcenia przechodzimy w epokę wyścigu szczurów.

Autor pewnie jest przykładem na to, że postanowił być bogaty i tak się stało. Teoria bardzo się przyjęła. Każdy chce recepty na to jak zdać egzamin, jak dostać dobrą pracę, jak mieć dostatnie życie itp.
W tych marzeniach nie wyczytałam, że ktoś chce być lepszym człowiekiem, nie krzywdzić innych, współczuć ludziom i znajdować dla nich wsparcie.
Sensu takich pragnień, autor nie dostrzegł, to pewnie jego zdaniem to nie jest sukces.
Ale dostaniesz nowe buty jeśli uwierzysz, że tak będzie, hehe

Moja historia jest zupełnym zaprzeczeniem (chyba) wyczytanych prawd o podświadomości.
Żyję i w dodatku szczęśliwie, a nie miałam takiego zamiaru.
Bardzo odmieniło się moje życie, kiedy jakimś cudem zajęłam się naukami Tenzina Wangyala Rinpoche. Zaczęłam oglądać webcasty  po sto razy i w końcu zaczęłam rozumieć to co on mówi.
Przekonałam się jak ważne jest wiedzieć co się tak naprawdę robi, co się czuje. I ważna jest świadomość, że chmury przejdą i wyjdzie słońce, bo ono jest niezmiennie.
I to jest cud, że nieoczekiwanie zrozumiałam coś co pozwoliło mi odnaleźć schronienie w sobie a to z kolei spowodowało, że uwierzyłam w siebie, że zaufałam sobie, nabrałam szacunku do siebie.
I od tego czasu cuda sypią się jeden za drugim.
Po co to wymyślać czego mi trzeba, wszystko jest doskonałe, więc mam ile trzeba.
I nie muszę się obawiać, że źle pomyślę, że się zdenerwuję itp.
Nikt nie wie co tak naprawdę jest zle, a co dobre. Czasem coś nas zasmuci, a za jakiś czas okaże się, że to wspaniała sprawa, bez tego co się stało nie wydarzyłoby się tyle dobrego.

Dobrzy ludzie widząc moje cierpienie, współczuli mi i starali się ratować jak tylko się da, stąd książka, która gwarantuje zmianę myślenia  na pozytywne.
Bo depresja to jest choroba umysłu, z której sam człowiek musi się uleczyć.
I udało mi się. Pomocna była książka, którą o dziwo dostałam w prezencie "Przebudzenie świetlistego umysłu".
Takiej przemiany we mnie nikt się spodziewał i nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby tego chcieć.
To po prostu stało się.
Pierwszą modlitwę jaką jakimś cudem zapamiętałam, przy moich kłopotach z pamięcią, było ...... usuń wszelkie przeszkody, niesprzyjające sytuacje, rozpuszczając je w rozległej przestrzeni nieba.
Spodziewałam się, zresztą nie tylko ja, że będą to przeszkody w mojej głowie, jakieś mylne wyobrażenia. A okazało się, że usunięta została fizyczna przeszkoda i dzięki temu  rozjaśniło się wszystko, nagle zniknęły przeszkody.
Tak cierpiałam, a okazało się, że dzięki temu usunięciu jestem wolna i już myślę pozytywnie i w każdej sytuacji potrafię znaleźć coś dobrego.

Całej książki nie przeczytałam, choć chciałam doszukać się jakiś cennych informacji. Doszłam do momentu, w którym autor napisał :" musisz......" i tu zamknęłam książkę.

Wrócę do czytania "Przebudzenie świetlistego umysłu" to jest cenna książka i już jestem gotowa dalej się rozwijać. :-)



6 komentarzy:

  1. "moc umysłu - potęga myśli" itp. hasła świetnie się
    sprawdzają w teorii - zaś życie od lat pokazuje mi
    niesamowitą siłę harmonijnej kompilacji świadomości
    z fantazją, uczucia z umysłem, artystycznego chaosu
    z porządkiem zasad - prawo miłości łączy klamrą każdy
    aspekt naszego życia - przypomina, że wartość ma moc
    wtedy, gdy łączy kilka istnień - zaś poradnik typu
    "wyzwól w sobie zdobywcę" ogranicza perspektywę tylko
    wgłąb, ograbia z czegoś tak nie praktycznego i jakże
    nie zyskownego - z możliwości ofiary i daru...

    każdy z nas otrzymał niezaprzeczalny dar - życie
    każdy z nas może dać Innym - Siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, najważniejsze to żyć z pożytkiem dla innych :-)
      ps. no niestety, potrzebowałam wzajemności i dlatego musiałam się uczyć żyć w tym świecie fantazji i porządku na nowo, kiedy zburzyła się moja wizja

      Usuń
  2. Pięknie to napisałaś. Ciągle czegoś się od Ciebie uczę. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że i tutaj jesteśmy bardzo podobne do siebie, ja też podobnie pochodzę do tego typu książek i jakąś w podobie też przerwałam i nigdy do niej nie powróciłam :) Buzaki

    OdpowiedzUsuń