niedziela, 22 stycznia 2017

Udało się uronić łezkę

    Czas bardzo sprzyja popłakaniu sobie więc udało się i mi uronić łezkę.
Za namową blogerki Tereski próbowałam się popłakać ze śmiechu. Poczucie humoru mam duże więc łatwo mnie rozbawić ale żeby do łez to raczej mi się nie zdarzało nigdy.
Piątek był wesołym dniem na rehabilitacji. Lekarz przedłużył mi zabiegi na kolejne dwa tygodnie. Co prawda dołożył mi krioterapię czego nie cierpię ale tylko na tydzień. Moim ulubionym zabiegiem jest odciążenie szyi i bioder .I właśnie czekając w kolejce na miejsce słyszę jak ktoś woła do terapeuty: Oluś powiesisz panią numer 5?
Zawrzało śmiechem w poczekalni, a ja pomyślałam sobie, że prędzej się posikam niż poryczę ze śmiechu.
Wieczorem musiałam odebrać kolczyki z naprawy, moje ulubione i prezent od kochanej córy więc chociaż to delikatna konstrukcja chciałam je przywrócić do użytku. Z ciężkim sercem poszłam do zakładu, pełna niepokoju czy się w ogóle  uda. Naprawili mi i to za darmo, tylko pani  radziła wielką ostrożność bo to delikatna robota. Przeszczęśliwa, rozglądam się bo dużo pięknych rzeczy w gablotach wystawiono a ja taka sroczka jestem, z nadzieją, że sobie coś kupię jak będę bogata, hehe. Niezmiernie urzekły mnie kolczyki z dużym, bordowym, a'la rubinowym oczkiem. Zapytałam o cenę, pani mówi tyle a tyle ale jest promocja to za pół ceny można kupić.
 Akurat tyle miałam w portfelu..
 i kupiłam je.
I tu po raz pierwszy zawilgotniały mi oczy....

Tereska będzie ze mnie dumna :-)) chyba?
I tak to się zaczęło
     Te dni są wyjątkowo wzruszające jak dla mnie. Dzień Babci i Dziadka to już wielkie szczęście,że takich miałam, ale urodziny mamy to szczęście z nutą wielkiego cierpienia. Tu niestety, mimo lat, usta wykrzywiały w podkówkę na wspomnienia  okrutnych wydarzeń. Ale to okazuje się bardzo dobrze, że pozwalam sobie na tą słabość. W końcu poleciała łezka z prawego oka.
Bo jedynie zaakceptowanie żalu spowoduje jego uwolnienie. A przyzwyczajeni jesteśmy robić zupełnie odwrotnie, od razu sobie tłumaczymy, że tak nie należy.
 W końcu takie wspomnienia nie będą sprawiać ogromnego bólu tylko po prostu nie będą miłe. Reakcja ego jest rzeczą normalną, nie jest zła. Ego po prostu jest.
 Egoizm to jest rzecz nabyta i nienajlepsza.
 Jak sobie człowiek uświadomi co nim kieruje to może to zmienić. Jeśli oczywiście zechce. To jest zwyczajna praca nad sobą nie trzeba czekać na olśnienie. Moje ego jest coraz bardziej współczujące. Może coś poplątałam, ale tak mi się wydaje, hehe, słowa to tylko słowa nie zawsze potrafimy określić co w duszy gra.
Coraz lepiej sobie radzę!
W każdym razie potwierdzają się słowa Nauczyciela BON: świadomość jest najważniejsza
:-))


O, jedziemy na obiad do mamy to zawiozę nową włóczkę i wzory, będzie o czym gadać i pośmiać się. Może zrobi mi sweterek? Mama ma do tego talent, a ja najbardziej umiem to docenić, dlatego kiedyś lubiła dla mnie dziergać. Może to jej się przypomni. :-)

10 komentarzy:

  1. Bardzo ładne te kolczyki. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. No pewnie, że jestem dumna. Kolczyki piękne i z pewnością ślicznie w nich wyglądasz. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz się popłaczesz i życzę Ci, żeby tych łez było wiele ze śmiechu i szczęścia. Ale rozumiem, że łzy smutku też są potrzebne, one łagodzą ból.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie dzięki, Teresko. Oby się sprawdziło!! :-)

      Usuń
  3. tak niepozorna rzecz - łza...
    jej obecność udowadnia naszą
    wrażliwość i uczuciowość - gdy
    brak z powodów fizjologicznych
    czy psychologicznych - dziwi,
    choć przysłowiowe "beksy z byle
    powodu" też mogą zmęczyć :)

    łzy są potrzebne - dobrze, że
    do Ciebie wracają, kropelka po
    kropelce :)

    lubię takie barwy w bijou!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie pomyślałam, że zablokowałam łzy bo czułam się beksą. Zamiast łez trzeba było zablokować sprawcę takiego stanu, uch

      Usuń
  4. Kolczyki super :) jak już mówiłam .....
    będziemy usilnie pracować nad płakaniem ze śmiechu :)))))

    OdpowiedzUsuń