poniedziałek, 3 września 2018

Pokaz fontann w Parku Szymańskiego na Woli

     W Parku Szymańskiego uruchomiono podświetlane fontanny. W weekend był pokaz. Przyszło mnóstwo ludzi. Pomysł spotkał się z entuzjazmem publiczności. Przy dźwiękach muzyki rozkręciła się wesoła zabawa.
Trudno mi było przedrzeć się wśród tłumu, ale udało się i z całą odpowiedzialnością polecam wszystkim taką zabawę.







I trochę irracjonalnych zjawisk :-) Wszyscy widzieli, ale czy ktoś zwrócił na to uwagę? A to naprawdę piękne widoki. Nie mogłam się oprzeć i nie pokazać :-)








To był niezwykły dzień dla mnie. Rano pojechałam do CH Targówek poćwiczyć tai chi na powietrzu i o dziwo znalazłam siłę, żeby pojechać potem na pokaz fontann.
Siła znalazła mi się, gdy uświadomiłam sobie jakie mam szczęście, ze nie jeżdżę na wózku, że mam co jeść, gdzie mieszkać, jestem wolnym, odważnym człowiekiem i mogę zrobić  wszystko prędzej czy później.

Niby banał, przecież wiem to od dawna i od dawna się tym chwalę, ale gdzieś głęboko w sercu jest smutek. Oczywiście na ogół uważa się, ze człowiek już tak ma. Raz wesoło, raz jest smutno, nawet gdy nie ma konkretnych powodów takich nastrojów , tak już jest.
No i okazuje się, że nie musi tak być.
Co jakiś czas słyszałam o tym, ze człowieka gnębi zazdrość. Pomyślałam sobie, że to nie mnie, nie jestem zazdrosna o czyjeś powodzenie i  nie mam męża, więc nie jestem zazdrosna o miłość do innej kobiety.
To na pewno mnie nie dotyczy.
A tymczasem przypadkowo zobaczyłam serdeczność między ludźmi i wtedy zakuło mnie w sercu strasznie.
Okazało się, ze jestem zazdrosna o życzliwość , dobroć międzyludzką.
Chciałabym mieć taką na wyłączność.
Kiedy sobie to uświadomiłam, bez  żadnych logicznych wytłumaczeń, ten ból się rozpuścił.
Tenzin Wangyal  Rinpocze mówił, że świadomość jest najważniejsza, że trzeba wiedzieć co się naprawdę robi i dlaczego.

Polecam ten sposób na ścieżce rozwoju duchowego.
Udało się mi, każdemu się uda, hehe, prędzej czy później.

Odkrycie co dokucza, bardzo mnie zdumiało i zaczęłam się zastanawiać, co to się dzieje z zazdrością.
Po przemyśleniu, doszłam do wniosku, ze rzeczywiście co i rusz się ona przejawia w ludzkich doświadczeniach.
O tym się nie mówi, o tym się nie myśli, bo wstyd i spotyka się to z naganą społeczeństwa, więc bierze się ewentualnie uzasadnione i akceptowane odczucia dotyczące zdrady małżeńskiej, ewentualnie zdrady rodzicielskiej, ale to już rzadko bo rodziców trzeba kochać niezależnie co robią.
A zazdrość to tak jak strach. Można powiedzieć, tez naturalne uczucie

Przyszło mi do głowy, ze czasem człowiek jest zazdrosny, choć uważa, ze generalnie jest lepszy, mądrzejszy i logicznie myśląc, to nie ma czego zazdrościć osobie, która czegoś potrzebuje, z jakiegoś powodu czasem jest w w rozpaczy.
Może jednak robi wrażenie osoby, która będzie miała więcej szczęścia koniec końców?
W związku z tym wcale się jej nieba nie chce przychylić, hehe

No ciekawe?
Niezły wywód, hehe
Ale przypominam, najważniejsze to wiedzieć co się tak naprawdę robi i dlaczego. Jak się wie, to bez wdawania się w rozmyślania nad tym, ból się rozpuści.

Przy okazji zdrady, przypomniało mi się, że tak samo ważna  jest lojalność wobec partnera.
Wydaje mi się, że czasem ludzie o tym zapominają, albo nie są nauczeni takiego zachowania.

Mnie się takie szczęście nie trafiło. W dodatku spotykałam się z naganą, czego to ja jeszcze chcę?
 Dlatego, kiedy usłyszałam, ze ktoś nie zaprosił na imprezę koleżanki, bo żona jej nie lubi, uwierzyć nie mogłam, ze ktoś jeszcze bierze pod uwagę zdanie  swojego partnera.
Nic dziwnego, ze można się poczuć kochanym, hehe, a bez tego wręcz przeciwnie.

Czy lojalność jest wymysłem ego.
Raczej nie.
Wydaje mi się, że lojalność jest tak samo wartościowa jak szacunek dla człowieka.

A sam Dalajlama powiedział :


Podążaj za trzema rzeczami:
szacunkiem dla innych ludzi,
szacunkiem dla siebie
oraz odpowiedzialnością za wszystkie swoje czyny





środa, 29 sierpnia 2018

Polskie Radio

    Nieoczekiwanie zadzwoniła koleżanka z Zaproszeniem na koncert operowy w Polskim Radio. Zdziwiłam się, bo jak żyję, nie byłam jeszcze na takim wydarzeniu i choć pogoda zrobiła się straszna,jak dla mnie, wszystko bolało, pojechałam, choć za bardzo nie wiedziałam gdzie to jest.
Pierwszy raz trafiłam do Sali Koncertowej Polskiego Radia ! :-)

Słyszałam, że jest to najlepsze akustyczne studio w Polsce.







Brawom nie było końca. Halka po angielsku w wykonaniu międzynarodowych gwiazd podobała się ogromnie.
Ponieważ śpiewali po angielsku to nie poznałam na początku, że to nasza opera. Dopiero jeden utwór wreszcie wydał mi się znajomy. Przy Mazurze serce mi podskoczyło ze szczęścia i z zachwytu. Dopiero w tej sali poczułam jak drży każda moja komórka. Odbiór z tak bliska uświadomił, jakiego cudu dokonał kompozytor. Usłyszenie w głowie, połączenie dźwięków instrumentów, głosów w niezwykłą całość, która fenomenalnie przemówi do słuchających, to jest dopiero cud.

I jak zwykle pomyślałam sobie, że każdy jest kompozytorem swojego życia. Każdy może stworzyć wybitne dzieło.
Wystarczy tylko chcieć?!
Mało kto chce ?! :-)))
Ja chcę i stworzę. Uczę się w bardzo dobrej szkole :-) Na początek pozostawiam wszystko jakie jest.
Jak mi się coś nie podoba, jak jestem zagniewana, smutna, nie poprawiam tego, bo nie można tak czuć, poczekam aż się samo rozpuści.
Coraz częściej widzę, czuję, czyste niebo.
Taka piękna muzyka
Pięknych kompozycji wszystkim serdecznie życzę :-))

Słyszycie już brawa?!



Pani na wiolonczeli zagrała na koniec może minutę, hehe


Jak ja się cieszę, że spotkałam Taką koleżankę na Tai Chi. Kto by pomyślał, że jeszcze  będę bywalcem Filharmonii, Opery Narodowej, Studia im.W. Lutosławskiego :-)
Taka karma, hehe


Wielkie to studio. Polecam wszystkim przyjść tutaj na koncert. Niezwykłe przeżycie. Zupełnie. inne niż w np. w Teatrze Wielkim
Zaproszenie było darmowe, więc są takie możliwości, poszukajcie, popytajcie, skorzystajcie. 


sobota, 25 sierpnia 2018

Piotr Małachowski :-)

     Od czasu kiedy napisałam o postępach w mojej rehabilitacji, ciągle przychodzi mi na myśl, komu tak naprawdę zawdzięczam takie zmiany.
2 lata temu miałam wielkie szczęście spotkać pana Piotra Małachowskiego, wicemistrza olimpijskiego. Napisałam  o tym wydarzeniu, bo samo w sobie było wyjątkowe, jeszcze wtedy nawet nie przeczuwałam jakie będzie niezwykłe.
 Zostałam "Społecznym siłaczem"
Pan Małachowski niespodziewanie zapytał o moją dolegliwość i wysłał do swojego fizjoterapeuty.
Nie chciałam iść, bo nie wierzyłam, ze coś pomoże, po co mam zawracać głowę, chodzę na zwykłą rehabilitację dość często jak na polskie warunki. Pan Małachowski nalegał mówiąc, że Pan Andrzej Krawczyk to cudotwórca :-)
O tych panach przeczytacie dużo w internecie i zobaczycie, jakie miałam ogromne szczęście, że mi z Nieba spadli.
Pan Andrzej uruchomił mi  wszystko co można było uruchomić, mówiąc zawsze po terapii: teraz trzeba iść ćwiczyć tai chi (wiedział, ze ja to praktykuję) i racjonalnie się odżywiać.
I tak dzięki Niemu radzę sobie. Przestałam być taka bezradna, zdana tylko na łaskę Nieba.
 Robię koty, kartki, kurczaczki, bombki i umiem sobie obiad ugotować, co prawda prosty, ale za to zdrowy. Robię głównie warzywa na parze, hehe i kanapki z pasztetem z cieciorki.
A jaka oszczędność, uch ;-)
Jest On przede wszystkim fachowcem od silnych rąk i tu dokonał cudu, sprawił, że przestały mi się ręce trząść.
Oczywiście nie będę już pełnosprawna, są nieodwracalne zniszczenia, ale lekarze i tak mówią, ze to cud.
Tak naprawdę, dzięki naukom Nauczyciela Bon Tenzina Wangyala Rinpoche i rehabilitacji Pana Andrzeja Krawczyka radzę sobie lepiej niż przed wypadkiem i to jest dopiero cud, hehe.
Przyjaciółka, która mnie znała z dawnych lat i widziała nieprzytomną długi czas, powiedziała, że nie uwierzyłaby, gdyby ktoś taką historię opowiadał

Kiedy słuchałam sobie ostatnio zaśpiewanej przez Jacka Wójcickiego wiersza "Miejcie nadzieję" Adama Asnyka zrozumiałam co to znaczy :
.....kąpać się w skargach jest rzeczą niewieścią
     mężom przystoi w milczeniu się zbroić .....

ja chyba jednak mam duszę wojownika, bo się uzbroiłam, no może nie całkiem w milczeniu, hehe, ale uzbroiłam, ku zaskoczeniu wielu osób, w tym mnie samej :-))

Wracając do Pana Piotra Małachowskiego i Andrzeja Krawczyka, do końca swoich dni będę wysyłała im Energię Miłości i Mądrości, która przynosi pomyślność

Zresztą, jak powiedział Dalajlama:

Chcesz by inni byli szczęśliwi? Praktykuj współczucie.
Chcesz sam być szczęśliwy? Praktykuj współczucie

 Można się od nich uczyć praktyki współczucia, więc zawsze będą szczęśliwi.

Taka karma, hehe




Przypomniałam sobie, że często ludzie mówią, że tyle osiągnęłam, bo chciałam. Nie radzę zmuszać innych, jeśli czegoś nie mogą zrobić, na siłę.
Wiem, ze "chcenie" wydaje się często, rzeczą prostą.

Nie jest!!
I to nie wszystko!

Można pomagać, ale nigdy nie wiadomo co zadziała.
Życzę, żeby w takich sytuacjach znalazła się mądrość, współczucie, które rozwiąże problemy


Zauważyliście? Na drzewie przy suchych liściach są pączki młodych listków.
Na  środku zdjęcia je widać.
Aż niemożliwe
może to dobry znak?!

Na koncercie w Polskim Radiu byłam! Nieoczekiwanie okazało się, że to wydarzenie dla melomanów. Ja takim nie jestem, ale udzieliła mi się fascynacja innych.

Opowiem o tym następnym razem  :-)

ps porównując zdjęcie sprzed dwóch lat, widać jak  postawa mi się zmieniła, jednak te 6 kilo tłuszczu mniej robi różnicę :-)

czwartek, 23 sierpnia 2018

Są uszy :-))

    Stępiła mi się igła do filcowania i zapomniałam zrobić uszy, ale już kupiłam nową i wzięłam się do roboty. Trochę się pokaleczyłam ale już doszłam do wprawy.
Jednego kota już dziś sprzedaliśmy dla Korabiewic :-)


 W ulubionym sklepie nie było już srebrnych drucików, to dokupiłam zestaw biało - czarnych z pomponikami. Pomyślałam sobie, że będą robić za noski.
Jak Wam się podoba?
Przy okazji nie omieszkałam zajrzeć do działu z kartkami. Wyszłam z niezłym kompletem. Postanowiłam od razu coś przyciąć i posklejać, hehe


Pewnie Janeczka nie będzie zbyt zachwycona, wykorzystaniem dodatków od Niej. Ale uczę się, a i tak kartki są już fajniejsze, moim zdaniem :-)




Na ostatnich zajęciach Tai Chi dostałam pochwałę od instruktorki, która rzadko mnie widzi i zauważyła duże postępy w równowadze, w precyzji, w sile.
Bardzo mnie to ucieszyło, choć nie było odkrywcze, bo wszyscy mnie chwalą, ale przypomniałam sobie, że jakiś czas temu, usłyszałam, ze mogę wszystko zrobić, I teraz, kiedy widzę duże zmiany, zaczynam w to wierzyć.
Zajęcia były głównie poświęcone temu, żeby się nie śpieszyć. Przypomniano, że w kulturze wschodu  podstawą jest być tu i teraz, co znaczy skupić się na tym co teraz robię.
Okazało się, że zamiast wykonać jedno ćwiczenie a potem drugie, skracamy sobie i zanim skończymy jedno, zaczynamy drugie, tracąc przy tym cenny obrót kręgosłupa, rozciąganie. Pozornie głupstwo, ale okazuje się, że takie wykonanie weszło w nawyk i mowy nie ma, żeby pamiętać o rozdzieleniu.
Jakimś cudem szybko wychwyciłam tą różnicę. W dodatku zauważyłam  jaka to jest wielka zmiana. Pomyślałam sobie, że warto spróbować zacząć nie tylko tak ćwiczyć, ale tak żyć.
Poświęcić całą uwagę na to co się dzieje teraz, nie planować co za chwilę, zrobię i jaki będzie efekt.
Właściwie to chcę uwolnić się od wszelkich myśli, jeśli nie mam obowiązków, żeby poczuć się błogo, wolnym, szczęśliwym, beztroskim.
I wreszcie jest na to czas.
I wreszcie mogę wszystko.

No tak, robienie kartek absolutnie wyklucza nieplanowanie.
Chociaż z drugiej strony, ja akurat tak je robię.
Ale czy to można nazwać arcydziełem, chyba tylko dziełem.
W sumie miło, że mnie na to stać, że nie wstydzę się robić bez akceptacji innych, hehe

Ale Ci co mają wielkie, zdolności i talent, mogą spróbować, choćby dla zabawy.
A może akurat okaże się, że to dopiero wychodzi fenomenalnie.


Teraz tak sobie przypomniałam słowa Gombrowicza, że to co ktoś napisał, nie świadczy o tym, ze jest mądre, hehe


Przed chwilą zadzwoniła koleżanka po wakacjach, ma wejściówki na jutro  do Polskiego Radia na koncert operowy.

Super :-))

niedziela, 19 sierpnia 2018

Koty

         Obejrzeliście "Fridę"?
Ja obejrzałam.....
Zawsze mnie irytowało, gdy ktoś proponował, w ramach pocieszenia, abym spojrzała jak ciężko mają inni. Tym razem moje problemy zniknęły.
W jednej chwili wszystko przestało boleć Okazało się, ze miałam całkiem udane pożycie małżeńskie i bardzo udane życie osobiste.

Potrzebny taki kubeł zimnej wody, aby się odciąć od przeszłości, zostawić to co było, ale nie dlatego, że tak trzeba, a dlatego, ze naprawdę nie było tak źle, hehe
Do tego wniosku każdy zraniony musi dojść sam. Nic nie pomogą dobre rady. Nie można nikogo uszczęśliwić na siłę, niestety.
Ale można się modlić za kogoś :-D

Osiągnęłam już bardzo duży spokój, ale film domknął drzwi za przeszłością.

Bardzo pięknie to podsumowuje cytat XIV Dalajlamy

W dzisiejszych czasach ludzie często mylą szczęście z przyjemnością.

Rzeczywiście wygląda na to, ze dopiero teraz jestem szczęśliwa. Do tej pory przepełniał mnie strach, troska, walka o spełnienie marzeń i pragnień, więc było przyjemnie, gdy się zaspokoiło chwilowo te potrzeby.
A teraz już nie mam oczekiwań, często jestem spokojna, pewna siebie.

I tu nasuwa mi się drugi bardzo celny cytat;

Moment, w którym doświadczasz bolesnej straty, może być w istocie chwilą,
w której zostałeś najhojniej obdarowany.

 Myślę, że tym bardziej, kiedy człowiek uświadomi sobie, co tak naprawdę stracił.
W moim przypadku, to były właśnie te  marzenia, oczekiwania, potrzeby.
Gdyby się udało i trafiłabym na kogoś kto mi to da, to pewnie nie zauważyłabym, ze to nie jest prawdziwe szczęście, a tylko przyjemność.

Czasem rzeczywiście okazuje, że każdy od kogoś czegoś chce.
Fajnie jak się ludzie dopasują, tak tez bywa, niestety rzadziej.
Dlatego, że czasem sami nie wiemy co tak naprawdę robimy i dlaczego, nie wiemy czego nam trzeba, a potem się dziwimy, ze ktoś nie odgadł naszych potrzeb.

Nie mówię tu o zwyczajnej podłości drugiego człowieka, który dobrze wie czego nam trzeba, ale ma to w..... nosie.
Teraz tak sobie myślę, że jeśli ktoś zauważył, ze nie może pomóc drugiej osobie, to powinien ją zostawić, to by była nawet oznaka współczucia .

Przypomniała mi się jedna taka osoba, hehe

Zaczęłam już robić koty dla schroniska. Musiałam sprawdzić, czy jeszcze potrafię.
Okazało się, ze umiem, ale o czymś zapomniałam.. Jeśli ktoś zauważył czego brakuje, proszę dać znać, wyślę kota. A jeśli ktoś nie chce kota, niech powie dla samej zabawy. :-)



Będą też organizowane imprezy w schronisku, na które przygotuję kartki. Jeszcze nie wiem jak wykorzystać te cudne dodatki od Janeczki, ale na pewno zrobię najlepiej jak potrafię. Na razie zrobiłam kartkę po staremu "lato" dla koleżanki z sanatorium :-)


Upałł


Kwiatuszki w doniczkach się cieszą :-)




Jeśli ktoś odkryje co mu tak naprawdę przeszkadza być szczęśliwym, to znajdzie sposób, żeby się uleczyć, rozpuścić ten ból.
Pamiętam, ze mój Nauczyciel mówił: świadomość jest najważniejsza.
A z mich obserwacji wynika, że jeśli ktoś jest bardzo dobrym człowiekiem, ma wiele współczucia, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby był szczęśliwy :-)

Czego wszystkim życzę !!!!


wtorek, 14 sierpnia 2018

Tai Chi w Łazienkach Królewskich

       Trzeci rok z rzędu Stowarzyszenie Taoistycznego Tai Chi ma miejsce w Łazienkach Królewskich. Bardzo lubimy ćwiczyć na świeżym powietrzu, a dodatkowo jest nam bardzo miło propagować Tai Chi, które opracował Mistrz Moy dla zdrowia wszystkich ludzi. Prosił o  to sam Mistrz. INasze ćwiczenia budzą spore zainteresowanie. Co jakiś czas przychodzi ktoś na zajęcia w ośrodku, zachęcony naszym pokazem.
Niedziela 13.30 to pora kiedy kończy się koncert pod Pomnikiem Chopina i tłum ludzi schodzi do Łazienek.











Chętnie korzystam z uroków miasta czyli uwielbiam chodzić do teatru, na wystawy, czasem do kina., kawiarni Cieszę się ,że znalazłam sobie miejsce w tym świecie, w którym się znalazłam.

Rozumiem, że czasem każdy chciałby tego zakosztować, no ale tak to już jest, podobno nie można mieć wszystkiego, hehe albo przyrodę, spokój, albo gwar, ludzi.

Ćwiczenie Tai Chi jest dla mnie nie do zastąpienia i tego, rzeczywiście nie można nauczyć się samemu, ani z książki, ani z filmu. Z tym to mam szczęście :-)

Zaraz rozpocznie się świetny film"Frida".
Na szczęście, obejrzeć go może każdy. Mnie poleciła go blogowa koleżanka, więc spodziewam się niezwykłego przeżycia. Film jest o wyjątkowej osobie i dostał dwa Oscary, więc na pewno jest wart obejrzenia.
Polecam i życzę miłego odbioru.



sobota, 11 sierpnia 2018

Maria Callas w teatrze !

     Robienie karmika bardzo mnie zaabsorbowało. Oczywiście dlatego, że co chwila miałam jakiś genialny pomysł, hehe. Co prawda liczę się z tym, że dzieci poprawią porządnie, czyli przybija porządny daszek, ale póki ich nie ma, tworzę po swojemu. Pomyślałam sobie, że  Basia będzie ze mnie dumna :-) To od Niej zaraziłam się radością tworzenia ze skorupek, siatek, papierków itp
Ponieważ daszek z plastykowej podkładki okazał się przepuszczalny, postanowiłam, że przykleję kwiaty z torebek, hehe

 Pewnie tylko ja wiem, że to są kwiaty.


Dziś padał deszcz, więc sprawdziłam, czy folia chroni ziarenka przed zamoczeniem.
No trochę chroni, więc może to jest zachęta, żeby przykleić więcej kwiatów, hehe
No niestety widok karmika po deszczu jest dość nędzny, choć zapewne zależy to od wyobraźni ;-)


Ulewa wielka była, aż w rynience woda po brzegi stała.


Złote liście i w taką pogodę  wyglądają przepięknie :-) prawda :-)


Udało mi się w końcu  obejrzeć sztukę Maria Callas.


Starym zwyczajem stanęliśmy po wejściówki. Zakupienie wejściówek jest możliwe jeśli się przyjdzie odpowiednio wcześnie, półtorej godziny przed spektaklem już się robił tłok.

 Czekanie jest przyjemne. Siedzi się w wygodnych fotelach, można zamówić sobie kawę i takie tam. Zachęcam do skorzystania z takiej oferty, tym bardziej jeśli ktoś nie jest zbyt zamożny.

Udało się wejść.
Nie zawsze wystarczy wejściówek, bo chętnych na dobre przedstawienia jest dużo, oj dużo, a Maria Callas do takich należy.


Nie pomyliłam się sztuka jest świetna i bardzo polecam jej obejrzenie. Postać Marii Callas jest w ogóle nieprzeciętna, a zaprezentowana w teatrze budzi wzruszenie.
Pewnie wiele osób czytało lubo oglądało filmy o wielkiej śpiewaczce, więc nie będę się powtarzać. Wiadomo, muzyka jest  najważniejsza
Mnie poruszyły słowa skierowane do ludzi: twórzcie bo to sprawia, że świat jest piękniejszy, jest lepszy....
Bo chociaż śpiewała skomponowane przez innych partie, to sposób w jaki je śpiewała był niepowtarzalny, wyjątkowy, jedyny. Stąd budził zachwyt.

Twórzcie, ale tak prawdziwie, bo powstałe uczucia dają odwagę, dają wolność.

Wygląda na to, ze kiedy jest się prawdziwym, już jest się twórcą, wystarczy żyć :-)


No cóż, zdaje się, że być prawdziwym w życiu, to wiedzieć co się tak naprawdę robi i dlaczego.

A to nie jest taka znowu prosta sprawa, hehe

Poruszyła mnie tez miłość Marii do Onasisa. Cierpiała, chciała, żeby ją pokochał, a tymczasem ich romans był tylko skandalem.
Podobno Onasis twierdził, że każdego można kupić.
Może dlatego został w końcu mężem wdowy po Johnie Kennedym

     Kobiety potrzebują adoracji, bezpieczeństwa, miłości. Bogactwo bardzo ułatwia zapewnienie dwóch tych potrzeb. Nic dziwnego, że można się poczuć cudownie, gdy ktoś wielkim nakładem finansowym je zaspokaja. Kobieta może się poczuć kochana, nie ma dziwne.

Maria nie czuła się kochana, bo jej o tym mówił. Powiedział, za to, że może pokochać ich dzieci. Ale tego nie chciała .

Umarła na zawał serca.

Pracowała tak wiele,  myślę, że do końca muzyka była to największym szczęściem. Niemniej osoba z taką wrażliwością, przeżywała wszystko po dwakroć, nieszczęścia też.

To może jednak nie życzę być zbyt wrażliwym.
Ale jeśli się już przytrafi, to polecam nauczyć się medytacji, wtedy na pewno obróci się to w cuda, nie w tragedię.

Uściski serdeczne  :-)



Świeci już gorące słońce. Super.
 Ja tak się cieszę, że jest gorąco, bo wreszcie moje zmrożone wewnętrznie ciało jest dogrzane.
I nie ma komarów, hurra, hurra, hurra :-)