niedziela, 10 stycznia 2021

śladami Leopolda Tyrmanda

     Na zakończenie roku Tyrmanda, TVP Kultura przedstawiła cykl programów o twórczości i niełatwym życiu  pisarza. Bardzo mnie wzruszyły wspomnienia o Warszawie w latach powojennych. Może będzie ktoś miał chęć i możliwość obejrzenia tego cyklu, to bardzo polecam,  Leopold Tyrmand – życie bez kompromisów”http://jazzforum.com.pl/main/news/leopold-tyrmand-ycie-bez-kompromisow

 cyt.Ten cykl filmów, być może, pozwoli odkryć innego, nieznanego Leopolda Tyrmanda – człowieka ściganego i śledzonego, odważnego,  ale nie bez lęku,  walczącego o swoje miejsce wśród ludzi, którzy często nie dorównywali jego etycznym standardom, człowieka który zawsze chciał być zauważony i doceniony.  Być może pozwoli też lepiej zrozumieć przeszłość miasta, które było dla Tyrmanda jego miejscem na świecie i któremu pozostawił świadectwo pełne czułości – „Złego”.

Nie spodziewano się, że książka wzbudzi taką sensację, że osiągnie taką popularność. Władza nie spodziewała się, że przyciągnie uwagę powieść, w której będą źli ludzie, w której nie padnie ani razu słowo partia, a ludzi broni tajemnicza postać niemieszcząca się w standardach porządku, Zły.

Komunizm gwarantował, że sam system tak dobrze wpływa na społeczeństwo, że wszyscy robią się dobrzy.

A tymczasem karierę, władze i pieniądze mają ludzie dzięki propagandzie, manipulując udręczonym społeczeństwem, bo takie  możliwości daje system. 

Ech  ....

    Nie pozwolono na dodruk powieści, która rozeszła się w mgnieniu oka.

    Tyrmand dostał w końcu wizę do Ameryki, wyjechał, ale spodziewana wolność, która pozwoli na tworzenie, nie nastąpiła. Do Stanów  pisano donosy, że jest szpiegiem SB. 

Tyrmand bardzo chciał wiedzieć kto na niego te donosy pisał.

Zainteresowałam się i ja jak wyglądał system kontroli SB. Okazało się, ze donosami zajmowało się nagminnie. Stworzył się taki system życia. 

Mnie przede wszystkim zdumiało jak wielu cenionych literatów i znanych mi, było szykanowanych, gnębionych na płaszczyźnie prywatnej i zawodowej. Nie pozwalano na wystawienie sztuk, na wydawanie powieści itp.

Pisze o tym min. salon24 

Donos literata to ekstrakt komunizmu...

 Donosami na przyjaciół żydów zajmowali zajmowali się również sami żydzi. Reakcja na kłamstwa Grossa – jego donosy z ’68 na przyjaciół Żydów

Takie czasy. A historia lubi się powtarzać.

       Leopold Tyrmand za pisanie o Warszawie został uznanym twórcą. Powstał mural "Zły" na Placu Trzech Krzyży niedaleko miejsca, gdzie stał kiosk Kalodonta, znaczącej postaci z książki. 

Mural został namalowany dzięki Stacji Muranów ze zbiórki pieniędzy społeczeństwa, nie z państwowych. O tym możecie  przeczytać :

https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,22184461,bedzie-mural-ze-zlym-stacja-muranow-zbiera-pieniadze.html?disableRedirects=true

    Na koniec usłyszałam, że w Muzeum Powstania Warszawskiego ma powstać wystawa dla uznania twórczości Tyrmanda, który napisał o Warszawie oddając hołd Warszawiakom: śladami Tyrmanda.

"..... oddechem powołali ją do życia..."


Na tle wieżowców zdewastowany Dom Słowa Polskiego, dziura po budynku redakcji, dwie zabytkowe kamienice :-) 

Będzie mi brakowało takiego widoku :-))

poniedziałek, 4 stycznia 2021

Nowe odkrycia z początkiem roku

    cyt. Wielka księga radości

"- Odkrycie większej radości, co z przykrością stwierdzam - ciągnął arcybiskup, gdy zaczęliśmy podchodzić do lądowania - nie jest w stanie wyzwolić nas od nieuniknionych trudu i rozpaczy. Pozwala nam tylko łatwiej się wzruszać, ale też częściej się uśmiechać. Być może nasze życie staje się pełniejsze. Bo im większa wypełnia nas radość, tym więcej mamy siły w stawianiu czoła cierpieniu, a w istocie nasza gorycz się nie pogłębia, a ból nas uszlachetnia. Choć bywa trudno, nie zaskorupiamy się. Boleści nie są w stanie nas złamać."

     Kiedyś żartowałam, że Bogu chyba podoba się moje poczucie humoru i dlatego mnie uratował od śmierci, a dziś się wyjaśniło, że ta radość we mnie, nie pozwoliła mnie złamać, choć było tak blisko. :-))

Pamiętam jak jeden lekarz do którego byłam zaprowadzana, bo taka byłam słaba i obolała, na mój widok się rozpromieniał i mówił, że jestem jedyną pacjentką, która się uśmiecha.

Okazuje się, że to dopiero jest mój oręż :-))) 

  Przypominam sobie, że kiedy zaczęłam być świadoma swojego cierpienia, ale już mogłam trochę żyć w śród ludzi, zaczęłam sobie spisywać każdego dnia, co pozytywnego wypatrzyłam mimo swojej rozpaczy. Najpierw to była jedna sytuacja dziennie, z czasem dwie, ale w końcu było tyle, ze przestałam spisywać. Przy okazji porządków na kwarantannie znalazłam te kartki, ale nic nie mogłam rozczytać, tak bazgrałam :-)

Samo zauważenie, że była taka chwila ulgi, była warta uwagi, żeby nie myśleć, że wszystko jest straszne.

Tym zwyczajem zwracam uwagę na to co się dzieje, przypadkowo stałam się uważna jak poleca dzogczen. 

Na koniec roku oprócz rodzinnych szczęśliwych wydarzeń, natrafiłam na film dokumentalny o Piotrze Małachowskim. Ucieszyłam się, bo to mój dobroczyńca, ale też byłam ciekawa informacji o nim.

Film mnie zaskoczył, zamiast typowej relacji o olimpijczyku, człowieku sukcesu, pan Piotr opowiadał o sobie jak zmaga się z traumą z dzieciństwa, jak podjął decyzję jako nastolatek, ze wykorzysta swoje warunki fizyczne w sporcie, jak zmaga się ze swoją wrażliwością.

Słowa arcybiskupa od razu mi przypomniały jak ból uszlachetnił pana Piotra, jak ta wewnętrzna radość i miłość bliskich otworzyła w nim serce do ludzi. Jakie ja miałam szczęście, że "Na społecznych siłaczach" spotkałam go :-))) Okazało się, ze pomógł wielu osobom, min. rodzice dwójki dzieci publicznie dziękowali mu, że uratował życie im synom. Pan Piotr angażuje się w pomoc ludziom i nie robi tego dla rozgłosu, bo rozgłoś przyniosły mu na medale olimpijskie, po prostu rozumie co to znaczy cierpienie.

Widziałam pana Piotra tylko ze trzy razy w życiu. Raz spotkaliśmy się w Ośrodku sportowym, pan Piotr mnie odprowadził do fizjoterapeuty i pierwszy raz ktoś się za mną wstawił, poprosił, żeby nie robić mi za mocno, i że ja się boję.

W jednej sekundzie pokochałam pana Piotra. Zawsze słyszałam, że nie ma innego wyjścia, ze musi boleć, a tu ktoś i to w dodatku obcy człowiek przejął się, że mnie boli. 

Potem pokochałam i fizjoterapeutę, hehe, bo on też się mną przejmował i choć strasznie bolało na stole, do domu szłam łatwiej, ręce mi się nie trzęsą i głowa zaczęła pracować od uciskania. 

Właściwie pokochałam wszystkich którzy mi pomogli!!!!

Może zdziwili by się, ze okaże się osobą z takimi poglądami, ale mimo wszystko na pewno cieszą się, że wyszłam z rozpaczy, która mało mnie nie zabiła.

A że piszę o oświeceniu, które ich czeka za to współczucie, to przecież nic złego. Może brzmi trochę irracjonalnie, zwłaszcza, ze nauka bon jest obca w naszym społeczeństwie, to nie zmienia faktu, że jest prawdą :-))) 

A jak pamiętacie Olga Tokarczuk określiła całkiem trafnie: "prawda to jest taki ogród, w którym każdy widzi co innego"

       Dostałam śliczną kartkę świąteczną od Janeczki z Janeczkowa. 

           Bardzo dziękuję Janeczko, że od lat o mnie pamiętasz, to dla mnie wielka radość.:-))))

Wszystkim dziękuję za serdeczne życzenia, za pamięć, za dobre myśli. Też  was kocham, i bardzo dziękuję przeszliście ze mną przez te straszne czasy i teraz też was nie zrażam, choć mój rozwój nieco przekroczył oczekiwania. 

To taki etap, sama jestem ciekawa co dalej :-)))

Szczęśliwego Nowego Roku kochani!!!!






 


środa, 30 grudnia 2020

"Wielka księga radości"

     W 2020 roku, mimo wszystko, dla mnie wydarzyło się bardzo dużo pożytecznych sytuacji. 

Epidemia zmusiła mnie do refleksji, do odosobnienia, dzięki któremu zmuszona byłam do osobistej praktyki w ćwiczeniach psychicznych i fizycznych.  Słyszałam, ze znajomym też praktyka ta pozwoliła uwierzyć w siebie, zaufać sobie, nauczyć się odmieniać spojrzenie na świat przez oczyszczenie, przez odkrycie co tak naprawdę boli. 

To wszystko po to, by rozniecić w nas spontaniczne współczucie. Nie zamykać się w nawykach, czasem w zmanipulowanych wskazówkach, a w zamian być życzliwym i serdecznym dla innych tak uczą nauczyciele.

Oczywiście to jest długi proces, to nie jest łatwe, ale jest okazja zacząć :-)))

     Wspominałam kiedyś o studencie nauk politycznych we Francji, z którym rozmawiałam sobie przychodząc na lody. On mi otworzył oczy na pewne mechanizmy władzy, a ja mu wspomniałam o Dalajlamie, o bon, o Tybecie.

Oczy mu się zaświeciły, bo okazało się, że się tym interesuje. A już zupełnie staliśmy się przyjaciółmi jak się okazało, że przeczytał książkę Siddhartha Hermanna Hesse. Ja przeczytałam tą książkę 30 lat temu, a on teraz mając też 20 lat, hehe. 

Na koniec jego wakacyjnej pracy wymieniliśmy się tytułami polecanych książek. 

Czytam nadal po woli, więc jakoś mi się nie złożyło do nich zajrzeć, dopiero jak usłyszałam, że wraca na święta do domu i może się zobaczymy, przypomniałam sobie co warto przeczytać i już książki są w drodze :-).

Niestety z Mateuszem się nie spotkałam, bo okazało się, że przechorował koronawirusa i jest bardzo osłabiony, bardzo zmieniony. 

Hesse jest uznany przez Tomasza Manna : jego twórczość należy do „szczytowych i najczystszych dokonań naszej epoki. cyt. Wikipadia

 Teraz po 30 latach przeczytam wreszcie Demiana tego autora.

Ja poleciłam "Dzogczen" Dalajlamy XIV, a Mateusz z całego serca polecił "Wielką księgę radości", napisaną przez Jego świątobliwość Dalejlamę i Arcybiskupa Desmonda Tutu oraz Douglasa Abramsa.

W internecie można przeczytać wiele stron, więc z ciekawości zaczęłam czytać. Może i Was zainteresuje ta księga :-)

cyt 

Nie ma chyba bardziej podniosłego wydarzenia niż przyjście na świat, a  mimo wszystko przez większość życia smucimy się, cierpimy, stresujemy. Mamy nadzieję, że niniejsza książka będzie zaproszeniem do przeżywania większej radości i szczęścia.

"żadne mroczne fatum nie decyduje o naszej przyszłości. Sami ją tworzymy. Każdego dnia i w każdej chwili mamy możliwość modelowania lub zmiany własnego życia, a tym samym kształtowania losów całej ludzkości zamieszkującej naszą planetę. Oto jak wielką dzierżymy władzę.

Trwałe szczęście nie może być efektem  za kolejnymi zdobyczami czy sukcesami. Wykracza poza ramy bogactwa i sławy. jego źródłem jest umysł i serce człowieka, i tam właśnie, mamy nadzieję, je odnajdziesz.

***

Nie musisz w nic wierzyć. Nic z tego co głosimy nie powinno stać się dogmatem wiary. Jako dwaj przyjaciele pochodzący z różnych światów dzielimy się tym co widzieliśmy i czego nauczyliśmy się w ciągu naszego długiego życia. "

      Pierwsze słowa mnie zmroziły w pierwszej chwili. Przypomniało mi się jak mi ktoś tłumaczył, że to ja sobie wmawiam, że jest mi przykro, a nie, że to jest efekt jego ranienia mnie.

:-)

No tak, teraz myślę, że po prostu nie powinnam wymagać i oczekiwać czegoś od kogoś kto tego i nie chce i nie umie dać, taka jego karma.

Zanim zacznę czytać dalej już widzę, że po tych kilku latach nauki moja  zdolność postrzegania tego co się w okół mnie dzieje się zmieniła i już nie uważam, ze ktoś mnie przeklął.

Ba, nawet uważam, że bardzo dobrze radzę sobie z modelowaniem każdego dnia i zmianą świata.

Właściwie zaczęłam to zauważać kiedy minęła rozpacz, że nie stało się to jedno czego pragnęłam w życiu. Kamieniem milowym w odmienianiu swojej wizji świata było pokonaniu strachu przed samotnością.

Od tamtej chwili moje życie nabrało zupełnie innej wartości.

I to jest wielki dowód na prawdziwość tezy, że wszystko tworzy się w umyśle.

Niestety, jak pewnie zauważyliście, od małego jesteśmy uczeni zupełnie czegoś innego. Jesteśmy wtłaczani w ramy kulturowe, wiary, polityki i nie jest łatwo się ich pozbyć. Oj nie jest.

Zwłaszcza, że mówią nam, że tak jest dobrze, tak źle, tak trzeba, tak nie wolno. 

Normy społeczne, etyka jest potrzebna, oczywiście, tylko, że o ile ja się nauczyłam, jest wartością gdy człowiek sam dojdzie do tego co będzie zasługą, a co zachowaniem niewłaściwym.

To co nazbieramy w życiu, będzie naszym bagażem na wieki. Możliwości naszej karmy będą decydowały o zdolnościach umysłu. Zrozumiałam, że lepiej zbierać zasługi :-) I tak uczył Pan Jezus:-)

     Osoba, która tak nalegała na zmianę w moim umyśle, powinna się była zająć swoim umysłem. Ale tak to jest, jak własne problemy zacierają prawdziwy obraz. 

Przypominam sobie, że nie raz słyszałam: ty wszystkich rozumiesz, tylko mnie nie możesz zrozumieć.

No niestety. Też patrzyłam przez pryzmat moich niezaspokojonych potrzeb, ale obawiam się, ze mimo chęci, wtedy nie mogłam tego skomplikowanego mechanizmu zrozumieć. Dopiero dzięki zrozumieniu samej siebie jest to możliwe. Myślę, że tak naprawdę mieliśmy taki sam problem, brak wiary w siebie. U mnie spowodowany brakiem miłości matki, a u niego może kompleksami. Dlatego nie było szans, żeby jedno drugiemu zaspokoiło jego potrzeby. I stąd takie nieszczęście. 

Ale dzięki tej różnicy, nie jestem zazdrosna, ze ktoś zyska jego miłość, bo wiem, ze nieprędko będzie ona taka jakiej potrzebuję ja :-)))

          Wszystko dobre co się dobrze kończy. 
Niczego nie żałuję i wykreowałabym jeszcze raz w umyślę metodę, aby zrozumieć jaką trucizną jest przywiązanie do ludzi, do nawyków, do przekonań itp :-))


Widzicie księżyc, słonko na Mennicy i przejście do 100 lat Niepodległości. ? :-)

 

Nie zamierzałam tyle o tym wspominać, ale mój umysł dziś i  kiedyś daje wiarę w to, że zmienię świat :-)

 Czego i wam życzę z całego serca.

ps. Mateuszowi oczywiście poleciłam Terry Pratchetta. Wspomniałam, ze ostatnią książkę Nacja Terry napisał dla mnie, bo to była pierwsza książka, którą przeczytałam po wypadku, tak mnie podbudowała. On mówi, że też czytał jedną kilka lat temu, ale to była książka dla dzieci trochę. Zdziwiłam się bardzo, nie sądziłam, ze pisał dla dzieci? Od słowa do słowa, okazało się, że przeczytaliśmy tą samą książkę, tylko, że Mateusz był kilka lat temu jeszcze dzieckiem i tak odebrał świat fantazy. 

:-))))

Ach ten umysł:;-)))


ps. Mamy nadzieję, że niniejsza książka będzie zaproszeniem do przeżywania większej radości i szczęścia. cyt, Wielka księga radości

:-) pomyślałam sobie, że warto przypomnieć, że nauczy do przeżywania większej radości, a nie, jak chcieli niektórzy cieszyć się choć ewidentnie nie ma z czego i super, że się to zobaczy. A jak się już zobaczy to robi się weselej  ;-) 


czwartek, 24 grudnia 2020

Taki prezent pod choinkę dla Tybetu :-)

 Kongres USA uchwalił Ustawę popierającą Tybet !



Fragmenty artykułu:

"W poniedziałek Kongres USA przyjął ustawę , która ma zwiększyć amerykańskie poparcie dla Tybetańczyków w kluczowych obszarach, w tym sankcjonować chińskich urzędników, którzy będą mianowali kolejnego Dalajlamę.

Ustawa o polityce i wsparciu tybetańskim została przyjęta prze Izbę i Senat jako poprawka do ustawy o wydatkach rządowych o wartości 1,4 biliona dolarów oraz pakietu pomocy na wypadek koronawirusa o wartości 900 miliardów dolarów.

Utoruje to rządowi USA drogę do nałożenia sankcji gospodarczych i wizowych na wszystkich urzędników, którzy przeszkadzają w sukcesji Dalajlamy. Będzie wymagał od Chin, aby zezwolili Waszyngtonowi na utworzenie konsulatu w Lhasie - stolicy  Tybetańskiego Regionu Autonomicznego - zanim Pekin będzie mógł otworzyć więcej konsulatów w USA.

"Jakakolwiek ingerencja chińskich urzędników rządowych będzie groziła poważnymi sankcjami i zostanie uznana za niedopuszczalną w Stanach Zjednoczonych, powiedział w wywiadzie dla służby tybetańskiej VOA.

Przekazując ustawę TPSA Kongres głośno i wyraźnie przekazał swoje przesłanie, że Tybet pozostaje priorytetem dla USA i że będzie niezłomnie wspierać Jego świątobliwość Dalajlamę i CTA - powiedział Sangy., 

Ustawodawstwo dotyka również kontrowersji wokół sukcesji Dalajlamy . oczekuje się, ze Dalajlama odrodzi się po śmierci i istnieje powszechne przekonanie, że rząd chiński będzie ingerował w ten proces i wyznaczy własnego Dalajlamę do celów politycznych

TPSA , twierdzi, że nazwanie kolejnego Dalajlamy należy zostawić wyłącznie społeczności buddyzmu tybetańskiego, Chiny nie mogą ingerować w ten wybór.

Dalajlama powiedział publiczności w 2011 roku, że w wieku 90 lat  podejmie decyzję, czy ma zostać reinkarnowany. Obecnie ma 85 lat. "

To są tylko fragmenty artykułu na ten temat. Przepisałam tyle ile zdołałam, nie znalazłam go w internecie. Na pewno była wzmianka na temat struktury hydrologicznej, która ma być bezpieczna dla państw w tym regionie. Podzieliłam się tymi dobrymi wieściami, bo wiem, że wiele osób się tym interesuje.

        Nie jestem wyrocznią, jestem prostym człowiekiem i takie są moje opinie. Jak już wspomniałam, piszę o tym czego się dowiedziałam, co mnie poruszyło. Staram się opierać na faktach, ale często dodaję swój komentarz i interpretację. W moim mniemaniu słuszne. 

Tak naprawdę podrzucam jakiś temat, i może tak być, że ktoś ma inne informacje niż moje, chociaż nie opieram się zazwyczaj na jednym źródle informacji. W przypadku ustawy Kongresu, na jednym. 

Na wydarzenia reaguje się różnie, jedni widzą i słyszą to, a inni co innego. 

  Ja pewnie za duży nacisk kładę na cierpienie ludzkie, doszukuję się go tam, gdzie tylko mogło wystąpić i często też jest tak opisywane przez innych. Nie sugeruję się tylko własną wyobraźnią, a takimi przekazami.

Mogę się mylić i wysnuć błędne wnioski, proszę o wyrozumiałość, to nie jest świadoma manipulacja, hehehe to tylko taki mój poziom zrozumienia.

 Już wszystko gotowe do wieczerzy. Pozostaje tylko nakryć stół. Rodzina czeka.

 Miłego wieczoru wszystkim życzę :-)

Pamiętam, że zawsze było dużo orzechów pod choinką. Dziadek zalecał je jeść, aby mieć dobrą  pamięć. 


wtorek, 22 grudnia 2020

Co ludzie powiedzą ?

    Bardzo lubię ten brytyjski serial komediowy. Bukietowa jest moją idolką, ujawnia cechy, z których posiadania, często ludzie nie zdają sobie sprawy. 

Kilku moich znajomych wybitnie nadaje się na Bukietową :-)


O tym wieżowcu na Rondzie Daszyńskiego dużo piszą, ale takiego ładnego zdjęcia nikt nie zrobił ;-)

Dziś u nas leje, więc musiałam podróżować tramwajem. Przejeżdżałam koło piekarni, po której został mały sklepik, a dookoła jest wielkie nowoczesne osiedle. Ten widok szczególnie przykuł moją uwagę, bo jest niesamowity i miejsce to kojarzy mi się ze świętami. 



 Od sklepiku wzdłuż ulicy tak jak ten budynek, stała prawie taka długa piekarnia, gdzie wyrabiano pieczywo. W czasie kryzysu za Gierka od 5 rano ustawiała się kolejka. Stałam i ja po chleb na zmianę z rodzicami, bo trwało to kilka godzin . Kolejka ciągnęła się prawie do końca piekarni, i nie wiadomo było czy wystarczy pieczywa dla wszystkich.

Takie to były czasy. Po mięso na kartki też ustawiały się ogonki w nocy. Ech

Wtedy wydawało się, że komunizm to największe nasze nieszczęście. Każdy wyobrażał sobie, ze obalenie tego rządu da wolność, da demokrację, da szczęście.

Ci co przeżyli wojnę na pewno nie mogą uwierzyć, że tyle krwi przelano, aby Polska dziś tak wyglądała.

Nasza historia ewidentnie świadczy o tym, że może nie warto było. 

Bo teraz słyszy się takie pojęcia jak np. postchrześcijaństwo.

cyt, - Postchrześcijaństwo to nowoczesne myślenie, gdzie chrześcijaństwo stało się rodzajem ideologii, a religię wykorzystuje się instrumentalnie, jako pewnego rodzaju zasób treści kulturowych, które można wykorzystać do zachowania pewnego ładu społecznego - powiedział w Polskim Radiu 24 Tomasz Rowiński, publicysta i redaktor "Christianitas". - Zasadą postchrześcijaństwa jest to, że chrześcijaństwo stało się wtórne.

cyt.  To nowoczesne myślenie, gdzie chrześcijaństwo stało się rodzajem ideologii, a religię wykorzystuje się instrumentalnie, jako pewnego rodzaju zasób treści kulturowych, które można wykorzystać do zachowania pewnego ładu społecznego, który niekoniecznie my, jako katolicy, uznalibyśmy za chrześcijański. Samo spoiwo religijności daje możliwość sprawowania władzy nie tylko poprzez przemoc, ale także przez symboliczne zinternalizowane treści - ocenił rozmówca Polskiego Radia 24. 

Przykre to, ale nasza władza właśnie dzięki temu manipuluje społeczeństwem. 

Od kilku dni podśpiewuje sobie kolędy. 

Ulubiona kolęda Bóg się rodzi, zawsze wywoływała u mnie dreszcze wzruszenia. Zwłaszcza cytat "podnieś rękę Boże dziecię błogosława ojczyznę miłą......coś tam coś tam .., wspieraj ich siłę swą siłą. Byłam ciekawa jak jest geneza tego utworu i okazało się, że powstała na zamówienie księżnej marszałkowej w XVIII wieku. Jak wiecie, to były czasy sarmatyzmu. I tak o tym piszą

cyt,Sarmatyzm jako ideologia sankcjonował hegemonię szlachty nad innymi stanami społeczeństwa polskiego. Jak zauważał Jan Sowa, szlachta uznawała siebie za „grupę etnicznie i narodowo odmienną od chłopów i mieszczaństwa”, przyznając sobie jedyne prawo do kształtowania narodowości polskiej[4]. Przedstawiciele szlachty nie dostrzegali nękających Rzeczpospolitą Obojga Narodów w XVII i XVIII wieku problemów gospodarczych

cyt.Sarmatyzm głosił anarchiczną wolność szlachty od obowiązków pełnionych wobec państwa, przywiązanie do wartości życia wiejskiego (motywowane dążeniem do osłabienia mieszczaństwa) oraz światopoglądowy partykularyzm[4]. Zrazu odegrał ważną rolę w barokowej literaturze polskiej i miał ogromny wpływ na kształtowanie umysłowości, obyczajowości i ideologii polskiej szlachty

Wiedząc o tym "podnieś rękę Boże dziecię ..... wspieraj ich siłę swą siłą" ma już nieco inny oddźwięk. Nie dla wszystkich miała być taka łaska.

Mnie to nie przeszkadza. Najwyraźniej duma i pycha nie jest błogosławiona. Chociaż cyt, Nierozłączną częścią sarmatyzmu były idee republikańskie: praworządność, tolerancja religijna, samorządność i wybieralność urzędników, także tego najwyższego - króla -  dobrze się kojarzy, ale chłop był tylko niewolnikiem, nic nie miał, był biedny, głodował nie raz, musiał pracować.

"... wspieraj ich siłę swą siłą.." chłopi nawet nie wiedzieli, że mogą się o to modlić. Za to szlachta wiedziała, że wręcz im się to należy.

Idąc tym tokiem myślenia przypomniał mi się bardzo lubiany przez nas cytat : Bóg Honor, Ojczyzna.

cyt.Dominujący kanon interpretacji dewizy, to Ojczyźnie wszystko, prócz miłości Boga najwyższego i Honoru

... obowiązkami obywateli są wierność Rzeczypospolitej Polskiej oraz troska o dobro wspólne, przestrzeganie prawa Rzeczypospolitej Polskiej, ponoszenie ciężarów i świadczeń publicznych, w tym podatków, obrona ojczyzny, w tym służba wojskowa oraz dbałość o stan środowiska naturalnego..."

Rozumiem, że Polakiem można być niezależnie od wyznania. 

Mam wrażenie, że uczono nas odwrotnie. Polak to musi być katolik.

Natomiast nie słyszy się, że obowiązkiem obywatela Rzeczpospolitej Polskiej jest dbanie o środowisko naturalne. A to mi się wydaje bardzo potrzebne :-)

Dużo rozmyślałam o losach żydów, czytałam różne opracowania i tak od słowa do słowa znalazłam kilka ciekawostek, które bardzo rozjaśniają obecne czasy w Polsce. Pewnie jeszcze nie raz coś mi się przypomni, jaki jest mechanizm dzisiejszych manipulacji władzy i do czego to prowadzi. Oczywiście można się z tym co się dziej zgadzać, popierać i być z tego dumnym, ale trzeba wiedzieć co się naprawdę dzieje i dlaczego, jak jesteśmy manipulowani. Przedstawia nam się sprawę w takim świetle, żeby strachem albo ambicją uzyskać wymusić poparcie.

Szukając żydowskich kamienic, natknęłam się na marzec 1968 rok, gdzie władza obarczyła niesłusznie żydów za prowokowanie do buntu przeciw cenzurze komunistycznej, wyrzucaniem z uczelni profesorów, zamykaniu ludzi kultury itd. 

Pewnie jeszcze o tym wspomnę. Teraz doszukuje się zagrożenia w kimś innym, żeby ludzi skłócić, podzielić, żebyśmy nie zauważyli wprowadzanych ograniczeń prawa. 

Często mam przed oczami fragmenty książki "Księgi Jakubowe" Olgi Tokarczuk. Co za historię ona opowiada? Aż trudno uwierzyć, że była taka postać Jakub Frank. Niektórzy mają taką charyzmę, i potrafią pociągnąć za sobą tłumy wmawiając, że są mesjaszami, wybawicielami, choć mniemanie to jest oparte tylko na pewności siebie, nadziei i strachu, który wzniecają.

 Czasem to naprawdę wystarczy, aby wykorzystać słabość, nieszczęście, rozpacz.

ech, zdaję sobie sprawę, że ten post nie jest wesoły, ale jest jak najbardziej świąteczny bożonarodzeniowy. Nie dajmy się ogłupić. 

Sam Papież Franciszek powiedział, że najważniejsze jest współczucie. Współczucie ponad ideologiami.


Pozdrawiam serdecznie :-)



poniedziałek, 21 grudnia 2020

Wesołych Świąt :-)

 Ja obiecałam pokażę Warszawę w świątecznej szacie :-)

Papież Franciszek na Anioł Pański, prosił wiernych, żeby czas obostrzeń i zakaz spotkań spędzili nie na ubolewaniu nad tym, ale wykorzystali na pomaganiu ludziom w ciężkiej sytuacji. Nie trzeba robić prezentów bliskim, to zróbmy prezenty potrzebującym.

Moim zdaniem wspaniały pomysł podsunął Papież Franciszek. Tylko, czy wierni się do tego przekonają, pytał dziennikarz?

Papież Franciszek wywalił już kilku biskupów, mafiozów, którzy sponsorowali Watykan, burzy strukturę, która szkodzi chrześcijaństwu.

Bo co to znaczy wierzyć w Jezusa Chrystusa? 

To robić tak jak On uczył - tak myślę. 

A z 10 Przykazań Bożych, to najmocniej utrzymuje się wśród wiernych zasada: nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną"

A  z Pisma świętego przekonanie, że "kto we mnie wierzy, będzie żył na wieki".

I Bóg wszystko wybaczy, bo jest litościwy.

Efekt jest taki, że egoizm, duma, pycha, nienawiść, krzywdzenie bliźnich rośnie na potęgę, A Kościół nierzadko  jest wzorem takich zachowań. .

 Tak jakby ostrzeżenie o"Duszach w czyśćcu cierpiących" cyt, z Pisma, ich nie dotyczył.

Na szczęście są maluczcy, co okazują miłosierdzie bliźniemu i tym szczególnie życzę Wesołych świąt :-)))




Pl. Grzybowski.

A to Stare Miasto. W niedzielę było mnóstwo ludzi. Kolejki po gofry, gorące napoje, pieczone oscypki, kapustę, kiełbaskę stały co rusz. Niestety zapomniałam jakiś pieniędzy, uch.

Krakowskie Przedmieście

A to kolejny niezwykły widok budującej się Warszawy.
Na pierwszym planie ogrodzony dół po rozebranym budynku redakcji i niszczejący Dom Słowa Polskiego. W tle Manhattan Warszawy
 Wśród nowoczesnych konstrukcji dwie kamienice są przygotowane do odrestaurowania :-) 

Urocze. Będzie mi tego brakowało, hehehe

Ja już świętuję. Pachnie w całym domu prażonymi jabłkami z cynamonem, kapustą ze śliwkami i pieczarkami, barszczyk się gotuje, kompot na ciepło z imbirem dla rozgrzewki.

Zrobiłam też pierwszy raz olej ze smakiem do sałatek. 

Pycha, dam w prezencie kochanej rodzinie w ozdobnych buteleczkach :-)



A u was już świątecznie? Wiem, że pierożki już się zrobiły :-) 
A mnie dziś przypomniał widok,że trzeba okna umyć :-)


Ech , to na wiosenne święta.

ps. znalazłam rękawiczki, w sklepie ktoś oddał  :-)



 

czwartek, 17 grudnia 2020

Ostańce na Woli

 Waliców róg Pereca



Brama getta Fabryka Wyrobów Żelaznych Duschik i Szolce





Po parzystej stronie jest zabytkowa kamienica Anny Koźmińskiej



zniszczone ornamenty, zdobienia  na elewacji kamienic



W tej cukierni od lat mają pyszne pączki. Nawet teraz od czasu pozwalam sobie na jednego ;-) 
To był ten dzień :-))))


Na przeciwko żelazna 66, już zupełnie wysiedlona




 Ulica żelazna

Ulrychów

Kamienice na żelaznej














Waliców - mur getta


Waliców 14






 




Kładka Pamięci.  Pamiątka mostu między małym gettem i dużym. Został zniszczony kiedy likwidowano getto. 
W słupie zamontowano fotoplastikon z 4 slajdami z przechodzącymi przez most żydami i likwidacją getta, wyrzucanie ich z mieszkań i wywożeniem do obozu koncentracyjnego w Treblince.


Rozglądając się po ulicy Chłodnej, Elektoralnej zaczepiła mnie pani, bo rękawiczkę zgubiłam. Widząc, że robię zdjęcia, zaproponowała, że pokaże mi miejsce, do którego przychodzą wycieczki. 
Byłam zaskoczona widokiem. Rzeczywiście sama bym nie znalazła tego miejsca, tak niezwykle jest umieszczone.




 
 w 1943 roku getto zostało zrównane z ziemią. 

Na terenie wypalonego małego getta powstało min. Osiedle za żelazną Bramą, to dopiero jest ewenement. Gomułka podobno chciał, żeby to były mieszkania bez specjalnych wygód, np. wspólne toalety:-) W rejonie małego getta powstał też największy plac w Europie, Plac Defilad.

Na miejscu Wielkiej Synagogi w dużym getcie teraz znajduje się Błękitny Wieżowiec.

Mury ze śladami po kulach zachowane są na Hali Gwardii.

To jest maleńki skrawek informacji o żydach w Warszawie, o getcie. Losy Jakuba Szapiro bardzo mnie poruszyły i byłam ciekawa jaka jest historia tych miejsc w mojej okolicy. Zakończyłam na razie na Sądzie Najwyższym na Al. Solidarności.

Kercelak nosi nazwę skrzyżowanie ul Okopowej i Towarowej


Jeśli choć trochę was zainteresowałam, o wszystkim przeczytacie na stronach. Ja tylko pokazałam co odkryła. i jak wygląda teraz ta okolica.
Zdałam sobie sprawę, że może trochę nie pasuje do zbliżających się świąt Bożego Narodzenia, ale taki jest świat, taka jest historia. 
Na pewno do tych świąt pasuje współczucie, które ta historia wywołuje.

Następnym razem pokażę świąteczną Warszawę w mojej okolicy :-)

ps. Wczoraj w końcu zgubiłam rękawiczki, ech