Istnieje Stowarzyszenie Taoistycznego Tai Chi.
Z tej okazji dostaliśmy podziękowania i życzenia min z Urzędu Dzielnicy Wola, z którym współpracowaliśmy dłuższy czas. Byliśmy zapraszani na wszystkie imprezy promujące zdrowie na Woli. Bardzo doceniano wkład STTC w propagowanie zdrowego tryby życia tym bardziej, że jest to organizacja nienastawiona na zysk więc szeroko dostępna.
Z okazji jubileuszu wydaliśmy album, w którym są opisane początki Stowarzyszenia w Polsce, rozwój działalności, osiągnięcia. Min. dowiadujemy się, że jest już 10 ośrodków w Polsce. Ostatnio otworzyliśmy ośrodek w Gdańsku co zostało entuzjastycznie przyjęte przez tamtejszą społeczność.
Co niedziela ćwiczymy w Łazienkach Królewskich w Alei Chińskiej. Można poćwiczyć razem z nami.
STTC założył Mistrz Moy.
W STTC dbamy o zdrowie fizyczne jak i psychiczne. Instruktorzy uczą 108 ruchów, które opracował Mistrz Moy. Są one tak przygotowane, żeby oprócz fizycznych korzyści nauczyły spokoju, otwartości, zadowolenia.
Zaczęłam ćwiczyć przez przypadek. Mój syn zobaczył plakat i zapragnął uczyć się bo myślał, że to sztuka walki. Okazało się, że jako nieletni może przychodzić ale z opiekunem. Padło na mnie. Siadałam sobie w kąciku i czekałam. Po jakimś czasie zauważyłam, że to z walką nie ma nic wspólnego to zaczęłam ćwiczyć, bo nudno tak siedzieć. I tak się zaczęło.
Polubiłam to bardzo, dobrze się czułam, przynajmniej na ten czas zapominałam o zmartwieniach.
Ale tak naprawdę doceniłam Tai Chi Mistrza Moy kiedy nie mogłam chodzić.
Płakać mi się chce ze wzruszenia, bo teraz chodzę sama, pamięć i koncentrację mam coraz lepszą, min. dlatego też wyleczyłam depresję.
Teraz niemalże na każdym kroku przekonuję się jak dobrze, że nauczyłam się tylu, okazało się, pożytecznych rzeczy.
Wczoraj np., byłam u logopedy bo uczę się oddychać. Dostałam poprzednim razem ćwiczenia i teraz mówię pani, że to robię, to robię itd. a tego nie potrafię. Pani mi tłumaczy po raz kolejny i jeszcze uspokaja, że to trudne może być dla mnie,że trzeba czasu, w końcu mówi, żeby nie podnosić ramion tylko przeponę.
Aaaaa, nie podnosić ramion to ja się uczyłam od lat, trzeba było tak od razu. Zrobiłam już poprawnie, a pani zdziwiła się, że tak szybko, hehehe
Teraz muszę tego pilnować i ćwiczyć przeponę. A to dopiero jest trudne :-)
Czasem się słyszy np. o uczciwości. Ale to w kontekście robienia ćwiczeń, uczciwie, tak jak uczy instruktor. Oczywiście tyle ile ktoś może i jak może najlepiej ale, żeby się postarać a nie byle jak, bo wtedy nie będzie żadnego pożytku.
A czy ktoś to przełoży na życie codzienne to już indywidualna sprawa.
Jakiś czas temu byłam u nowego pana masażysty. Wypytał mnie o wszystko, min.co ja bym chciała poprawić. To opowiadam z czym mam kłopot. Gadam, gadam a na końcu mówię, żeby sam sobie wybrał, hehehe, wszystko mi sie przyda.
Trudno mi chodzić, więc pan zajmuje się nogami i mówi: teraz kiedy podnoszę nogę to ta noga jest moja, pani traci nad nią kontrolę i dodaje: w miarę możliwości, ale proszę spróbować. Nie ma problemu, uczyłam się tego w ćwiczeniu "pchanie rąk" Pan się zdumiał i uśmiał serdecznie, Ja też, hehe
Na koniec mówię, bo to jakiś uznany człowiek, że trafiłam do Niego przez przypadek, ale ogromnie się cieszę, a On na to: nie ma przypadków, tak musiało być.
!!!
Jak pomyślę ile ja przeżyłam niefajnego to wierzyć się nie chce, że tak musiało być
Ale jak pomyśleć ile fajnego się przydarzyło... to też wierzyć się nie chce, że tak musiało być
Równowaga jest zachowana, w każdym razie, hehe
http://taichi.pl
piątek, 9 września 2016
wtorek, 6 września 2016
Urodziny Babci
W niedzielę jechaliśmy na działkę świętować Babci urodziny bo pogoda jeszcze piękna i ciepło, więc trzeba było nacieszyć się aurą. Niestety droga nam się skomplikowała bo objazdy były. Myślałam, że zabłądziliśmy bo straciliśmy internet i znaleźliśmy się w miejscach,gdzie jeszcze nigdy nie byłam. Przez przypadek zrobiliśmy niezłą wycieczkę.
W końcu dotarliśmy. Pomimo suszy (pewnie tata podlewał) zakwitły ponownie róże.
Te trzy maluchy odkryłam jakiś czas temu w wysokim kosmosie i zrobiłam im miejsce. Tak mi się odpłaciły :-)
Bujnie kwitną też dwie wysokie róże, czerwona i żółta ale nie mogłam zrobić zdjęcia bo aparat pożyczyłam na Sardynię, żeby mama zdjęcia zrobiła moim siostrzeńcom, a z telefonu nie mogę przybliżać.
Nisko na szczęście też były atrakcje :-)
Dziewanna pospolita
W kosmosie odkryłam malwę, zrobiłam jej miejsce i już kwitnie :-)
Amarantus
Też malwa
Pszczółki nie widziałam ale za to bąki i osy. Bąk to śliczny nawet, może się Inca spodoba :-)
Przyszedł też kot na głaskanie. Mama mu odkroiła plaster szynki ale powąchał tylko,hehe
Za to za pozował do zdjęcia w zimowitach :-) To na pewno się Ince spodoba, hehe
W prezencie, mama dostała od męża telefon. Niestety innej marki niż dotychczas więc był kłopot z obsługą. Wnuczek zajął się uczeniem babci. Pod koniec dnia już mama umiała parę rzeczy zrobić. Dodam, że obsługa telefonu i dla nas nie była prosta bo nikt nie miał nigdy takiego.
Tak naprawdę to to był najlepszy prezent dla Babci.
Wnuk wykazał dużo cierpliwości i serdeczności przy tym zajęciu. Pokazał, że naprawdę ma talent i nie bez powodu zachęcają Go, żeby trenowania dzieci bo ma świetne podejście.
Niesamowite, generalnie nerwus, kłócimy się bo każdy chce przekonać do swojej racji. (Często to ja mam rację ale On tego nie uznaje, hehe)
Generalnie woli trenować dorosłych, pewnie dlatego, że musi się wyżyć.
Kiedy zostałam sama na działce, przyszedł drugi kot.
Ten połaził, popatrzył, wywąchał plaster szynki, szybko pożarł, moje nawoływania olał i poszedł dalej, hehe
Ledwie zdążyliśmy wrócić do domu,zerwała się burza, zaczął padać grad, brrrr, tego to nie lubię.
Wczoraj było brzydko ale byłam tak przejęta bo nowy masażysta popróbuje mnie ponastawiać i nie przejmowałam się resztą.
Za to dziś jest pięknie. Mam nadzieję, że u wszystkich. Tego życzę z całego serca.
W końcu dotarliśmy. Pomimo suszy (pewnie tata podlewał) zakwitły ponownie róże.
Te trzy maluchy odkryłam jakiś czas temu w wysokim kosmosie i zrobiłam im miejsce. Tak mi się odpłaciły :-)
Bujnie kwitną też dwie wysokie róże, czerwona i żółta ale nie mogłam zrobić zdjęcia bo aparat pożyczyłam na Sardynię, żeby mama zdjęcia zrobiła moim siostrzeńcom, a z telefonu nie mogę przybliżać.
Nisko na szczęście też były atrakcje :-)
Dziewanna pospolita
W kosmosie odkryłam malwę, zrobiłam jej miejsce i już kwitnie :-)
Amarantus
Też malwa
Pszczółki nie widziałam ale za to bąki i osy. Bąk to śliczny nawet, może się Inca spodoba :-)
Przyszedł też kot na głaskanie. Mama mu odkroiła plaster szynki ale powąchał tylko,hehe
Za to za pozował do zdjęcia w zimowitach :-) To na pewno się Ince spodoba, hehe
W prezencie, mama dostała od męża telefon. Niestety innej marki niż dotychczas więc był kłopot z obsługą. Wnuczek zajął się uczeniem babci. Pod koniec dnia już mama umiała parę rzeczy zrobić. Dodam, że obsługa telefonu i dla nas nie była prosta bo nikt nie miał nigdy takiego.
Tak naprawdę to to był najlepszy prezent dla Babci.
Wnuk wykazał dużo cierpliwości i serdeczności przy tym zajęciu. Pokazał, że naprawdę ma talent i nie bez powodu zachęcają Go, żeby trenowania dzieci bo ma świetne podejście.
Niesamowite, generalnie nerwus, kłócimy się bo każdy chce przekonać do swojej racji. (Często to ja mam rację ale On tego nie uznaje, hehe)
Generalnie woli trenować dorosłych, pewnie dlatego, że musi się wyżyć.
Kiedy zostałam sama na działce, przyszedł drugi kot.
Ten połaził, popatrzył, wywąchał plaster szynki, szybko pożarł, moje nawoływania olał i poszedł dalej, hehe
Ledwie zdążyliśmy wrócić do domu,zerwała się burza, zaczął padać grad, brrrr, tego to nie lubię.
Wczoraj było brzydko ale byłam tak przejęta bo nowy masażysta popróbuje mnie ponastawiać i nie przejmowałam się resztą.
Za to dziś jest pięknie. Mam nadzieję, że u wszystkich. Tego życzę z całego serca.
czwartek, 1 września 2016
Zostałam siłaczem :-)
We wtorek zakończono akcję "Siłacze Społeczni". Ponieważ z pomocą koleżanki zgłosiłam Stowarzyszenie "Wspólnymi Siłami" zwane "domem samotnej matki" zostałam zaproszona do odebrania dyplomu i poznania innych życzliwych ludzi.
Pomoc z funduszy norweskich otrzymało ponad 60 instytucji.
Pokazano kilka miejsc gdzie wręczano podarunki. Bardzo mnie to poruszyło.
https://www.youtube.com/watch?v=4NoWqoPPtp
Ne zdawałam sobie sprawy jak dużo jest dobroci, współczucia, miłości w okół nas. Przeważnie się słyszy, że panuje znieczulica, nikt się nikim nie przejmuje. A tu zobaczyłam troskę zwykłych ludzi dla polepszenia warunków dzieciom i matkom samotnym, chorym czy starym ludziom. O nich zatroszczyli się znajomi z otoczenia, którzy widzieli ich cierpienie, trud i jak bardzo ulży im to w codziennym życiu.
Są miejsca gdzie jest taka bieda, że fundusze norweskie to jedyna możliwość.
W Warszawie łatwiej o sponsora niż w małym miasteczku.
Oczywiście teoretycznie wiem ale dopiero jak zobaczyłam, serce mi załopotało.
lhttp://metrocafe.pl/metrocafe/7,145523,20623384,takich-silaczy-moze-polsce-zazdroscic-caly-swiat.html
Nie umiem o tym lepiej napisać niż jest na stronach, więc zapraszam, żeby spojrzeć jak to było zorganizowane. Może następnym razem przypomną się inni potrzebujący, których będzie można zgłosić.
Dla mnie ten dzień dodatkowo był wyjątkowy. Oprócz tego, że dostałam dyplom, rękę uścisnął mi wicemistrz olimpijski Piotr Małachowski, hehe i zrobiłam sobie z nim zdjęcie.
Pan Piotr sprzedał swój medal z olimpiady i dał pieniądze na leczenie chłopca.
Nie mogłam sobie odmówić zdjęcia na pamiątkę, sami rozumiecie :-)
Ojej, nie mogłam ścisnąć ręki Pana Piotra i zatroszczył się jak mi pomóc.
Rozpłakałabym się gdybym miała łzy..
W sumie dobrze, że mi tylko mowę odjęło ze wzruszenia.
Po raz kolejny sobie pomyślałam, że tyle osób mi dobrze życzy, że to wystarczy, żebym ozdrowiała, hehe
No to jeszcze pokażę co to było za wydarzenie na Stadionie Narodowym.
Po części oficjalnej zaprosili nas do konkurencji, w których za samo uczestnictwo szły pieniądze dla ośrodków.
Widać Stadion Narodowy z odbudowywaną murawą po Memoriale Kamili Skolimowskiej.
Przyjechała ze mną koleżanka, która zobaczyła reklamę promującą "Społecznych Siłaczy" i sama mi zaproponowała, żeby "samotne matki" zgłosić i pomogła wypełnić wniosek w internecie.
O Stowarzyszeniu "Wspólnymi Siłami" powiedziała mi kiedyś koleżanka, bo sama im pomagała i widziała ile jest potrzeb a funduszy mało. Zaczęłam i ja mówić wszystkim o ośrodku. Pewna koleżanka to nawet całą organizację do tego stworzyła. Powiedziałam też Magdzie. Ona bardzo się zaangażowała, bo to wrażliwa osoba. Do tej pory pomagała zwierzakom, więc miała pewne doświadczenie co robić. Min. dzięki Jej namowom ośmieliłam się powiedzieć w moim ukochanym Stowarzyszeniu Taoistycznego Tai Chi.. Ruszyła lawina pomocy: min meble, ubrania, jedzenie.
Oby ten uśmiech został na zawsze ! :-))
Dzięki Niej jestem odważniejsza i tylko czekam na kolejną okazję hehe
Ostatnio pisałam o doszukiwaniu się ... cudów (chyba tak można powiedzieć). Żartowałam sobie, że we wszystkim można się dopatrzeć farta, podając trochę nietypowe przykłady. Ona pewnie też zażartowała, że ludzie doszukują się sensu i przeznaczenia tam gdzie ich nie ma, pewnie mając na myśli przykłady takie jak moje.
Ale ja tego tak nie odbieram.
Na ogół ludzie narzekają, widzą tylko złe strony tego co im się przytrafiło. Często są nieszczęśliwi bo nie dzieje się tak jak by tego chcieli.
Będąc w ciężkim stanie psychicznym, szukałam pomocy w poradniach a tam spotkałam mnóstwo ludzi samotnych, cierpiących, nieszczęśliwych. I wcale to nie jest taki margines. Bardzo dużo ludzi potrzebuje pomocy.
Ponieważ ja wyszłam z rozpaczy to piszę o tym co zrobiłam, co mi pomogło. Jakie spojrzenie na świat pozwala mi żyć.
Może to się komuś przyda.
I tak sobie myślę, (ale ja się nie znam), że czy coś ma sens, czy ma znaczenie to jest sprawa indywidualna. A zwracać uwagę na sprzyjanie losu, może tylko pomóc, żeby być szczęśliwym i dzielić się szczęściem z innymi.
Oczywiście ja wiem, że są ludzie, którym się dobrze układa i patrzą na świat bardziej realnie, czyli tak to tak, nie to nie . I bardzo fajnie.
Kiedyś ktoś mnie nauczył, że nie ma recepty na życie. Każdy jest indywidualnością. Jeden potrzebuje tego, a drugi absolutnie czegoś innego. Ważne, żeby żyć i dać żyć innym.
Kiedyś ktoś mi zarzucał, że czepiam się słówek.
Pewnie znów się czepnęłam
No sorki
:-)
Pomoc z funduszy norweskich otrzymało ponad 60 instytucji.
Pokazano kilka miejsc gdzie wręczano podarunki. Bardzo mnie to poruszyło.
https://www.youtube.com/watch?v=4NoWqoPPtp
Ne zdawałam sobie sprawy jak dużo jest dobroci, współczucia, miłości w okół nas. Przeważnie się słyszy, że panuje znieczulica, nikt się nikim nie przejmuje. A tu zobaczyłam troskę zwykłych ludzi dla polepszenia warunków dzieciom i matkom samotnym, chorym czy starym ludziom. O nich zatroszczyli się znajomi z otoczenia, którzy widzieli ich cierpienie, trud i jak bardzo ulży im to w codziennym życiu.
Są miejsca gdzie jest taka bieda, że fundusze norweskie to jedyna możliwość.
W Warszawie łatwiej o sponsora niż w małym miasteczku.
Oczywiście teoretycznie wiem ale dopiero jak zobaczyłam, serce mi załopotało.
lhttp://metrocafe.pl/metrocafe/7,145523,20623384,takich-silaczy-moze-polsce-zazdroscic-caly-swiat.html
Nie umiem o tym lepiej napisać niż jest na stronach, więc zapraszam, żeby spojrzeć jak to było zorganizowane. Może następnym razem przypomną się inni potrzebujący, których będzie można zgłosić.
Dla mnie ten dzień dodatkowo był wyjątkowy. Oprócz tego, że dostałam dyplom, rękę uścisnął mi wicemistrz olimpijski Piotr Małachowski, hehe i zrobiłam sobie z nim zdjęcie.
Pan Piotr sprzedał swój medal z olimpiady i dał pieniądze na leczenie chłopca.
Nie mogłam sobie odmówić zdjęcia na pamiątkę, sami rozumiecie :-)
Ojej, nie mogłam ścisnąć ręki Pana Piotra i zatroszczył się jak mi pomóc.
Rozpłakałabym się gdybym miała łzy..
W sumie dobrze, że mi tylko mowę odjęło ze wzruszenia.
Po raz kolejny sobie pomyślałam, że tyle osób mi dobrze życzy, że to wystarczy, żebym ozdrowiała, hehe
No to jeszcze pokażę co to było za wydarzenie na Stadionie Narodowym.
Widać Stadion Narodowy z odbudowywaną murawą po Memoriale Kamili Skolimowskiej.
Przyjechała ze mną koleżanka, która zobaczyła reklamę promującą "Społecznych Siłaczy" i sama mi zaproponowała, żeby "samotne matki" zgłosić i pomogła wypełnić wniosek w internecie.
O Stowarzyszeniu "Wspólnymi Siłami" powiedziała mi kiedyś koleżanka, bo sama im pomagała i widziała ile jest potrzeb a funduszy mało. Zaczęłam i ja mówić wszystkim o ośrodku. Pewna koleżanka to nawet całą organizację do tego stworzyła. Powiedziałam też Magdzie. Ona bardzo się zaangażowała, bo to wrażliwa osoba. Do tej pory pomagała zwierzakom, więc miała pewne doświadczenie co robić. Min. dzięki Jej namowom ośmieliłam się powiedzieć w moim ukochanym Stowarzyszeniu Taoistycznego Tai Chi.. Ruszyła lawina pomocy: min meble, ubrania, jedzenie.
Oby ten uśmiech został na zawsze ! :-))
Ostatnio pisałam o doszukiwaniu się ... cudów (chyba tak można powiedzieć). Żartowałam sobie, że we wszystkim można się dopatrzeć farta, podając trochę nietypowe przykłady. Ona pewnie też zażartowała, że ludzie doszukują się sensu i przeznaczenia tam gdzie ich nie ma, pewnie mając na myśli przykłady takie jak moje.
Ale ja tego tak nie odbieram.
Na ogół ludzie narzekają, widzą tylko złe strony tego co im się przytrafiło. Często są nieszczęśliwi bo nie dzieje się tak jak by tego chcieli.
Będąc w ciężkim stanie psychicznym, szukałam pomocy w poradniach a tam spotkałam mnóstwo ludzi samotnych, cierpiących, nieszczęśliwych. I wcale to nie jest taki margines. Bardzo dużo ludzi potrzebuje pomocy.
Ponieważ ja wyszłam z rozpaczy to piszę o tym co zrobiłam, co mi pomogło. Jakie spojrzenie na świat pozwala mi żyć.
Może to się komuś przyda.
I tak sobie myślę, (ale ja się nie znam), że czy coś ma sens, czy ma znaczenie to jest sprawa indywidualna. A zwracać uwagę na sprzyjanie losu, może tylko pomóc, żeby być szczęśliwym i dzielić się szczęściem z innymi.
Oczywiście ja wiem, że są ludzie, którym się dobrze układa i patrzą na świat bardziej realnie, czyli tak to tak, nie to nie . I bardzo fajnie.
Kiedyś ktoś mnie nauczył, że nie ma recepty na życie. Każdy jest indywidualnością. Jeden potrzebuje tego, a drugi absolutnie czegoś innego. Ważne, żeby żyć i dać żyć innym.
Kiedyś ktoś mi zarzucał, że czepiam się słówek.
Pewnie znów się czepnęłam
No sorki
:-)
poniedziałek, 29 sierpnia 2016
Ideał
Tak jak sobie zaplanowałam, spędziłam niedzielę na łonie natury. Chociaż było upalnie i słonecznie poczułam powiew jesieni. Wiem, że każda pora roku ma swoich fanów, ja lubię wszystkie i wiem, że dużo osób ma tak samo. Oczywiście nie ma co przekonywać, że jesień to wspaniała pora roku, osoby, która woli lato. Z gustami się nie dyskutuje :-)
Ale......
Tak patrzę, że na drzewach to lato jeszcze. Widocznie jesień wisiała w powietrzu.
Drugi raz zakwitły róże.
Udało mi się zrobić zdjęcie ważce. To dla Agaty, Często wspólnie się zachwycałyśmy robaczkami i owadami. Pszczółki też były ale więcej os i bąków więc zostawiłam je w spokoju. A one mnie.
Tylko ta pięknota siedziała jak zahipnotyzowana. Chyba specjalnie Agacie chciała się pokazać :-)
Tak jak się spodziewałam, przyszedł kiciuś na głaskanie :-)
I astry już kwitną
O właśnie, zaczyna się pokazywać jesień
Truskawki może nie są typową oznaką jesieni ale u nas jest właśnie drugi wysyp.
Ślicznotka
O, to typowy symbol jesieni, Jeden na razie spadł
Frezja druga zakwitła
Definitywnie rozwaliły mi się klapki, które przywiozłam sobie dawno temu z Krety. Sentyment mam do nich ogromny bo przypominają wspaniałą wycieczkę we wspaniałym towarzystwie. Tam zaczęłam się interesować archeologią. Co prawda szybko mi przeszło ale wiadomości trochę zostało.
Szłam sobie plażą w zwykłych klapkach bo dużo kamieni i boso nie można było iść. Na tych wertepach, właśnie, polskie klapki pękły. Trochę się pomęczyłam ale w końcu z żalem postanowiłam wracać. I nagle na horyzoncie dostrzegliśmy stragan z parasolami itd. Postanowiliśmy podejść w nadziei, że coś przydatnego znajdziemy. Rozglądamy się, patrzymy, są klapki. I to nie jakieś tam plastykowe ale porządne, ładne klapeczki i w dodatku mój rozmiar!!!
Ja chyba właśnie tam uwierzyłam w cuda hehehe
Ale......
Tak patrzę, że na drzewach to lato jeszcze. Widocznie jesień wisiała w powietrzu.
W każdym razie doczekałam się wreszcie na lwie paszcze. Na pewno dużo osób się tymi kwiatami zachwyca a zwłaszcza ich kolorami.
Drugi raz zakwitły róże.
Udało mi się zrobić zdjęcie ważce. To dla Agaty, Często wspólnie się zachwycałyśmy robaczkami i owadami. Pszczółki też były ale więcej os i bąków więc zostawiłam je w spokoju. A one mnie.
Tylko ta pięknota siedziała jak zahipnotyzowana. Chyba specjalnie Agacie chciała się pokazać :-)
Tak jak się spodziewałam, przyszedł kiciuś na głaskanie :-)
O właśnie, zaczyna się pokazywać jesień
Truskawki może nie są typową oznaką jesieni ale u nas jest właśnie drugi wysyp.
Ślicznotka
O, to typowy symbol jesieni, Jeden na razie spadł
Frezja druga zakwitła
Definitywnie rozwaliły mi się klapki, które przywiozłam sobie dawno temu z Krety. Sentyment mam do nich ogromny bo przypominają wspaniałą wycieczkę we wspaniałym towarzystwie. Tam zaczęłam się interesować archeologią. Co prawda szybko mi przeszło ale wiadomości trochę zostało.
Szłam sobie plażą w zwykłych klapkach bo dużo kamieni i boso nie można było iść. Na tych wertepach, właśnie, polskie klapki pękły. Trochę się pomęczyłam ale w końcu z żalem postanowiłam wracać. I nagle na horyzoncie dostrzegliśmy stragan z parasolami itd. Postanowiliśmy podejść w nadziei, że coś przydatnego znajdziemy. Rozglądamy się, patrzymy, są klapki. I to nie jakieś tam plastykowe ale porządne, ładne klapeczki i w dodatku mój rozmiar!!!
Ja chyba właśnie tam uwierzyłam w cuda hehehe
Uch, rozczuliłam się i już nie pamiętam o czym chciałam napisać...
acha
Klapki popsuły się na koniec dnia, więc i tak zamierzałam wracać. Jechałam o tej samej porze co zwykle ale słonce już szło spać
Patrząc na to jeszcze raz przypomniały mi się słowa pisarza:
Idealny świat to jest podróż, nie miejsce.
Pomyślałam sobie jaką ja musiałam długą podróż przebyć, żeby zobaczyć tyle piękna. (nie myślę tylko o podróży z Warszawy, hehe)
I teraz każdego dnia rozpoczynam podróż i już wiem o co dbać, żeby tego ideału nie stracić.
Ludziom się przytrafiają tragiczne rzeczy i trudno się w nich doszukiwać ideału, ale póki się tak nie dzieje można we wszystkim odnaleźć ideał.
O, np dziś byłam na inauguracji akcji "Społeczni siłacze"
Ale o tem potem ........
Subskrybuj:
Posty (Atom)


































