sobota, 11 stycznia 2025

Kim (nie) byli trzej Królowie

 Sebastian Adamkiewicz

Czytaj więcej: https://histmag.org/Kim-nie-byli-trzej-krolowie-8918?

Mogli być zaratusztriańskimi kapłanami, albo też astrologami wnikliwie obserwującymi niebo. Niektórzy twierdzą, że byli bogaczami z różnych zakątków świata. Mogli też w ogóle nie istnieć, a opowieść o nich jest jedynie symboliczną legendą biblijną. Kim byli Trzej Królowie i dlaczego ich święto było jednym z najważniejszych w Kościele?

Jak to zazwyczaj bywa w historii, o trzech królach wiemy znacznie więcej niż znaleźć możemy na ich temat w źródłach. Tradycja dopisała wspaniałą opowieść o bogatych monarchach z różnych stron świata– Kacprze, Melchiorze i Baltazarze – którzy za wskazaniem gwiazdy przybyli do betlejemskiej stajenki, aby oddać hołd nowonarodzonemu Chrystusowi i wręczyć mu wspaniałe dary. W takiej formie wyobrażenie o niezwykłych przybyszach utrwaliło się w kulturze chrześcijańskiej i narracji o narodzinach Jezusa. Zwyczajowo świętem Trzech Króli nazywane jest też obchodzone 6 stycznia święto Epifanii, czyli Objawienia Pańskiego. W tych dniach ani żadne jasełka, ani rozliczne atrapy groty bożonarodzeniowej nie mogą obyć się bez tajemniczych wędrowców w bogato zdobionych szatach. O śpiesznie dążących do Betlejem monarchach mówi też tekst znanej polskiej kolędy. Problem w tym, że najbardziej pierwotny ze znanych nam przekazów dotyczących ich wizyty nie mówi ani o królach, ani o imionach, ani – co więcej – nie określa żadnej liczby.


Pierwszą – i jedyną w Nowym Testamencie – wzmiankę opisującą to wydarzenie znajdujemy w Ewangelii według św. Mateusza. Ewangelista pisze o nim tak:

Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon». Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. Ci mu odpowiedzieli: «W Betlejem judzkim, bo tak napisał Prorok: A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela». Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: «Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon». Oni zaś wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do swojej ojczyzny.


 W polskim tłumaczeniu Biblii Tysiąclecia, skąd pochodzi powyższy fragment, przybysze nazywani są nie królami – jak nakazywałaby tradycja – lecz mędrcami. Nie jest to w polskich tłumaczeniach pojęcie nowe. Podobnie nazywał ich chociażby Jakub Wujek. Jeśli bowiem sięgniemy do Wulgaty, albo – być może pierwotnej – greckiej wersji ewangelii, to tam również nie znajdziemy słowa o monarchach, lecz o ludziach określanych „magi ab oriente” lub Septuagincie „magoi apo anatolu” czyli – w dosłownym tłumaczeniu – magowie ze wschodu. Co więcej, o królach nie wspomina także większość apokryficznych ewangelii dzieciństwa, a w tak zwanej Łacińskiej Ewangelii Dzieciństwa przeczytać możemy wprost, że tajemniczy wędrowcy byli wróżbitami. Tak bowiem uważano u zarania chrześcijaństwa. Greckie „magoi” lub łacińskie „magi” w biblijnych komentarzach Ojców Kościoła rozumiane było przede wszystkim jako nazwa osób zajmujących się astrologią, naukami tajemnymi, czy przepowiadaniem przyszłości. Nie była to do końca interpretacja błędna. W przytoczonym fragmencie ewangelii przeczytać wszak możemy, że byli to ludzie dysponujący dużą wiedzą, a także obserwujący niebo, w szczególności pod kątem odczytywania znaków, które – według starożytnych – zapisane były w gwiazdach.

Istnieje jednak jeszcze jedna możliwość przetłumaczenia słowa „magoi”. Współcześni interpretatorzy Biblii, twierdzą, że św. Mateusz pisze nie o astrologach lecz o perskich kapłanach, którzy określani byli tym pojęciem. Co zaś robili perscy magowie w Betlejem i dlaczego poszukiwali Chrystusa? Być może wiązało się to z zaratusztriańską wiarą w przyjście Mesjasza, który stoczyć miał ostateczną walkę z siłami zła. Zresztą religioznawcy doszukują się źródeł samego żydowskiego mesjanizmu we wpływach zaratusztrianizmu na judaizm. Czy więc w grocie narodzenia Jezusa mogło dojść do niezwykłego spotkania, wykraczającego poza ramy religijnych podziałów? Choć wnioski te mogą być zbyt daleko idące, to ich ślad mocno tkwi w istocie święta Objawienia, które we wczesnym chrześcijaństwie uważane było za dzień w sposób szczególny poświęcony narodom pogańskim, które przyjęły wiarę w Zbawiciela. Bóg stawał się w ten sposób istotą, której łaska nie ograniczała się już do jednego narodu wybranego, lecz otrzymać ją miała cała wspólnota ludzka zamieszkująca Ziemię. Mędrców uważano więc za przybyszów z terenów funkcjonujących poza obszarem wpływów religii judaistycznej, być może nie znających nawet proroctw związanych z przyjściem Mesjasza. Na obrazach przedstawiano ich w szatach, które miały świadczyć o cudzoziemskości, a z czasem przypisywać również odmienne cechy fizyczne.

Skąd się wzięli trzej królowie?

Z pewnością możemy więc powiedzieć, że żaden z „trzech króli” monarchą nie był, a ich monarchiczność wyrosła dopiero na gruncie późniejszej tradycji. Pierwsi chrześcijanie, znający ten fragment historii narodzin, widzieli w nich z pewnością osoby wykształcone, potrafiące odczytywać znaki na niebie, niezwiązane z narodem i kulturą żydowską. W żadnym jednak wypadku nie uznawano ich za królów. Skąd więc wzięła się ich królewskość? O takiej możliwości wspomina Tertullian, powołując się na zapis Psalmu 72: królowie z Szeby i Samarii złożą Mu daninę I oddadzą mu pokłon wszyscy królowie; wszystkie narody będą mu służyły. O tym, że mędrcy byli monarchami, mogłoby też świadczyć proroctwo Izajasza, który przepowiadał iż: pójdą narody do swego światła, królowie do blasku swojego wschodu [...].Wszyscy oni przybędą z Saby, zaofiarują złoto i kadzidło. W szczególności na ten fragment będą powoływać się później ci, którzy w magach będą widzieć królów. Wizyta w dużej mierze wypełniała przecież zapowiedzi tego proroctwa. Otwarcie przybyszów królami nazywa apokryficzna Ormiańska Ewangelia Dzieciństwa. Podążając za rodząca się tradycją, jak i wspomnianymi zapisami Starego Testamentu, opisuje ona przybycie do Betlejem trzech braci – królów Persji, Indii i Arabii. Choć później wątek pokrewieństwa został porzucony, monarchiczność wędrowców mocno zakotwiczyła się w tradycji.

Dlaczego? Przynajmniej z trzech powodów. Po pierwsze zadecydowały o tym względy dogmatyczne. Jeśli słowo „magoi” oznaczać miałoby osoby zajmujące się magią czy astrologią, to wysnuć można z tego wniosek, że jednymi z pierwszych, którzy odwiedzili małego Chrystusa byli ludzie, którzy uprawiali sztukę przez Pismo zakazaną i przedstawianą zazwyczaj w negatywnym świetle. Dodatkowo, fakt, że o narodzinach Zbawiciela dowiedzieli się z ruchu gwiazd, mogłoby uświęcać ten sposób przepowiadania przyszłości, co stałoby w sprzeczności z nauką Kościoła. Chrześcijaństwo wolało więc widzieć w osobach mędrców nie astrologów, ale bardziej neutralnych królów, którzy zresztą doskonale wpisywali się w znaczenie święta Objawienia. Ponieważ króla utożsamiano z narodem mieli być oni przedstawicielami rodzaju ludzkiego, stąd też najpewniej późniejsze podkreślanie ich różnorodności, z kolorem skóry włącznie. Wreszcie trzeci powód pojawił się wraz z rozwojem stosunków feudalnych. W scenie hołdu składanego w betlejemskiej stajence przez królów i pasterzy widziano bowiem już nie tylko uniwersalizm ponadnarodowy, ale także społeczny. Grota narodzenia stawała się miejscem, w którym każdy, niezależnie od swojego statusu, był wobec Boga równy i tak samo włączony do jego chwały. W ten sposób w kulturze utrwaliła się wizja zasadniczo sprzeczna z zapisem ewangelicznym. Magów-astrologów, zastąpili królowie, których najzwyczajniej w Piśmie nie ma.

W Ewangelii według św. Mateusza nie ma także liczby przybyszów. To, że było ich trzech to również wpływ późniejszych legend, dopisków i interpretacji. Najprawdopodobniej liczbę tą ustalono na podstawie wręczonych darów – kadzidła, mirry i złota. W „trójce” widziano także symbol pojawiający się w Piśmie Świętym. Między innymi trzech mężczyzn odwiedziło Abrahama, obwieszczając mu, że Sara – pomimo podeszłego wieku - urodzi mu syna, trzy dni natomiast spędził Jonasz w brzuchu ryby. Trzy dni miało też spoczywać ciało Chrystusa w grobie przed zmartwychwstaniem. Liczba trzy była bowiem uważana za cyfrę idealną, oddającą wielowymiarowość życia człowieka i jego różnorodną naturę. Stąd najpewniej trzy dary, z których każdy miał określone znaczenie, składane przez trzech ludzi. Tradycja nakazuje nam też wierzyć, że do spotkania doszło wkrótce po narodzeniu Jezusa. Nie jest to wcale jednak takie pewne. Zapis ewangeliczny nie określa wszak dokładniej daty przybycia magów. Napisane jest jednak, że król Herod, poinformowany przez przybyszów o możliwości narodzin nowego władcy Izraela, nakazał zamordować wszystkie dzieci płci męskiej poniżej 2 roku życia. Jeśli odwiedziny nastąpić miałyby tuż po rozwiązaniu, to czy Herod wyznaczyłby tak wygórowaną liczbę lat? Zastanawiali się nad tym z pewnością twórcy apokryfów. W jednym z nich przeczytamy wręcz, że mędrcy przybyli, gdy Chrystus miał 2 lata, a odwiedzili go nie w stajence, ani grocie, lecz w normalnym domu.

Niezależnie od powyższych dociekań, problem „trzech króli” nie dotyczy jedynie tego, czy w istocie byli monarchami czy nie i czy było ich trzech czy może dwunastu, oraz czy zobaczyli Jezusa tuż po narodzeniu czy może gdy był już 2-latkiem. O wiele poważniejszą sprawą jest to czy w ogóle istnieli. Zastanawiające jest to, że św. Mateusz jako jedyny z ewangelistów wspomina to wydarzenie. Nie piszą o nim inni synoptycy – Marek i Łukasz. W szczególności brak tego przekazu u Łukasza – który, jak twierdzi tradycja, o okolicznościach narodzin Jezusa dowiedzieć miał się bezpośrednio od Maryi – budzić może wątpliwości, czy taki fakt miał miejsce.

Bibliści kwestionujący prawdziwość tego wydarzenia twierdzą, że jest to jedynie midrasz żydowski – opowiadanie mające charakter komentarza poszerzającego zawartość Biblii. Celem midraszu było wzbogacenie głębi teologicznej przekazu biblijnego, a nie przedstawienie faktów. Można wręcz powiedzieć, że midrasz to nic innego jak pewien rodzaj przypowieści, legendy, której zadaniem była prezentacja takich okoliczności jakiegoś wydarzenia, które pozwalałyby na poszerzenie jego znaczenia i możliwości interpretacyjnych. Wątek mędrców do złudzenia przypomina taką formę komentarzy biblijnych, w szczególności nawiązując do midraszy mojżeszowych. Skąd taka formuła w ewangelii św. Mateusza? Na pytanie to można odpowiedzieć zastanawiając się nad tym do kogo ewangelista kierował swój tekst. Ilość nawiązań do tradycji żydowskiej czy wstawek zawierających fragmenty Starego Testamentu, które w kontekście nowotestamentowym nabierały charakteru profetycznego, może świadczyć o tym, że miał on trafić przede wszystkim do Żydów. Narodziny i życie Chrystusa miało być więc przedstawione jako naturalna konsekwencja dawnych przepowiedni i proroctw.

reklama

Opowieść o mędrcach ze wschodu kumuluje w sobie szereg tego typu wątków. Po pierwsze wyraźne są związki z opowieściami o Mojżeszu, co może świadczyć o tym, że Mateusz chciał przedstawić Jezusa jako nowego Mojżesza, co oczywiście jest fundamentem wiary w odnowione przymierze z Bogiem. Po drugie Mateusz wspomina w tym fragmencie o gwieździe, która prowadzić miała magów. Symbol gwiazdy, która miała zwiastować nadejście Mesjasza pojawia się już w księdze Liczb, w przepowiedni proroka Balaama. Otwarcie natomiast cytowane jest proroctwo Micheasza, które wskazywać miało Betlejem jako miejsce narodzenia Chrystusa. Oczywiste są też związki z cytowanym wcześniej proroctwem Izajasza i fragmentem Psalmu.

Formuła midraszu widoczna jest też w przytoczeniu darów złożonych u stóp dzieciątka, czy opowieści o rzezi niewiniątek. W pismach Ojców Kościoła prezenty jakie zostały wręczone przez magów traktuje się jako zapowiedź późniejszych losów Chrystusa, albo też niezwykle symboliczny wykład na temat jego natury. Złoto oznaczać miało królewską godność, mirra cierpienie i śmierć, kadzidło zaś boskość. W innej interpretacji złoto mogło być symbolem doczesności, mirra momentu śmierci, kadzidło natomiast zmartwychwstania i życia wiecznego. Dary mogły oznaczać także trzy osoby Trójcy świętej – złoto Boga ojca, mirra Syna, kadzidło zaś Ducha świętego. Zachowanie Heroda (zwłaszcza wobec braku historycznego poświadczenia rzezi) również traktowane może być jako legenda oznaczająca, że już od początku Chrystus skazany był na cierpienie, oraz zapowiadająca, że czeka go głównie odrzucenie. Podobnie traktować można późniejszą ucieczkę Świętej Rodziny do Egiptu i powrót do Kanaanu, co łączy się ze wspomnianą opowieścią o Mojżeszu.

Opowiadanie o przybyszach ze wschodu może więc być de facto swoistą ewangelią w pigułce, relacjonującą czym dla ludzkości było narodzenie Jezusa i jakie było jego prawdziwe znaczenie. Z jednej strony Mateusz wyraźnie umieszcza Syna Bożego w tradycji żydowskiej, z drugiej jednak hołd oddany przez wędrowców z nieznanej krainy, można interpretować jako swoiste orędzie dla pogan i ludzi spoza kręgu kultury judaistycznej.


Czytaj więcej: https://histmag.org/Kim-nie-byli-trzej-krolowie-8918?fbclid=IwY2xjawHuqf1leHRuA2FlbQIxMQABHWsRKm4RALYwdaIDPEzBbQdglyh68BK1Wn95TajqBu42RVhTY_FYgJEBMA_aem_TkSKZnzaQAuNyUKSEmg1VA

Polecam stronę

Znajdziecie tam wiele ciekawych publikacji

I co sądzicie?

Pozdrawiam serdecznie



poniedziałek, 23 grudnia 2024

Morgan Freeman

 Morgan Freeman,

💥Mocna lekcja💥
"Mam 78 lat i myślę, że nie zostało mi zbyt wiele czasu. Mam miliony dolarów w banku, ale nie mogę za nie kupić zdrowia, uratować życia. Mam rodzinę i miliony fanów na całym świecie, ale teraz jestem zupełnie sam. Żyłem w niewłaściwy sposób i chcę, cię przed tym uchronić. Posłuchaj mnie, jeśli chcesz zmienić swoją przyszłość.
Chciałbym, by ktoś powiedział mi to, gdy byłem młody.
Stało się inaczej.
Pieniądze same w sobie nie są złe. To tylko papier o szacunkowej wartości, który pozwala nam dotrzeć do innych rzeczy, które uważamy za wartościowe. Jeśli pieniądze nie są złe, czym jest zło? Zło jest w braku świadomości, obsesji i niemoralnej pasji.
Zło to bezduszne, natrętne poszukiwanie skrzyni pełnej złota, która nie istnieje. Najgorsze jest to, że serce i dusza, pokazuje nam znaki, że zastępujemy je w zamian za sukces finansowy. Zło jest, gdy próbujemy kupić szczęście ale nie wiemy, że to co kupiliśmy to, tylko złudzenie, które pewnego dnia zniknie.
Wyobraź sobie, że masz wszystko, a potem wszystko tracisz. Wyobraź sobie, że jesteś zniszczony, nie masz ani grosza. Jedynym rozwiązaniem dla ciebie jest zdobycie pieniędzy.
Nie masz niczego, co przynosi fałszywe szczęście.
Kim teraz jesteś?
Gdzie są ci ludzie, których uważałeś za przyjaciół, kiedy miałeś pieniądze?
Ci, którzy nie są z tobą za pieniądze, już dawno cię opuścili, myśląc, że jesteś egocentrycznym osłem.
Możesz to zmienić dziś, jeśli przedefiniujesz swoją spojrzenie na sukces.
Możesz naprawić swoje zniszczone uczucia, związki i zarabiać pieniądze. Możesz wybaczyć sobie i tym, którzy cię skrzywdzili.
Możesz zostać przywódcą, który pomoże innym.
Możesz ustawić priorytety w życiu. Możesz wyleczyć swoje małżeństwo i otworzyć się na silną miłość bardziej niż myślałeś, że to możliwe.
Możesz stać się najlepszym rodzicem świata, ale nie czekaj, aż twoje dzieci dorosną.
Zawsze możesz zarobić więcej pieniędzy, ale nigdy nie będziesz w stanie zwrócić czasu.
Wszyscy umrzemy pewnego dnia.
Chcesz by o tobie pamiętano?
Co możesz zrobić, co zrobiłbyś, aby świat stał się pięknym miejscem? Jaki jest twój cel w życiu?
Wszyscy umieramy, ale tylko niewielu z nas żyje. Możesz wyjść z cienia do światła. Twórz wielkie rzeczy!"
Morgan Freeman
rok 2015

środa, 27 listopada 2024

Kochać siebie to wcale nie znaczy być egoistą, raczej przeciwnie

      Kiedyś bardzo często słyszałam od ludzi "musisz pokochać siebie". (uśmiechnięta psycholog powiedziała, że wystarczy, aby siebie lubić)

Nie mogłam tego zrozumieć. Co to znaczy kochać siebie? Mam myśleć tylko o sobie? Nie robić nic dla innych wbrew swoim potrzebom?

Ale ja już miałam potrzebę, nie być samotna, to przecież tak mało. A teraz słyszę, że nie kocham siebie dlatego cierpię.

Wylałam w końcu całe swoje cierpienie na blogu (niestety) i w końcu popatrzyłam co tak naprawdę robię i dlaczego.

Zachcianek mi od tego nie przybyło, za to dotarło do mnie co to znaczy kochać siebie.

I powolutku zaczęłam dbać o zdrowie psychiczne i fizyczne, o dietę, o swoje zwyczaje. To sprawiło, że zaczęłam być zadowolona z siebie. A dzięki temu mam otwarty umysł na cierpienie innych i ich radość.

Mistrz Moy ucząc Tai Chi powtarzał zawsze: najważniejsza jest intencja. Jeśli wiesz co chcesz osiągnąć postępuj zgodnie z tą zasadą.

 Żeby zrozumieć, co chcemy osiągnąć, też nie jest prosto. Powolutku, po troszeczku, w miarę naszego rozwoju zmienia się cel od jakiego się zaczyna. Tak jak w tai chi zaczynamy od prawidłowej  postawy.

Tak naprawdę zauważyłam to dopiero, gdy poszłam z haluksem do specjalisty. Zamówiłam wkładki, ale pani poradziła ćwiczyć. Pokazała mi jaki ma być efekt. Powiedziałam, że nie dam rady. Stopa nie wzruszona tkwi w jednej pozycji. Pani zapewniła, że teraz tak, ale proszę robić to ciągle myśląc jaka jest intencja tego ćwiczenia. W końcu ścięgna w stopie się rozluźnią. Gdy tylko siadłam na krześle wyprostowana zaczynałam ćwiczyć parę razy w ciągu dnia.

I po jakimś czasie, patrzę, mój umysł uruchomił mięśnie w stopie. Wzruszyłam się ogromnie.

I jak tu nie uwierzyć, że umysł jest pusty, czysty w swej istocie, tylko my sami wkładamy w niego co chcemy, co wymusiło otoczenie ,co nam się wydaje itp. jak uczy BON.

Te nauki są przeznaczone do ludzi z różnego rodzaju wiary, czy charakteru człowieka.

Zrozumienie niestety zależy od przyzwyczajeń!! 

I w tym tkwi największa trudność.

Wracając do głównego wątku. Od kiedy zaczęłam naukę dzogczen, zaczęłam czuć się lepiej. Nauki te pozwoliły mi pozbyć się traum, lęku, niedowartościowania, zaczęłam wierzyć w siebie i rzeczywiście polubiłam siebie. Dobry ze mnie człowiek, silny, mimo niepełnosprawności i współczucia mam ogrom, więcej niż kiedyś, bo rozumiem skąd cierpienie się bierze i jak nie pomagają nauki, to na pewno pomoże modlitwa.

Amen. Niech tak się stanie, jak mnie uczyli na lekcji religii

Dziś mam wolniejszy dzień. To napisałam posta i zrobiłam pycha deser, bardzo zdrowy.

Zobaczcie ile cudownych wartości ma marchewka. Coś tam zawsze wiedziałam ale nie aż tyle.

Czytanie rozwija, jak pisała profesor Janion wychowawczyni Olgi Tokarczuk, trzeba czytać, by nauczyć się myśleć. 

Ja czytam o BON :-)

Ale jest wiele dobrych książek, jasna sprawa

Deser

Bez miodu i pomarańczy

do poczytania 

Teraz Gotuje 

Pozdrawiam serdecznie :-)

sobota, 23 listopada 2024

Nasi bracia mniejsi

      Dzień dobry :-)

Jak miło znów siąść i popisać lub poczytać posty na blogu. 

Zimno coraz bardziej i coraz częściej słyszę o opiekowaniu się bezdomnymi zwierzętami. Ja wiem, że dobrzy ludzie robią co mogą, ale nie da się ocalić wszystkich. 

Może tylko przypomnę, że Fundacja Viva, która przybędzie na ratunek zwierzętom źle traktowanym, głodzonym, czy też wyrzuconym na ulicę. Trzeba podać miejsca.

W tym roku zapadł pierwszy wyrok Sądu za znęcaniem się nad psem. Praca opiekunów nie idzie na marne. Korabiewice to moje ulubione schronisko, bo znam wielu wolontariuszy z tego miejsca.

Ostatnio trafiłam na zbiórkę pieniędzy dla Fundacji Psy Ulicy.


Szłam sobie na kawkę do przyjaciół zobaczyłam stoisko pod małym schroniskiem dla kotków.
Można czasem zobaczyć jak śpią, czy bawią się, ale na ogół okna są przysłonięte, żeby nikt ich nie straszył 
. Nie raz widziałam jak ktoś zostawia karmę pod drzwiami. Myślałam, że tak to działa.
Od razu podeszłam, znając zasady w Korabkach, żeby coś kupić, zasilić schronisko i dowiedzieć się coś więcej. 
Na zdjęciu pani właśnie podaje mi ciacha do kawki, pycha były.

Wzięłam ulotkę, gdyby ktoś mógł pomóc.
Na ich stronie jest też informacja o kiermaszach, czy licytacji świątecznej na przykład.





To nasi bracia mniejsi jak nazwał Święty Franciszek z Asyżu. Czy można patrzeć jak im się dzieje krzywda?

Dla czytających do końca nagroda, wyjątkowa tęcza na szczęście.





środa, 13 listopada 2024

Domy Kultury w Warszawie

        Zakończenie obchodów jubileuszy Janusza Gajosa w Kinie Kultura w Warszawie, pełne wzruszeń.



        A 23 września w dzień urodzin Telewizja Polska emitowała spektakl Teatru Telewizji z udziałem aktora. 

Trzeba przyznać, że to były świetne obchody rocznicowe :-)

           Przy tej okazji chciałam wspomnieć o dwóch Domach Kultury w stolicy, które mnie ogromnie  zainteresowały. Gdyby ktoś miał okazje być w Warszawie, może chętnie zajrzy do tych miejsc.

W Domu Kultury Kadr byłam już kilka razy. Tam jest wiele ciekawych zajęć, ale dla mnie najciekawsze są sztuki w wykonaniu artystów amatorów. Co najważniejsze, można je obejrzeć otrzymując  darmowe wejściówki.

Nie jest to repertuar klasyczny. Współczesne problemy, spojrzenie na nie, rozwiązywanie ich.

Pierwszą sztuką była o zakażonych HIV.  Powody, cierpienie i pogodzenie się z takim losem, prawdziwa tragedia. 



Innym razem byłam na sztuce "Dojrzałość Kobiety". Balet, ani jednego słowa, muzyka.

No cóż, nie zrozumiałam nic a nic. Za to przyjaciółka, która ma nastoletnią córkę od razu zauważyła bunt. 

Krysia moja ekspertka w  dziedzinie teatru amatorskiego (i nie tylko), prorokuje, że tak będzie wyglądał teatr przyszłości. Sam sobie człowiek wymyśli co widzi. Bez libretta. Tytuł wskazuje temat rozmyślań

. Chyba o to chodzi? a Wy jak uważacie?

        Świetny jest też Dom Kultury na Ursynowie. Obejrzałam tam" Kolację na cztery ręce". Wykonanie amatorów bardzo udane. Zapewne wiecie, że do kolacji siadają dwaj kompozytorzy Jerzego Fryderyka Händla i Jana Sebastiana Bacha w 1747 roku w Hotelu Turyńskim w Lipsku. Rozmawiają o swojej twórczości, o swoim życiu. Okazuje się, że jeden drugiemu zazdrości. Bach geniusz, wolny człowiek, ale biedny. Haindl pisze na zlecenie, więc nie ma wolności, ani niestety talentu, za to jest bogaty.

Wikipedia przypomina:

Kolacja na cztery ręce – sztuka autorstwa niemieckiego pisarza i muzykologa Paula Barza. Jej akcja opiera się na fikcyjnym spotkaniu kompozytorów 

 W Domu Kultury Ursynów obejrzałam też sztukę o Aleksandrze Fredro. Artyści nie pokazywali, żadnej Jego sztuki, ale wyobrażali sobie, z jakiego powodu hrabia Aleksander Fredro miał takie poczucie humoru. Całkiem udany scenariusz.

            Teatry amatorskie moim zdaniem bardzo udany projekt. Zachęcam.

 Nie bywam na blogu zbyt często. Niestety dożo obowiązków. Teraz jeżdżę z wujkiem na rehabilitację. Trzeba mu pomóc. Na szczęście cztery zabiegi z pięciu możliwych jest na drętwiejące ręce, oby pomogły. Trzymajcie kciuki.

Jeszcze zdążyliśmy zobaczyć wiosnę na ogródku.

U Was też wiosna była na jesieni?

Październik a kwitnie bez



Jedną stokrotkę znalazłam



 A na 1 listopada kwitła nagietka na balkonie

Pozdrawiam serdecznie i do przeczytania :-)))
Może widzieliście coś fajnego w Domach Kultury lub w takich ośrodkach twórczych.?

wtorek, 5 listopada 2024

Janusz Gajos

          Dostałam wejściówkę do Kina Kultura, które to miejsce wybrał Janusz Gajos by uczcić swój podwójny jubileusz, 85 lat i 60 lat pracy artystycznej. Cztery dni mieliśmy okazję oglądać filmy z udziałem aktora, posłuchać wypowiedzi Janusza Gajosa i zaproszonych gości, przede wszystkim partnerów filmowych.

         Janusz Gajos został laureatem Nagrody im. Heleny Modrzejewskiej  za rok 2023.

Przedstawiciele Klubu Kultury przybyli Kalifornii


Nagrywałam głównie filmiki, więc  nie mogę pokazać dużo, ale kilka zdjęć też mam. 

Więcej na pewno jest w sieci.


Pierwszym zaproszonym był krytyk filmowy, powiedział, że Janusz Gajos potrafi zagrać wszystko. Wciela się w bohatera tak naturalne, że staje się tą osobą

Jest prawdziwy, jakby to nie była gra, tylko takim człowiekiem się staje.




Wręczenie nagrody






        Pierwszego dnia pan Janusz wspominał jak się rozpoczęła jego kariera. Pierwsze filmy, sztuki teatralne, kabarety.

Kiedy znalazł się w szpitalu po operacji wybudzali Go, jeden z lekarzy, zawołał wstajemy panie Turecki.
Drugiego dnia była ekranizacja filmu "Tam i z powrotem" Aktor wspominał, że gdy pokazywali ten film w Australii,  ludzie po ekranizacji płakali. Fakt film jest niezwykły. Polecam. Można przypomnieć sobie te czasy lub zobaczyć jak wyglądało życie w PRL-u.
      Tak na marginesie, serial Osiecka też znakomicie odzwierciedla życie w PRL-u.
Młodzi z mojego otoczenia, nieraz nie mogą uwierzyć, a nawet początkowo biorą to za fikcję literacką.
           "Piłkarski  poker" film mocny świetny scenariusz i świetny reżyser Janusz Zaorski
I film na który najbardziej czekałam, Jasminum. 
            Przed filmem wypowiadali się zaproszeni goście, reżyser i dziś dorosła Wiktoria, która zagrała małą Eugenię, nadal radosna. Reżyser wspominając pracę nad filmem powiedział, że rolę księdza Zdrówko pisał myśląc tylko o Januszu Gajosie.
            Ci co widzieli wiedzą jak piękny jest ten film, choć nie jest piękny z racji krajobrazu. Tych co nie widzieli, zachęcam by to zrobili. Może zachęci moja opinia. To jest prosty sposób by stać się świętym.
Choć sposób jest prosty, nie jest łatwy. Trzeba dać z siebie takie głębokie i spontaniczne współczucie.
            Współczucie ma wielką siłę. Dobrze mieć taki nawyk.

czwartek, 24 października 2024

Sławek Uniatowski śpiewa Franka Sinatrę

         




Cudowny koncert jazzowy odbył się w Łazienkach Królewskich.

Sławek Uniatowski śpiewał piosenki Franka Sinatry.

Zaprosiłam, wspomnianą już koleżankę z Tai Chi. Chciałam się odwdzięczyć za tak wiele przedstawień na które mnie zabrała.

Krysia była szczęśliwa. Mimo, że porusza się już z wózkiem jeździ po Warszawie. Przewraca się często. Jest poobijana, a nawet złamała palec.

Pytam, czy odwieźć, odprowadzić, pomóc wejść, czy wyjść? Czasem pozwala. Wsiadamy np. do autobusu, ale już sama wysiada. Każe mi jechać do domu i się nie martwić.

Mówi, że się nie boi!!!

i Pamięć ma rewelacyjną.

Naprawdę cud mimo wszystko. 

W lato dzięki niej byłam na kilku występach to przy okazji pokażę.

  






Mam nadzieję, że choć trochę odezwały się miłe wspomnienia piosenek Franka Sinatry.
Dłuższe nagrania nie przeszły, ale mam nadzieję odnajdziecie w sieci ulubione piosenki.
Można też zobaczyć duet Franka Sinatry z Elvisem Presleyem, braaawo

Lubicie Jazz? Kogo najbardziej?

Pozdrawiam serdecznie

wtorek, 15 października 2024

Piękne Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej

       Dzień dobry Drodzy Czytelnicy

Ucieszy Was, może, że byłam w Licheniu i ja, I ta świątynia zrobiła na mnie ogromnie ciepłe wrażenie. Zwłaszcza intencja Matki Bożej jest dla mnie bardzo cenna. Zostałam wychowana na modlitwach do Matki Bożej, głównie na różańcu, który babcia nosiła przy sobie.

Historii z Wikipedii poczytajcie sobie wedle życzenia. Ja pokażę na co zwróciłam uwagę po prostu



Na tym miejscu 1850 roku ukazała się na sośnie Matka Boska. 

Co chciała przekazać, o tym się rzadko mówi. Gównie mówi się, że objawienia mają ludzie bez grzechu. Jakby w nagrodę. A tymczasem : W czasie objawień Maryja wzywała do modlitwy, pokuty i przemiany życia oraz poleciła zbierać jałmużny na Msze św.

Niedaleko sosny postawiono pierwszą świątynię w Licheniu

Tam usłyszałam "gdzie miłość wzajemna i dobroć, tam znajdziesz Boga żywego"
Tego mnie uczyli w wynajmowanej salce u prywatnych właścicieli na katechezach. W PRL-u nie było  obowiązku. Obowiązku uczyli rodzice swoim przykładem. 


Zaczyna się ogromna świątynia w Licheniu. Zdjęcia z wieży









Dolny kościół



kilkaset tabliczek z nazwiskami darczyńców




cyt. Przodkowie nasi
      lepsi byli od nas
      i Bogu bliżsi, niech nam
      przypomną, że jesteśmy
      narodem mężnym,
     postępowym, mądrym,
     twórczym, zdolnym do
     poświęcenia, które rodzi się
     zawsze z wierności serca
     Naszej Królowej
     


Przekaz jak bardzo ważna jest rodzina dla wiary chrześcijańskiej. 
 To mówię ja: Ale nie z powodu 500 plus, która zamienia wiele rodzin w patologię, tylko z miłości.


Akt oddania Polski Bogurodzicy.
Ogłoszony na Jasnej Górze
3 maja 1966 roku
podpisał Kardynał Stefan Wyszyński.

 Taka prawda dziecko szuka ochrony u mamy




Główny ołtarz





















Wniebowzięcie Matki Bożej


Odchodząc  stamtąd pomyślałam, że naprawdę powstała świątynia na Chwałę Bożą. 
Wiem, że sami katolicy śmieją się, że tyle pieniędzy ludzie oddali. Jeśli ktoś miał życzenie
w ten sposób okazać swą miłość do Boga, to chwała mu za to. Udało się stworzyć arcydzieło jasne, pełne miłości i nauki jak żyć w imię boże.
Wierzę, że powstało z uczciwych powodów.
Jeśli ktoś nie ma takiego życzenia, woli modlitwę w małym kościółku, to też wielka zasługa.
Każdy ma swój sposób, by stać się dobrym, uczciwym, współczującym człowiekiem.

Ja na przykład uczę się dzogczen z Tybetu. Jednym z nauczycieli jest Dalajlama XIV reinkarnacja Avalokiteśvary, dosł. Pan patrzący w dół ([na świat], tzn. ze współczuciem);  – jest jednym z najważniejszych bodhisattwów w buddyzmie mahajany i wadżrajany, uosabiającym współczucie cyt Wikipedia.

Na koniec ulubione słowa "gdzie miłość wzajemna i dobroć tam znajdziesz Boga żywego"
Pismo Święte Nowy Testament 1 list św. Jana
Jezus Chrystus uczył miłosierdzia całe swoje życie. 
Trzeba pamiętać
Nie zapominać.
I nie dać propagandzie, jak mówił powstaniec w 80 rocznicę wybuchu


Dziś dopisałam w tytule, że piękna. Pomyślałam sobie, że zraziłam ludzi ostatnim postem o świątyni w Wilanowie. Ja nie jestem wrogiem chrześcijan !!!