Okazało się, że prezent dla dziadka z Warszawy przywieźliśmy nie lada. Śmieliśmy się, że to wnuk przywiózł bo przecież miał podlewać. Ledwie dojechaliśmy na miejsce zaczęła się wichura. Najpierw łagodna ale potem lunęło rzęsiście.
Dziadek skakał z radości a my razem z Nim bo roślinki już były takie biedne.
Miło było popatrzeć
Nie było u nas szkód.
Wieczorem wybrałyśmy się z Marcią na spacer, Po burzy przychodzi spokój i nam się udzielił.
Zobaczyłyśmy dziewanny (chyba) piękne
Nasza jedna malwa się otworzyła..
Na drogę przysiadały co i rusz fajne ptaszki. Jeden w końcu został uwieczniony przeze mnie, ale niewyraźne to zdjęcie, bo ciągle podskakiwał, skubany .Najważniejsze, że jest, wygląda, że wyjątkowy :-D
Ale nie wiem co/kto to?
Kolejny wspaniały dzień, tyle radości. Szczęścia dopełniła podróż powrotna, szybka, wesoła.
Syn prowadził, Ten to potrafi. Kto by pomyślał hehehe
wtorek, 28 czerwca 2016
niedziela, 26 czerwca 2016
Truskawy
Życzenia szybkiego powrotu do zdrowia i do radości przesyłam mojej koleżance Agnieszce, blogerce, dzięki której prowadzę bloga... i dużo innych rzeczy fajnych robię.
Ile dobrego dała to na pewno do Niej wróci,
Cierpliwości Agnieszko, na pewno wróci!!!
Różyczkę wysyłam dla blogerki Agatki. Już bez podstępów,będzie dzisiaj sielsko.. hehe
No tak, są wakacje, upał, róże a ja tu ze swoimi mądrościami wyjeżdżam hihi.
Muszę sobie pofilozofować jak mnie najdzie.
No muszę,po prostu muszę,
inaczej się uduszę...
Hehe
Ale w sumie niezły był ten wywód ostatni i bardzo optymistyczny :-D
Dla wszystkich, którzy jeszcze mnie czytają mam zdjęcia pięknego, działkowego świata
Nie pamiętam co to, ale śliczne, prawda ?!
Zaczynają kwitnąć warszawianki, których mamy zatrzęsienie.. ale będzie cudnie..
Rozchodniki jakieś..
Truskawki,obrodziły w tym roku :-D
Niestety susza straszna. Deszcz do Mazowsza nie dotarł i trzeba dziś podlać.
Ale młoda, silna gwardia jedzie, imieniny dziadka obchodzić to w prezencie wnuk podleje.
A to nie lada prezent, bo wodę się wyciąga ze studni, lekko nie jest.
:-D
Wszystkiego wesołego życzę !
Ile dobrego dała to na pewno do Niej wróci,
Cierpliwości Agnieszko, na pewno wróci!!!
Różyczkę wysyłam dla blogerki Agatki. Już bez podstępów,będzie dzisiaj sielsko.. hehe
No tak, są wakacje, upał, róże a ja tu ze swoimi mądrościami wyjeżdżam hihi.
Muszę sobie pofilozofować jak mnie najdzie.
No muszę,po prostu muszę,
inaczej się uduszę...
Hehe
Ale w sumie niezły był ten wywód ostatni i bardzo optymistyczny :-D
Dla wszystkich, którzy jeszcze mnie czytają mam zdjęcia pięknego, działkowego świata
Nie pamiętam co to, ale śliczne, prawda ?!
Rozchodniki jakieś..
Truskawki,obrodziły w tym roku :-D
aż sok zrobiliśmy, pycha był
o dziwo, lekko kwaskowy
Niestety susza straszna. Deszcz do Mazowsza nie dotarł i trzeba dziś podlać.
Ale młoda, silna gwardia jedzie, imieniny dziadka obchodzić to w prezencie wnuk podleje.
A to nie lada prezent, bo wodę się wyciąga ze studni, lekko nie jest.
:-D
Wszystkiego wesołego życzę !
sobota, 25 czerwca 2016
Bocian
24 czerwca to wielkie święto w naszej rodzinie, imieniny mojej babci Janiny.
Imieniny i urodziny babci były hucznie obchodzone, zjeżdżała się cała rodzina jak na Boże Narodzenie, hehe. Wygląda na to, że była to wyjątkowa osoba dla wszystkich. Do Stanisława, mojego dziadka, też prawie wszyscy zjeżdżali ale dzień Jego urodzin pozostał dla mnie tajemnicą. Nikt nie wiedział, mówili, że jakoś na jesieni ;-) Pewnie i On sama nie przykładał do tego wagi.
Pojechałam dziś na cmentarz zapalić lampeczkę.
Od 18 lat patrzy na nas z Góry.
Ona nauczyła mnie miłości do kotów i do innych zwierzaków zresztą też. Kiedy ostatnio byłam na działce sama, bez stresu przedefilował środkiem obcy kot. Widziałam go już ale nie spoufala się tylko idzie swoją drogą. Mimo wszystko milo było popatrzeć.
Oczywiście nawoływałam go, ale nie zwracał uwagi w ogóle. Bardzo pasowało powiedzenie babci o kociej naturze :
- kici,kici
- mam Cię w życi (gwara kaszubska) :-D
Ponieważ było spokojnie to przyleciała sójka
Na niebie szybował bocian.
Nie chciało mi się wstać po aparat,ups. A tata się dopytywał żywo:zrobiłaś, zrobiłaś zdjęcie?
Chciałby mieć na pamiątkę bociana na naszym niebie. Jeszcze mi się uda zrobić taki prezent !
Kiedy tak sobie leżałam pod drzewem przypomniało mi się, że ktoś ostatnio zarzucał mi, że wzbudzam poczucie winy i że to źle.
!?
Jakiś czas temu często to słyszałam. To przykre bardzo. Zwłaszcza, że ja osoba niedowartościowana natychmiast miałam poczucie winy.
Więc kto tu u kogo wzbudzał poczucie winy?? !!
Często też słyszałam, że źle interpretuję fakty. No ciekawe...
Ale jeśli ktoś jest zdania, że wszystko można zinterpretować w taki lub inny sposób, powinien wiedzieć, że tym bardziej poczucie winy jest indywidualną sprawą.
Ja miałam poczucie winy, bo najbliższe dwie osoby ciągle mi wytykały, że ja kiepska jestem bo nie robię tego czy tamtego a ktoś tam jest wspaniały i robi, w dodatku nie doceniam tego co mam.
Albo poczucie winy pojawia się dlatego, że zrobiło się coś, co kłóci się z ideami jakie się wyznaje z zaspokajaniem potrzeb wynikających z egoizmu, z ignorancji.
Rozumiem już dlaczego ktoś woli inne towarzystwo niż moje. Po co komu osoba, która psuje dobre samopoczucie, burzy samozadowolenie, samozachwyt. Lepiej być w śród takich co się błyszczy, gdzie się jest gwiazdą, hehe.
Że też ja na to nie wpadłam. Dobrze mówili, że tylko beksa ze mnie.
Ja po prostu jestem, byłam prostym, uczciwym, dobrym człowiekiem. Myślałam, że wszyscy tacy są.
Każdy mierzy innych swoją miarą. Stąd pewnie wniosek, kiedyś wysunięty, że nie znam się na ludziach .
Jakimś cudem oprzytomniałam.
Niemniej jednak wysunięty zarzut zabolał trochę .pewnie dlatego, ze przypomniał szereg przykrych zdarzeń.
Dobiło mnie jeszcze zdanie zamieszczone na FB, że ktoś kto wywołuje w tobie poczucie winy chce przejąć władzę nad tobą.
Pomimo,ze uznałam to za bzdurę to jednak zirytowałam się porządnie.
Po jakimś czasie jednak odkryłam genialność tego stwierdzenia.
Jeśli w kimś odzywa się poczucie winy to znak, że jego prawdziwa natura, czysta i doskonała chce zapanować. W końcu usunie ignorancję, brak współczucia i niedowartościowanie i pozwoli ukazać się miłości i mądrości .
Teraz może być potrzeba brylowania w towarzystwie, głoszenia mądrości różnych, ale w końcu przyjdzie czas nie tylko teoretycznie ale i praktycznie być wspaniałym.
Czas pokaże....
No ciekawe? !
:-D
Imieniny i urodziny babci były hucznie obchodzone, zjeżdżała się cała rodzina jak na Boże Narodzenie, hehe. Wygląda na to, że była to wyjątkowa osoba dla wszystkich. Do Stanisława, mojego dziadka, też prawie wszyscy zjeżdżali ale dzień Jego urodzin pozostał dla mnie tajemnicą. Nikt nie wiedział, mówili, że jakoś na jesieni ;-) Pewnie i On sama nie przykładał do tego wagi.
Pojechałam dziś na cmentarz zapalić lampeczkę.
Od 18 lat patrzy na nas z Góry.
Ona nauczyła mnie miłości do kotów i do innych zwierzaków zresztą też. Kiedy ostatnio byłam na działce sama, bez stresu przedefilował środkiem obcy kot. Widziałam go już ale nie spoufala się tylko idzie swoją drogą. Mimo wszystko milo było popatrzeć.
Oczywiście nawoływałam go, ale nie zwracał uwagi w ogóle. Bardzo pasowało powiedzenie babci o kociej naturze :
- kici,kici
- mam Cię w życi (gwara kaszubska) :-D
Ponieważ było spokojnie to przyleciała sójka
Na niebie szybował bocian.
Nie chciało mi się wstać po aparat,ups. A tata się dopytywał żywo:zrobiłaś, zrobiłaś zdjęcie?
Chciałby mieć na pamiątkę bociana na naszym niebie. Jeszcze mi się uda zrobić taki prezent !
Kiedy tak sobie leżałam pod drzewem przypomniało mi się, że ktoś ostatnio zarzucał mi, że wzbudzam poczucie winy i że to źle.
!?
Jakiś czas temu często to słyszałam. To przykre bardzo. Zwłaszcza, że ja osoba niedowartościowana natychmiast miałam poczucie winy.
Więc kto tu u kogo wzbudzał poczucie winy?? !!
Często też słyszałam, że źle interpretuję fakty. No ciekawe...
Ale jeśli ktoś jest zdania, że wszystko można zinterpretować w taki lub inny sposób, powinien wiedzieć, że tym bardziej poczucie winy jest indywidualną sprawą.
Ja miałam poczucie winy, bo najbliższe dwie osoby ciągle mi wytykały, że ja kiepska jestem bo nie robię tego czy tamtego a ktoś tam jest wspaniały i robi, w dodatku nie doceniam tego co mam.
Albo poczucie winy pojawia się dlatego, że zrobiło się coś, co kłóci się z ideami jakie się wyznaje z zaspokajaniem potrzeb wynikających z egoizmu, z ignorancji.
Rozumiem już dlaczego ktoś woli inne towarzystwo niż moje. Po co komu osoba, która psuje dobre samopoczucie, burzy samozadowolenie, samozachwyt. Lepiej być w śród takich co się błyszczy, gdzie się jest gwiazdą, hehe.
Że też ja na to nie wpadłam. Dobrze mówili, że tylko beksa ze mnie.
Ja po prostu jestem, byłam prostym, uczciwym, dobrym człowiekiem. Myślałam, że wszyscy tacy są.
Każdy mierzy innych swoją miarą. Stąd pewnie wniosek, kiedyś wysunięty, że nie znam się na ludziach .
Jakimś cudem oprzytomniałam.
Niemniej jednak wysunięty zarzut zabolał trochę .pewnie dlatego, ze przypomniał szereg przykrych zdarzeń.
Dobiło mnie jeszcze zdanie zamieszczone na FB, że ktoś kto wywołuje w tobie poczucie winy chce przejąć władzę nad tobą.
Pomimo,ze uznałam to za bzdurę to jednak zirytowałam się porządnie.
Po jakimś czasie jednak odkryłam genialność tego stwierdzenia.
Jeśli w kimś odzywa się poczucie winy to znak, że jego prawdziwa natura, czysta i doskonała chce zapanować. W końcu usunie ignorancję, brak współczucia i niedowartościowanie i pozwoli ukazać się miłości i mądrości .
Teraz może być potrzeba brylowania w towarzystwie, głoszenia mądrości różnych, ale w końcu przyjdzie czas nie tylko teoretycznie ale i praktycznie być wspaniałym.
Czas pokaże....
No ciekawe? !
:-D
poniedziałek, 20 czerwca 2016
Kleszcze
Po piątkowej ulewie roślinki odżyły. Zrobiło się kwieciście na działce. Najpiękniej wyglądają nagietki, których mamy dużo bo tata pije napar dla zdrowia. Nas też zachęca, ale my na razie doceniamy walory estetyczne tych kwiatuszków. Dzięki nim jest tak wesoło bo słonecznie.
To parę egzemplarzy tylko ale różnorodność tych kwiatów jest ogromna. A jeszcze wiele kwiatuszków zachwyciło. Dla alergików wirtualny pokaz,żeby nacieszyli oczy bez wychodzenia z domu i kichania.
To parę egzemplarzy tylko ale różnorodność tych kwiatów jest ogromna. A jeszcze wiele kwiatuszków zachwyciło. Dla alergików wirtualny pokaz,żeby nacieszyli oczy bez wychodzenia z domu i kichania.
Różyczki też nam kwitną.
Trzeba patrzeć na ładne rzeczy! też tak słyszeliście ?
:-D
Przychodzi do nas kot. On nie jest nasz, ale najwyraźniej my jesteśmy jego. Zjawia się gdy tylko ktoś się kręci, nie podchodzi za blisko ale wyleguje się nieopodal i zjada jeśli się go częstuje.
Po latach odwiedzin zaczął reagować na kici kici i daje się trochę pogłaskać.
Ostatnio troszkę bardziej się nadstawiał i córka wyczuła, że w sierści ma kilka kleszczy. Szkoda się zrobiło stworzenia. No ale co zrobić? Przecież nie da sobie wyjąć bo dziki a poza tym strach,że podrapie, wystraszy się i więcej nie przyjdzie.
Wiem skąd ten kot przychodzi więc zaryzykowałam pójść do sąsiadów i powiedzieć im. Nie było to prosta decyzja, oj nie. Przede wszystkim nie znam ludzi, tylko tyle, że mówimy sobie dzień dobry. Mogliby się wkurzyć, że ich kotem się interesuje i pouczam.
Niezręczna sytuacja.
Do wyboru miałam: nie mówić nic i skazać kota albo powiedzieć i mieć nadzieję, że go będą ratować.
I poszłam....
Okazało się,że bardzo dobrze zrobiłam. Kot jest naprawdę powsinogą i sąsiadka tylko jeść mu daje ale nie głaszcze bo on nie jest przymilny więc nie wiedziała, że ma kleszcze. Na wiosnę dała jakieś proszki.profilaktycznie. Nie przypuszczała, że trzeba znowu. Podziękowała za informacje i mu pomoże.
To był wspaniały dzień.
Przede wszystkim poczułam się bardzo odważna hehe
Ale wspaniałe jest to, że tyle osób zatroszczyło się o kota włóczęgę.
PS W tym roku nie było ostrej zimy więc kleszczy jest mnóstwo. Trzeba uważać i dzieci oglądać koniecznie. Podobno jest szczepionka przeciwko kleszczowemu zapaleniu opon mózgowych.
sobota, 18 czerwca 2016
Burza
Ostatni dzień rehabilitacji w nowej przychodni bardzo mnie wzruszył. Tyle zainteresowania i ćwiczeń dostałam na odchodne. Kiedy ja to wszystko mam robić, hehe. Ja to bym chciała posiedzieć i żeby mnie nic nie bolało. Uch ...
Dobrze,że ćwiczę tai chi, czyli wszystko co potrzeba mi, żebym wracała do sprawności. Powolutku, powolutku wszystko się nastawi, Mam nadzieję, że dożyję ;-). Oczywiście prądy, kąpiele rozgrzewające, masaże, konkretne ćwiczenia są bardzo przydatne ale na rehabilitacje jest długi czas oczekiwania a prywatnie skorzystać nie mogę bo to dużo pieniędzy kosztuje.
Tym razem, fizjoterapeuta zwrócił uwagę na rozciąganie powięzi i uruchamianie receptorów typu c (chyba) odpowiadających za dobry nastrój (tak to zapamiętałam, hehe, ale nie wiem, czy czegoś nie poplątałam). Czyli mam ćwiczyć na rolce. Okazało się, że rolowanie mięśni to bardzo dobrze znane sportowcom ćwiczenie czyli mojemu synowi też. Pytam więc, z lekką pretensją, czemu mi tego nie polecił robić? Syn zdziwiony odparł, że nie przypuszczał, że będę chciała, że się nie obrażę i nie pokłócę, że się znęca nade mną. Jak to? Przecież pomalutku robię dużo ćwiczeń, nie obijam się, przecież. Po paru dniach, pani rehabilitantka, pokazała ćwiczenia i zachęciła do popróbowania. O ja, co za ból! Syn dobrze przeczuwał, że nie będę chciała robić tak dla Jego widzimisię. Ucieszył się, że fachowiec mi to polecił, skwitował to stwierdzeniem: teraz to ja cię przypilnuję. Strasznie przy tym uradowany.??
Na szczęście, po paru dniach, stwierdzono, że to jeszcze za wcześnie dla mnie. A rozciąganie mam na tai chi i najwyraźniej pobudzam receptory, bo ja i wszyscy po ćwiczeniach są szczęśliwi, zrelaksowani.
Polecono mi jeszcze pływanie. W Cieplicach chodziłam do term i nawet polubiłam masaże wodne, ćwiczyłam nawet aerobic w wodzie , ale tu w Warszawie to wypadałby się nauczyć pływać, łoj
O właśnie, kończąc poprzedniego posta, zapytałam czy wszyscy szczęśliwi. Potem sobie zdałam sprawę, że to częste pytanie, które zadawałam prowadząc zajęcia. Swego czasu łapałam każdą chwilę dobrego samopoczucia, i nakłaniałam wszystkich na zwrócenie na to uwagi hehe. Po jakimś czasie spotkałam na zajęciach osobę, która ucieszyła się na mój widok i mówi: pamiętam Cię, kiedyś miałaś zastępstwo i pytałaś co jakiś czas, czy my się dobrze czujemy, czy już szczęśliwi? hehe Zapytała jak się mam. Tak jak widać, mówię. Ona na to, że po mnie to nie widać bo ja się zawszę śmieję. No tak, to u mnie normalne, boli mnie porządnie często ale tak się cieszę, że wyszłam z domu, że uśmiecham się szeroko.
Dzięki temu, że ludzie na wózkach, niepełnoprawni, chorzy na raka, na cukrzycę, na depresję itp ćwiczą w grupie lepiej się czują i dokonują wielkich osiągnięć.
W Warszawie w Łazienkach Królewskich co niedziela ćwiczymy i ludzie się przyłączają.
Otwarty jest też nowy klub w Gdańsku. Podobno jest dużo zainteresowanych :-D
Tak się nauczyłam wychwytywać wszystko co choć trochę korzystne, że pomimo smutku ucieszyłam się na widok chmur zapowiadających deszcz. W Warszawie od wczoraj burzowo.
Dziś lunęło, burza powyrywała drzewa. Jedno przewaliło się na miejsce gdzie stawiamy samochód, całe szczęście, że córka odjechała w porę. Zdążyłam wrócić od lekarza, uff :-D
Padał wielki grad.
Ale wyszło jeszcze słonko :-D
Ciekawe jak tam roślinki na działce?
A u Was? Roślinki opite?
:-D
Dobrze,że ćwiczę tai chi, czyli wszystko co potrzeba mi, żebym wracała do sprawności. Powolutku, powolutku wszystko się nastawi, Mam nadzieję, że dożyję ;-). Oczywiście prądy, kąpiele rozgrzewające, masaże, konkretne ćwiczenia są bardzo przydatne ale na rehabilitacje jest długi czas oczekiwania a prywatnie skorzystać nie mogę bo to dużo pieniędzy kosztuje.
Tym razem, fizjoterapeuta zwrócił uwagę na rozciąganie powięzi i uruchamianie receptorów typu c (chyba) odpowiadających za dobry nastrój (tak to zapamiętałam, hehe, ale nie wiem, czy czegoś nie poplątałam). Czyli mam ćwiczyć na rolce. Okazało się, że rolowanie mięśni to bardzo dobrze znane sportowcom ćwiczenie czyli mojemu synowi też. Pytam więc, z lekką pretensją, czemu mi tego nie polecił robić? Syn zdziwiony odparł, że nie przypuszczał, że będę chciała, że się nie obrażę i nie pokłócę, że się znęca nade mną. Jak to? Przecież pomalutku robię dużo ćwiczeń, nie obijam się, przecież. Po paru dniach, pani rehabilitantka, pokazała ćwiczenia i zachęciła do popróbowania. O ja, co za ból! Syn dobrze przeczuwał, że nie będę chciała robić tak dla Jego widzimisię. Ucieszył się, że fachowiec mi to polecił, skwitował to stwierdzeniem: teraz to ja cię przypilnuję. Strasznie przy tym uradowany.??
Na szczęście, po paru dniach, stwierdzono, że to jeszcze za wcześnie dla mnie. A rozciąganie mam na tai chi i najwyraźniej pobudzam receptory, bo ja i wszyscy po ćwiczeniach są szczęśliwi, zrelaksowani.
Polecono mi jeszcze pływanie. W Cieplicach chodziłam do term i nawet polubiłam masaże wodne, ćwiczyłam nawet aerobic w wodzie , ale tu w Warszawie to wypadałby się nauczyć pływać, łoj
O właśnie, kończąc poprzedniego posta, zapytałam czy wszyscy szczęśliwi. Potem sobie zdałam sprawę, że to częste pytanie, które zadawałam prowadząc zajęcia. Swego czasu łapałam każdą chwilę dobrego samopoczucia, i nakłaniałam wszystkich na zwrócenie na to uwagi hehe. Po jakimś czasie spotkałam na zajęciach osobę, która ucieszyła się na mój widok i mówi: pamiętam Cię, kiedyś miałaś zastępstwo i pytałaś co jakiś czas, czy my się dobrze czujemy, czy już szczęśliwi? hehe Zapytała jak się mam. Tak jak widać, mówię. Ona na to, że po mnie to nie widać bo ja się zawszę śmieję. No tak, to u mnie normalne, boli mnie porządnie często ale tak się cieszę, że wyszłam z domu, że uśmiecham się szeroko.
Dzięki temu, że ludzie na wózkach, niepełnoprawni, chorzy na raka, na cukrzycę, na depresję itp ćwiczą w grupie lepiej się czują i dokonują wielkich osiągnięć.
W Warszawie w Łazienkach Królewskich co niedziela ćwiczymy i ludzie się przyłączają.
Otwarty jest też nowy klub w Gdańsku. Podobno jest dużo zainteresowanych :-D
Tak się nauczyłam wychwytywać wszystko co choć trochę korzystne, że pomimo smutku ucieszyłam się na widok chmur zapowiadających deszcz. W Warszawie od wczoraj burzowo.
Dziś lunęło, burza powyrywała drzewa. Jedno przewaliło się na miejsce gdzie stawiamy samochód, całe szczęście, że córka odjechała w porę. Zdążyłam wrócić od lekarza, uff :-D
Padał wielki grad.
Ale wyszło jeszcze słonko :-D
Ciekawe jak tam roślinki na działce?
A u Was? Roślinki opite?
:-D
Subskrybuj:
Posty (Atom)











