. Ja już od dawna nie zaprzątam nikomu głowy jakimiś niepowodzeniami, ale z racji tego, że jestem człowiekiem nieumarłym mam trochę zaskakujące spojrzenie na świat, co rzeczywiście może wprowadzać w zakłopotanie.
Logopeda zaproponowała, żebym się w coś zaangażowała, pomagała innym, wychodziła do ludzi z troską. No ale ja przecież to wszystko robię w miarę możliwości, hehe.
I tu pani powiedziała bardzo cenną rzecz: Ci co mają problemy z mówieniem to dopiero są samotni.
Dopiero uświadomiłam sobie, że tak naprawdę to ja czekam aż ktoś mnie zagada, sama się nie pcham, boję się być nachalna, bo to też odstrasza.
Postanowiłam zacząć od nowa.
Na tai chi zagadałam do znajomej. Zaraz przyłączyła się inna osoba, której dawno nie widziałam. Uśmiechał się ktoś, gdy udało mi się zrobić jakieś ćwiczenie. Biłam brawo gdy komuś się udało. Poczułam się jak kiedyś, dawno, dawno temu. Ludzie mnie lubią jak za dawnych lat, bo jestem znów życzliwą, serdeczną osobą .
Niby od dawna starałam się taka być, ale jednak dopiero teraz prawdziwie taka jestem, bo mówię do ludzi z sympatią. To ja zaczynam w taki sposób, a nie tylko włączam się do dyskusji na poważniejsze tematy. Nie boję się, że ktoś mnie źle odbierze. Jeśli tak się stanie, to trudno, to już niestety jego sprawa.
Terapią do tej pory było pisanie. Całkiem nieźle się w tym odnalazłam. Polubiłam to bardzo.
No ale ostatnio ktoś skomentował moją wypowiedź niezbyt przyjaznie . Sprowokowało mnie to do odpisania w dość osobisty sposób i to dość ostro.
To nie było w społeczności blogowej, tu spotkam dużo serdeczności, ale jeszcze większej i wiele osób to przeczytało.
Niektórzy uważają, że nie można się dać sprowokować i pisać dość otwarcie co się myśli, że innym nie potrzebne w to wnikać.
Ale przecież kto chce to czyta. A ci co niechcący przeczytają i wprowadzi ich to w zakłopotanie, albo zepsuje dobry nastrój, to już trudno. To jest najlepszy dowód, ze powinien o tym pomyśleć, nie spychać pod dywan, tylko rozpuścić ten bój.
Koniec końców ja tam jestem z siebie zadowolona. Bez względu na to czy przyniesie to korzyści, czy nie, dzięki temu wzrósł mój szacunek dla siebie.
A może odpiszą mi coś co zmieni mój punkt widzenia?
No dobrze, jestem otwarta na wiedzę, co najwyżej się zdziwię.
Często tak bywa, od kiedy jestem w królestwie Wiena Wiecznie Zaskoczonego, hehe, a to przecież bardzo dobrze rokuje.
Ku mojej radości znalazłam bombki z szarej wełny zrobione w zeszłym roku.
Najpierw zaczęłam ozdabiać diamencikami.
Wszystkiego dobrego Kochani :-)

















































