czwartek, 11 lutego 2021

TVP Kultura

      Bardzo lubię oglądać ten program. Często są wywiady z ciekawymi ludźmi kultury. Ostatnio był wywiad z Emilianem Kamińskim. Znam tego aktora ze 30 lat. Pamiętam go z Teatru Ateneum. Biegałyśmy z koleżankami z liceum do teatrów bardzo często no i  z racji wieku zwracałyśmy uwagę na ładnych chłopaków. Tam wypatrzyłyśmy też Krzysztofa Ibisza, który potem grał w Teatrze Studio :-) Ech to były czasy.

Emilian Kamiński zdobył moje serce w sztuce "Obrona jaskiniowca", jest świetna, od wielu lat nie schodzi z afisza. Całkowite moje uznanie zyskał, gdy udało mi się dostać do Teatru Kamienica. Słyszałam o tym teatrze z mediów, ale dopiero gdy zobaczyłam na własne oczy, jak to jest zorganizowane i naprawdę promuje kulturę Warszawy stałam się ich zagorzałym zwolennikiem. Warszawa dla Emiliana cyt. : Skupiam się na moim teatrze Kamienica i na mojej ukochanej Warszawie, której ten nasz teatr chcę poświęcić. Powstaje teraz przy teatrze miejsce, które nazwaliśmy Nasza Warszawa. Będzie to coś w rodzaju małego muzeum, gdzie będą pamiątki z dawnej Warszawy.

 O tym wszystkim możecie przeczytać w internecie, kiedy minie protest przeciwko dodatkowemu opodatkowaniu mediów. 

Dla mnie najwspanialszym przedsięwzięciem było organizowanie Wigilii dla ludzi bezdomnych. To sprawiło, że Emiliana Kamińskiego zaczęłam postrzegać jako wspaniałego człowieka. 

W wywiadzie między innymi pan Emilian opowiadał jak powstawał Teatr Kamienica, ile trudności, ile pracy go to kosztowało i z racji tego, ile stresu doświadczył. Po tych przejściach uodpornił się nieco i dziś już potrafi częściej zachować spokój. Pan Emilian opowiadał, że co rusz stawał przed murem, że się nie da czegoś przejść, że nie wie  co robić, wtedy rozmawiał w duchu ze swoimi przyjaciółmi, nieżyjącymi profesorami, aktorami, którzy nauczyli wierności swoim ideom. Z bezradnością zapewniał o swoich czystych intencjach powstania teatru, o problemach i na drugi dzień mur padł, problem, jakimś cudem znalazło się rozwiązanie. Pan Emilian powiedział, że to jest właśnie wiara, która czyni cuda :-) 

A mnie się przypominają słowa Dalajlamy zacytowane w poście z 6 lutego ..." Potrzebna jest pełna mobilizacja, w trakcie której, umysł obudzi swą własną przytomność i inteligencję nijako od środka.

 Moim zdaniem to tą czystą intencję obudził pan Emilian, która przyciąga również pomoc cudownych, dobrych ludzi.

Emilian Kamiński dostał też dotację z Unii na rozwój teatru. Zażartował, że przeczytał o pomocy jaką dostali rolnicy, to pomyślał, ze spróbuje i on może dostanie na teatr? I dostał :-)  

   Napisałam posta 25 kwietnia 2016 roku po obejrzeniu sztuki "Intryga w teatrze", byłam tam pierwszy raz :-)

Naprawdę repertuar jest świetny. Cudowni aktorzy. Działa też scena dla dzieci. Cieszy się wielkim powodzeniem. Jedno przedstawienie jest oparte na znanym komiksie Papcia Chmiela :-) 

Jakiś czas temu zagrał w tym teatrze Krzysztof Ibisz po 20 latach nieobecności na scenie.

 O pracy nad tym projektem i nie tylko przeczytacie w wywiadzie 

Z Emilianem Kamińskim, reżyserem i dyrektorem teatru Kamienica, rozmawia Anna Wolska.

Serdecznie polecam :-)

Mimo wielkiego uznania nie lubię śpiewania pana Emiliana, hehehe

    Ja już rozpoczęłam kolejną rehabilitację. Trafiłam na bardzo serdeczną fizjoterapeutkę i mam gorące fango, więc .... życie jest piękne. 

Zrobiłam pyszną sałatkę z kaszą gryczaną, fetą. Nigdy czegoś takiego nie jadłam, pycha :-) Do sałatki dodaje się między innymi natkę pietruszki i sok z cytryny. Przypomniało mi się, że pani dietetyk zwróciła mi uwagę jakie to jest cenne połączenie. Wyzwala się żelazo o ile dobrze pamiętam.

Warszawa znów jest obsypana śniegiem :-) chodzę z kijkami, żeby się nie wywrócić, uch, ale chodzić trochę trzeba

Takiemu to dobrze :-))

 

Protest mediów już się skończył, można czytać wiadomości w internecie.

środa, 10 lutego 2021

Okazuje się, że taka postawa jest bardzo cenna :-)

     cyt. Dzogczen Dalajlama XIV

....."Obudziwszy w sobie altruistyczną postawę, złóżcie obietnicę płynącą z głębi serca, że od tej pory będziecie dobrymi ludźmi i gdy nadarzy się okazja, pomożecie innym czującym istotom, a jeśli nie, to przynajmniej nie będziecie im szkodzić. Najważniejsze, abyście poczynili to zobowiązanie z całego serca, tak aby raz obudzony duch altruizmu przeniknął każdy aspekt waszego życia.

..... Metody wskazują tu na praktykę rozbudzenia altruistycznej postawy - umysłu oświecenia - która motywuje nas do pomagania innym za pomocą takich zręcznych środków jak szczodrość, moralne postępowanie, cierpliwość, niesłabnący entuzjazm czy medytacyjna koncentracja...."

    Przypomniało mi się, że na religii uczyło się dzieci, że każdy jest człowiek jest dobry. Dalajlama XIV przypomina,że trzeba taką postawę obudzić w sobie. Bez względu na religię jest to umysł oświecenia.

Zabieganie o zadowolenie własnego ego, moim zdaniem, prowadzi do cierpienia. Aby stać się szczęśliwym tak mówił Dalajlama  cyt.:

..." Kiedy zatem właściwie rozpoznamy cierpienie, będziemy w stanie odszukać jego przyczyny i określić jego prawdziwe źródło. Po odnalezieniu tego źródła  będziemy mogli rozwinąć w sobie autentyczne życzenie, aby uwolnić się od cierpienia i jego przyczyn. Będziemy też mieć wystarczająco dużo siły , żeby przeciąć wiążące nas pęta.

Krótko mówiąc, niechciane konsekwencje jak cierpienie czy ból, są wynikiem niezdyscyplinowania i negatywnych stanów umysłu, podczas gdy doświadczenia pożądane - jak szczęście czy przyjemność - wypływają z pozytywnych stanów poskromionego umysłu. Wszystko zależy od stanu naszego umysłu - nad którymi potrafimy lub nie potrafimy zapanować - to dlatego Budda naucza w sutrach, że jesteśmy swoimi własnymi panami i nie istnieje żaden zewnętrzny władca...." 

.......

Po latach zrozumiałam, że moje cierpienie wynikało ze stanu umysłu. Niemniej jednak wydarzenia wokół mnie doprowadziły do takiego stanu. Od dziecka jesteśmy uczeni, wychowywani według niekoniecznie dobrych wzorców, więc stajemy się ludźmi, którzy tak naprawdę nie umieją zadbać o szczęście. W poczuciu winy uczyłam się od kogoś, kto absolutnie mylił pojęcia, jego wizja, świadomość, tylko pogłębiały moje poczucie gorszości. 

O dziwo po wypadku zaczęło się wszystko odmieniać w mojej głowie.  Znalazłam przyczyny mojego cierpienia, uwolniłam się od tego, znalazłam tak dużo siły, aby zerwać wiążące mnie pęta. O wszystkim tu pisałam. Dziś już mogę  potwierdzić, że mój umysł nie był zdyscyplinowany :-) 

Powiem o tym tyle na ile zrozumiałam te nauki. Może to jest tylko moja wizja, Dalajlama miał co innego na myśli, musicie sami  przeczytać jago nauki, ale to co przeżyłam już jest warte docenienia.

Zaczęłam od współczucia, bo uważam, że dzięki temu miałam tak otwarte serce, że umiałam dostrzec szansę na rozwój umysłu. Te wydarzenia, których byłam świadkiem oczywiście były prawdą, nie moją fantazją, ja po prostu mogłam na nie inaczej zareagować. Absolutnie nie musiałam zgadzać się i polubić tego co się działo. Ale powinnam przede wszystkim zrozumieć co się dzieje, dlaczego, dlaczego ja tak cierpię i współczuć nie tylko sobie. 

Taki wniosek jest dowodem na to, że musiałam przejść taką szkołę, żeby tyle zrozumieć. Mam nadzieję, że nie tylko ja wyciągnęłam naukę z tych strasznych dni.

Mam nadzieję, że wiele osób znajdzie płomyczek optymizmu dla siebie :-)



sobota, 6 lutego 2021

Muszę wam to zacytować :-)

     Od kilkunastu lat nasłuchałam się, jak to błędnie interpretuję to co widzę. Na pewno i tak się zdarzało. Dlatego w końcu zaczęła ogarniać mnie rozpacz.  Jednak gdyby nie to, nie byłabym w stanie nic zmienić. Trwałabym w tym co mam, bo nie jest tak źle. Dopiero taki mocny kop zmusił mnie do szukania ratunku. No i zainteresowałam się dzogczen, umysłem człowieka. 

Pojąć to wszystko, to jest kwestia czasu, ale nie roku, ale eonów lat, wielu inkarnacji, mówi Dalajlama XIV. Zrozumiałam, że warto zacząć, żeby w końcu nie cierpieć i jeszcze nieść pomoc wszystkim czującym istotom.

     O moich urojeniach słyszałam ciągle, że czuję się gorsza, odrzucona, poniżona zupełnie bez powodu, ale nie słyszałam nigdy, że trzeba być moralnym. Generalnie wpajano mi, że nikt nic nie musi zmieniać, że to co robi jest doskonałe, tylko ja muszę zmienić swoje nastawienie, żeby się nie czepiać, bo to jest złe :-)

 Ciekawe skąd się bierze taka wizja u człowieka, że to co słyszy interpretuje właśnie w ten sposób?

        Bardzo się ucieszyłam czytając książkę Dzogczen, a w niej taki fragment (właściwie ciągle się cieszę czytając tą książkę):

..... " Nasze rozważania nad tym kluczowymi pytaniami filozoficznymi możemy podsumować, wysuwając wniosek, że powinniśmy po prostu ćwiczyć swój umysł. Nie możemy jednak tego osiągnąć za pomocą jakiegoś medycznego zabiegu, jak operacja, czy seria zastrzyków. Potrzebna jest raczej pełna mobilizacja, w trakcie której, umysł obudzi swą własną przytomność i inteligencję nijako od środka. Aby rozwinąć w sobie pełną mocy przekształcającą mądrość i inteligencję, potrzebujemy natomiast zdolności jednoupunktowionego skupienia, które pozwoli nam skierować całą energię i uwagę na pojedynczy obiekt. Do tego zaś niezbędny jest nam silny fundament w postaci nieposzlakowanej moralności. Zważywszy na to, co właśnie powiedziałem , pragnę więc podkreślić doniosłe znaczenie trzech wyższych praktyk - mądrości, koncentracji i etycznej dyscypliny."

A jednak czasem coś trzeba zmieniać :-))




Skończyłam rehabilitację i niezwłocznie poszłam zapisać się do mojej ulubionej od 10 lat przychodni zapisać się na kolejną. Po drodze zachwyciłam się widokiem kałuży :-) W recepcji  pani sprawdzała terminy i w końcu powiedziała, że zrobiło się miejsce i mogę przychodzić od dziesiątego. Rozpłakałabym się ze szczęścia gdybym mogła, bo oprócz fizjoterapii, mam przepisane takie gorące kompresy z błota, dla mnie idealne w zimę. Tylko tam robią taki zabieg. 
Szczęśliwy przypadek po prostu :-)

Wszystkim życzę wielu szczęśliwych przypadków, aby mogli się skupić na ćwiczeniu umysłu :-))
    




środa, 3 lutego 2021

Napadało śniegu

     Skończyłam rehabilitację i trochę mi smutno, bo w związku ze zmianami w systemie rehabilitacji nie zajrzę do tej placówki więcej. Szkoda, bo to druga przychodnia, w której mi fizjoterapeuci pomogli i są mi bardzo przyjaźni.

Ciekawa jestem jak się sprawdzi nowy system? Jeżeli będzie nadal tak długi czas oczekiwania na fizjoterapię jak do tej pory, to korzystając tylko z jednego miejsca, rehabilitacja będzie bardzo rzadko. Ludzie z ciężkimi obrażeniami nie mają szans się naprawiać w darmowej służbie zdrowia. A przecież dużo jest ludzi biednych, czy słabo uposażonych. Nie zawsze ma kto wspomóc finansowo na płatne zabiegi. Ech zebrało mi się na żale, przepraszam, ale nie mogę przeboleć.

Na poprawę nastroju przypominam, że można samemu dbać o zdrowie. Dobrze się odżywiać, ćwiczyć troszkę i spacerować, aby mieć dużą odporność, być sprawnym jak najdłużej, być weselszym. 

Na szczęście polubiłam wszystkie te działania i dobrze się z tym czuję. Kiedy mi się coś uda, już nie myślę, że trzeba to uczcić kawałkiem czekolady. Z radości zjem sobie pudełko chrupiącej roszponki. hehe. Wszystkiego się można nauczyć, przyzwyczaić, polubić.

I kiedy słuchałam sobie nauk Chaphura Rinpocze, pomyślałam, że mogę już spróbować kontrolować umysł. Chaphur Rinpocze bardzo zachęcał, aby skupiać się nad pojawianiem się myśli, być uważnym jak tworzą się uczucia, ukierunkować myśli, spróbować zapanować nad tym.

To nie jest działanie w takim pojęciu jak my się uczymy, choć trochę podobne. Jak już wspomniałam kiedyś, dobre nastawienie i  nieco poczucia humoru jest bardzo wskazane. Tak uczy Dalajlama o Dzogczen.

Podczas treningu umysłu, pierwszy raz zauważyłam, że jakiś smutek, troska, kiedy zostaną rozwiązane zaraz zastępuje następny, o którym wcale nie myślałam do tej pory.

Muszę przyznać, że rozbawiło mnie to trochę i uznałam, że trzeba spróbować nie myśleć w ten sposób. Rzeczywiście lepiej się pomodlić, medytować, zostawić sprawy własnemu biegowi (nie planować), będzie co ma być. A oświecone myśli, co zrobić i jak, same się zjawią w umyśle w odpowiedniej chwili. Trzeba być otwartym.

Przypomniała mi się  nauka Dalajlamy XIV : nie martw się, zrobisz co możesz, jeśli nie możesz, to zamartwianie się nie pomoże tylko nam zaszkodzi.

Rinpocze dodał, że trzeba zaufać sobie, mieć wiarę w siebie.

Może dlatego jest mi łatwiej w życiu, bo odzyskałam wiarę w siebie.

Zrozumiałam też, że nie każdy taką wiarę w siebie ma mieć. Aby się to udało trzeba być dobrym człowiekiem, współczującym. A wtedy wszystko powoli się ułoży. Zrozumie się nauki i odkryje możliwości rozwoju. Rinpocze przypomniał o trzech truciznach: gniew, przywiązanie, niewiedza, dopiero wyzbycie się ich przyniesie szczęście. hehe 

Trzeba patrzeć  w siebie, co się z nami dzieje. 

Trudno mieć wiarę w siebie jak jest się zatrutym;-) Z tego powodu też nie można robić rzeczy czystych i doskonałych.

Najwyraźniej dużo tej trucizny udało mi się wyrzucić z siebie i już jest ze mną dużo lepiej:-)

Po kilku nieszczęśliwych wydarzeniach zaczęłam żyć ze strachem, co będzie jutro, jak sobie dam radę, dlaczego zostałąm sama itp. I choć wszystkie zakończyły się z pożytkiem dla mnie, to mimo wszystko muszę się pilnować, żeby nie wpaść z panikę. 

No i udaje się. Znalazłam w Bon, w Dzogczen wiele cennych wskazówek co do treningu. Ogromnie cieszę się, że jestem tak podatna na te nauki :-)   

Dzięki temu moja wizja świata, tego co mnie spotyka jest coraz przyjaźniej.

 


Stary kościółek na tle największego budynku mieszkalnego w Warszawie. Podoba Wam się taki obraz? Mi bardzo, zresztą to jest teraz normalny w stolicy widok starego z nowoczesnym budownictwem :-)


Z tego samego miejsca druga strona Warszawy :-)


Zrobiłam dziś pyszną pastę warzywną z czerwoną fasolą i pomidorem suszonym z orzechami . A jaka pastę na chlebku lubicie? Eksperymentujecie w kuchni? Zima to dobry czas :-)


Pozdrawiam serdecznie


środa, 20 stycznia 2021

Może komuś przyda się taka wiedza

       Udała nam się piękna uroczystość. Przygotowania okazały się bardzo przydatne. Trafiliśmy na wielką śnieżycę, więc z wielką radością zasiedliśmy do stołu z gorącymi potrawami. Rosołek, nawet warzywny, jest niezawodny  w zimę.

Ukoronowaniem tego wydarzenia był fajerwerk, podkreślający wyjątkową radość :-)

Taki śnieg mieliśmy okazję oglądać z pięć lat temu, tym bardziej to będzie nie zapomniany dzień :-)

Na mnie czekała jeszcze jedna niespodzianka tego wieczoru. Film Nieśmiertelny i  młody Christopher Lambert już całkowicie mnie ucieszył. Pamiętacie ten film? Film dodatkowo uświetnia muzyka Queen, którego jestem fanką od czasu filmu Bohemian Rhapsody.

   Delektując się miłymi chwilami, przypomniało mi się, że był czas, że nic takiego nie było mnie w stanie ucieszyć. Jak to się różnie widzi otaczający nas świat.

Jakieś dwa lata znajoma zaproponowała, żebym przyszła na nauki Chaphura Rinpocze o Takla Mebar. Nie miałam śmiałości, bo tylko trochę znałam nauki bon z Tybetu i nie wiedziałam, czy zrozumiem w ogóle o czym mowa. Koleżanka mnie ośmieliła mówiąc, że nic nie szkodzi, akurat poznam te nauki. Jest niepowtarzalna okazja.

Poszłam, posłuchałam i  zrozumiałam, że to mój ijdam :-). Zaczęłam praktykować w zalecany sposób. Moje życie odmieniło się. Na moją przemianę złożyło się wiele pracy. Czytający mojego bloga, wiedzą jak wiele czynników trzeba poruszyć, aby wejść na dobre tory. Musimy doprowadzić do równowagi, zsynchronizować działanie wszystkich narządów i zaczniemy zdrowieć.

Od czegoś trzeba zacząć. Ja chyba zaczęłam jakieś 7 lat temu od nauk Tenzina Wangyala Rinpocze. :-))))

W końcu nadszedł czas na nauki Takla Mebar.

Na pewno zrozumiecie czemu ta praktyka tak mi pomogła.

cyt,

"W celu przezwyciężenia negatywnych sił oraz osobistych, negatywnych emocji i przeszkód, które one tworzą, Tonpa Szenrab Miło zamanifestował się w formie Takla Mebar (Ognistego Tygrysa) i poskromił siły zła poprzez swój współczujący umysł mądrości, przekształcając je w istoty współczujące oraz pełne pokoju.

Takla Mebar ma moc uzdrawiania zarówno zewnętrznych, jak i wewnętrznych trucizn i negatywności, przekształcając je w mądrość i pozytywne aspekty. Dzięki praktyce TaklaMebar zostają one urzeczywistnione jako czystość pięciu mądrości (mądrość pustki, mądrość podobna zwierciadłu, mądrość rozróżniająca, mądrość równości, mądrość wszechspełniająca). Urzeczywistnienie praktyki Takla Mebar obdarowuje praktykujących niezmiernymi duchowymi korzyściami, usuwa przeszkody, wzmacnia siłę, przynosi uzdrowienie, chroni siłę życiową i otacza opieką w drodze do pełnego oświecenia"

Słysząc takie informacje zaczęłam się interesować możliwościami ozdrowienia duszy i ciała.

cyt. Bon jest najstarszą duchową tradycją Tybetu. Zawiera w sobie nauki i praktyki znajdujące zastosowanie w każdej sferze życia, włączając w to: relacje z jakościami elementów w otaczającej nas naturze, postawę etyczną i moralne zachowanie, rozwijanie miłości, współczucia, radości i wewnętrznej harmonii oraz najwyższe nauki Bonu – Wielką Doskonałość, czyli Dzogczen.

I wtedy postanowiłam szukać takich nauk, bo uwierzyłam, że są prawdziwe.

Może zainteresuje kogoś jeszcze :-)) To naprawdę zmienia spojrzenie na to co potrzebne, co się naprawdę robi i dlaczego, a to zmieni wszystko, zaczniemy zupełnie gdzie indziej widzieć szczęście. Zdziwicie się nie raz :-)))

"Dzięki ćwiczeniom ruszen dochodzimy do doświadczalnego poznania, że wszystko w samsarze i nirwanie stanowi twór naszego umysłu. Sama jednak wiedza na ten temat nie jest wystarczająca. Widzimy jak powstają te myśli, pozytywne czy negatywne, ale teraz musimy szukać natury umysłu, która jest poza myślami. Niekoniecznie należy szukać myśli, ponieważ one są zawsze, powstają bez końca. Teraz jednak szukamy natury umysłu, która jest poza myślami i poza czasem. W bezpośrednim, natychmiastowym doświadczeniu musimy zrealizować, czym jest umysł, niekończące pojawianie się myśli, a czym jest natura umysłu."

Lopon Tenzin Namdak


" Esencją wszelkiej duchowości  jest przecież ciągłe spoglądanie do wewnątrz, nieustanne badanie i sprawdzanie swego umysłu, swoich postaw i działań i stawanie się lepszym człowiekiem.

To zaś oznacza pielęgnowanie pozytywnych myśli i utrzymywanie w ryzach myśli negatywnych. Ostatecznie wszyscy powinniśmy stać się dobrymi istotami ludzkimi, istotami, które mają uśmiech na twarzy" cyt, Dzogczen XIV Dalajlama Tenzin Gjatso 

 "wraz z rozpoznaniem jego źródeł cierpienie osiąga swój kres" Budda

ps. to jest przecież praktyka sesji terapeutycznych. Ludzie na tyle się otwierają, że uświadamiają sobie traumy z dzieciństwa, z wypadków, przeżytych nieszczęść i dzięki temu mogą się wyleczyć.

"Chorobę należy zidentyfikować, jej przyczyny - usunąć, a zdrowie osiągnąć dzięki zastosowaniu remedium. Podobnie należy postąpić z cierpieniem: najpierw trzeba się z nim zaznajomić, by następnie usunąć jego przyczyny, a dzięki podążaniu ścieżką - osiągnąć jego kres."

cyy. XIV Dalajlama

  Serdecznie polecam.

ładny widok z tramwaju, prawda?


Znajome miejsce w śniegu.


Tak było wczoraj. Dzisiaj śnieg się topi.

      Okazało się, że bardzo dobrze odnajduję się w dzogczen. Może i wy spróbujecie? To jest droga do oświecenia. Może się okazać, ze jesteście na nią gotowi. 

Przypomniało mi się, że najwięcej korzyści przynosi stawienie czoła temu co nas spotyka. Stawić czoła czyli uświadomić co się tak naprawdę robi, czyli swoją rozpacz, gniew, zazdrość, egoizm, itp emocje i dlaczego powstały,  I wtedy właśnie przyjąć to takie jakie jest. Wtedy się rozpuszcza ten ból.

I to właśnie nie jest proste, bo potrafi rozrywać serce,  zwyczajowo ucieka się od tego co niewygodne.

Nie jestem nauczycielem, ja tak to zrozumiałam i to mi przynosi ulgę, więc piszę o tym tak z grubsza. Nauczyciel, Lama przekaże tą naukę tak, że doprowadzi nas do szczęścia. Trzeba na przykład zrozumieć, że nie trzeba podążać za myślami. Ja nie wiem jak mi się to udaje, ale się udaje ;-))))


piątek, 15 stycznia 2021

Wreszcie na sanki :-)

     Chociaż ja nie idę i bałwana też nie lepię to jednak wesoło mi na myśl ile radości mają dzieci i suszy nie będzie.



Pada śnieg :-))))



Zima nieco mnie rozleniwiła, wszystko boli bardziej i spod kołdry nie chce się wychodzić, ale trzeba i biała szata tak pięknie uspokaja świat. Nawet nie przypuszczałam, że tak mnie ucieszą uderzenia gorąca, które zastąpiły uderzenia lodu. W tą porę roku to bardzo miła dla mnie odmiana, zwłaszcza, że w domu chłodno i przemarznięta jestem od środka po wypadku.
No naprawdę świat zrobił się uroczy.
Dodatkowo wiele radości przysporzyły mi ostatnie  wyczyny kulinarne. Na kolację wigilijną pierwszy raz przygotowałam boczniaki curry.
Przede wszystkim zachęciła mnie informacja o ogromnym pożytku jaki daje przyprawa curry.
cyt. 
„Curry – choć nie wszyscy o tym wiedzą – kryje w sobie także wiele cennych właściwości prozdrowotnych. Jest to jedna z najzdrowszych przypraw kuchni azjatyckiej. Ma działanie przeciwgrzybiczne, przeciwzapalne i antybakteryjne, więc skutecznie hamuje rozwój infekcji i przeciwdziała atakom bakterii. Do tego curry ma działanie kancerogenne, a więc hamuje rozwój komórek nowotworowych. Jasnożółty ekstrakt kurkumy zwalcza komórki rakowe. Co ciekawe przyprawa ta poprawia także pamięć i chroni przed chorobą Alzheimera! Jeśli chodzi o działanie tej przyprawy na urodę, to warto wiedzieć, że curry ma również właściwości przeciwutleniające, a więc skutecznie walczy z wolnymi rodnikami odpowiedzialnymi za szybsze procesy starzenia. Do tego wspomaga organizm w walce z chorobami skóry, takimi jak np. łuszczyca czy egzema, a także przyczynia się do łagodzenia dolegliwości cery, jak trądzik. Przyprawę tę powinny jeść osoby cierpiące na silne migreny. Zawarte w niej składniki mają bowiem działanie przeciwbólowe, dzięki zawartości kwasu salicylowego. Do tego curry stymuluje wytwarzanie endorfin, czyli hormonów szczęścia, a więc jest kulinarnym dodatkiem poprawiającym samopoczucie!” /http://jejswiat.pl/3669,przyprawa-curry/


Korzystając z takich dobrodziejstw przygotuję na cudowna rodzinną uroczystość krewetki w mleku kokosowym z curry właśnie.
Już kilka razy przygotowałam takie krewetki i ogromnie się cieszę, że potrafię, bo to jest bardzo pyszne i naprawdę nadaje się  na wyjątkowe okazje :-)
Oczywiście gotuję rosół warzywny i sałatka jarzynowa będzie, taki podstawowy zestaw świąteczny. U Was też? :-))

       Spacerując po Nowym świecie zobaczyłam opustoszałą znaną kawiarnię Nowy świat. Przykro mi się zrobiło, bo choć nigdy tam nie byłam na występach kabaretu, to często widziałam przez okno koncerty fortepianowe.






Pamiętacie tę piosenkę? 
Wspominając o wolności przeczytałam artykuł Diany Karwowskiej Wizerunek rodziny i wzorce wychowawcze. może i Wam się spodoba. A może nie. To jest po prostu taki pogląd. Mnie parę rzeczy uświadomił, na które nigdy nie zwracałam uwagi. Właściwie to ja dopiero teraz zauważam wiele rzeczy i na przykład nadziwić się nie mogę, jaki ja głuptas byłam, delikatnie mówiąc.
Na pocieszenie siebie samej dodam tylko, że po to, aby to zrozumieć musiałam przeżyć to co przeżyłam. 
Super, że przeżyłam. tam na Górze mnie naprawdę bardzo lubią :-)) 
Trudno jest zachować spokój i zaufać, że będzie dobrze, choć wcale nie tak jak sobie to wyobrażamy, ale trzeba ćwiczyć taką umiejętność, to się naprawdę opłaca :-)))


Odrestaurowany Hotel Warszawa na Placu Powstania Warszawskiego.




Powstańcy w ubiegłym roku przypomnieli na uroczystości obchodów rocznicy, że walczyli z faszyzmem i nadal walczą.

niedziela, 10 stycznia 2021

śladami Leopolda Tyrmanda

     Na zakończenie roku Tyrmanda, TVP Kultura przedstawiła cykl programów o twórczości i niełatwym życiu  pisarza. Bardzo mnie wzruszyły wspomnienia o Warszawie w latach powojennych. Może będzie ktoś miał chęć i możliwość obejrzenia tego cyklu, to bardzo polecam,  Leopold Tyrmand – życie bez kompromisów”http://jazzforum.com.pl/main/news/leopold-tyrmand-ycie-bez-kompromisow

 cyt.Ten cykl filmów, być może, pozwoli odkryć innego, nieznanego Leopolda Tyrmanda – człowieka ściganego i śledzonego, odważnego,  ale nie bez lęku,  walczącego o swoje miejsce wśród ludzi, którzy często nie dorównywali jego etycznym standardom, człowieka który zawsze chciał być zauważony i doceniony.  Być może pozwoli też lepiej zrozumieć przeszłość miasta, które było dla Tyrmanda jego miejscem na świecie i któremu pozostawił świadectwo pełne czułości – „Złego”.

Nie spodziewano się, że książka wzbudzi taką sensację, że osiągnie taką popularność. Władza nie spodziewała się, że przyciągnie uwagę powieść, w której będą źli ludzie, w której nie padnie ani razu słowo partia, a ludzi broni tajemnicza postać niemieszcząca się w standardach porządku, Zły.

Komunizm gwarantował, że sam system tak dobrze wpływa na społeczeństwo, że wszyscy robią się dobrzy.

A tymczasem karierę, władze i pieniądze mają ludzie dzięki propagandzie, manipulując udręczonym społeczeństwem, bo takie  możliwości daje system. 

Ech  ....

    Nie pozwolono na dodruk powieści, która rozeszła się w mgnieniu oka.

    Tyrmand dostał w końcu wizę do Ameryki, wyjechał, ale spodziewana wolność, która pozwoli na tworzenie, nie nastąpiła. Do Stanów  pisano donosy, że jest szpiegiem SB. 

Tyrmand bardzo chciał wiedzieć kto na niego te donosy pisał.

Zainteresowałam się i ja jak wyglądał system kontroli SB. Okazało się, ze donosami zajmowało się nagminnie. Stworzył się taki system życia. 

Mnie przede wszystkim zdumiało jak wielu cenionych literatów i znanych mi, było szykanowanych, gnębionych na płaszczyźnie prywatnej i zawodowej. Nie pozwalano na wystawienie sztuk, na wydawanie powieści itp.

Pisze o tym min. salon24 

Donos literata to ekstrakt komunizmu...

 Donosami na przyjaciół żydów zajmowali zajmowali się również sami żydzi. Reakcja na kłamstwa Grossa – jego donosy z ’68 na przyjaciół Żydów

Takie czasy. A historia lubi się powtarzać.

       Leopold Tyrmand za pisanie o Warszawie został uznanym twórcą. Powstał mural "Zły" na Placu Trzech Krzyży niedaleko miejsca, gdzie stał kiosk Kalodonta, znaczącej postaci z książki. 

Mural został namalowany dzięki Stacji Muranów ze zbiórki pieniędzy społeczeństwa, nie z państwowych. O tym możecie  przeczytać :

https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,22184461,bedzie-mural-ze-zlym-stacja-muranow-zbiera-pieniadze.html?disableRedirects=true

    Na koniec usłyszałam, że w Muzeum Powstania Warszawskiego ma powstać wystawa dla uznania twórczości Tyrmanda, który napisał o Warszawie oddając hołd Warszawiakom: śladami Tyrmanda.

"..... oddechem powołali ją do życia..."


Na tle wieżowców zdewastowany Dom Słowa Polskiego, dziura po budynku redakcji, dwie zabytkowe kamienice :-) 

Będzie mi brakowało takiego widoku :-))

poniedziałek, 4 stycznia 2021

Nowe odkrycia z początkiem roku

    cyt. Wielka księga radości

"- Odkrycie większej radości, co z przykrością stwierdzam - ciągnął arcybiskup, gdy zaczęliśmy podchodzić do lądowania - nie jest w stanie wyzwolić nas od nieuniknionych trudu i rozpaczy. Pozwala nam tylko łatwiej się wzruszać, ale też częściej się uśmiechać. Być może nasze życie staje się pełniejsze. Bo im większa wypełnia nas radość, tym więcej mamy siły w stawianiu czoła cierpieniu, a w istocie nasza gorycz się nie pogłębia, a ból nas uszlachetnia. Choć bywa trudno, nie zaskorupiamy się. Boleści nie są w stanie nas złamać."

     Kiedyś żartowałam, że Bogu chyba podoba się moje poczucie humoru i dlatego mnie uratował od śmierci, a dziś się wyjaśniło, że ta radość we mnie, nie pozwoliła mnie złamać, choć było tak blisko. :-))

Pamiętam jak jeden lekarz do którego byłam zaprowadzana, bo taka byłam słaba i obolała, na mój widok się rozpromieniał i mówił, że jestem jedyną pacjentką, która się uśmiecha.

Okazuje się, że to dopiero jest mój oręż :-))) 

  Przypominam sobie, że kiedy zaczęłam być świadoma swojego cierpienia, ale już mogłam trochę żyć w śród ludzi, zaczęłam sobie spisywać każdego dnia, co pozytywnego wypatrzyłam mimo swojej rozpaczy. Najpierw to była jedna sytuacja dziennie, z czasem dwie, ale w końcu było tyle, ze przestałam spisywać. Przy okazji porządków na kwarantannie znalazłam te kartki, ale nic nie mogłam rozczytać, tak bazgrałam :-)

Samo zauważenie, że była taka chwila ulgi, była warta uwagi, żeby nie myśleć, że wszystko jest straszne.

Tym zwyczajem zwracam uwagę na to co się dzieje, przypadkowo stałam się uważna jak poleca dzogczen. 

Na koniec roku oprócz rodzinnych szczęśliwych wydarzeń, natrafiłam na film dokumentalny o Piotrze Małachowskim. Ucieszyłam się, bo to mój dobroczyńca, ale też byłam ciekawa informacji o nim.

Film mnie zaskoczył, zamiast typowej relacji o olimpijczyku, człowieku sukcesu, pan Piotr opowiadał o sobie jak zmaga się z traumą z dzieciństwa, jak podjął decyzję jako nastolatek, ze wykorzysta swoje warunki fizyczne w sporcie, jak zmaga się ze swoją wrażliwością.

Słowa arcybiskupa od razu mi przypomniały jak ból uszlachetnił pana Piotra, jak ta wewnętrzna radość i miłość bliskich otworzyła w nim serce do ludzi. Jakie ja miałam szczęście, że "Na społecznych siłaczach" spotkałam go :-))) Okazało się, ze pomógł wielu osobom, min. rodzice dwójki dzieci publicznie dziękowali mu, że uratował życie im synom. Pan Piotr angażuje się w pomoc ludziom i nie robi tego dla rozgłosu, bo rozgłoś przyniosły mu na medale olimpijskie, po prostu rozumie co to znaczy cierpienie.

Widziałam pana Piotra tylko ze trzy razy w życiu. Raz spotkaliśmy się w Ośrodku sportowym, pan Piotr mnie odprowadził do fizjoterapeuty i pierwszy raz ktoś się za mną wstawił, poprosił, żeby nie robić mi za mocno, i że ja się boję.

W jednej sekundzie pokochałam pana Piotra. Zawsze słyszałam, że nie ma innego wyjścia, ze musi boleć, a tu ktoś i to w dodatku obcy człowiek przejął się, że mnie boli. 

Potem pokochałam i fizjoterapeutę, hehe, bo on też się mną przejmował i choć strasznie bolało na stole, do domu szłam łatwiej, ręce mi się nie trzęsą i głowa zaczęła pracować od uciskania. 

Właściwie pokochałam wszystkich którzy mi pomogli!!!!

Może zdziwili by się, ze okaże się osobą z takimi poglądami, ale mimo wszystko na pewno cieszą się, że wyszłam z rozpaczy, która mało mnie nie zabiła.

A że piszę o oświeceniu, które ich czeka za to współczucie, to przecież nic złego. Może brzmi trochę irracjonalnie, zwłaszcza, ze nauka bon jest obca w naszym społeczeństwie, to nie zmienia faktu, że jest prawdą :-))) 

A jak pamiętacie Olga Tokarczuk określiła całkiem trafnie: "prawda to jest taki ogród, w którym każdy widzi co innego"

       Dostałam śliczną kartkę świąteczną od Janeczki z Janeczkowa. 

           Bardzo dziękuję Janeczko, że od lat o mnie pamiętasz, to dla mnie wielka radość.:-))))

Wszystkim dziękuję za serdeczne życzenia, za pamięć, za dobre myśli. Też  was kocham, i bardzo dziękuję przeszliście ze mną przez te straszne czasy i teraz też was nie zrażam, choć mój rozwój nieco przekroczył oczekiwania. 

To taki etap, sama jestem ciekawa co dalej :-)))

Szczęśliwego Nowego Roku kochani!!!!






 


środa, 30 grudnia 2020

"Wielka księga radości"

     W 2020 roku, mimo wszystko, dla mnie wydarzyło się bardzo dużo pożytecznych sytuacji. 

Epidemia zmusiła mnie do refleksji, do odosobnienia, dzięki któremu zmuszona byłam do osobistej praktyki w ćwiczeniach psychicznych i fizycznych.  Słyszałam, ze znajomym też praktyka ta pozwoliła uwierzyć w siebie, zaufać sobie, nauczyć się odmieniać spojrzenie na świat przez oczyszczenie, przez odkrycie co tak naprawdę boli. 

To wszystko po to, by rozniecić w nas spontaniczne współczucie. Nie zamykać się w nawykach, czasem w zmanipulowanych wskazówkach, a w zamian być życzliwym i serdecznym dla innych tak uczą nauczyciele.

Oczywiście to jest długi proces, to nie jest łatwe, ale jest okazja zacząć :-)))

     Wspominałam kiedyś o studencie nauk politycznych we Francji, z którym rozmawiałam sobie przychodząc na lody. On mi otworzył oczy na pewne mechanizmy władzy, a ja mu wspomniałam o Dalajlamie, o bon, o Tybecie.

Oczy mu się zaświeciły, bo okazało się, że się tym interesuje. A już zupełnie staliśmy się przyjaciółmi jak się okazało, że przeczytał książkę Siddhartha Hermanna Hesse. Ja przeczytałam tą książkę 30 lat temu, a on teraz mając też 20 lat, hehe. 

Na koniec jego wakacyjnej pracy wymieniliśmy się tytułami polecanych książek. 

Czytam nadal po woli, więc jakoś mi się nie złożyło do nich zajrzeć, dopiero jak usłyszałam, że wraca na święta do domu i może się zobaczymy, przypomniałam sobie co warto przeczytać i już książki są w drodze :-).

Niestety z Mateuszem się nie spotkałam, bo okazało się, że przechorował koronawirusa i jest bardzo osłabiony, bardzo zmieniony. 

Hesse jest uznany przez Tomasza Manna : jego twórczość należy do „szczytowych i najczystszych dokonań naszej epoki. cyt. Wikipadia

 Teraz po 30 latach przeczytam wreszcie Demiana tego autora.

Ja poleciłam "Dzogczen" Dalajlamy XIV, a Mateusz z całego serca polecił "Wielką księgę radości", napisaną przez Jego świątobliwość Dalejlamę i Arcybiskupa Desmonda Tutu oraz Douglasa Abramsa.

W internecie można przeczytać wiele stron, więc z ciekawości zaczęłam czytać. Może i Was zainteresuje ta księga :-)

cyt 

Nie ma chyba bardziej podniosłego wydarzenia niż przyjście na świat, a  mimo wszystko przez większość życia smucimy się, cierpimy, stresujemy. Mamy nadzieję, że niniejsza książka będzie zaproszeniem do przeżywania większej radości i szczęścia.

"żadne mroczne fatum nie decyduje o naszej przyszłości. Sami ją tworzymy. Każdego dnia i w każdej chwili mamy możliwość modelowania lub zmiany własnego życia, a tym samym kształtowania losów całej ludzkości zamieszkującej naszą planetę. Oto jak wielką dzierżymy władzę.

Trwałe szczęście nie może być efektem  za kolejnymi zdobyczami czy sukcesami. Wykracza poza ramy bogactwa i sławy. jego źródłem jest umysł i serce człowieka, i tam właśnie, mamy nadzieję, je odnajdziesz.

***

Nie musisz w nic wierzyć. Nic z tego co głosimy nie powinno stać się dogmatem wiary. Jako dwaj przyjaciele pochodzący z różnych światów dzielimy się tym co widzieliśmy i czego nauczyliśmy się w ciągu naszego długiego życia. "

      Pierwsze słowa mnie zmroziły w pierwszej chwili. Przypomniało mi się jak mi ktoś tłumaczył, że to ja sobie wmawiam, że jest mi przykro, a nie, że to jest efekt jego ranienia mnie.

:-)

No tak, teraz myślę, że po prostu nie powinnam wymagać i oczekiwać czegoś od kogoś kto tego i nie chce i nie umie dać, taka jego karma.

Zanim zacznę czytać dalej już widzę, że po tych kilku latach nauki moja  zdolność postrzegania tego co się w okół mnie dzieje się zmieniła i już nie uważam, ze ktoś mnie przeklął.

Ba, nawet uważam, że bardzo dobrze radzę sobie z modelowaniem każdego dnia i zmianą świata.

Właściwie zaczęłam to zauważać kiedy minęła rozpacz, że nie stało się to jedno czego pragnęłam w życiu. Kamieniem milowym w odmienianiu swojej wizji świata było pokonaniu strachu przed samotnością.

Od tamtej chwili moje życie nabrało zupełnie innej wartości.

I to jest wielki dowód na prawdziwość tezy, że wszystko tworzy się w umyśle.

Niestety, jak pewnie zauważyliście, od małego jesteśmy uczeni zupełnie czegoś innego. Jesteśmy wtłaczani w ramy kulturowe, wiary, polityki i nie jest łatwo się ich pozbyć. Oj nie jest.

Zwłaszcza, że mówią nam, że tak jest dobrze, tak źle, tak trzeba, tak nie wolno. 

Normy społeczne, etyka jest potrzebna, oczywiście, tylko, że o ile ja się nauczyłam, jest wartością gdy człowiek sam dojdzie do tego co będzie zasługą, a co zachowaniem niewłaściwym.

To co nazbieramy w życiu, będzie naszym bagażem na wieki. Możliwości naszej karmy będą decydowały o zdolnościach umysłu. Zrozumiałam, że lepiej zbierać zasługi :-) I tak uczył Pan Jezus:-)

     Osoba, która tak nalegała na zmianę w moim umyśle, powinna się była zająć swoim umysłem. Ale tak to jest, jak własne problemy zacierają prawdziwy obraz. 

Przypominam sobie, że nie raz słyszałam: ty wszystkich rozumiesz, tylko mnie nie możesz zrozumieć.

No niestety. Też patrzyłam przez pryzmat moich niezaspokojonych potrzeb, ale obawiam się, ze mimo chęci, wtedy nie mogłam tego skomplikowanego mechanizmu zrozumieć. Dopiero dzięki zrozumieniu samej siebie jest to możliwe. Myślę, że tak naprawdę mieliśmy taki sam problem, brak wiary w siebie. U mnie spowodowany brakiem miłości matki, a u niego może kompleksami. Dlatego nie było szans, żeby jedno drugiemu zaspokoiło jego potrzeby. I stąd takie nieszczęście. 

Ale dzięki tej różnicy, nie jestem zazdrosna, ze ktoś zyska jego miłość, bo wiem, ze nieprędko będzie ona taka jakiej potrzebuję ja :-)))

          Wszystko dobre co się dobrze kończy. 
Niczego nie żałuję i wykreowałabym jeszcze raz w umyślę metodę, aby zrozumieć jaką trucizną jest przywiązanie do ludzi, do nawyków, do przekonań itp :-))


Widzicie księżyc, słonko na Mennicy i przejście do 100 lat Niepodległości. ? :-)

 

Nie zamierzałam tyle o tym wspominać, ale mój umysł dziś i  kiedyś daje wiarę w to, że zmienię świat :-)

 Czego i wam życzę z całego serca.

ps. Mateuszowi oczywiście poleciłam Terry Pratchetta. Wspomniałam, ze ostatnią książkę Nacja Terry napisał dla mnie, bo to była pierwsza książka, którą przeczytałam po wypadku, tak mnie podbudowała. On mówi, że też czytał jedną kilka lat temu, ale to była książka dla dzieci trochę. Zdziwiłam się bardzo, nie sądziłam, ze pisał dla dzieci? Od słowa do słowa, okazało się, że przeczytaliśmy tą samą książkę, tylko, że Mateusz był kilka lat temu jeszcze dzieckiem i tak odebrał świat fantazy. 

:-))))

Ach ten umysł:;-)))


ps. Mamy nadzieję, że niniejsza książka będzie zaproszeniem do przeżywania większej radości i szczęścia. cyt, Wielka księga radości

:-) pomyślałam sobie, że warto przypomnieć, że nauczy do przeżywania większej radości, a nie, jak chcieli niektórzy cieszyć się choć ewidentnie nie ma z czego i super, że się to zobaczy. A jak się już zobaczy to robi się weselej  ;-) 


czwartek, 24 grudnia 2020

Taki prezent pod choinkę dla Tybetu :-)

 Kongres USA uchwalił Ustawę popierającą Tybet !



Fragmenty artykułu:

"W poniedziałek Kongres USA przyjął ustawę , która ma zwiększyć amerykańskie poparcie dla Tybetańczyków w kluczowych obszarach, w tym sankcjonować chińskich urzędników, którzy będą mianowali kolejnego Dalajlamę.

Ustawa o polityce i wsparciu tybetańskim została przyjęta prze Izbę i Senat jako poprawka do ustawy o wydatkach rządowych o wartości 1,4 biliona dolarów oraz pakietu pomocy na wypadek koronawirusa o wartości 900 miliardów dolarów.

Utoruje to rządowi USA drogę do nałożenia sankcji gospodarczych i wizowych na wszystkich urzędników, którzy przeszkadzają w sukcesji Dalajlamy. Będzie wymagał od Chin, aby zezwolili Waszyngtonowi na utworzenie konsulatu w Lhasie - stolicy  Tybetańskiego Regionu Autonomicznego - zanim Pekin będzie mógł otworzyć więcej konsulatów w USA.

"Jakakolwiek ingerencja chińskich urzędników rządowych będzie groziła poważnymi sankcjami i zostanie uznana za niedopuszczalną w Stanach Zjednoczonych, powiedział w wywiadzie dla służby tybetańskiej VOA.

Przekazując ustawę TPSA Kongres głośno i wyraźnie przekazał swoje przesłanie, że Tybet pozostaje priorytetem dla USA i że będzie niezłomnie wspierać Jego świątobliwość Dalajlamę i CTA - powiedział Sangy., 

Ustawodawstwo dotyka również kontrowersji wokół sukcesji Dalajlamy . oczekuje się, ze Dalajlama odrodzi się po śmierci i istnieje powszechne przekonanie, że rząd chiński będzie ingerował w ten proces i wyznaczy własnego Dalajlamę do celów politycznych

TPSA , twierdzi, że nazwanie kolejnego Dalajlamy należy zostawić wyłącznie społeczności buddyzmu tybetańskiego, Chiny nie mogą ingerować w ten wybór.

Dalajlama powiedział publiczności w 2011 roku, że w wieku 90 lat  podejmie decyzję, czy ma zostać reinkarnowany. Obecnie ma 85 lat. "

To są tylko fragmenty artykułu na ten temat. Przepisałam tyle ile zdołałam, nie znalazłam go w internecie. Na pewno była wzmianka na temat struktury hydrologicznej, która ma być bezpieczna dla państw w tym regionie. Podzieliłam się tymi dobrymi wieściami, bo wiem, że wiele osób się tym interesuje.

        Nie jestem wyrocznią, jestem prostym człowiekiem i takie są moje opinie. Jak już wspomniałam, piszę o tym czego się dowiedziałam, co mnie poruszyło. Staram się opierać na faktach, ale często dodaję swój komentarz i interpretację. W moim mniemaniu słuszne. 

Tak naprawdę podrzucam jakiś temat, i może tak być, że ktoś ma inne informacje niż moje, chociaż nie opieram się zazwyczaj na jednym źródle informacji. W przypadku ustawy Kongresu, na jednym. 

Na wydarzenia reaguje się różnie, jedni widzą i słyszą to, a inni co innego. 

  Ja pewnie za duży nacisk kładę na cierpienie ludzkie, doszukuję się go tam, gdzie tylko mogło wystąpić i często też jest tak opisywane przez innych. Nie sugeruję się tylko własną wyobraźnią, a takimi przekazami.

Mogę się mylić i wysnuć błędne wnioski, proszę o wyrozumiałość, to nie jest świadoma manipulacja, hehehe to tylko taki mój poziom zrozumienia.

 Już wszystko gotowe do wieczerzy. Pozostaje tylko nakryć stół. Rodzina czeka.

 Miłego wieczoru wszystkim życzę :-)

Pamiętam, że zawsze było dużo orzechów pod choinką. Dziadek zalecał je jeść, aby mieć dobrą  pamięć. 


wtorek, 22 grudnia 2020

Co ludzie powiedzą ?

    Bardzo lubię ten brytyjski serial komediowy. Bukietowa jest moją idolką, ujawnia cechy, z których posiadania, często ludzie nie zdają sobie sprawy. 

Kilku moich znajomych wybitnie nadaje się na Bukietową :-)


O tym wieżowcu na Rondzie Daszyńskiego dużo piszą, ale takiego ładnego zdjęcia nikt nie zrobił ;-)

Dziś u nas leje, więc musiałam podróżować tramwajem. Przejeżdżałam koło piekarni, po której został mały sklepik, a dookoła jest wielkie nowoczesne osiedle. Ten widok szczególnie przykuł moją uwagę, bo jest niesamowity i miejsce to kojarzy mi się ze świętami. 



 Od sklepiku wzdłuż ulicy tak jak ten budynek, stała prawie taka długa piekarnia, gdzie wyrabiano pieczywo. W czasie kryzysu za Gierka od 5 rano ustawiała się kolejka. Stałam i ja po chleb na zmianę z rodzicami, bo trwało to kilka godzin . Kolejka ciągnęła się prawie do końca piekarni, i nie wiadomo było czy wystarczy pieczywa dla wszystkich.

Takie to były czasy. Po mięso na kartki też ustawiały się ogonki w nocy. Ech

Wtedy wydawało się, że komunizm to największe nasze nieszczęście. Każdy wyobrażał sobie, ze obalenie tego rządu da wolność, da demokrację, da szczęście.

Ci co przeżyli wojnę na pewno nie mogą uwierzyć, że tyle krwi przelano, aby Polska dziś tak wyglądała.

Nasza historia ewidentnie świadczy o tym, że może nie warto było. 

Bo teraz słyszy się takie pojęcia jak np. postchrześcijaństwo.

cyt, - Postchrześcijaństwo to nowoczesne myślenie, gdzie chrześcijaństwo stało się rodzajem ideologii, a religię wykorzystuje się instrumentalnie, jako pewnego rodzaju zasób treści kulturowych, które można wykorzystać do zachowania pewnego ładu społecznego - powiedział w Polskim Radiu 24 Tomasz Rowiński, publicysta i redaktor "Christianitas". - Zasadą postchrześcijaństwa jest to, że chrześcijaństwo stało się wtórne.

cyt.  To nowoczesne myślenie, gdzie chrześcijaństwo stało się rodzajem ideologii, a religię wykorzystuje się instrumentalnie, jako pewnego rodzaju zasób treści kulturowych, które można wykorzystać do zachowania pewnego ładu społecznego, który niekoniecznie my, jako katolicy, uznalibyśmy za chrześcijański. Samo spoiwo religijności daje możliwość sprawowania władzy nie tylko poprzez przemoc, ale także przez symboliczne zinternalizowane treści - ocenił rozmówca Polskiego Radia 24. 

Przykre to, ale nasza władza właśnie dzięki temu manipuluje społeczeństwem. 

Od kilku dni podśpiewuje sobie kolędy. 

Ulubiona kolęda Bóg się rodzi, zawsze wywoływała u mnie dreszcze wzruszenia. Zwłaszcza cytat "podnieś rękę Boże dziecię błogosława ojczyznę miłą......coś tam coś tam .., wspieraj ich siłę swą siłą. Byłam ciekawa jak jest geneza tego utworu i okazało się, że powstała na zamówienie księżnej marszałkowej w XVIII wieku. Jak wiecie, to były czasy sarmatyzmu. I tak o tym piszą

cyt,Sarmatyzm jako ideologia sankcjonował hegemonię szlachty nad innymi stanami społeczeństwa polskiego. Jak zauważał Jan Sowa, szlachta uznawała siebie za „grupę etnicznie i narodowo odmienną od chłopów i mieszczaństwa”, przyznając sobie jedyne prawo do kształtowania narodowości polskiej[4]. Przedstawiciele szlachty nie dostrzegali nękających Rzeczpospolitą Obojga Narodów w XVII i XVIII wieku problemów gospodarczych

cyt.Sarmatyzm głosił anarchiczną wolność szlachty od obowiązków pełnionych wobec państwa, przywiązanie do wartości życia wiejskiego (motywowane dążeniem do osłabienia mieszczaństwa) oraz światopoglądowy partykularyzm[4]. Zrazu odegrał ważną rolę w barokowej literaturze polskiej i miał ogromny wpływ na kształtowanie umysłowości, obyczajowości i ideologii polskiej szlachty

Wiedząc o tym "podnieś rękę Boże dziecię ..... wspieraj ich siłę swą siłą" ma już nieco inny oddźwięk. Nie dla wszystkich miała być taka łaska.

Mnie to nie przeszkadza. Najwyraźniej duma i pycha nie jest błogosławiona. Chociaż cyt, Nierozłączną częścią sarmatyzmu były idee republikańskie: praworządność, tolerancja religijna, samorządność i wybieralność urzędników, także tego najwyższego - króla -  dobrze się kojarzy, ale chłop był tylko niewolnikiem, nic nie miał, był biedny, głodował nie raz, musiał pracować.

"... wspieraj ich siłę swą siłą.." chłopi nawet nie wiedzieli, że mogą się o to modlić. Za to szlachta wiedziała, że wręcz im się to należy.

Idąc tym tokiem myślenia przypomniał mi się bardzo lubiany przez nas cytat : Bóg Honor, Ojczyzna.

cyt.Dominujący kanon interpretacji dewizy, to Ojczyźnie wszystko, prócz miłości Boga najwyższego i Honoru

... obowiązkami obywateli są wierność Rzeczypospolitej Polskiej oraz troska o dobro wspólne, przestrzeganie prawa Rzeczypospolitej Polskiej, ponoszenie ciężarów i świadczeń publicznych, w tym podatków, obrona ojczyzny, w tym służba wojskowa oraz dbałość o stan środowiska naturalnego..."

Rozumiem, że Polakiem można być niezależnie od wyznania. 

Mam wrażenie, że uczono nas odwrotnie. Polak to musi być katolik.

Natomiast nie słyszy się, że obowiązkiem obywatela Rzeczpospolitej Polskiej jest dbanie o środowisko naturalne. A to mi się wydaje bardzo potrzebne :-)

Dużo rozmyślałam o losach żydów, czytałam różne opracowania i tak od słowa do słowa znalazłam kilka ciekawostek, które bardzo rozjaśniają obecne czasy w Polsce. Pewnie jeszcze nie raz coś mi się przypomni, jaki jest mechanizm dzisiejszych manipulacji władzy i do czego to prowadzi. Oczywiście można się z tym co się dziej zgadzać, popierać i być z tego dumnym, ale trzeba wiedzieć co się naprawdę dzieje i dlaczego, jak jesteśmy manipulowani. Przedstawia nam się sprawę w takim świetle, żeby strachem albo ambicją uzyskać wymusić poparcie.

Szukając żydowskich kamienic, natknęłam się na marzec 1968 rok, gdzie władza obarczyła niesłusznie żydów za prowokowanie do buntu przeciw cenzurze komunistycznej, wyrzucaniem z uczelni profesorów, zamykaniu ludzi kultury itd. 

Pewnie jeszcze o tym wspomnę. Teraz doszukuje się zagrożenia w kimś innym, żeby ludzi skłócić, podzielić, żebyśmy nie zauważyli wprowadzanych ograniczeń prawa. 

Często mam przed oczami fragmenty książki "Księgi Jakubowe" Olgi Tokarczuk. Co za historię ona opowiada? Aż trudno uwierzyć, że była taka postać Jakub Frank. Niektórzy mają taką charyzmę, i potrafią pociągnąć za sobą tłumy wmawiając, że są mesjaszami, wybawicielami, choć mniemanie to jest oparte tylko na pewności siebie, nadziei i strachu, który wzniecają.

 Czasem to naprawdę wystarczy, aby wykorzystać słabość, nieszczęście, rozpacz.

ech, zdaję sobie sprawę, że ten post nie jest wesoły, ale jest jak najbardziej świąteczny bożonarodzeniowy. Nie dajmy się ogłupić. 

Sam Papież Franciszek powiedział, że najważniejsze jest współczucie. Współczucie ponad ideologiami.


Pozdrawiam serdecznie :-)



poniedziałek, 21 grudnia 2020

Wesołych Świąt :-)

 Ja obiecałam pokażę Warszawę w świątecznej szacie :-)

Papież Franciszek na Anioł Pański, prosił wiernych, żeby czas obostrzeń i zakaz spotkań spędzili nie na ubolewaniu nad tym, ale wykorzystali na pomaganiu ludziom w ciężkiej sytuacji. Nie trzeba robić prezentów bliskim, to zróbmy prezenty potrzebującym.

Moim zdaniem wspaniały pomysł podsunął Papież Franciszek. Tylko, czy wierni się do tego przekonają, pytał dziennikarz?

Papież Franciszek wywalił już kilku biskupów, mafiozów, którzy sponsorowali Watykan, burzy strukturę, która szkodzi chrześcijaństwu.

Bo co to znaczy wierzyć w Jezusa Chrystusa? 

To robić tak jak On uczył - tak myślę. 

A z 10 Przykazań Bożych, to najmocniej utrzymuje się wśród wiernych zasada: nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną"

A  z Pisma świętego przekonanie, że "kto we mnie wierzy, będzie żył na wieki".

I Bóg wszystko wybaczy, bo jest litościwy.

Efekt jest taki, że egoizm, duma, pycha, nienawiść, krzywdzenie bliźnich rośnie na potęgę, A Kościół nierzadko  jest wzorem takich zachowań. .

 Tak jakby ostrzeżenie o"Duszach w czyśćcu cierpiących" cyt, z Pisma, ich nie dotyczył.

Na szczęście są maluczcy, co okazują miłosierdzie bliźniemu i tym szczególnie życzę Wesołych świąt :-)))




Pl. Grzybowski.

A to Stare Miasto. W niedzielę było mnóstwo ludzi. Kolejki po gofry, gorące napoje, pieczone oscypki, kapustę, kiełbaskę stały co rusz. Niestety zapomniałam jakiś pieniędzy, uch.

Krakowskie Przedmieście

A to kolejny niezwykły widok budującej się Warszawy.
Na pierwszym planie ogrodzony dół po rozebranym budynku redakcji i niszczejący Dom Słowa Polskiego. W tle Manhattan Warszawy
 Wśród nowoczesnych konstrukcji dwie kamienice są przygotowane do odrestaurowania :-) 

Urocze. Będzie mi tego brakowało, hehehe

Ja już świętuję. Pachnie w całym domu prażonymi jabłkami z cynamonem, kapustą ze śliwkami i pieczarkami, barszczyk się gotuje, kompot na ciepło z imbirem dla rozgrzewki.

Zrobiłam też pierwszy raz olej ze smakiem do sałatek. 

Pycha, dam w prezencie kochanej rodzinie w ozdobnych buteleczkach :-)



A u was już świątecznie? Wiem, że pierożki już się zrobiły :-) 
A mnie dziś przypomniał widok,że trzeba okna umyć :-)


Ech , to na wiosenne święta.

ps. znalazłam rękawiczki, w sklepie ktoś oddał  :-)