niedziela, 21 czerwca 2015

Motylki, kwiatuszki...

   Usprawnianie dłoni zaczęłam od robienia motylków i kwiatuszków na szydełku. Sama się zdziwiłam, że przypomniało mi się jak to zrobić. Można powiedzieć, że motylki to wymyśliłam. Nigdy wcześniej tego nie robiłam.
    Uwieczniłam te umiejętności ozdabiając nimi bluzeczkę zrobioną z kawałków wzorów. Do tej pory jestem zadowolona z pomysłu :-)


 
Namiętnie ozdabiałam wszystko kwiatuszkami. Wykorzystałam je do upiększania osłonek na doniczki.
Miałam taki pomysł, żeby robić osłonki na drutach z włóczki. Zwłaszcza zimą to bardzo cieplutki, uroczy sposób umilenia domowego zacisza.
 
 
Wełniane osłonki bardzo się spodobały. Zrobiłam parę na zamówienie. U mnie królują osłonki z resztek wełny ale są całkiem udane.




Tak sobie myślę, że mam smykałkę do tych rzeczy. Boję się przyjmować zamówienia na konkretne prace . Ale może zrobię trochę rzeczy i utworzę formę galerii. Jak się komuś coś spodoba to będzie mógł kupić. Np. jednego aniołka sprzedałam. Stał w zakładzie fryzjerskim i spodobał się klientce. Co prawda dałam go w prezencie pani Magdzie, ale klientka nalegała więc sprzedałyśmy. Pieniądze zasiliły fundusz dla Domu samotnej matki hehehe, kupiłyśmy za to kawał mięsa :-D

Najgorzej, że bardzo powoli mi idzie taka robota. Wzbogacić na tym to się raczej nie wzbogacę ale nadzieja jest :-D
Przede wszystkim dostarcza mi to dużo radochy. Ponieważ dokupuje co i rusz nowe brokaty, cekiny, piórka itp tworzę za każdym razem coś nowego. Za każdym razem rodzi się nowy pomysł, nowa koncepcja. Dwie takie same rzeczy to nuda.
Mój ulubiony Tenzin, mówi, że kreatywność powoduje radość. Wygląda na to, że jestem bardzo kreatywna bo nie tylko się ubawię to jeszcze ludziom się podobają moje dzieła :-D

2 komentarze: