wtorek, 23 czerwca 2015

Pokazujemy się :-)

   Lato to czas pokazów Taoistycznego Tai Chi.
Tradycję taką zaszczepił w Stowarzyszeniu Mistrz Moy. Jako dziecko Pan Moy miał poważne problemy zdrowotne. Odzyskał zdrowie, dzięki praktykowaniu Tai Chi, Lok Hup Ba Fa, taoistycznych medytacji i innych sztuk wewnętrznych wywodzących się z Taoizmu. Doświadczając tego zobaczył jak wielki jest potencjał tych dyscyplin, jak można polepszyć zdrowie, złagodzić cierpienie. Złożył ślubowanie, że udostępni te sztuki każdemu, kto zechce je poznać.
   Jedną z form propagowania, zapoznawania ludzi z Taoistycznym Tai Chi są pokazy na piknikach zdrowia, dla seniorów, w szpitalach. Jesteśmy w miejscach często uczęszczanych przez ludzi.
Od dwóch lat zapraszani jesteśmy do Łazienek w niedzielę.



 Byliśmy ostatnio pod Zamkiem Ujazdowskim na Paradzie Seniorów i Pikniku Pokoleń.


  Chętnie biorę udział w takich ćwiczeniach. Świeże powietrze bardzo sprzyja dobremu samopoczuciu. Można przy takich okazjach pojeść czegoś dobrego, spotkać się ze znajomymi i pokazać, że to naprawdę miłe, nietrudne i korzystne dla zdrowia ćwiczenia. Pod koniec zajęć wszyscy są szczęśliwi, uśmiechnięci wręcz promienni i to jest najlepsza wizytówka.
Dzięki ciągłemu rozciąganiu i obracaniu kręgosłupa, włączamy pracę ścięgien, stawów, organów wewnętrznych poprawia się samopoczucie, zdrowiejemy fizycznie, psychicznie i duchowo. Stajemy się spokojniejsi a jednocześnie wrażliwsi na innych, pełni współczucia w życiu codziennym.
    Ja sama dostałam dużo wsparcia i serdeczności. I już się mogę tym dzielić :-D
    Pokazy nastroiły mnie refleksyjnie.
    Przekonałam się na własnej skórze o zdrowotnych właściwościach Tai Chi.
    Stanęłam na nogi po wypadku i wyszłam z silnej depresji.
    Ja to koniecznie muszę promować Tai Chi Mistrza Moy bo takiej poprawy zdrowia żaden lekarz się nie spodziewał. Oczywiście, najwięcej stało się dzięki mojej własnej determinacji i chęci do życia (to raczej podświadomie, świadomie żyć mi się nie chciało ale żeby o tym nie myśleć ćwiczyłam, chodziłam z pomocą ludzi) ale sposób uruchomiania ciała i narządów wewnętrznych w tym mózgu zawdzięczam Mistrzowi Moy. Lekarstwa też oczywiście musiałam brać bo ćwiczenia są uzupełnieniem tradycyjnych metod lekarskich ale niezbędnym.
     Mistrz Moy ogromną wagę przywiązywał do poprawienia życia ludzi starszych. Jest to najbardziej narażona na cierpienia i ból grupa społeczna. I ja też nieba bym uchyliła tym ludziom. Teraz starsi ludzie nie są zepchnięci w kąt, pogrążeni w samotności i cierpieniu. Dużo ludzi znajduje cel i radość życia na Uniwersytecie Trzeciego Wieku, w Dzielnicowych Klubach Seniorów. Ale też mogą odnaleźć swoje miejsce w Stowarzyszeniu Tai Chi i stąd czerpać korzyści dla zdrowia ciała i ducha.
     Delikatne obroty ciała, subtelne rozciąganie jest wskazane dla każdego bez względu na wiek i stan zdrowia. Ćwiczą ludzie na wózkach a co dopiero starsi. U nas jest parę osób po osiemdziesiątce
i świetnie się mają.
    Ćwiczenia usprawniają starsze osoby. Jak mawiał Mistrz: starszy człowiek musi ćwiczyć dwa razy więcej niż młody to będzie sprawny i nie będzie go nic boleć. A ćwicząc w tak serdecznej atmosferze, ludzie zaprzyjaźniają się i robią dużo rzeczy dla innych. Czują się dzięki temu szczęśliwi, spełnieni, potrzebni.
     Często osoby mieszkające z rodziną też się dobrze czują, ale niestety są osoby samotne. Pewnie, że dalsza rodzina odwiedza, że sąsiedzi zaglądają ale dobrze na psychikę robi odnalezienie jakiejś pasji jakiegoś celu. W Stowarzyszeniu można to odnaleźć. Wspólnie ćwiczymy, robimy różne rzeczy, można się dołączyć i nie siedzieć samemu.
    Ja dostałam piękne kwiatuszki filcowane, zrobione w ramach rehabilitacji niesprawnej dłoni.
     Aniołek dla Zosi zrobiony w ramach mojej rehabilitacji też już czeka ;-)

uj, znowu ta samotność
ja mam jednak obsesję na tym punkcie? czy to może objaw normalnej troski o drugiego człowieka?
 
Wspaniale, że tyle ludzi odnalazło się w Stowarzyszeniu. I mam nadzieję, że będzie coraz bardziej powszechne ćwiczenie i filozofia Pana Moy.
Obserwuję, że ktoś zadowolony przyciąga kolegę, koleżankę. Mnie się jeszcze nikogo nie udało przyciągnąć ale chyba jako instruktor się sprawdzam. Ludzi przychodzi coraz więcej i nikt kto zasmakował w Tai Chi nie rezygnuje. Czyli nie wystraszam ludzi hehehe  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz