piątek, 12 czerwca 2015

Trudno uwierzyć ?! :-D

     Środa to był dzień!!!
    Miałam termin rezonansu magnetycznego stawu biodrowego. Od wyniku zależy czy będzie potrzebna operacja kręgosłupa lędźwiowego ale też rehabilitacja na którą mam teraz szansę. Poszłam na badanie a tu dopatrzyli się, że skierowanie wypisane jest błędnie i nie mogą mnie przyjąć.
Pół roku czekałam na rezonans, a teraz stwierdzili, że muszę iść do lekarza po nowe skierowanie i nowy termin mi wyznaczą. Na szczęście, pani zapewniła, że nie będę czekała aż tak długo ale trochę poczekam ;-) Krew mnie zalała. Płakać mi się chciało.
     Jak to przy takich okazjach, wszystkie smuty zaczęły się zlatywać.
     Dostałam namiary gdzie mogę szukać pomocy dla "Samotnych matek". Znajoma podpowiedziała jak szukać domu dla psa. Inna koleżanka obiecała wśród znajomych rozpowszechnić ośrodek "Wspólnymi siłami" ale nie rozproszyło to mojego przygnębienia.
      Dziś już weselej.
      Dodzwoniłam się do siostrzenicy, z którą dawno tak serdecznie nie rozmawiałam. Min. Ona powiedziała, że znalazła dla psa dobry dom

 
Tak się cieszę bo to naprawdę kochane psisko, nawet koty lubi hehehe. Podobno tylko domowników.
Ten pies był w dzień czasem wiązany bo mieszkał razem ze staruszką, która chodziła o kulach, a on miał zwyczaj rzucać się ze szczęścia na znajomych ludzi i baliśmy się, że ją wywróci bo to duży pies.
Zresztą wszyscy się obawiali tych oznak radości, zwłaszcza po deszczu na kurtce mieliśmy ślady wielkich łap. Z daleka się wołało; spokój pis, leżeć, ale tyle z tego, że powrzeszczeć sobie było można. Kurtka była do prania ale sympatia do Baryły nie schodziła.
Oby w nowym domu było mu dobrze :-D
Dzisiaj rozpoczęło się świetną wiadomością. Moja córka objęła funkcję w zarządzie hufca. Jest to mega sukces. Jest Ona najmłodsza w zarządzie więc jej program działania tak wszystkich przekonał. Ja słyszałam jakie ma plany, zadania i byłam pełna podziwu, że tyle tam mądrych i celnych przedsięwzięć obmyśliła.
       Nie wiem jeszcze jak mi wyjdzie organizowanie sponsoringu dla ośrodka. Chciałabym się tym zająć aby się wprawić w podejmowaniu decyzji, organizacji pracy itp. Może kiedyś będę mogła być samodzielna i finansowo sobie radzić.
      Na razie, mój syn, przewiduje kasę z robienia aniołków, córka nawet wymyśliła, że dedykacje można dodać i będzie to prezent na wszystkie okazje hehehe
      Tak czy owak na wielu frontach próbuję sił. Na razie dla rozrywki, ale może coś z tego więcej wyjdzie. Może odnajdę jakąś nową pasję.
      Ciekawe, czy w tym odnajdę lekarstwo na samotność
         

 
 
 

2 komentarze:

  1. Podziwiam Twoją chęć do życia. Wiedząc, jak bardzo pogodną i optymistyczną z ogromną chęcią do życia istotą jesteś, jestem przekonana, że na pewno znajdziesz dla siebie coś, co Ci przyniesie satysfakcję i da realne dochody.
    A jeśli chodzi o lekarstwo na samotność, to jak życie i moje doświadczenie pokazuje, przychodzi ono w najmniej oczekiwanym momencie i im mniej się go wypatruje, tym łatwiej go znaleźć :-). Jakoś tak świat jest urządzony :-).
    Teraz poświęcaj sobie jak najwięcej czasu. Jeśli będziesz zadowolona z siebie i szczęśliwa, wszystko wokół będzie Ci sprzyjało. Dbaj o siebie, o zdrowie zewnętrzne i wewnętrzne, a zobaczysz, że wszystko się ułoży :-D

    OdpowiedzUsuń
  2. Piesiulek jest przesłodki. Gdybym tylko miała warunki ( czyli dom, bo chyba to raczej terenowy psiak), to już by był mój :-)

    OdpowiedzUsuń