Kupiłam kolejną książkę Mistrza Dzogczen Namkhai Norbu :-)
W życiu nie spodziewałabym się, że dzogczen będzie mi tak bliskie. Raczej sądziłam, że taka bidulka jak ja, nie ma szans na zrozumienie tej nauki. A tu proszę, okazuje się, że to idealnie pasuje do takiej osoby, jak ja , współczującej, czyli z sercem, nawet jak nie jest douczona :-)
Uprzytomniłam sobie właśnie, dlaczego Gesze polecił mi uczyć.się trochę
Jednak dobrze wiedzieć co z czego wynika, żeby nikt nie był w stanie podważyć sensu tego co się robi .
Ale też nauka to jeden z powodów, dzięki którymu rozumie się co się tak naprawdę robi !
Temat rzucania nałogów, był zainspirowany tą lekturą, bo celem dzogczen jest wolność.
Nie chciałam nikogo zniechęcić, tylko zaproponować jeden ze sposobów osiągnięcia takiego stanu
To jest długi proces, zrozumienie nie dzieje się w jednej chwili, czasem tak dobrze się wiedzie, że wydaje się, że po co wnikać
Ale jak już się zacznie odczuwać zmiany w naszym widzeniu świata, dopiero może się okazać wielkim szczęściem.
Ja wiem, że najczęściej zaczynamy dokonywać zmian, nie dlatego, że to potrzebne, tylko, że stało się coś strasznego i nie ma innego wyjścia, szuka się ratunku.
Pewnie czasem, tragedie nie dzieją się dlatego, że człowiek ma nosić swój krzyż, jak uczą na religii w szkole, ale po to, żeby człowiek coś cennego odkrył w sobie.
Książka Lustro: Rady dotyczące świadomości i obecności została napisana podczas spotkania Wspólnoty Dzogczen na Sardynii w 1977 roku
Tak mówił Czogial Nakhai Norbu :
Nauki dzogczen nie proszą was, byscie zmienili, swoją religię, filozofię czy ideologię, byści stali się kimś innym..
W dzogczen chodzi bowiem o to, aby obserwować samego siebie i odkryć" klatkę", którą sami zbudowaliśmy ze swoich ograniczeń i uwarunkowań.
Nauki dzogczen pokazują jak wydostać się z tej klatki nie tworząc kolejnej - jak stać się wolną, autonomiczną osobą
cytat z książki "Lustro"
W rzeczywistości dzogczen uczy nas jak odzyskać wolność, której potencjał jest w nas wszystkich.
W tym przypadku "wolność" oznacza stan, w którym nie jesteśmy już dłużej uwarunkowani dualizmem, osądami, namiętnościami i wszystkim w co wierzymy
Można by zapytać : "No dobrze, ale co wtedy zostanie z danej osoby?"
Czysta obecność, nie splamiona przejrzystość, przypominająca lustro odbijające wszystko - PRAWDZIWY SKARB LUDZKOŚCI
(sama to zaznaczyłam, bo już wiem jakie to doświadczenie cenne)
W tantrze Dzogczen Wszechstwarzający król czytamy:
Umysł jest stwórcą wszystkiego
- Poznaj tego króla, który wszystko stwarza !
Od razu zobaczyłam w tym sens swojego doświadczenia. Moje cierpienie zmusiło mnie do poszukania ratunku na zawsze.
,Często słyszałam od jednego człowieka , że źle odbieram to co mnie spotyka, że to mój umysł przetwarza w straszną wizję, a wcale tak nie jest. A w ogóle to odbieram partnerowi wolność swoją zaborczością I, co już doprowadzało mnie do szału, przekonywanie, że myśląc, że jestem sama, prowokuje taki stan.
No super, tylko się zabić, przecież wszystko moja wina i wszyscy lepsi ode mnie bo sobie radzą, a ja tylko pochlipuję .
Aż nadszedł dzień niesamowity. Przyszła osobiście koleżanka, bo nie mogła się dodzwonić przez dwa dni. Niesamowite. Na własne oczy zobaczyłam i usłyszałam prawdę. Właściwie to nie jakąś straszną, ale, w lustrze odbiło się co się dzieje. I w zasadzie nie pozostawiało wątpliwości, że nie ma sensu stać komuś na drodze do realizacji swoich potrzeb.
Myślę, że kilka razy wcześniej miałam takie sygnały, ale starałam się to odpychać.
Przecież wszystko się jakoś ułoży.
A tym razem w lustrze odbiła się rzeczywistość.
Rozerwała mi serce. Umysł pokazał okrutną wizję nieodwzajemnionej miłości.
Teraz, jak radzą nauczyciele, trzeba było po prostu to przyjąć, takim jakie jest.
Nie wiedziałam, ale nawet gdybym wiedziała, nie byłam w stanie tego zrobić
Po roku, chyba, udało mi się. Stanęłam naprzeciw swojej samotności
I tak właśnie, odbiła się w lustrze prawda, a ja ją przyjęłam
Miałam okazję parę razy uniknąć tej konfrontacji.
Mogłam skorzystać z serdeczności innych ludzi.
Ale za każdym razem moje niezaspokojone pragnienie przyciągało mnie w inne miejsce.
I teraz myślę, że to co mnie prowokowało, nie było wymyślną wizją, to była prawdziwa serdeczność, dobroć, radość odbita w lustrze. To nie był fałsz.
Niestety to były tylko chwile.
No to uciekałam od tej prawdy. Za ostatnim razem myślałam, że się uda zwiać na amen
hm, wzruszyłam się
A tu, okazuje się, że musiałam stoczyć tą walkę !!
Dobrze, że naprawdę tam na Górze mnie lubią.
Po rozstaniu, po wielkiej rozpaczy, bezradności, przestraszona, jak ja sobie dam radę, nieszczęśliwa, samotna, zaczęłam powolutku odkrywać w sobie pokłady sił, pewności siebie, wiary w siebie, zaufania do siebie.
I tak po latach nauki, wygrałam.
Wygrałam z lękiem przed samotnością, która była moją klatką od 40lat, na zawsze:-)
To jest karma, którą sobie nazbierałam, i zawsze już będzie owocować.
Już się nie boję żyć !
A to daje ogromne możliwości.
Nauki bon mówią, że mądrość uzyskana przez doświadczenie jest najcenniejsza, bo daje najgłębsze współczucie. Pokonując swoje trudności, ma się wielkie zrozumienie dla innych, a dzięki temu, można przekazać co nam pomogło.
Pewnie dlatego tak zachęcam do odkrycia swojej klatki.
Ja ze swojej klatki, wyszłam, to wiem jaka to ulga, jakie to szczęście i ile sie świata otwiera dzięki temu. !!
A pamiętam, że zaczynałam od cierpienia, że mąż mnie nie kocha, hehe
Kiedy zacznie się wychodzić z klatki, to można się zdziwić z czego były kraty.
Powodzenia Moi Drodzy
Wszystko będzie dobrze, choć nie wszystko po naszej myśli, jak mówił Mistrz
:-))
Takie jest moje zrozumienie, może niepełne, ale i tak się cieszę, że w ogóle jest. Parę lat temu, to w ogóle bym nie wiedziała o co chodzi. A jak już myślę o tym, to w końcu coś wymyślę :-)