Wzruszyłam się ogromnie, ze od tylu lat sprawia mi taką radość. Janeczka robi mnóstwo pięknych prac. podziwiam ją, bo jest taka pracowita i niezmiernie utalentowana. Janeczka robi swetry, koronki, serwety, biżuterię, no i oczywiście kartki :-)
Właśnie dzięki niej miałam mikołaja, bombki i gwiazdki do wykonania tegorocznych kilku kartek.
Niestety moje zapasy się skończyły i pieniędzy nie miałam, żeby kupić, na szczęście, odnalazłam zeszłoroczny prezent.
W karcie były życzenia min.zagojenia ran i w tym roku się sprawdzą, jadę do mamy na Wigilię. Gniew został rozpuszczony.
Jak o tym pomyśleć, zagoiło się jeszcze kilka ran. Zmuszona do wspomnień przypomniałam sobie szczegółowo przyczyny mojej depresji. I ucieszyłam się ogromnie, że już nie myślę o sobie w kategoriach bidulki zdanej na łaskę i niełaskę, jak to miało miejsce przez lata.. Mój umysł zaczął pracować i odbiło się w nim co naprawdę się działo. Teraz już nie musiałabym liczyć na zrozumienie lojalności, a przedstawiłabym dokładnie co mnie spotykało. Oczywiście, czy ktoś się tym przejmie, zawsze jest niewiadomą, ale nie czułabym się taka zagubiona, niepewna., zastraszona.
Na szczęście, tym bardziej, szacunek mam do swojej odwagi :-D Gdyby nie ona, pewnie już dziś nie miałabym co jeść
Jak uczył Mistrz Dzogczen: przyjmij to takie jakie jest.
Nie ma się nad czym zastanawiać, widocznie tak miało być, widocznie miało boleć, żeby zmusić do poszukania lekarstwa.
Wysłałam też serdeczne podziękowania za lata pomocy do osób, które już pomagać nie mogą. Kolejna pępowina została przecięta. To jednak zdrowy zabieg :-D
Dzięki temu listowi, nie będzie się "babrać", mam nadzieję.
Ja dla odmiany zrobiłam niezwykłego aniołka. Filcowany był już w zeszłym roku, ale nie dałam nikomu, bo taki bez wyrazu mi wyszedł. W tym roku, dorobiłam aureolę, sukienkę w różyczki i zrobił się bardzo wesoły, jak dla mnie :-)
Choinka stoi na balkonie z moimi pierwszymi wyrobami i lampkami na baterię.
Niestety leje już drugi dzień . Te ozdoby chyba się zniszczą :-(
Jakiś czas temu byłam świadkiem rozmowy o oddaniu, lojalności, szczerości do nauczyciela, które gwarantują postępy w rozwoju, czy to psychicznym, czy fizycznym.
Rozumienie tych właściwości jest dla nas trudne.
O ile pamiętam, Nauczyciel Bon, zachęcał, żeby uczyć się od jednego nauczyciela i nie zrażać się chwilowymi niedogodnościami, brakiem efektów, czy ciągłym ocenianiem.
Z oddaniem stosować polecane wskazówki.
Szczerze mówić o odczuciach, trudnościach.
Ja naprawdę w to wierzę. Tenzin Wangyal Rinpocze mówił co robić, jak wyzwolić w sobie prawdzie uczucia, zrozumieć co się naprawdę robi i w końcu zobaczyłam efekty.tej nauki.
Na szczęście szczerze mogłam mówić u psychologa a później u fizjoterapeuty.
Rozwinęłam się na tyle, ze rozumiem Dzogczen i chcę tak żyć.
Tak samo z ćwiczeniami od Mistrza Moy, mam efekty
Ale zapewniam Was, że podstawą do osiągnięcia postępów w rozwoju jest intencja i jakiego sobie wybierzemy nauczyciela.
Jeśli się trafi na kogoś kto sam tak naprawdę nie rozumie, co mówi, to może jedynie zrazić, a nie pomóc w budowaniu naszej świątyni.
Ja też nie jestem nauczycielem, ja tylko dzielę się tym co mi pomogło.
Zrozumiałam tylko, że wszystko się może przydać.
Jak już wspomniałam kiedyś, każdy kogo spotkamy może nas czegoś nauczyć. Dobrze potrafić otworzyć umysł zanim się zamknie w niechęci. Jeśli nie, to tylko znak, że jeszcze nie czas.
Ale na pewno nie jest prawdą, że Ci co się uczą na takiej ścieżce, maja rację, bo najlepiej wiedzą.
Nie wiedzą, a to, że czasem muszą decydować i są niesprawiedliwi, trzeba po prostu przyjąć takie jakie jest.
To jest życie po prostu.
Jakiś czas temu, zobaczyłam jak ktoś zostawił jedzenie dla bezdomnych na murku.
Myślę, że więcej taki człowiek wie o współczuciu, niż ktoś kto donosi, bo został urażony i uważa, ze to źle świadczy o osobie, która go uraziła.
Wesołych świąt moi drodzy. :-))))
Pan Jezus uczył miłosierdzia przez cale swoje życie, niestety nie wszyscy katolicy uważają, że to najważniejsze.














































