niedziela, 30 sierpnia 2015

Schronienie

Pomyślałam sobie, że nawroty strasznych wspomnień były tak częste bo starym zwyczajem starałam się je odpędzić. Zamiast pomyśleć świadomie co tak naprawdę mnie dręczy, jakie to przykrości mi się przytrafiły, co dokładnie zabolało to w ogóle nie chciałam do tego wracać. Przecież wszyscy tak robią. Po co wracać do takich dawnych czasów, po co w ogóle przypominać sobie co się działo. Stało się i już. Było minęło.
Tymczasem druga szkoła uczy: przeżycie tego jeszcze raz aby świadomie określić co dokładnie poczuliśmy, co nas boli np. jakie wydarzenie spowodowało, że poczuliśmy się samotni, oszukani, odrzuceni. Takie wnioski, okazuje się, wcale nie nasuwają się w sposób oczywisty. Często trzeba się wysilić, żeby odkryć, że o to chodzi.
Już wielokrotnie przekonałam się, że odpychanie takich bolesnych wspomnień to takie zamiatanie pod dywan czego skutkiem jest ciągłe wyłażenie smutków.
Zapomniałam tak zrobić.
A może te wspomnienia były tak straszne?

W każdym razie, wczoraj moja kumpela, poradziła, wyrzuć to z siebie, opisz to na blogu, to Ci ulży, bo tak Cię to gryzie, że w wielu sprawach nie można dojść z tobą do porozumienia. hehehe.
Stęskniła się za mną po prostu !?

I tak zrobiłam.
Okazało się, że czuję się samotna. (jednak ktoś miała rację sugerując samotność. Prześladuje mnie to!)
Byłam w obcym miejscu, między obcymi ludźmi i nie umiałam sobie zaskarbić sympatii, przyjaźni. Bardzo podle się czułam, byłam podłamana, nieszczęśliwa.
Przypomniało mi się to teraz chyba po to, żebym znalazła lekarstwo na taką chorobę i nigdy już się tak nie poczuła. Żeby nigdy nikt i nic nie spowodowało takiego uczucia. Oczywiście bardzo bolesne jest odejście kochanej osoby, śmierć i trzeba to odchorować, a po jakimś czasie znaleźć siłę żyć dalej.
A mnie jakoś zabrakło sił
Może te przeżycia miały mi przypomnieć, że mam wzmacniać ducha.
Nieszczęścia się zdarzają, ludzie się zmieniają, świat się zmienia... i ja nie mogę się załamywać.
Tak sobie myślę, że to wielkie osiągnięcie, że odkryłam główny problem.
Będę nad tym pracować. Na pewno znajdę rozwiązanie i lekarstwo.
Nie po to przecież, uszłam śmierci parę razy, żeby żyć w udręczeniu.
Niesamowite, że tyle razy się zapewniałam, że nie jestem samotna, że tyle ludzi życzliwych jest koło mnie, a okazało się, że jednak czuję się samotna w duszy.
Teraz już wiem, że nikt mi nie pomoże, muszę odnaleźć schronienie w sobie i wtedy będę szczęśliwa.
Wygląda na to, że jak sobie założyłam osiągnę to.
I myślę, że Tym na Górze też na tym zależy hehehe
Coraz częściej myślę, że żyję bo mam tu coś do zrobienia.
I tylko ja to mogę zrobić.
To na pewno coś wspaniałego, bo do głupstwa Ci z Góry by się tak niw wysilali. ;-)

Super, że odkryłam co mnie wyniszcza bo nieujawniony, skrzętnie ukrywany problem doprowadza do głupiego, niefajnego zachowania. Można uniknąć krzywdzenia innych kiedy się zrozumie, czemu coś się robi, dlaczego tak się myśli.
Często ludzie mówią: już taki jestem. Ale jak się wie dlaczego takim się jest, można podjąć decyzję, czy takim się chce być. I jak się postanowi, że innym się chce być, można pracować nad zmianą. Moje ulubione powiedzenie: najważniejsza jest intencja. hehehe
Ja już raz niefajnie się zachowałam w stosunku do siebie. Przeze mnie niefajnie zrobiłam też kilku kochanym osobom.
 uj
I już nigdy więcej!

Taka żartobliwa sytuacja mi się przypomina.
Słyszałam jak ktoś udziela porad drugiej osobie: nie możesz tak myśleć (powiedzmy o kimś tam), nie możesz czuć nienawiści, nie możesz źle życzyć komuś itp.
Ta osoba mówi, że wie, ale na razie jest wzburzona, nieszczęśliwa i nie może.
Na co ta pierwsza poucza dalej: dasz radę, nie wygłupiaj się, to nic trudnego.
Po jakimś czasie druga osoba zachęca do posłuchania jakiegoś mądrego człowieka, przecież dla tak rozwiniętej osoby to może być wielka korzyść.
I tu słyszę, że ta "ogarnięta" osoba mówi, że nie jest jeszcze gotowa....
No tak, oczywista sprawa, tylko, że jak się udziela dobrych rad, to się nie bierze pod uwagę albo nawet nie daje się takiej możliwości, że ktoś nie jest gotowy.
Powinien, musi, trzeba i już.
Tu chyba zabrakło współczucia ! ? 

Zimowitki wychodzą z ziemi :-D

1 komentarz:

  1. No to teraz będzie już tylko lepiej :) rachunek zrobiony :)

    OdpowiedzUsuń